Kiciputek: Pełnomocnik do spraw równych i równiejszych

wtorek, 10 maja 2016

Pełnomocnik do spraw równych i równiejszych

"Nie sądzę, aby prawo powinno tu cokolwiek nakazywać albo zakazywać. Przeregulowanie wolnego rynku jest zawsze niekorzystne" - Wojciech Kaczmarczyk zapytany o to, czy hotelarz ma prawo odmówić obsługi klienta ze względu na kolor skóry


Koło południa zwykle robię sobie przerwę w pisaniu pracy, parzę sobie kawkę i zasiadami do tak zwanej prasówki. Niestety, przykre okoliczności polityczne, w jakich przyszło nam żyć sprawiają, że po takiej rundce prasówki kawa w ogóle mi już nie smakuje i strapiona, przepełniona słusznym gniewem wracam do pisania. Ale nie tym razem.

Tym razem trafilam w sieci na wywiad, którego udzielił Gazecie Wyborczej Wojciech Kaczmarczyk, rządowy pełnomocnik do spraw równego traktowania. Czegoś tak kuriozalnego nie czytałam od dawna. Chcę więc przeżyć ten wywiad, jeszcze raz, od początku, razem z wami. 


Ewa Siedlecka: Jak pan jako pełnomocnik rządu ds. równego traktowania ocenia obywatelski projekt całkowitego zakazu aborcji? 

Minister Wojciech Kaczmarczyk nie uważa, by ta kwestia należała do zadań pełnomocnika rządu ds. równego traktowania. Osobiście jest zdania, że człowiek zasługuje na ochronę od poczęcia, bez różnicowania tej ochrony. 

Zaczyna się mocnym akcentem. Pan rzecznik nie widzi powodu, żeby przejmować się równym traktowaniem kobiet. Za to zapłodnione komórki zawsze mogą liczyć na jego wsparcie. 

 Suwak na listach wyborczych? 

Minister uważa, że gwarantowanie kobietom miejsc sprowadza się do uprzedmiotowienia kobiet.

Ech. Jeśli dostęp do głosu w polityce i debacie publicznej jest uprzedmiotowieniem to proszę, mówcie o mnie od dzisiaj "to". 

Miałam zresztą pisać o tym oddzielną notkę. O takim typie ludzi, którzy na wszystkie sygnalizowane problemy z dyskryminacją odpowiadają "dla mnie to nie ma znaczenia, ja nie widzę rasy/płci/narodowości/orientacji tylko człowieka". Tak jakby system, który wyrósł na tysiącach lat dyskryminacji i wykluczenia można było po prostu zresetować i zacząć od nowa na świeżych zasadach. Takie podejście to ignorowanie rzeczywistości. To, że ktoś zdecydował się nie zauważać problemu, nie znaczy, że on znika. A o jakim problemie mówimy w przypadku suwaków? Często spotykam się z argumentem, że równość płci na listach wyborczych jest zaprzeczeniem demokracji. Z tym że, uwaga niespodzianka, listy wyborcze nie są przecież wybierane w procesie demokratycznym. Ktoś je ustala. I jakimś cudem według tych ustaleń na listach, a zwłaszcza na pierwszych miejscach, prawie zawsze dominują mężczyźni. Nikogo nigdy to nie dziwi. Czy wszyscy przyjęliby sprawę za oczywistość, gdyby sytuacja wyglądała odwrotnie? Gdyby to kobiety dominowały na listach? Czy też może uznano to za spisek zakonu politycznej poprawności? A przecież, podobno, nie płeć ma znaczenie, tylko tak zwane kompetencje. Czyżby więc mężczyźni mieli te kompetencje genetycznie zaprogramowane? A może po prostu chętniej garną się do polityki? Wiele osób zadaje sobie te pytania i dochodzi do wniosku, że wciskanie kobiet na listy wyborcze pod przymusem to jakiś absurd. Z tym że, jak pokazuje przykład ostatnich wyborów, ich wcale nie trzeba wypychać do polityki na siłę. Wystarczy zapewnić równe możliwości i wolne od dyskryminacji środowisko, a chętne i kompetentne kobiety jakoś się znajdują, i to w proporcjach mniej więcej równych do mężczyzn. Zdziwieni? Czym? Przecież jest nas w Polsce ponad połowa. A płeć podobno nie ma znaczenia. 

Porzućmy teraz tę subtelną agitację i wróćmy do rozmowy z panem Kaczmarczykiem:

Pełnomocnik stawia raczej na edukację i budzenie wrażliwości firm.

Jakimi metodami chce pan to osiągnąć? 

Pełnomocnik stawia na organizacje pozarządowe.

I to jest ten moment, w którym nasuwa mi się pytanie, po jaką cholerę nam w ogóle w rządzie jakiś pełnomocnik, skoro całą swoją robotę zwala na organizacje pozarządowe. 

Polska nie prowadzi żadnych statystyk dotyczących przemocy, m.in. wobec osób LGBT, co wytykały nam i Komitet Praw Człowieka ONZ, i Agencja Praw Podstawowych, i Europejska Komisja przeciw Rasizmowi i Nietolerancji. Czy sprawi pan, by takie dane były gromadzone? 

Pełnomocnik odpowiada, że nie ma też danych o przemocy wobec innych grup, np. osób duchownych.

A to jest z kolei moment, w którym wybucham ponurym śmiechem. Panie pełnomocniku, kiedy ostatnio jakiś duchowny został pobity na ulicy? Czy kościoły są już ostrzeliwane i obrzucane kamieniami? Czy odmawia im się prawa do założenia rodziny? W tym ostatnim może tkwić ziarno prawdy, ale w takim przypadku należałoby utworzyć program ochrony duchownych przed dyskryminacją ze strony Kościoła.


Wracając do postulatów organizacji kobiecych: swobodny dostęp do nowoczesnej antykoncepcji? 

Pełnomocnik nie dostrzega żadnego ograniczenia tego dostępu.

Niektórzy aptekarze odmawiają sprzedaży środków antykoncepcyjnych. 

Zdaniem pełnomocnika mają prawo do sprzeciwu sumienia. Można sobie poszukać innej apteki

Nie macie chleba? Jedzcie ciastka. Nie macie za co żyć? Weźcie kredyt i zmieńcie pracę. Aptekarz odmawia wam sprzedaży leku? Jedźcie sobie do innej apteki. Szczególnie jeśli mieszkacie na wsi.

Nie chodzi nawet o sam argument, ale wydaje mi się, że jest coś bardzo bardzo nie tak, jeżeli pełnomocnik, który ma pomagać wykluczonym, zwraca się do ludzi w tak lekceważący i pogardliwy sposób. 

A wychowanie seksualne w szkołach? 

Pełnomocnik przyznaje, że edukacja seksualna, która nie wkracza w prawa rodziców i w intymność dziecka, jest w szkole potrzebna.

Serio, nawet jak ten typ próbuje powiedzieć coś sensownego, to musi, po prostu MUSI zaraz po tym dodać coś czym podliże się prawicy. W jakie prawa rodziców może wkraczać edukacja seksualna w szkołach? W prawo do nieedukowania własnego dziecka? Odmówiliśmy im już tego prawa wprowadzając powszechny obowiązek szkolny. Wkraczanie w intymność dziecka? Czym? Wiedzą o jego własnym ciele?

Będzie pan działał w tym kierunku? 

Pełnomocnik uważa, że nie jest pełnomocnikiem ds. wychowania seksualnego. Kobiety niezadowolone z edukacji seksualnej w szkole mogą same edukować swoje dzieci.

Znowu cynizm, znowu pogarda. I założenie, że dziećmi zajmują się tylko kobiety.

A jak ktoś jest niezadowolony z poziomu fizyki w szkole to ma sobie zrobić doktorat i sam edukować swoje dzieci? 


Na pierwsze spotkanie po objęciu urzędu zaprosił pan m.in. Ordo Iuris. Potem napisał pan: "Zgodziliśmy się, że think tank prawniczy III sektora, jakim jest Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, może stać się wsparciem Pełnomocnika ds. Równego Traktowania w identyfikacji obszarów dyskryminacji, które wymagają interwencji państwa". Czy organizacja działająca na rzecz wykluczenia pewnych grup społecznych to dobry doradca w sprawach równości? 

Pełnomocnik stwierdza, że to pytanie insynuuje, iż Ordo Iuris wyklucza kogokolwiek z życia społecznego.

Przecież napisało projekt, który pozbawia osoby nieheteroseksualne możliwości otrzymywania zaświadczeń o stanie cywilnym potrzebnych do zawarcia związku za granicą i odmowy zeznawania przeciw partnerowi. 

Zdaniem pełnomocnika nie świadczy to o chęci wykluczenia z życia społecznego. Tym pytaniem rozmówczyni uprawia mowę nienawiści.

Ordo Iuris konsultatem do spraw równego traktowania. Obawa przed wykluczeniem mową nienawiści. Czy dziś jest Reverse Day? CO TU SIĘ DZIEJE?

Zarządzeniem premiera zlikwidowano Radę ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobii i związanej z nimi Nietolerancji. Pełnomocnik nie zabiegał o jej pozostawienie.

Tak kończy się wywiad i my też tym skończmy. Każdy kolejny komentarz, jaki mi się nasuwa, to boleśnie oczywisty banał. Taka właśnie jest nasza nowa władza. Zabija satyrę. Nie da się śmiać z czegoś tak absurdalnego. Powyższe wypowiedzi nadawałyby się do obśmiania wypowiedziane przez każdego klasycznego prawicowego buca. Wypowiedziane przez rządowego pełnomocnika do spraw równego traktowania to już czarny humor niewymagający komentarza.

PS: Jeszcze jeden przykład na to, że mamy dzisiaj Dzień Absurdu. Bractwo Małych Stópek, organizacja "prolajferska", czci pamięć "bohatera" Łupaszki, zbrodniarza odpowiedzialnego za masakrę w Dubinkach, gdzie wymordowana została ludność cywilna, w tym kobiety i dzieci. No cóż, najwyraźniej Małe Stópki zasługują na troskę wyłącznie dopóki się nie urodzą. Już dwa miesiące po narodzinach można je swobodnie mordować i jeszcze zostać za to bohaterem. A może nie chodzi wcale o żadną ochronę życia, tylko po prostu o znęcanie się nad kobietami? W tej kwestii ze swoim bohaterem Bractwo też znalazłoby wspólny temat.





99 komentarzy:

  1. Coś mi się zepsuło, że jest zero komentarzy? Kicip wlazła na minę "wolny rynek" to nawet nie czytałem, bulgocze pewnie to co zawsze, od razu lecę do komentarzy, będą ciekawsze od jej smęcenia, a tu pusto?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naaa, zepsułaś mi nadzieje na fajną rozwałkę. Teraz w komentarzach będzie tylko masa strachu przed PiSem i zastanawianie się jak najlepiej operować wieszakiem. Plus bluzgi na szarganie pamięci bohaterów, nuda.

      Usuń
    2. Widać zabrakło słów..

      Usuń
    3. Lubimy wkładać swoje fobie w usta innych co? I oczywiście pilnie śledzimy profile politycznych przeciwników, by karmić się pustą frustracją sobie podobnych pieniaczy.

      Usuń
  2. Jak się czyta ten wywiad, to odpowiedzi brzmią jak ze skeczu Monty'ego Pythona :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podobał mi się drugi rysunek. Zabolał tez w serce.
    Ale co do tekstu- to smutne, że osoba, która powinna zachowywać i wypowiadać inteligentnie, zachowuje się jak jakiś osiedlowy narodowiec. Smuci mnie to, że chociaż nigdy nie myślałam o wyprowadzce z Polski, teraz poważnie sie nad tym zastanawiam, bo jako kobieta chyba pęknę tutaj z nadmiaru frustracji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. osiedlowy narodowiec :v

      Usuń
  4. Nasz rząd pozbawia pracy satyryków.

