Kiciputek: Nie będę rodzić w Polsce

piątek, 1 kwietnia 2016

Nie będę rodzić w Polsce




Miałam ostatnio okazję uczestniczyć w panelu dyskusyjnym "Bezpieczeństwo Kobiet". Razem z resztą prelegentek miałyśmy w pierwszej kolejności opowiedzieć o tym, czego, jako kobiety, boimy się najbardziej; co nam zagraża. Odpowiedziałam pierwszą myślą, która przyszła mi do głowy: że boję się zajść w ciążę. Przynajmniej w tym kraju. Boję się tego już od jakiegoś czasu, szczególnie od pewnego wyroku Trybunału Konstytucyjnego, zgodnie z którym lekarz ma prawo odmówić udzielenia mi pomocy, jeśli uzna, że może to zaszkodzić płodowi. Może po prostu odmówić i patrzeć jak umieram. 

Mniej więcej wtedy postanowiłam, że jeśli kiedyś zajdę w ciążę, wyjadę za granicę. O ile, oczywiście, pozwoli mi na to sytuacja finansowa. Dzisiaj jestem już prawie pewna, że w Polsce rodzić nie będę. Wygląda na to, że nowy projekt obywatelski ustawy zaostrzającej prawo aborcyjne w Polsce zyskał silne poparcie rządu, w związku z czym ma ogromne szanse wejść wkrótce w życie.

Projekt ustawy przewiduje całkowity zakaz aborcji. Również w przypadku ciąży będącej wynikiem gwałtu, kazirodztwa lub czynu zabronionego (gdy w ciążę zachodzi dziewczynka poniżej 15 roku życia). A także w przypadku nieodwracalnego uszkodzenia lub letalnych wad płodu. Co więcej, taka ustawa w praktyce uniemożliwi wykonywanie zabiegów in vitro i badań prenatalnych, a także przewiduje kary dla kobiet, nie tylko za przerwanie ciąży, ale także za "umyślne lub nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka poczętego".

W skrócie, prawdopodobnie będzie można niedługo w Polsce karać kobiety więzieniem za poronienie lub urodzenie martwego dziecka. Myślicie, że przesadzam? Poczytajcie jakie konsekwencje przyniosła podobna ustawa w Salwadorze, gdzie kobiety po poronieniach są prewencyjnie aresztowane i często odsiadują kilkudziesięcioletnie wyroki.

Więcej na temat dokładnych zapisów ustawy możecie dowiedzieć się między innymi stąd i stąd.

Nie wiem jak was, ale mnie wizja wprowadzenia tych przepisów w życie autentycznie przeraża. Niech nikt nie mówi mi, że znów angażuję się w niepotrzebne wojenki ideologiczne, które nikogo nie interesują. To są sprawy, które mogą dotyczyć bezpośrednio mnie - mojego zdrowia i życia.

A ponieważ wiem dokładnie, jakie komentarze wywoła podobny wpis, postanowiłam z góry przygotować sobie aborcyjne FAQ, do którego możecie zerknąć, jeśli najdzie was ochota pokłócić się ze mną o moje moralne prawo do przerywania ciąży. Będzie zawierać wszystkie argumenty, z którymi miałam okazję się mierzyć podczas wszystkich dyskusji o aborcji, które zdarzało mi się prowadzić:

1. "Płód jest człowiekiem, dzieckiem poczętym jego prawo do życia jest nienaruszalne."


Płód jest płodem. Oczywiście, dla oczekującej radośnie przyszłej mamy może być dzieckiem poczętym, fasolką, bobaskiem, największym szczęściem. Ale to nie powód, by podobne określenia wprowadzać do terminologii prawnej lub medycznej. Komórka jajowa to komórka jajowa, blastula jest blastulą, płód płodem. 