    OdpowiedzUsuń
  5. po kiego tu w ogóle siedzisz, co? w Stanach nagrali filmik jak czarna dziewczyna wrzeszczała na białego chłopaka, że nosi dredy co jest cultural appropriation (nie ma na to słowa po polsku nawet), w Berlinie są manifestacje poparcia dla imigrantów, inny świat, poleć, szybko odrobisz za bilet i pobronisz trochę konkretnie eksploatowanych ludzi w prawdziwej wojnie z prawdziwą przemocą, a nie na swoim podwórku podniecasz się co powie pełnomocnik ds czegośtam, fucha pewnie utworzona parę lat temu, żeby udawał przed Le Figaro że coś robi, żaden poprzedni pewnie nic nigdy nie zrobił nawet jakby chciał. Serio, wyjedź, żeby to jeszcze było jakieś "jestem tu dla polskich kobiet" ale to jest po prostu masochizm, uwielbiasz czytać horrory i straszyć się, szkoda dziewczyny. nikt nie uzna tego za porażkę, napiszesz typowo "tu jestem happy a wy siedzcie w cebulandii" i tyle, też będzie flamewar, nawet lepszy, no ale kobieta to uwielbia cierpieć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słowo (a właściwie słowa) po polsku jest - przywłaszczenie kulturowe

      Usuń
    2. To interesujący brak konsekwencji. Najpierw polska młodzieżówka potrafi pienić się nad tym, że młodzi, silni mężczyźni uciekają z kraju (sprawa zdjęć kolumn uchodźców) zamiast go bronić, gdy dzieje się źle. Później ci sami ludzie powiedzą Ci, że jeżeli Ci się nie podoba sytuacja polityczna i społeczna (nawet nie militarna) w kraju, w którym się urodziłaś i żyjesz, powinnaś z niego wyjechać. Zamiast podjęcia walki. Choćby merytorycznej.

      Na koniec, jeżeli zdecydujesz się jednak wyjechać i ułożyć sobie życie za granicą, a już nie daj co ułożyć je sobie z osobą innej narodowości, będziesz kurwą, zdrajcą, wiedźmą na szafot.


      Cóż, sporo sobie dopowiedziałam, bo żadne z dwóch stwierdzeń ponad "nie podoba się - wyjedź" nie padło ze strony autora powyższego komentarza. Ale z tonu wywnioskowałam, że mogłoby, bo te trzy tezy maszerują zazwyczaj obok siebie.

      Jeżeli się mylę, biję się w pierś.

      Usuń
    3. Kontrargument prima sort po prostu. To ja zadam ćwieka temuż cwanemu kontrargumentowi.

      Ja też powiem - nie podoba się - wyjedź. Mojemu rodzonemu bratu nie podobało się - wyjechał, ożenił się z Hiszpanką, i dobrze mu w UK. Jak najbardziej popieram jego decyzję, bo jeżeli masz siedzieć i rwać włos z głowy w Polszy, to po kiego sobie psuć życie? Także nie ma za grosz braku konsekwencji, ponadto nie jestem patriotą ani zapiekłym obrońcą ojczyzny i Polskości. Ba - nie jestem dumny z bycia Polakiem, bo bycie dumnym z tego, że urodziło się w danej kombinacji szerokości/długości geograficznej jest dla mnie dowodem, że w życiu są krytyczne braki w rzeczach z których wartoby rzeczywiście być dumnym.

      To powiedziawszy, chciałbym wiedzieć czemu Kiciputek i jej podobne osoby, mając otwarte granice na zachód, jeszcze tu siedzą i się boją, że PiS je zje. To nienormalne. Jesteście ludźmi, nie głazami. Sadystyczne znęcanie się straszną Polską żadnej chwały nie przyniesie, a jojczenie na blogach zmieni oblicze kraju w równym stopniu jak obniżka cen ołówków 6B. Typowy "slacktivism" uprawiany przez ludzi, którzy lubią czuć, że coś robią, a tak naprawdę nic nie robią. Zresztą, tyle co robi Kicuputek w Polszy to i zza granicy może.

      Dlatego też - serio, czemu ciągle tu jesteście? Aż tyle walorów ma Polskie żarcie? Aż tak więzi rodzinne przykuły do miejsca zamieszkania? Czy po prostu rodzinka nie ogarnia Skype'a?

      Usuń
    4. Pierwsza wypowiedź: Kiciputek powinna wyjechać
      Druga wypowiedź: jak wyjedzie, to zostanie zdrajczynią i wiedźmą
      Trzecia wypowiedź: powinna wyjechać
      Łącząc te wypowiedzi w zgrabną całość można wywnioskować, że istnieje pewna sugestia, iż zostanie zdrajczynią i wiedźmą nie będzie stanowić problemu dla szanownej wyżej wymienionej. Możemy spekulować jedynie, czy to z powodu odwagi i bohaterstwa, czy też z tego, że logicznie nic nie może stać się tym, czym już jest. Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Włożę może kij w mrowisko, ale niech będzie. Żeby nie było - nie znam typa, z którym jest wywiad, i nie popieram absurdalnej ustawy antyaborcyjnej. Odnoszę się tylko do cytatów i tekstu Kici.
    1. Sprawa aborcji ma się nijak do równouprawnienia między kobietami i mężczyznami, bo mężczyzna nie moze poddać się aborcji, więc ta sprawa dotyczy i dotyczyć będzie tylko kobiet. Ojciec dziecka może, ofc, mieć na matkę wpływ - rozmawiać, tłumaczyć, prosić, wspierać, ale to jest ciało kobiety i nie powinien mieć nigdy ostatecznego głosu w tej sprawie. Absurdem jest mówić o równourawnieniu w kwestii, która siłą rzeczy dotyczy tylko kobiet.
    2. Tutaj przyznam typowi trochę racji. Gwarantowanie komuś miejsca tylko dlatego, że jest kobietą, jest dyskryminacją. Po pierwsze, dyskryminacją mężczyzn, którzy - czysto obiektywnie - mogą mieć lepsze kompetencje niż każda aplikująca na dane miejsce kobieta, ale się nie dostać, bo parytet. Po drugie, utwierdza społeczeństwo w seksistowskich stereotypach. Jak traktować poważnie kobiety, które chcą dostawać miejsca tylko dlatego, że są kobietami, ale nie być wyrugowanymi z innych miejsc jedynie z tego powodu? To jest rządanie przywilejów bez jednoczesnego przyjęcia na siebie obciążeń.
    3. Tutaj zgoda.
    4. Nie wiem, jak z pobiciami, ale znam środowiska, w których nienawiść i pogarda wobec księży jest porównywalna z nienawiścią do LGBT wśród narodowców. Gdzie każdy ksiądz z paki uważany jest za pedofila, gwałciciela i zboczeńca, a w najlepszym wypadku za głupka i safandułę, który dał się wmanewrować w tę - jakże głupią! - sektę, jaką jest kościół. Księża czy osoby powiązane z różnymi ruchami katolickimi mogą liczyć na pytania, ile snickersów daje proboszcz za loda i czy byli cweleni w seminarium. Nie uważam więc riposty za aż tak bezsensowną, jak piszesz.
    5. Generalnie uważam klauzulę sumienia sprzedawcy za rzecz o tyle w porządku, co potwornie obrzydzoną ludziom przez ukazywanie jej tylko przez pryzmat antykoncepcji. Tak, sprzedawca może odmówić ci sprzedaży produktu, co do którego ma jakieś subiektywne wrażenie, że ci zaszkodzi. Sprzedawcy dopalaczy używali jej czasem, gdy przychodziły do nich dzieci. Sprzedawcy w monopolu używają jej, gdy chcący kupić alkohol klient wygląda na pijanego lub zachowuje się dziwnie (serio, oni nie mają alkomatów i nie każą dmuchać w przypadku wątpliwości, tylko po prostu nie sprzedają), czy też widzieli, jak brał dychę od trzynastolatka pod sklepem. Sprawa jest ok. A raczej - byłaby, gdyby nie świrnięte aptekarki, które zapewne nie są zjawiskiem aż tak częstym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 6. Tutaj też poprę typa. Szkoła powinna przekazywać wiedzę, a nie wychowywać, czy - jak ja to widzę - indoktrynować. Skąd się biorą dzieci wiadomo z lekcji biologii, którą dodatkowo możnaby rzeczywiście nieco rozszerzyć o zagadnienia związane z samym procesem seksu, zachodzenia w ciążę i antykoncepcji. Powiecie, że należy kształcić społeczeństwo otwarte w kwestii seksu? To są indywidualne kwestie i każdy ma prawo decydować o nich sam, bez słuchania, co powinno mu się podobać i co musi tolerować, a co nie. Dziecko mogłoby równie dobrze trafić na dobrego nauczyciela (którego rolą byłoby tak de facto zapewnienie go, że jego ciało to jego własność i niech robi z nim, co chce, byle odpowiedzialnie), co na świra, który zaszczepi mu obrzydzenie do siebie lub jakiś inny dziwny pogląd na świat seksu. Takich ludzi wszak nie brakuje.
      7. Znowu popieram typa. Wychowanie seksualne nijak ma się do równouprawnienia kobiet. Typ wspomniał o kobietach uczących swoje dzieci prawdopodobnie właśnie po to, by jakkolwiek odnieść problem do swojej niszy, którą jest równouprawnienie kobiet. Cokowlek typ myśli o wychowaniu seksualnym - ma rację, to nie jego brocha. To brocha ministra oświaty.
      8. A to już jest jakiś absolutny idiotyzm i zgadzam się z Kicią. Co to za projekt ustawy wykluczający osoby homoseksualne... czekaj, czekaj. Zgaduję, że osobą homo- albo heteroseksualną jest się tylko z deklaracji, nikt cię nie bada pletyzmografem, aby potwierdzić, czy mówisz prawdę. Sprawa jest prosta - 100% petentów jest heteroseksualna. Projekt o tyle nieudolny, co obrzydliwy.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Szkoda że tu lajków nie ma :P
      Oczywiście się zgadzam.
      W ramach ciekawostki, kolega mój gdzieś na grupie gdzie to wkleiłem ten artykuł napisał cały komentarz na temat tego teksu brzmiący wręcz jak felieton udowadniający że autorka pisząc w tytule "równych i równiejszych" popełniła samozaoranie ponieważ wiele razy udowadniała że ssama tosuje podwójne standardy, nawet w tym tekście.
      Szkoda, że nie skomentował tutaj, bo komentarz epicki.

      Usuń
    4. żałuję, że Kicia nie podejmuje polemiki :/ głównie do niej to kierowałam.

      Usuń
    5. 1. Nie rozumiesz, Kici boi się ciąży najbardziej na świecie, stąd odczuwa wielki strach i nienawiść do wszelakich zarodków. Mężczyzna będzie zawsze wolny od takiego strachu, więc Kici uważa ich za nierówno uprawnionych.
      2. Wyręczę Kici w napisaniu notki, lecimy: Zachodni rasizm (najlepszym przykładem USA) przekracza wyobrażenia zwykłego polskiego Janusza, co nigdy z czarnym nie gadał i wie tylko, że banan i bambus. Z drugiej strony umieją ten rasizm znakomicie ukrywać, co też jest poza zasięgiem Januszy, które głośno powiedzą, że "rasistom nie jezdem ale nie lubiem". Doszło do tego, że nawet kiedy oficjalnie wszystko gra i wszyscy są równi, to nadal jakimś cudem czarny dostanie gorszy kawałek. Stąd już dawno temu uznali, że bezkastowe społeczeństwo nie działa (nikt tego głośno nie przyzna) i jedynym sposobem jest spuszczenie równości w kibelku i przywrócenie starych, dobrych kast. To wszystko, równość po prostu nie działa, nie można dać każdemu po równo, trzeba niektórym dać więcej. Kici czuje, że coś tu nie gra, ale krąży wokoło i jeszcze się nie przełamała do opcji "chrzanić równe prawa, kobiety potrzebują przywilejów".
      3. Rolą pełnomocnika było tylko gadać, że wszystko będzie dobrze i uciemiężeni mają swoją reprezentację. Taka jest rola każdego pełnomocnika. Funkcja bez sensu i żadna strata. Kici jest naiwna jak dziecko, bo myślała, że to wszystko serio.

      Usuń
    6. 4. Walka z katolicyzmem to tradycja, jak skini i punki. Cała wyższość moralna wypływa z tego, że "księża są hipokrytami" a tylko walczący z ksieżmi lewacy są szczerzy i dobrzy i to oni są jak prawdziwi pierwsi chrześcijanie, Jezus też był lewakiem i tak dalej.
      5. Klauzula sumienia to najzabawniejsza rzecz, zrozum to. Jest pracownik, tak? Wyzyskiwany przez burżuja kapitalistę. Klientów, którzy traktują go jak śmiecia. Musi wskakiwać po drabinach, nie dostaje kasków, wdycha pył i wszystko jak w XIX wieku. Na to przychodzi lewica. Pracownik dostaje prawa. Może odmówić robienia niebezpiecznych rzeczy, nie może być zwolniony za byle co, ma kącik sanitarny, przerwę na kawę i ergonomiczne krzesło. Fajnie. Potem przychodzi opryskliwy klient, od drzwi wali "dawaj mię tu kondony i to już, klient wasz pan leniu!", w tym momencie pracownik chroniony przez dziesiątki przepisów, organizacji i instytucji powołuje się na klauzulę sumienia i wtedy lewica go ŁUP! Jak śmiał?! Na zbity ryj wywalić! Trzeba pracować bez względu na sumienie! Po co taką pracę brał?! Naprawdę fascynujący moment, kiedy ktoś tak dbający o prawa pracownicze obraca się o 180 stopni i staje po stronie konsumenta tak bardzo, że aż Korwin we własnej muszkowej osobie musi się obrócić o 180 i mruknąć "no hej, to ich interes czy klient kupi czy nie".

      Usuń
    7. 6. Wychowanie seksualne jest w lewackim środowisku otoczone mistycznym kultem i nawet się nad tym nie zastanowią. Wyobraźmy sobie księdza na ambonie. Wystarczy jedno kazanie, z reguły o niczym szczególnym, 15 minut, raz w tygodniu, żeby całkowicie sterować umysłami owieczek. Jaka to musi być charyzma! Otóż charyzma nauczyciela "od seksu" jest tysiące razy większa! Wystarczą 2-3 lekcje o antykoncepcjii i to zostaje w człowieku na całe życie! Na następne 70 lat! Wystarczy takie coś raz w życiu przejść i już wie się wszystko - nigdy nie ma seksu bez zabezpieczeń, napalony chłopak pobiegnie w środku nocy po prezerwatywy przez dwumetrowe śniegi, molestowanie seksualne znika, gwałt także, znikają toksyczne związki i przemoc, pojawia się tolerancja i nawet seks sado-maso w wieku 50 lat będzie bezpieczny i owocny dla obu stron tylko dlatego, że przeszło się wychowanie seksualne za młodu. Przestaje się liczyć to co usłyszy się od kolegów/koleżanek, przestaje się liczyć to co się zobaczy w pornosach. Nie ma złych nauczycieli, nie ma błędów w książkach i materiałach, nie ma niedopowiedzianych szczegółów. Wiedza pozostaje aktualna do śmierci, a nawet jak jakiś rocznik przeszedł kurs źle, to w magiczny sposób wystarczy "zreformować nauczanie wychowania seksualnego" żeby automatycznie poprawiła się wiedza wszystkich roczników do 10 lat starszych. Taka jest siła charyzmy! Zaczadzenie jest tak duże, że jakby obecnemu gimnazjum wprowadzono wypasiony kurs ściągnięty z Niemiec czy czego tam, to jestem pewien, że dziewczyny 25 letnie spodziewałyby się, że 35 letni faceci staliby się od tego lepsi.
      Tak między nami, to wychowanie seksualne w szkołach jest najlepszą rzeczą dla prawaków. Bez niego szłyby ciągle jakieś głupawe kampanie społeczne "spirala w macicy - matura się liczy", a tak to wystarczy odstawienie jakiejś kabaretowej szopki i Kiciputki tego świata będą zadowolone.

      Usuń
    8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Momentami zastanawiam się czy Ty w ogóle rozumiesz to co czytasz :3
    W niektorych momentach łapałem się za głowe, w innych rozbawiłaś mnie lepiej niż większość aktualnych komedii...No ale to bardziej ten efekt rozbawienia gdy ogląda się horror a śmieje się z niego bo jest głupi. To chyba najlepsze porównanie.

    Czepiasz się czegoś i... niestety robisz z siebie idiotkę ponieważ take wnioski jeszcze na poziomie szkolnym nawet przez lewicowych nauczycieli są ucinane... Na poziomie szkolnym a Ty chyba nieco starsza jesteś, studentka jeśli się nie mylę... Nadinterpretujesz słowa, nie zgadzasz się z człowiekiem, mimo, że w kilku punktach ma racje, tylko dlatego, że nie jest po drodze z twoimi poglądami. To dziecinne.
    Co ma aborcja do równouprawnienia?

    Czemu odmawiasz aptekarzom prawa do nie wydania danego farmaceutyku? Każdy sprzedawca ma prawo odmówić Ci sprzedaży danego produktu. Każdy. Skoro odmówimy im tego prawa to czy nie będzie to dyskryminacja aptekarzy, którzy już i tak mają mocno ograniczoną przez prawo sprzedaż? No chyba jednak będzie. Apteki to nie instytucja państwowa a biznes i jeśli dana apteka nei chce twoich pieniędzy za dany farmaceutyk to tej apteki sprawa.

    W dalszej części Cię trochę pocytuje bo bez tego się nie da. Musze na te fragmenty odpowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Czyżby więc mężczyźni mieli te kompetencje genetycznie zaprogramowane? A może po prostu chętniej garną się do polityki? Wiele osób zadaje sobie te pytania i dochodzi do wniosku, że wciskanie kobiet na listy wyborcze pod przymusem to jakiś absurd."

      Tak, chętniej garną się do polityki. Nawet częściej się tą polityką interesują. Mówienie, że jak się kobietą ułatwi, bo teraz mają za trudno, jest nie zrozumieniem problemu. Tak, będzie więcej, brawo za matematyczną oczywistośc ale to nie znaczy, że będzie ich równie dużo co mężczyzn, mimo wszystko, nie znaczy też, że będa miały aktywny udział w polityce. U kobiet od dawna dostrzega się mniejsze zainteresowanie polityką i chwała zrządzeniu losu bo kobiety też częściej kierują się emocjami (jak widać w powyższym artykule) a nie logicznym, racjonalnym przemysleniem sprawy. My, zwykle, jesteśmy emocjonalnie upośledzeni to też (w większości przypadków) bardziej nadajemy się do polityki.
      Same parytety i tego typu podobne wynalazki, jak wspomniany suwak (który już w ogole jest totalnym debilizmem) są jak najbardziej dowodem na to, że w obecnym świecie traktuje się kobiety jak upośledzone. Skąd wniosek? Ano stąd, że potrzebują w sporcie własnych kategorii gdzie rywalizują z innymi kobietami, nie mogą też rywalizować o wyścig do miejsc na listach z mężczyznami. Wszędzie odcina się kobiety od rywalizacji z mężczyznami niejako mówiąc nam między wierszami "one sobie nie poradzą, więc trzeba im pomóc. Byłem świadkiem dobierania kobiet na listy. Są komitety w których ciężko o kobiety ze względu na jakieś niepopularne postulaty dla tej płci czy nawet zwykle przez nią odrzucane (a nie mającen ic wspólnego z równouprawnieniem) i trzeba wciskać tam kogokolwiem. Są partie gdzie można skorzystać z kompetentnych kobiet są też takie gdzie takowych jest bardzo mało, nie ze wględu na dyskryminacje a zwykły rodzaj przedstawianej ideologii. Jest to więc dyskryminacja poszczególnych poglądów, obniżanie ich szans w starcie w wyborach a nie gwarantowanie równych szans dla kobiet. Z tej strony faktycznie godzi to w elementarne zasady współczesnej demokracji więc twoje słowa:
      "Często spotykam się z argumentem, że równość płci na listach wyborczych jest zaprzeczeniem demokracji. Z tym że, uwaga niespodzianka, listy wyborcze nie są przecież wybierane w procesie demokratycznym."
      ujawniają, że nie masz pojęcia o czym piszesz i traktujesz problem pobieżnie.
      Próg wyborczy ramię w ramie stojąc z takimi pomysłami jak suwak ogranicza możliwość wystartowania w wyborach czy samej wygranej pewnym grupom poglądowym mimo, że są one w pełni legalne i powtórze to jeszcze raz, jest to jawne pogwałcenie podstawowych zasad demokracji.

      Usuń
    2. "W jakie prawa rodziców może wkraczać edukacja seksualna w szkołach? W prawo do nieedukowania własnego dziecka? Odmówiliśmy im już tego prawa wprowadzając powszechny obowiązek szkolny. Wkraczanie w intymność dziecka? Czym? Wiedzą o jego własnym ciele?"

      Kolejny dowód na twoją hipokryzje i emocjonalne podejście do problemu. Sama zarzucasz Panu cynizm a odpowiadasz w dokładnie taki sam sposób. Odpowiedź na twoje retoryczne pytania brzmi: Nie, nie trafiłaś.
      Godzi to w prawo WYCHOWANIA własnego dziecka. Edukacja seksualna to nie wiedza z zakresu jakim powinna zajmować się szkoła ponieważ dotyka ona bezpośrednio WYCHOWANIA, którym szkoła nie powinna się zajmować a niestety od wielu lat się zajmuje. Rodzic decyduje o czym dziecku mówić w zakresie wychowania a oczym nie. To rodzic decyduje jakie poglądy kształtować w dziecku i to rodzic decyduje jak kształtować tego dziecka wrażliwość. Jest to pogwałcenie podstawowych zasad społeczeństwa gdzie nie można się wtrącać w wychowanie obcych dzieci. Jak nie może być dwóch działających równolegle psychologów gdzie jeden drugiemu przeszkadza w podjętej terapii tak nie może być dwóch równolegle działających wychowawców, którzy mogą ewentualnie w czymś przeszkodzić, nawet zaszkodzić. To rodzic, jesli odpowiednio zwraca uwage na dziecko, wie w jakim tempie mówić swojemu wychowankowi o pewnych rzeczach, w którym momencie, a nie ministerstwo edukacji.
      Tak, dokładnie. Wiedzą o jego własnym ciele. Jeśli zostanie ona podana w nieodpowiednim momencie, może ona dotykać jego intymnościtymbardziej jeśli jest ona przekazywana przez zupełnie obcą osobę. Kształtujemy w ten sposób wypaczone wychowanie gdzie nasze dzieci o sprawach intymnych edukują obcy ludzi. Jest to obrzydliwe. O takich rzeczach można mówić w szkole na poziomie biologii a nie konkretniej edukacji seksualnej, która jest pomysłem poronionym. Rodziców trzeba uczyć by lepiej sobie z wychowaniem radzili a nie zastępować ich w tym wychowaniu.

      Usuń
    3. Z tym dopychaniem kobiet na listy i zastępowaniem rodziców w procesie wychowania trafiłeś w punkt. Propsik.
      Też odnoszę wrażenie, że kobiety rzadziej interesują się polityką. To nie jest seksizm - kobiety mają prawo interesować się innymi rzeczami niż mężczyźni i zdecydowanie da się zauważyć tendencje płciowe w zainteresowaniach (nie pytajcie tylko, proszę, o żadne badania statystyczne, bo w miarę wierzę swojemu doświadczeniu i obserwacjom znajomych). Niedostrzeganie tego jest zaklinaniem rzeczywistości i okłamywaniem siebie i innych. Mimo wszystko znam sporo kobiet działających w samorządach, organizacjach pozarzadowych i partiach politycznych, które, nawiasem mówiąc, nie miały ani trochę trudniej niż mężczyźni w dostaniu się do nich. Chwała im za to, że robią to, co robią i są w tym dobre. I tutaj własnie leży problem - robią to, bo chcą i umieją. Nie dlatego, że ktoś nimi dopchał miejsca. To dopiero byłoby śmieszne i smutne - dostać się gdzieś tylko ze wzgledu na płeć i być przez to pośmiewiskiem i piątym kołem u wozu.