W takim razie kiedy zachodzi magiczna przemiana w człowieka? Nie ma takiego momentu. Bo to jest proces, a nie magiczna przemiana. Proces jest płynny i nie da się wskazać konkretnego momentu zyskania człowieczeństwa. Ustanawiając prawo możemy wziąć pod uwagę kilka istotnych czynników - jak moment rozwinięcia się kory mózgowej i połączeń nerwowych lub zdolność do samodzielnego przetrwania poza organizmem matki. Nie znaczy to jednak, że którykolwiek z tych momentów uznaje się za decydujący o człowieczeństwie.

Można też arbitralnie uznać, że człowiek zaczyna się w momencie połączenia się żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej. Bo tak. Ale nie można oczekiwać, że wszyscy dostosują się do tego subiektywnego stwierdzenia. 

2. "Może płód nie jest człowiekiem, ale nim będzie, więc na jedno wychodzi." 


Zgodnie z takim rozumowaniem, plemnik też może zostać człowiekiem, a jednak nie postulujemy kary więzienia za onanizm.

3. "Sam plemnik nie może stać się człowiekiem, a zapłodniona komórka tak."


Zapłodniona komórka bez odpowiednich warunków też nie może przekształcić się w człowieka. Co więcej, nawet w odpowiednich warunkach, w jednym na sześć potwierdzonych przypadków ciąży dochodzi do samoistnego poronienia w pierwszym trymestrze. Jeżeli wziąć pod uwagę przypadki, w których kobieta nie wie o ciąży, można mówić o 40 do 60% przypadków, w których dochodzi do spontanicznego poronienia.

W odpowiednich warunkach (zagnieżdżenie się w ściance macicy, zdrowa, donoszona ciąża) zapłodniona komórka może stać się człowiekiem. W odpowiednich warunkach (dostęp do komórki jajowej) plemnik też ma szansę stać się kiedyś człowiekiem. To jak z tym zakazem?

4. "Zapłodniona komórka ma swoje unikalne DNA".


Tak jak paprotka. Jaki to ma wpływ na cokolwiek?

5. "A gdyby ciebie matka usunęła?"


To nigdy bym nie zaistniała, więc nie byłoby żadnego poczucia straty. Przywiązać się do swojego istnienia i bać o nie można tylko wtedy, kiedy już się zaistnieje.

Równie dobrze możecie pytać mnie, co bym zrobiła, gdyby moi rodzice nigdy się nie spotkali. Nic, bo by mnie nie było. W czym problem? Czy mam już w tej chwili iść i zachodzić w ciążę, bo to jajeczko, które wyrzucę później do kosza, nigdy nie będzie miało szansy zyskać świadomości?

6. "Przecież można oddać do adopcji, w czym problem?"


W dziewięciu miesiącach ciąży i porodzie. Wiele osób (zwykle tych, których rola w powstaniu dziecka ogranicza się do jego spłodzenia) zdaje się zapominać o tych drobnych szczegółach. A ciąża i poród to wcale nie jest takie hop-siup jak się niektórym wydaje. Kobiety wciąż umierają przy porodach. Ciąża wiąże się z wieloma konswekwencjami zdrowotnymi, o których się na codzień nie mówi, a które często zostają na całe życie. 

7. "Kobiety usuwają ciążę dla własnej wygody."


Jak już wspomniałam, ciąża, poród i wszystko, co nadchodzi potem to nie jest kwestia "wygody". To  wszystko ma ogromny wpływ na życie i zdrowie kobiety. 

8. "To nie lepiej się zabezpieczyć?"


Oczywiście. Aborcja jest rozwiązaniem właśnie wtedy, kiedy antykoncepcja zawiodła lub z jakiegoś powodu nie została zastosowana. To nie jest tak, że kobiety nie stosują antykoncepcji myśląc sobie "oj tam, najwyżej usunę!".

Nieograniczony dostęp do antykoncepcji jest bardzo ważny i potrzebny, ale to nie znaczy, że aborcja powinna być zakazana. 

9. "To trzeba było się nie puszczać. Nie wiedziała, skąd się dzieci biorą? Trzeba ponosić konsekwencje swoich działań."