      Usuń
    4. Dokładnie. Dla mnie to jak traktowanie kobiet w kategorii osób upośledzonych a one jeszcze się z tego cieszą. Dopychanie na listy widziałem na własne oczy jak mieliśmy pytać po ludziach kogokolwiek się da czy jakaś dziewczyna pomóc by nie chciała i jeszcze z tego co pamiętam mieliśmy zapewniać że jak coś to pewnie i tak sie nie dostanie wiec niech sie nie boi nic nie bedzie musiała robić :P

      Co do wychowania dzieci to poprostu interesuje się tematem psychologii a przynajmniej kiedyś sie interesowałem i aż mnie krew zalewa jak ktoś nie ogarnia takich kwestii i jeszcze wykazuje sę ignorancją bo natura poskąpiła pokory

      Usuń
    5. Ja tak tylko wtrącę, że jednym z podstawowych zadań szkoły jest funkcja WYCHOWAWCZA. "Godzina wychowawcza" - słyszałeś o tym może? Dlatego w szkołach odbywają się np. różnego rodzaju apele związane ze świętami państwowymi (wychowanie w duchu patriotyzmu), dlatego odbywają się zajęcia mające na celu pomagać uczniom odnajdywać się w grupie, albo pogadanki o narkotykach, cyber-przemocy i wszystko inne, co związane z życiem w większej społeczności. Dlatego też np. szkoła nie ma w nosie tego, że uczeń pali, albo że wdaje się w bójki i ma w nosie, że np. rodzice dziecku na to pozwalają. Tak więc jesteś w błędzie - szkoła ma za zadanie wychowywać.

      Usuń
    6. Pogadanki, z których większość się podśmiewa, bo każdy ma je serdecznie gdzieś.
      Ani jeden apel na 11. listopada nie zainteresował mnie zagadnieniami historycznymi tak, jak choćby piosenki Kaczmarskiego. Pogadanki o narkotykach były o kant tyłka rozbił, głównie dlatego, że każdy zainteresowany już doskonale wiedział, jak wyglądają sprawy z używkami, i widział, jak nieprawdziwe i przesadzone są te "prelekcje". Palenie na terenie szkoły? To jest pilnowanie przestrzegania regulaminu przez uczniów, nie żaden element wychowawczy.
      Tak, uważam, że szkoła nie powinna zastępować rodziców, bo jest ona namiastką pracy, nie rodziny. Żeby mieć zdrowe podejście do szkoły uczeń powinien traktować nauczyciela jak pracodawcę, a nie rodzica - sama pamiętam, jak w LO koleżanki płakały i bały się odzywać na fizyce, bo fizyca była wyjątkowo wredną i niesympatyczną osobą. Ja nie, bo wiedziałam, że wystarczy robić swoje i się nie przejmować, nauczyciel nie musi mnie lubić - musi mnie uczyć i sprawiedliwie oceniać. Na przestrzeni lat widzę, jak chore było myślenie tamtych dziewczyn, i przejmowanie się brakiem miłej atmosfery na lekcji. Druga sprawa - żaden nauczyciel, poza niewielką grupą zapaleńców, nie traktuje swoich uczniów z takim zaangażowaniem i troską jak rodzic. On zmienia wychowanków co trzy lata, nie ma siły, by po piątym takim kursie był z nimi naprawdę zżyty, a osoba, która nie zżywa się z uczniami - powiedzmy sobie szczerze - przeważnie nie przykłada się do wychowania, bo nie ma w tym interesu. Woli dać sobie i im święty spokój, i na godzinie wychowawczej zrobić matmę/fizykę/biologię, bo przecież "mieliśmy tak mało czasu na ten materiał".

      Usuń
    7. W końcu jakaś dyskusja.
      Ja sądzę, że bardziej by się przydało wychowanie prawne, ekonomiczne i polityczne, gdyż do spraw seksualnych mają ludzie instynkt i naturalne zainteresowanie a do powyższych, znacznie obszerniejszych, bardziej skomplikowanych no i ważniejszych już nie.

      Co do funkcji wychowawczej szkół się wypowiadać nie mogę bo nie jestem Polakiem, u nas nie było wychowania seksualnego, ale jednak te tematy zostały przerobione już nawet nie wiem na których zajęciach bo to było bardzo długie lata temu.

      Usuń
  8. Zacznijmy od tego, że Pani Siedlecka pojechała po dziennikarskiej bandzie przedstawiając wywiad o równości, a nie zacytowała ani razu wypowiedzi swojego rozmówcy, tylko swoją własną interpretację jego słów, których oczywiście próżno szukać gdziekolwiek.
    Myślałem, że Kiciputek sobie pofolgował. Ale nie, ten wywiad naprawdę jest w takiej formie. Formie która przeczy rzetelności dziennikarskiej. Jak można prowadzić wywiad i przedstawiać tylko własną interpretację słów rozmówcy?! To jest manipulacja, nie wywiad.

    Sama ustawa antyaborcyjna była już omawiana i poruszanie tematu po raz kolejny jest bezcelowy.

    "Suwak" na listach wyborczych, to jest godzenie w równość. Wszelkie parytety itp. działania są absurdalne gdyż blokują miejsca dla ludzi, którzy chcą coś zrobić, bo jest nie równo na liście kobiet i mężczyzn. Sama sugestia takich działań prowadzi do podziału na płeć, a nie traktowaniu wszystkich tak samo, jak ludzi.
    Mówi się dużo o szkodliwości takich akcji na kierunkach technicznych, bo sami mężczyźni, brakuje kobiet naukowców itd. A co gdyby wprowadzić parytet na wychowaniu przedszkolnym, kierunek oblegany głównie przez kobiety? Zobaczylibyśmy nagle wzrost męskich przedszkolanek?

    List wyborczych niczym się nie da naprawić, gdyż lista wyborcza sama w sobie jest błędna z założenia. Lista wyborcza to nie demokracja, a Tweedism, więc trzeba zmienić system wyborczy, a nie same listy. Zmiana samych list niczego nie zmienia.
    Sama dominacja mężczyzn na listach, którzy są tam umieszczani przez konkretne osoby, to efekt osoby która tworzy taką listę, jedyne co na dzień dzisiejszy da się z tym zrobić, to:
    1. Podlizać się bardziej osobie która umieszcza na niej nazwiska.
    2. Zmienić osobą która tworzy listę wyborczą.
    3. Stać się osobą która umieszcza nazwiska na liście. Korwin tak zrobił i ma się całkiem dobrze.

    Każdy ma prawo odmówić drugiej osobie zgodnie z własnym sumieniem. Czy to klient w banku podpisując kredyt, czy farmaceuta w aptece. Nierównością jest zakazanie takiego wyboru komukolwiek. Można by się przyczepić, że służby porządkowe, czy lekarze nie powinni mieć takiego wyboru, w końcu to kwestia życia i śmierci. Jednakże wszyscy lekarze świadomie składają przyrzeczenie lekarskie, więc sami z siebie odebrali sobie ten wybór decydując się na takie życie.

    Sama indoktrynacja w edukacji to większy problem który nie dotyczy równości, więc nie ma co tu komentować. Można by tylko walczyć, aby każdy miał dostęp do podstawowej edukacji, co jest dostępne, a wręcz wymuszane na rodzicach, więc to chyba jedyne do czego można by się przyczepić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracowałem jako facet raz w firmie kosmetycznej - na kilkaset stanowisk (kontrola jakości, produkcja, magazyn itp. itd.) 5 facetów (3 do wózków widłowych i 2 do noszenia na produkcję worków z surowcami). Przyszedł urzędnik pytając czy zakład spełnia zasady równości w zatrudnianiu obu płci. Usłyszał, że ponad 90% to kobiety i wszystko w porządku.
      Rok później podjąłem pracę w firmie produkującej syropy do fast foodów. Kartony po 5,10 i 25 kg. Na zakładzie sami faceci. Dobudowano biuro kilka lat temu (pomimo, że główny biurowiec firmy w Warszawie) aby kobiety miały gdzie pracować na terenie zakładu aby było 50%.

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jedyne co mnie dziwi to fakt że przestaje mnie dziwić obsadzanie na stanowiskach osób bez jakichkolwiek uprawnień. Doiłeś krowy ? Zostań dyrektorem stadniny ! Nie masz empatii ? Doradzaj w sprawach wymagających jej posiadania ... Nie wiem nic o prowadzeniu elektrowni jądrowej ale czuję że mogło by to być moim nowym hobby ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jako słowiański bi mężczyzna, którego Kiciputek chętnie wysłałaby do gazu (i vice versa, #wojnapłci FTW) chcę powiedzieć dwie rzeczy:

    1. Ten facet to żart. Jego podejście do wszystkich tematów związanych z drugim członem całkiem długiego tytułu stanowiska, które piastuje, pokazuje że ma to stanowisko najzwyczajniej w dupie. W zasadzie nawet gdybyśmy mieli na tym stanowisku pseudonaziola z /pol/a, to i tak byłoby lepiej, bo przynajmniej by się tematyką interesował. No i zawsze można by było zrobić argument na Milo, "no bo on lubi The Donalda".

    2. Suwaki i kwoty są debilnymi pomysłami, gdyż zmiany społecznej nie da się wprowadzić ustawą. Problem zaczyna się na początku drogi politycznej, bo ta jest dosyć odrzucająca dla niepsychopatów, a u mężczyzn bycie psychopatą jest cechą płciową (z której BTW jestem dumny). Lepiej lobbować za wprowadzaniem kobiet do polityki od początku niż kwotami, które grożą backlashem i które w zasadzie wprowadzają głównie kobiety z łapanki, bo żadna inna nie chce ubrudzić rąk krwią przeciwnika.

    Mógłbym tą odpowiedź ozdobić obrazkiem, ale rysuję jak debil z Downem w wieku 7 lat, więc mimo posiadania tabletu graficznego nie zabiję cię moim stylem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co masz na myśli mówiąc, że mężczyźni to psychopaci?
      Chyba przeceniacie uczuciowość i empatyczność kobiet. Znam niejednego wrażliwego chłopczyka, od którego kobiety mogłyby uczyć się bycia kochanym i delikatnym.

      Usuń
    2. Bycie w polityce wymaga braku skrupułów i zdolności do zawierania umów które mogą być wbrew moralności, a psychopatię cechuje brak empatii i brak feelsów. Te cechy posiada więcej mężczyzn niż kobiet, a wśród młodych (takich jak ja) w szczególności.

      Usuń
    3. A ja myślę, że właśnie po to warto by wcisnąć kobiety do polityki choćby na siłę, by ją trochę "odpsychopacić" :P. Gadanie o tym, że mężczyzn jest więcej w polityce, bo po prostu mają kompetencje, to jakiś ponury żart. Ile tych paskudnych mord w sejmie ma jakiekolwiek kompetencje, można by na palcach ręki zliczyć. A kobiety stanowią połowę społeczeństwa, do tego podobno mężczyźni nas "nie rozumieją", czemu więc mają sami tworzyć prawo, które dotyka i nas?

      Usuń
    4. Wciskanie kogokolwiek gdziekolwiek na siłę nigdy nie przynosi oczekiwanych resultatów. W tym przypadku w najlepszym przypadku skończysz z Szydło - marionetką innych mężczyzn, a w najgorszym z Pawłowicz - mężczyzną w ciele kobiety (figuratywnie, nie że ona jest trans).

      Usuń
    5. ...a pomiędzy nimi może znajdzie się cały wachlarz kompetentych kobiet, które wniosą świeże spojrzenie do polityki i przełamią tę "psychopatię"? Jak dla mnie super.

      Usuń
    6. "Ile tych paskudnych mord w sejmie ma jakiekolwiek kompetencje" - masz odpowiedź, są paskudnymi mordami bez skrupułów. Umiesz tak?
      Weźcie się zastanówcie nad różnicami między kobietami a mężczyznami, bo pogubić się można:
      casey: mężczyźni to psychopaci, więc dobrze sobie radzą w polityce (golę się siekierą)
      slothqueen: nie ma aż takiej różnicy, kobiety też są psychopatkami, powinny sobie dobrze radzić, czemu tak nie jest? (kobiety na traktory)
      anon: casey ma rację, różnice są gigantyczne, trzeba kobiety załadować do polityki na siłę i dopchnąć spychaczem jak nie chcą, bo wtedy polityka będzie lepsza
      Anonimowa, wyjaśnij co to za feminizm, gdzie olewa się wolę kobiet i skazuje na takie szambo? Wiesz jaki rodzaj kobiet przejdzie przez to sito? Casey już powiedział. Będziesz mieć psychopatię jeszcze lepszą, bo z obu płci destylowaną. Te zaś "kompetentne" kobiety skończą na bocznym torze jako nawóz pod jakiegoś Petru.

      Usuń
    7. Bzdura. Przecież mamy bardzo dobre kobiety-polityków, niebędące "psychopatkami" i świetnie sprawdzające się w tej roli, np. Ludwika Wujec, Barbara Nowacka, Henryka Bochniarz, Hanna Gronkiewicz-Waltz, śp. Maria Kaczyńska i Izabela Jaruga-Nowacka. Wszystkie te panie czerpały/czerpią garściami ze swojej kobiecości i czynią z niej użytek w polityce. Nie rozumiem też, z jakiego powodu uczepiliście się tej "psychopatii" jako niby kluczowego aspektu polityka, i pomijacie moją uwagę o ustanawianiu praw także dotykających kobiet przez mężczyzn.

      W żadnym wypadku nie popieram obsadzania kobiet wbrew ich woli i nic takiego nie napisałam, nie wciskajcie mi w usta swoich interpretacji proszę."Na siłę dotyczyło kwestii wymuszenia 35%, nie zgody samych kobiet na ich obecność na listach. Jak to ktoś ładnie wyżej napisał - listy tworzone są przez decyzje konkretnych ludzi. To ci ludzie zadecydowali, że trzeba "wcisnąć" żony/dziewczyny/znajome we własnych szeregach, zamiast poszukać gdzieś poza daną organizacją kompetentnych ochotniczek. Przy czym też nie chcę oceniać tych decyzji, bo mam za mało informacji, jak to z perspektywy danych ugrupowań wyglądało. Zaś obecną sytuację, w której kobiety "na siłę" są wpisywane na listy uważam za nieprzyjemny etap przejściowy, który, jeśliby tylko przepis się utrzymał, z pewnością otworzyłby drogę wielu kobietom, odczuwającym potrzebę zmian, mających coś konstruktywnego do powiedzenia i chcących te potrzeby ukierunkować. A bynajmniej ich w Polsce nie brakuje. Scena polityczna na pewno tylko zyska dzięki kobiecej empatii, łagodności i dyplomacji! Poza tym - stanowimy połowę rzeczywistości. Nasze, kobiece spojrzenie jest zwyczajnie w polityce potrzebne, inaczej polityka, która w dużym stopniu reguluje tę rzeczywistość, będzie jeszcze bardziej zafałszowana. Kobiety różnią się od mężczyzn, inaczej postrzegają świat, inaczej oceniają istotność tych samych spraw i dlatego wespół z mężczyznami powinny zarządzać aparatem państwowym, by w miarę możliwości służył wszystkim.

      Usuń
    8. PS. pani Szydło nie jest "marionetką mężczyzn", tylko jedną z wielu marionetek prezesa Kaczyńskiego. I osobiście uważam, że zachowuje dużo więcej suwerenności niż wielu pozostałych panów, którymi tenże obsadza stanowiska.

      Usuń
    9. Hej, jeżeli uważasz, że dla pełnej równowagi Kosmosu i idealnego splątania mistycznych energii niezbędne jest, by "wespół w zespół" rządziły kobiety i mężczyźni, oraz, że tylko wtedy aparat państwowy będzie płciowo koszerny i będzie idealnie śmigał, aż słoneczko przyjemniej zaświeci, to whatever, niech i tak będzie, jestem za.
      Kiedyś powstanie sobie takie idealne coś, będzie sobie np. prezydent kobieta i premier mężczyzna albo odwrotnie, po czym wspólnie, z wielkim udziałem zaangażowanych kobiet, stworzą ustawę napisaną przez kobiety dla kobiet, z kobiecego punktu widzenia, od której tak dostaniesz po czterech literach, że uciekniesz na Islandię.
      Na szczęście taka sytuacja nie grozi nam przez najbliższe lata... chwila.....

      Usuń
    10. Bardzo żałuję, że uciekasz się do ironii, bo liczyłam na dyskusję na poziomie, wiesz, taką z argumentami i kontrargumentami, a nie złośiwym śmieszkowaniem. Szkoda.
      Rozumiem, że pijesz do ustawy "o ochronie życia". Primo: idioci i fanatycy są wśród każdej populacji, kulturze, no i płci też. Secundo: ta ustawa nie przejdzie, jest zbyt absurdalna. W dodatku ostatnim razem, gdy rządził PiS do spółki z LPR i Samoobroną, też była propozycja zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, a jednak to nie nastąpiło. Ale myślę, że dym, który wokół niej się zrobił, jest nieprzypadkowy i pozwala na swobodę w innych materiach, podczas gdy dziennikarze jak kocice w rui biegają od polityka do polityka pytając o opinię nt. ustawy, której treści nawet dobrze nie znają.

      Usuń
    11. I know, right? Dopiero zaczęli zbierać podpisy, a zrobiła się awantura. Nic z tej ustawy nie będzie, to zasłona dymna. Łatwy sposób by wyprowadzić ludzi na ulicę. Pierwszy raz pojawia się tu kobieta nie przestraszona tą ustawą - widmo, to jestem pod wrażeniem. Od teraz zero śmieszkowania, przepraszam.

      Problem polega na tym, że nie uważam, że większa ilość kobiet przyniesie jakieś pozytywne zmiany. Jak mówiłem - jeśli chodzi tylko o to, by zrobić przyjemność paru ambitnym kobietom, aby mogły się spełniać, to nie ma problemu. Jak na wykresach wyjdzie jakaś korelacja, że skoczy cośtam o parę procent, to dobra, ok. Ale jak reklamujesz to jako nową jakość w polityce, to po prostu nie wierzę i czuje się jak w reklamie płynu do czyszczenia kafelków.

      Usuń
    12. do jednego z wielu anonimów na górze: gdzie ja piszę, że kobiety na traktory i że dziwię się, że nie ma ich w polityce? piszę, bo wielu mężczyzn ma zabawną tendencję do nazywania się z dumą "socjopatami" czy "upośledzonymi emocjonalnie", co jest zwyczajnie głupie, kiedy mówimy o 50% społeczeństwa. nie jesteście upośledzeni ani niedorowzinięci, bo wy też kształtujecie normę - mały i głupi błąd logiczny, ale irytuje. druga sprawa - zdaję sobię sprawę, że płcie się różnią. mężczyźni częściej są sprawnymi manipulatorami, kobiety rzadziej, ale wśród obu płci SĄ ludzie nadający i nienadający się do polityki. niech idą ci, co się nadają, a nie jednostki wybrane arbitralnie ze względu na płeć.

      Usuń
    13. U mężczyzn psychopatia jest cechą płciową...

      Mój boże, ale się uśmiałam. Niezłe, aż sobie zapiszę, bym mogła się rozweselać gdy mi smutno.

      Do rzeczy.

      Po pierwsze, PSYCHOPATIA TO CHOROBA. Nie cecha osobowości. CHOROBA. Powtórzę jeszcze raz, by się utrwaliło. CHOROBA.

      Po drugie, ilu mężczyzn w społeczeństwie mamy? No, powiedzmy że połowę. 50%, prawda? Otóż, wedle casey tak wcale nie jest.

      Widzicie, psychopatów w społeczeństwie jest od 2 do 3%. Jeśli rzeczywiście psychopatia jest cechą mężczyzn oznaczałoby to, że mężczyźni stanowią (dodając 1% na wyjątki) około 4% społeczeństwa. Reszta to kobiety.

      Taaaaa, jasne. Bo uwierzę.

      Zatem powtórzmy jeszcze raz MĘŻCZYŹNI TO NIE PSYCHOPACI NA LITOŚĆ BOSKĄ!

      Idźmy dalej.

      Tak naprawdę są mniej więcej dwie negatywne cechy osobowości, takie podstawowe, które mogłeś mieć oprócz psychopatii na myśli. Pierwsza to makiawelizm, druga to narcyzm. Żadna z tych trzech cech jednak nie jest przypisana płci. Żadna. Owszem, psychopatię częściej się spotyka u mężczyzn, ale może to wynikać z prostej przyczyny: mężczyźni byli częściej badani.

      Przecież jest wiele przypadków seryjnych morderczyń, prawda..?

      I tutaj niespodzianka: wiesz, że psychopatia bardzo często charakteryzuje zbrodniarzy? Wiesz, że odsetek psychopatów w więzieniu wzrasta do 20% Jesteś zatem dumny z faktu, iż możesz być seryjnym mordercą. Brawo.

      Kolejna rzecz: skąd do jasnej powiązania psychopatii z polityką? Wiesz, jakie są najczęstsze zawody wśród psychopatów? Prawnik, dziennikarz, chirurg, policjant, no i na pierwszym miejscu dyrektorzy zakładów. Polityki nie ma za wiele.

      Owszem, mimo to jest sporo przykładów psychopatów w polityce. Dajmy na to Hitler. Stalin. Fajni ludzie, nie? Aż chciałoby się, *przekleństwo*, by się znaleźli w polityce, co nie, casey?

      Zatem, nie, psychopatia to nie cecha mężczyzn, wbrew temu co myślisz.

      Zgaduję, że chciałeś zamiast tego powiedzieć, że mężczyźni są bardziej wyrachowani i niebezpieczni niż kobiety, szczególnie wśród młodych...

      Hmmm...

      Najwredniejszą, najbardziej niszczącą ludzi osobą którą znam jest kobieta. Dziewczyna przyjaciela, która jest wyrachowana i zimna to kobieta. Przyjaciółka, która kiedyś wpadła w atak i zdemolowała szkolną łazienkę, to kobieta. Nauczycielka, która niszczyła psychiki uczniów (w tym i moją), wyzywała uczniów, dręczyła całą szkołę łącznie z dyrektorem, pozwała całą szkołę o mobbing i do tego nic jej nie mogli zrobić, więc wraca niedługo uczyć też jest kobietą.

      Większość moich wyrachowanych znajomych to kobiety. Jedyne wyrachowane wyjątki wśród mężczyzn to trzech panów, którzy, tak się składa, są bardzo wierzącymi katolikami (z czego jeden jest dobrym znajomym, a drugi to bliski przyjaciel).

      Pewnie uznasz, że moje obserwacje są nieprawdziwe. Dam jeszcze jeden przykład.

      Margaret Thatcher to kobieta. A jeśli i to chcesz podważyć to spróbuj podważać królową Wiktorię. I Grace O'Malley. I Jeanne de Clisson.

      Kończąc, nie nadużywaj słowa "psychopata" skoro nawet nie wiesz co znaczy. Oraz, nie zakładaj błędnie, że wszystkie kobiety są uczucieowe, za to wcale nie są wyrachowane.

      To ostatnie może Ci kiedyś nawet uratować życie.

      ~Czarna

      Usuń
    14. Czarna,

      1. Socjopata, to nie psychopata. Od paru lat się ich rozróżnia i są między nimi znaczące różnice.

      2. Zaburzenie psychiczne nie jest posiadanie danej cechy, a objawianie jej w skrajnym zachowaniu.

      Niemal wszystkie kobiety jakie podałaś za przykłady nie byli, ani socjopatami, ani psychopatami. Co do twoich znajomych nie mogę być pewny, gdyż ich nie znam, a XIV, XIV wiecznych piratek, to żadne informacje na ich temat nie są rzetelne ze względu na czas.

      Co do rzekomej predyspozycji płci masz rację, ale opisujesz raczej socjopatów, a nie psychopatów.

      Dla wyklarowania:
      Socjopata - Osoba, ze znaczącym zaburzeniem osobowości i moralnością.
      Psychopata - Osoba, z brakiem uczuć i moralności z fizyczną zmianą w mózgu.
      Żaden z tych zaburzeń nie musi być agresywny i przeważnie nie jest. Hitler jako socjopata był spokojnym człowiekiem, o dużych ambicjach.

      Więc zanim zaczniesz oskarżać kogokolwiek o psychopatię zbadaj temat do końca. Nawet jak skończyłaś studia w tym temacie, to nie oznacza, że masz pełną i aktualną wiedzę.

      Usuń
    15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    16. Tomasz Szymański: sam chyba czegoś nie doczytałeś. Nieznane są pewne przyczyny psychopatii. Owszem, podejrzewa się, że ma źródło w "fizycznej zmianie w mózgu", jak to ująłeś, ale nie ma na to potwierdzeń. I przez wielu badaczy oba pojęcia sa traktowane jako synonimy, m.in. przez jednego z największych światowych autorytetów w temacie psychopatii, Roberta D. Hare. A dla samej dyskusji i tak ma znaczenie jedynie "część wspólna", czyli że to poważne zaburzenie psychiki, ergo - nie cecha jednej płci.

      Usuń
    17. @Tomasz Szymański,

      Podane kobiety nie są przykładami psychopatek. Źle zrozumiałeś mój post.

      Po tym co wspominałam o psychopatach napisałam "Zgaduję, że chciałeś zamiast tego powiedzieć, że mężczyźni są bardziej wyrachowani i niebezpieczni niż kobiety". Bycie osobą niebezpieczną i wyrachowanie to nie psychopatia czy socjopatia i w tym fragmencie polemizowałam z samym postrzeganiem kobiet, jako osób niezdecydowanych czy pozbawionych chłodnego oglądu. Kiedy zaś pisałam o swoich przykładach tych kobiet użyłam je jako przykładu, że były to kobiety zdecydowane, wyrachowane i bardzo niebezpieczne. Margaret Thatcher, Jeanne, Grace. Oczywiście, że nie są to psychopatki, ale, ponownie, nie użyłam ich jako przykładu psychopatii.

      Po drugie, nie wspominałam wcale żadnych cech czy sposobów zachowania psychopatów czy socjopatów (o tych drugich nie wspominałam w ogóle). Nie piszę nawet o ich zachowaniu. Jedyne o co mógłbyś się przyczepić to paragraf, w którym wspominam o makiawelizmie i narcyzmie, ale to raczej nie wynika z Twojego postu, no i wzmianka o Hitlerze (rzeczywiście, tu masz rację).

      Ja nie omawiałam zachowań czy cech psychopaty. Ja podałam jedynie statystyki i wynikające z tego wnioski. Dlatego Twoje zarzuty są bezpodstawne.

      Dodatkowo musisz wiedzieć, że specjalnie nie opisywałam cech psychopatów; wiele źródeł z którymi miałam do czynienia albo traktuje te pojęcia jak synonimy, albo zamiennie daje wypisane przez Ciebie cechy (kilka razy na przykład spotkałam się z odwrotnym opisem niż Twój). Dlatego wolałam się nie wypowiadać o aspekcie którego nawet badacze pewni do końca nie są.

      A, i jeszcze jedno. Studiów, przyznaję, nie robiłam. W temacie się orientuję, ponieważ raz próbowałam właśnie znaleźć odróżnienie psychopatów i socjopatów (i po przekopaniu się przez wiele tekstów stwierdziłam, że każdy psycholog ma swoje zdanie i tyle). Jednakże wiedza, że psychopatia i socjopatia to choroba to raczej wiedza ogólna, fakt, który każdy wiedzieć powinien. Moja dość wybuchowa reakcja zaś powodowana była nie tylko ignorancją Casey_Live, ale próba ukazania w lepszym świetle jednej płci czymś, co powszechnie jest uznawane za chorobę. W sumie zatem Casey obraża nie tyle same kobiety, co przede wszystkim mężczyzn XD

      A jako feministka na obrażanie mężczyzn pozwolić nie mogę. Super jesteście panowie i należy was też bronić, bo jesteście warci grzechu ^^

      ~Czarna

      Usuń
    18. PS. Studiów nie robiłam na ten temat, w sumie jeszcze nawet studiów nie skończyłam. Chyba nie wyraziłam się w tamtym miejscu wystarczająco jasno ;)

      Usuń
    19. W psychologii nie są znane przyczyny czegokolwiek. Znane są jedyne objawy i pewne schematyczne zachowania.

      Nie wierz w autorytety, a w szczególności w psychologii, gdyż ich właściwie nie ma. Wynika to z tego, że w tej dziedzinie nie da się jasno i klarownie wykazać naukowo cokolwiek. Cała wiedza psychologiczna opiera się na stu latach obserwacji i dopasowaniu teorii. Sztuka polega na tym, aby umiejętnie sprzedać własne przypuszczenia innym. Oczywiście raz na jakiś czas ktoś wysnuje coś dobrze, np. Sigmund Freud, choć większość jego pracy już została odrzucona, czy Pierre Janet.

      Nie znam osobiście pana Roberta D. Hare, więc nie jestem wstanie stwierdzić, czy faktycznie jest psychologiem, czy tylko „numerologiem” z dobrą gadką. Mój sceptycyzm w stosunku do niego wynika z dwóch rzeczy. Przede wszystkim jest osobą starszą, a osoby starsze mają do siebie to, że wierzą w rzeczy, których nauczyli się dawno temu i mają przyzwyczajenia odpowiednie dla ich pokolenia, więc zrozumiałe jest dla niego, ze używa pojęć psychopaty i socjopaty zamiennie, gdyż rozdzielanie ich jest sprawą stosunkowo nową w świecie nauki, stąd także zamieszanie w definicji tych pojęć.
      Druga rzecz, to kogo on badał? W końcu żadna osoba z dysocjacją społeczną się nie zgłosi na badania, w końcu jest zdrowa, bądź jej nie zależy. Tak samo bawi mnie to rzekome 3% społeczeństwa to socjopaci, przecież jak nikt z nich nie zgłasza się na badania, to jedynie którzy zostali przebadania, to Ci agresywni i Ci którzy dali się złapać, więc skąd te 3%? Wiemy o istnieniu tego zaburzenia tylko dlatego, że część z nich jest agresywna, a takie osoby jak Kuba Rozpruwacz, którego nigdy nie złapano, a przytknięto mu łatkę psychopaty. Zawsze mógł być zapalonym chirurgiem, który nie lubił prostytutek, a brakowało mu pieniędzy na badania.

      Przyjmijmy najczęściej pojawiające się rozdzielenie, socjopaty jako osoby która nie respektuje panujących norm społecznych i moralnych, a psychopaty jako tego bez uczuć i emocji, gdzie w kilku przypadkach stwierdzono pod rezonansem brak aktywności ośrodka odpowiedzialnego za uczucia. Prawdopodobnie to zapoczątkowało ten podział. Obie te cechy są jakby nie patrzeć dość drastyczne i niebezpieczne. Tylko niestety taka definicja czyni każdą feministkę, czy szowinistę socjopatą, a niemal każdego chirurga podczas operacji psychopatą. Trochę za dużo, nie sądzisz? Więc jakby nie patrzeć socjopatia, czy brak uczuć nie jest chorobą, a cechą osobowości, chorobą się staje w momencie kiedy te cechy stają się dominujące i zaczynają zagrażać danej osobie, bądź otoczeniu.

      W kwestii kobiet, faktycznie nie zrozumiałem. Skoro opisywałaś zaburzenia dysocjacyjne, założyłem, że kontynuujesz wątek podając przykłady. Mój błąd.

      Bardzo dobrze, że nie studiujesz, ani nie studiowałaś psychologii. Takie studia tylko uwsteczniają – jak każde inne – i utrwalają już istniejące schematy, więc dla faktycznego studiowania ludzkiej psychiki faktycznie lepiej uczyć się samemu z dozą sceptycyzmu w stosunku do siebie i innych

      PS. Nie spotkałem się w Polsce z jakimkolwiek objawem uciskania kobiet, więc tutaj feminizm praktycznie nie istnieje.

      Usuń
    20. To, że chirurg blokuje swoje emocje podczas operacji wcale nie oznacza, że ich nie ma. To, że niektóre feminazistki zachowują się czasem radykalnie to nie oznacza, że od czasu do czasu nie potrafią się zachować przyzwoicie - nawet przez większość czasu. Jeśli uznajemy psychopatę za osobę pozbawioną emocji to uznajmy tylko osoby które emocji są pozbawione albo całkowicie, albo przynajmniej prawie całkowicie. Uznawanie za psychopatę osoby, która po prostu w niektórych sytuacjach nie odczuwa emocji albo stara się je blokować mija się z celem, nie sądzisz?

      Poza tym, skoro przyjmujemy najczęściej pojawiające się rozdzielenie przyjmijmy też najczęściej pojawiające się przekonanie: psychopatia jest chorobą.

      Co do statystyk: a od czego są zwykłe ankiety przeprowadzane wśród ludności? Moim zdaniem, jeśli mamy badać odsetek czegokolwiek w społeczeństwie to głupotą jest zapraszać ludzi gdziekolwiek; przecież wiele interesujących nas typów nie pojawi się w ogóle.

      Zaś co do feminizmu, żartujesz sobie? Spójrz jak do kobiet w ciąży podchodzą niektórzy ludzi: zamiast traktować je z szacunkiem, na który przecież zasługują, wiele ludzi traktuje je z pogardą. Jeśli zaś kobieta w takim przykładu jest dość młoda to można się spokojnie zakładać, że zaraz pojawią się komentarze niecenzuralne, że wpadła, że była łatwa, et cetera.

      Zresztą, feminizm to walka o równouprawnienie, czyli wyrównanie wszystkich praw, także mężczyzn. A czy oni mają na przykład równe szanse w polskim sądzie o prawa do opieki nad dzieckiem?

      No właśnie.

      Co do studiów, może uwsteczniają. Ale dają także możliwość i nawet zachęcają, by studiować temat samemu. Podobnie jest z szkołą; o ile mniej bym wiedziała, gdyby podręcznik mnie nie zainspirował do samodzielnego wyszukania informacji! Poza tym, każda nauka, zwłaszcza poprzez studia, jest cenna. Należy tylko pamiętać, by zawsze podchodzić do każdej wiedzy ze zdrowym sceptycyzmem.

      I jeszcze taka refleksja na temat tego co wspomniałeś o autorytetach: w autorytety nie wierzę, w deklaracje nie wierzę, nawet w zachowania powątpiewam. Ale nigdy nie kwestionuję wzorów... Zwłaszcza, jeśli pojawiają się w psychologii ;)

      ~Czarna

      Usuń
    21. PS. Argument, że się z tym akurat Ty nie spotkałeś jest odrobinkę nierozsądny. Przecież nie powiesz "Nigdy nie widziałem słonia, zatem Afryka nie istnieje", prawda?

      ~Czarna

      Usuń
  12. No oczywiście jak wiadomo każdy biały mężczyzna urodził się ze złotą łyżką w dupie i jedyne czym się zajmuje to gnębieniem kobiet i mniejszości narodowych, etnicznych, seksualnych, religijnych i pewnie też kulinarnych. W ogóle jak idziecie ulicą i zobaczycie mężczyznę i do tego białego to uciekajcie bo albo zamorduje albo zgwałci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, panna Kiciputek właśnie kończy studia. Czeka ją zderzenie z rzeczywistością, wtedy skończy pierdolić głupotki. Ile ja takich znam, w trakcie edukacji zbawianie świata przez internet, a po jej zakończeniu (matura/koniec studiów) nagle długotrwała cisza. Później się okazuje, że albo nie ma pracy, albo za najniższą krajową. Także powo, przyda się.

      Usuń
    2. Ale ja już pracuję, od czterech lat.

      Usuń
    3. Ale przecież nikt nie mówi,że mężczyźni mają lekko. Nierówność społeczna odbija się również na nic, z tym że w innych "punktach". I dlatego właśnie również w ich interesie leży dążenie do społecznego wyrównania.

      Usuń
  13. To dlaczego kiciputek używa tego obrazka:
    https://1.bp.blogspot.com/-C0zOxatEXVE/VzH4PXJoHJI/AAAAAAAADZw/d7HmkHh1LM8AwXs-edfypOOMgq6G2Q0jACLcB/s1600/white_male_privilege_einglish_official-large.jpg

    z "white_male_privilege" w tytule?

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzę,ze argument "Nie podoba mi się w naszym kraju x/y" "To wy..." robi karierę.To może spróbujmy coś zmienić (chocby przez zwracanie na to uwagi,wybory) a nie wyrzucajmy z kraju wszystkich,którym się coś nie podoba?
    Nie bądźcie tacy wygodni.
    Spokojnie, panna Kiciputek właśnie kończy studia. Czeka ją zderzenie z rzeczywistością, wtedy skończy pierdolić głupotki. Ile ja takich znam, w trakcie edukacji zbawianie świata przez internet - głupawy protekcjonalizm bez znajomości faktów nie wychodzi najmądrzej,hm?

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haaaa, grill gotowy, piwko się chłodzi, bity miesiąc piłeczki nadchodzi, przed tą ucztą na rozgrzewkę trochę mało ambitnej rozrywki by się przydało. Rozwiązanie? Trzeba sprawdzić co w feminicyrku słychać, jakie kolejne placki Klowniputek na twarz przyjął.
      (Polonez) Atu niespodzianka!
      Chomik.
      Jaki frajer, że takich ziomów ziemia nosi to wręcz niemożlwie! Jak to zbudowane, że nie rozerwie go naiwność własna? Cud techniki radzieckiej, dźwigary, filary, poprzecznice.
      Chomik, stary, zastanów się o kim ty mówisz.
      Dziewczyna ma dyplom ASP i zrobiła komiks za który jej nie zapłacili. Rozumiesz co to znaczy? Osiągnęła wszystko co może osiągnąć licencjonowany artysta w Polsce. Dalej nic już nie ma, gościu! Level 99, ostatni stopień ewolucji, pełne drzewko technologiczne odkryte, finito. Od dłuższego czasu jest doskonała, jak waran z Komodo, jak polny skrzyp, nic już się nie zmieni.
      Dobra, dostanie też nagrodę dla młodych artystek debiutantek w 2035 roku, ale koncentrujemy się na poważnych osiągnięciach.
      Co ty sobie myślisz Chomik? Liczysz na jakieś cuda i przygody? Nie dostaniesz. Ten interes będzie tak sobie wietrzał przez najbliższe trzy dekady dokładnie na takim samym poziomie jak teraz.
      Ja rozumiem, że są tu zboczeńcy, co po każdym wpisie wpadają w trans i w halucynogennych oparach prorokują jakiś gorący zwrot akcji w rodzaju "wyjazd do Londynu, małżeństwo z podstarzałym Pakistańczykiem, gromadka dzieci", "molestowanie przez rozgrzanego Marokańczyka, zostanie skinem" albo choćby "własny biznes feministyczny, narzekania czemu ZUS taki duży". Pierniczenie "wteeeedy poznasz Prawdziwe Rzycie (TM)"!

      Z łaski swojej weźcie kluczyki do takich pomysłów i przeparkujcie je sobie do okrężnicy, wjeżdżając od dołu. Mówicie o dziewczynie skrajnie tchórzliwej, która nigdy takich numerów nie odwinie.
      Zresztą nawet na podatki nie mruknie, bo tak została zaprogramowana. Nie zapłaci NFZ - dostanie raka i zdechnie, nie zapłaci emerytalnego - zdechnie na starość, nie zapłaci na straż pożarną - spłonie na stosie. Proste, musi przebłagać bogów i ma wtedy spokój, więc zawsze wszystko zapłaci. Pogdera, poskacze, a na koniec miesiąca będzie rozliczone.
      Kasy mało? Dzieci nigdy nie będzie, slums jakiś się znajdzie, byleby dla kotów na karmę stykło i tak do emerytury.

      Zawodowego tematu nie ogarniasz Chomik zupełnie - dziewczyna umie narysować koteła, a to stawia ją w elicie top 0.1% wściekłych feministek Tumblra, które nie umieją kompletnie nic poza podawaniem dalej postów i byciem obrażoną. Choćby dlatego na karmę w hurtowym worku zawsze będzie. To akurat gryzoniu jeden doceń.
      Wiadomo - dalsze dojrzewanie nie nastąpi. Jak zawsze wina rodziców i złego wychowania, potem już tylko samonapędzający się mechanizm. Odpowiedzialność? Jak zaginiesz w górach to muskularni, przystojni facety z GOPR przylecą potężnym helikopterem, więc błędy mogą się skończyć tylko dobrze. Pieniądze? Jakby miała wacka to od razu zarabiałaby 25% więcej na tych samych rysunkach, warto się starać? Zarządzanie pieniędzmi? Od wypłaty do wypłaty. Zarządzanie majątkiem, kredytem? Jakim? Odpowiedzialność za innych? Paru "wsadź sobie w portfolio" praktykantów. Ryzyko? Żadne. Podróże? Pyrkon najdalej. Wypadki? Tylko palec złamać w du/pi***ie grzebiąc. Choroby? Tu jedyny problem, bo ciąża atakuje z Nienacka a czasami z innych miast, ale przynajmniej raka NFZ leczy za darmo w 15 minut, więc tu luz.

      Tyle.

      Masz tu miejsce na jakieś "dojrzewanie"? Jakieś kurcze przemyślenia głębsze od czytania gazetki? Jakieś plany rozwoju, cholera, literackiego? Komiksu jako czegoś potrzebnego w czymśtam? Stary, jałowa pustynia i tak to będzie 30 lat. Te twoje dziewczyny ze studiów może coś jeszce w jakimś kierunku zrobią, czy głupiego, czy mądrego, w każdym razie coś się stanie, a tu już nie. Jest nisza ekologiczna i tak to dotrwa do Ósmorzędu.

      Usuń
  15. "Wywiad"? Ten twór ocieka pogardą i brakiem szacunku dla rozmówcy. Czytelnicy GW, czy nie jesteście na tyle yntelygentni i nie potraficie przeczytać kilku zdań pochodzących bezpośrednio od ich autora, musicie mieć je sparafrazowane w jedno krótkie hasło?
    No tak, po co słuchać jak prawicowy buc pierdzieli bez sensu, jak pani dziennikarka streści jego pierdzielenie do pojedynczych słów-kluczy, na podstawie których można napisać elaborat o tym jak to buc pierdzieli. Bo przecież gdyby pozwolono się burakowi wypowiedzieć, toby oczy mogły rozboleć i głowa nie daj Boże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśłałem, że to Kicuputek w swoim sprycie nam streściła i sparafrazowała wypowiedzi rzecznika. Ale okazuje się, że nie. Co za kpina. Jak można w ogóle brać na poważnie tego typu wytwór i nazywać go wywiadem?

      Usuń
    2. Uroki propagandy panowie, uroki propagandy.
      To działa zarówno u progresywnej lewicy (PO), nowej lewicy (Swetru) i klasycznej lewicy (PiS), ale rzeczywiście, GW i ska ostatnimi czasy robią się naprawdę bezczelni.

      Usuń
    3. Swetru-lewica
      What the fuck did I just read

      Usuń
    4. Od kiedy to doborowi Fallschirmjagern z Platformy nie są lewicą?

      Usuń
    5. Niestety ma racje, w Polsce o prawdziwą prawicę trudno. Nie żeby nie istniała, ale te powyższe do niej nie należą, przynajmniej nie w całości.
      http://janadamski.eu/wp-content/uploads/2014/08/Mapa_2.jpg
      Mapka stara, nowsze plasują .nowoczesną w prawicowym kwadransie, czyli tutaj leżącym po prawym górnym rogu, lub po prawej stronie na ogół, ale to są na razie gadki. Trzeba potrafić odróżnić obietnice od tego co ta partia i ludzie będą robić (lewicową politykę jak zawsze, niestety).

      Usuń
  16. Urodziłem się biały i to był mój błąd.... w każdym razie według niektórych ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pękaj, powiesz, że nie czujesz się dobrze w swoim ciele bo od dziecka chciałeś być myszoskoczkiem czy czymśtam. Coś wymyślisz, bystry chłopak jesteś.

      Potem w 15 minut zmajstruj bloga z pretensjonalnym, kiczowatym mottem, choćby "Miłość przeciw podziałom" czy "Razem dla radości". Nie musi być tak mdłe, możesz dać tak wiesz, kiczowato ale ze świadomością, taka wewnętrzna ironia, jak "Ratuje świat przed rasizmem" czy coś w ten deseń. Prosta robota, nie ma dużych wymagań.

      Dalej wstawisz parę czarno-białych zdjęć drzew, kotów czy innego szajsu i kręci się.

      Wiesz ilu obleśnych, brodatych, całkowicie białych, wcale nie tak koniecznie bystrych facetów działa w branży feministyczno/postępowej? Zdziwiłbyś się. Białemu facetowi łatwiej jest zostać radykalną feministką, niż czarnej kobiecie wstąpić do PO Schetyny, że o Prawicy Marka Jurka nie wspomnę.

      Usuń
    2. A, jeszcze jedno. Ponieważ rasizm jako taki jest oficjalnie potępiony, to w momencie w którym "ujawnisz się" jako "feministyczna dusza LGBTQWERTYUIOP" to całe "bycie białym facetem" magicznie znika i masz pełnię przywilejów. Prostsze niż wyrobić uprawnienia na wózek widłowy.

      Usuń
  17. A ja tak zupełnie nie do tematu. Co się stało z shadowshifters?

    OdpowiedzUsuń
  18. Wolny rynek bez ograniczeń...A trudno sobie wyobrazić sytuację, ze ktoś pokłóci się z sąsiadem, którego rodzina ma jedyną aptekę w okolicy? Wtedy też mogą decydować czy sprzedadzą lek przeciwbólowy albo antybiotyk, bo to ich apteka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli pokłóciłeś się z jedyną osobą, która może Ci dostarczyć niezbędne leki bo żyjesz na totalnym odludzi, albo nie potrafisz ruszyć dupy i kupić leku w sąsiedniej wiosce/mieście no to jesteś debilem albo ofiarą losu. Zostań lewakiem i protestuj jak Ci ciężko w życiu.

      Usuń
  19. Kiciputku! Kicuputku! Pielęgniarki się burzą! Gdzie Twój lewacki komiks o tym jak biały patriarchat niszczy kolejną grupę społeczną?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po co komiks? Rozwiązanie nasuwa się samo:

      Problemy zaczęły się w Centrum Zdrowia Dziecka, tak? Logiczne więc, że problemem są chore dzieci, tak? Trzeba więc zrobić sporo aborcji i problem sam się rozwiąże. Tyle. Kiciputek na pewno mnie poprze.

      Usuń
  20. Anonimie z 7:40, opisz nam swoje doświadczenia w ruszaniu dupy do apteki w sąsiedniej gminie w momencie, kiedy gorączkujące dziecko leci ci przez ręce, a zostawić nie masz z kim, bo mąż w pracy, a rodzice mają po 70 lat i sami wymagają opieki. Myślę, że wszyscy chętnie przeczytamy.
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej ciekawa jest opowieść Anonima z 2:42 jak to zorganizowana rodzinnie grupa trzyma pieczę nad jedyną apteką w gminie. Potem podnosi ceny i odmawia sprzedaży leków, by skrycie wypędzić wszystkich mieszkańców, a potem całą wieś przejąć, zrównać z ziemią i postawić fabrykę toksycznych odpadów. Po wsi ganiają bandy sprowadzonych z miasta punków, wchodzą do domów, rabują i gwałcą. Na szczęście zjawia się Charles Bronson i znajduje u starego dziwaka pod lasem stary karabin maszynowy z II Wojny wraz ze stertą wykopanych niewybuchów. Przez bitą godzinę trup ściele się gęsto, a jak w kulminacyjnej scenie aptekarz dostanie w głowę z moździerza, to wszyscy mieszkańcy robią przyjęcie i jedzą radośni, że mogą kupować Raphacholin po 8 złotych za 30 tabletek.

      Usuń
    2. Agnieszka: Nie widzę problemu, podstawowe leki mam zawsze w domu więc nie widzę potrzeby ruszać dupy. Nawet jakimś cudem jakby magicznie zniknęła moja domowa apteczka to mogę wyjść z domu przejść przez ulicę i kupić leki w aptece w której nigdy nie miałem problemu z zakupem leków bo nie jestem debilem i nie tworzę bezsensownych konfliktów ani sytuacji w których nie byłbym w stanie kupić lekarstw dla mojej rodziny.
      Anonim

      Usuń
    3. W opisanej sytuacji bierzesz dzieciaka pod pachę i jedziesz do lekarza, a nie żadnej apteki. Jeśli nie masz auta, jedziesz autobusem. Jeśli z dzieckiem jest tak źle, że nie da rady dojść do autobusu, to dzwonisz po karetkę (w pełni uzasadniony przypadek wezwania karetki) i nie ma problemu z dojazdem. Jeśli już byłeś u lekarza, to po pierwsze - czemu nie kupiłeś leków wracając od niego, mając dzieciaka pod pachą? Po drugie - jeżeli mimo wszystko byłeś u tego lekarza, który cię odesłał i mimo wszystko nie kupiłeś przypisanych leków od razu (brawo), bierzesz rower i jedziesz, dziecko naprawdę nie umrze przez 30 min pod opieką najbardziej niedołężnych rodziców. Rodzice mają ciężkiego alzheimera albo nie są w stanie mówić (czyli zadzwonić po ciebie/karetkę, gdyby coś się działo)? Dzwonisz po jakiegokolwiek znajomego, ciotkę, kolegę czy sąsiada, ktory w przeciwieństwie do ciebie ma auto, motocykl czy chociaż rower, albo jest w stanie popilnować ci dziecka. Proszę, oto twoja historia :)

      Usuń
    4. xslothqueenx jak śmiesz!? Problemy Agnieszki są całkowicie nierozwiązywalne! Wymagają interwencji państwa! Polecam ulubione rozwiązanie lewactwa: Eutanazje dziadków i aborcje dziecka (co z tego, że po porodzie - życie tworzy się w długim skomplikowanym procesie i pewnie dziecko jeszcze nie jest człowiekiem).

      Usuń
  21. Gwarantowanie komuś miejsca (czy przy zatrudnianiu czy przy konstruowaniu list wyborczych) tylko dlatego, że jest kobietą, jest przecież czystej wody dyskryminacją.

    Czyli według ciebie, co - Nie jest ważne jakie masz umiejętności, co umiesz, jakie masz doświadczenie, jakim jesteś człowiekiem - liczy się tylko twoja płeć. Tak ma być? Tego właśnie chcesz?

    Ty weź się lepiej za rysowanie, bo poglądy masz tak obrażające logikę i rozum, że aż się przykro robi

    OdpowiedzUsuń
  22. Po raz pierwszy się tu wypowiem (i trochę odkurzę dyskusję), choć czytam Twoje notki pomimo że politycznie i światopoglądowo zupełnie mi nie po drodze. Ale ładnie rysujesz :) Do sedna: czytając Twoje wypowiedzi oraz osób zgadzających się z Tobą na temat przemocy wobec kobiet spotkałem się kilka razy ze stwierdzeniem że co najmniej 25% Polek zostało zgwałconych. Czytam statystykę policyjną:
    http://www.statystyka.policja.pl/st/ogolne-statystyki/47682,Postepowania-wszczete-przestepstwa-stwierdzone-i-wykrywalnosc-w-latach-1999-2014.html

    Sumując ilość stwierdzonych zgwałceń w latach 2004-2014 mamy liczbę 18245. To nie jest jedna czwarta, nawet jak dodamy wszystkie dziesięciolecia od 1964 roku (zakładając stałą liczbę 18245 na dekadę), wychodzi 91225. To nadal nie jest jedna czwarta. Ale na prawie uczyli mnie, że szacunkowo zgłaszanych jest około 10% takich przestępstw, więc załóżmy że te 91225 to jest 10%. W ciągu ostatnich 50 lat daje to 608166 zgwałconych kobiet. Zaokrąglijmy do miliona. Milion, przez 50 lat. Przyjmując że stale populacja Polski wynosi 35 mln od 50 lat (a wynosi więcej) a kobiet jest trochę więcej od mężczyzn czyli 18 mln, daje to jedną osiemnastą populacji kobiet. Po dużym zaokrągleniu liczby zgwałceń. Operowanie pojęciem 25% nie jest prawdziwe. Pozdrawiam, ajm gonna kip on riding dis szit :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdzie nigdy nie pisałam o 25%, więc trochę nie ma sensu odpowiadać na tak postawionego chochoła, ale przy interpretowaniu policyjnych statystyk warto też wziąć pod uwagę to, jak policjanci i prokuratorzy interpretują gwałt. Cytując za raportem Dość Milczenia: "Andrzej Dominiczak w raporcie z badania pracownic i pracowników prokuratury i policji, opublikowanym w roku 2000, podaje następujące dane: prawie 38% prokuratorów i prawie 45% policjantów było zdania, że kobieta nie ma prawa przerwać niechcianego
      kontaktu i w tym wypadku nie ma mowy o gwałcie.Natomiast „wymuszenia stosunku za pomocą presji innej niż fizyczna, np. przez […] podanie środków farmakologicznych nie uważa za gwałt aż […] 29,7% prokuratorów, 39,3% policjantów. […] Z kolei doprowadzenia do obcowania płciowego wbrew woli osoby poszkodowanej przy użyciu przemocy lub groźby jej użycia, za zgwałcenie nie uważa: […] 18,9% prokuratorów i 32,6% policjantów. Wyniki te oznaczają, że dla pewnej grupy funkcjonariuszy
      (około 20% prokuratorów i blisko 40% policjantów) przestępstwo zgwałcenia w ogóle nie istnieje, nie ma bowiem zachowań, które skłonni byliby za zgwałcenie uznać”.

      http://feminoteka.pl/wp-content/uploads/2016/04/dosc_milczenia.pdf

      Usuń
    2. to nie był Kiciputek, tylko jakaś wariatka w kometarzach pod jakimś jej wpisem.

      Usuń
    3. No to mnie się pomyliło. Sorry za flejm, ale jak za darmo to musiałem skorzystać ;)

      Usuń
  23. Odpowiem Ci za kiciputka bo wiem co by napisała:
    "Te statystyki są na pewno sfałszowane bo nie popierają mojego światopoglądu. Robiący te statystyki to mężczyźni czyli gwałciciele więc zaniżyli liczby"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak dobrze, że zawsze są w internecie ludzie, którzy lepiej ode mnie wiedzą, co myślę

      Usuń
    2. Mmmhm, już poprawiam, chwila: "Rejestrujący gwałty policjanci i prokuratorzy to mężczyźni" i dalej już tak samo. Bardzo dziękujemy Szanownej Pani za poprawki, staramy się :) Budujemy sztuczną sieć neuronową, dzięki której już za parę lat blog będzie produkować flejm całkowicie automatycznie, bez konieczności Pani udziału, dziękujemy za pomoc :)

      Usuń
  24. Strzelanina w Orlando:
    - największa w USA
    - gorzej niż Columbine, Virginia Tech, wszystko
    - tylko Breivik może się równać
    - i masakra nad Wounded Knee
    - klub nocny LGBT
    - ofiary w większości LGBT
    - za to zresztą zginęły
    - strzelał muzułmanin
    - imigrant
    - radykalny
    - strzelał z popularnej broni palnej
    - miał wszystkie pozwolenia
    - miał licencję ochroniarza
    - był podejrzewany i szpiegowany
    - nic z tego nie wynikło
    - to wszystko w czasie Ramadanu
    - w czasie Pride Month
    - w czasie Euro (na którym głównie spodziewano się zamachów)
    - w czasie najbardziej napiętej kampanii wyborczej półwiecza
    - Floryda to swing state
    - po internetach krążą oświadczenia Trumpa, Clinton, wszystkich
    - krążą żarty z ofiar i oprawcy
    - krążą tweety radykalnych muzułmanów
    - krążą wykłady islamiskich uczonych o gejach ("śmierć jest jedynym wyrokiem" itd.)
    - krążą wypowiedzi wszelkich możliwych działaczy LGBT+

    Reakcji Kiciputka nie będzie, bo myśli, że to nie dotyczy jej własnego, polskiego krocza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Imam tego mordercy:

      http://vidmax.com/video/141599-Imam-speaking-in-Orlando-2-months-ago-called-for-gays-to-be-killed-out-of-compassion-#.V16ilykLjYM.twitter

      >islam religią pokoju<

      Usuń
    2. Oświadczenie Trumpa, Clinton i "wszystkich" - jak może zabraknąć przy nich oświadczenia specjalistki i ekspertki od wszystkiego Kiciputka?! Skandal, koniec świata, masy nie wiedzą co myśleć ;)
      Reakcji nie będzie, bo coraz ciężej obronić lewicowe hasełka że "gorsze i tak są prawicowe, nacjonalistyczne bojówki" czy tam "a KK jest okropny, krucjaty i inkwizycja, a poza tym to u was Murzynów biją".

      Usuń
  25. Join NOW !

    http://illuminatiorganization.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Argument: ,,nie podoba się, to wyjedź" gdy tylko ktoś krytykuje Polskę jest bezsensowny. Jeśli ktoś jest patriotą, to:
    - z Polski nie wyjedzie, bo ją kocha;
    - gdy w Polsce źle się dzieje nie może siedzieć cicho, bo to złe dla Polski.
    Milczeć w takiej sytuacji byłoby jak nie reagować, gdy twoje kochane dziecko chce sobie podłubać nożem z oku - przecież miłość nie może powstrzymać przed skrytykowaniem tak głupiego pomysłu. Więc krytyka Polski to nie jest nienawiść do niej (choć może być z nią powiązana)

    OdpowiedzUsuń
  27. Drogi Kiciputku! Akurat w kwestii tzw. "parytetów" niestety, z całym obrzydzeniem dla jego osoby, muszę się z tym panem zgodzić. Sam pomysł "parytetów" jest ciężko obraźliwy dla kobiet - nie zauważasz tego faktu? Ot, łaskawie paternalistyczna większość mężczyzn od teraz zapewni jakiś minimalny udział procentowy w dostępie do stanowisk kierowniczych tym niezaradnym, niepełnosprawnym umysłowo i w sumie niezdatnym na te stanowiska babom (tak, babom, bo tak cię owi łaskawie godzący się na "parytety" buce, ostatnio powszechnie Januszami zwani, widzą).

    Kobiety, tu nie trzeba walczyć o jakieś z łaski przyznane "parytety" (jak dla niepełnosprytnych), tu trzeba napierdalać w ten szklany sufit aż go szlag trafi. Osobiście nie cierpię tylko męczybułów, popaprańców i ciot - przy czym większość ciot jakie w życiu spotkałem to byli w pełni heteroseksualni samcy - wielkie ego i małego kotka się boimy...

    --
    Dariusz K. Ładziak

    OdpowiedzUsuń
  28. Kiciputku, raz jeszcze. Na jakiej podstawie w ogóle traktujesz tego człowieka jako jakiegoś "pełnomocnika"? Nominalna głowa Państwa Polskiego mieszka w Pałacu Namiestnikowskim - czyli jest tylko namiestnikiem (tym razem jeszcze nie Cara, a tylko Prezesa), kim więc może być ten człowiek? Podnóżkiem? Tubą transmisyjną? Nie atakuj biednego, pozbawionego własnej woli raba - tu należy atakować właściciela owego raba.

    --
    Dariusz K. Ładziak

    OdpowiedzUsuń
  29. Po przeczytaniu całości wywiadu aż pcha się do świadomości wspomnienie z lektury 'Roku 1984' Georga Orwella ;/ Zaczynając od wprowadzanego ostatnio bezprawia i niesprawiedliwości :(

    OdpowiedzUsuń