Więc będziemy karać kobiety za seks każąc im rodzić niechciane dzieci? Doskonały pomysł. Rozumiem, że jak chodząc po górach złamiesz rękę, to lekarz powinien po prostu spytać, po co tam łaziłeś i nie udzielić ci pomocy? 

10. "Dlaczego życie kobiety ma być ważniejsze od życia nienarodzonego dziecka?"


Kobieta ma świadomość. Czuje strach i ból. Płód na etapie rozwoju, w którym dozwolona jest aborcja, nie odczuwa niczego. Jego świadomość nie zaistniała, nie ma poczucia straty. 


11. "Osoba w śpiączce też nie ma świadomości i nie odczuwa bólu. Też można ją zabić?"


Osobie w śpiączce do przeżycia nie jest potrzebny organizm kobiety. Gdyby był, nie można by przecież zmusić prawnie kobiety do ratowania takiej osoby własnym zdrowiem lub życiem. Poza tym, taka osoba już zaistniała, wykształciła jakąś osobowość, ma wspomnienia i więzi społeczne. 


***

Na razie to chyba tyle. Jak wpadniecie na coś nowego, to dopiszę. Może komuś pomogłam w jakimś małym procencie wyrobić sobie spojrzenie na którąś kwestię. Jednak nie mam złudzeń, że wpisem na blogu jestem w stanie realnie zmienić klimat polityczny w naszym kraju.

 I gdzieś tam z tyłu głowy powoli, półświadomie pakuję walizki.

221 komentarzy:

  1. Jak żyję, nigdy nie zamierzałam rodzić i zawsze było mi z tego powodu z Polską nie po drodze. (Ginekolodzy na moje pytanie, co będzie, jeśli mimo ostrożności zajdę w ciążę - a zatem będę zmuszona odstawić psychotropy, które mi życie ratują - wzruszali ramionami.) Obecnie owo "nie po drodze" przekształciło się w paniczny strach. Rządzący planują moją śmierć. Spakuję walizki, gdy tylko wyznaczę cel podróży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałaś o podwiązaniu jajowodów lub podobnym zabiegu? Niestety możliwe, że jest to w Polsce nielegalne ale trudno powiedzieć bez uprzedniego lepszego zorientowania się w temacie.

      Np. wiem, że wbrew rozpowszechnionej opinii podwiązanie nasieniowodów u mężczyzny jest legalne, gdyż jest to zabieg - teoretycznie przynajmniej - odwracalny. A jest to forma antykoncepcji praktycznie 100% skuteczna i w ostatecznym rozrachunku najtańsza.

      Usuń
    2. Niestety to wciąż nie 100%. Nie wiem, jakie jest porównanie z tabletkami (które dają 99%), ale przy tabletkach kobieta może mieć podejrzenia, kiedy te nie zadziałają (przyjmowanie antybiotyków, wymioty, biegunka). Przy nieudanym podwiązaniu jajowodów kobieta dowiaduje się o tym, że się nie udał... kiedy zajdzie w ciążę :/

      Oczywiście to opcja najskuteczniejsza (i tako taka oczywiście w Polsce nielegalna), ale nawet ona nie gwarantuje, że się nigdy w ciążę nie zajdzie :/

      Swoją drogą, podwiązanie nasieniowodów jest odwracalne? W sensie czytałam o opcji, która ma być całkowicie odwracalna, ale nie pamiętam, czy to tylko udoskonalenie obecnej metody, czy właśnie wprowadzenie odwracalności...

      Usuń
    3. W Polsce teoretycznie podwiązanie jajowodów jest możliwe, jeżeli stanowi element leczenia. Obawiam się, że w charakterze profilaktyki odpada.

      Usuń
    4. Tak tylko, jako była partnerka wazektomika, chciałabym wtrącić, że:

      Podwiązanie nasieniowodów u mężczyzny nie jest nielegalne - chyba tak można to dokładniej ująć. Nie ma po prostu jasnej i przejrzystej wytycznej prawnej, zakazującej tego typu praktyk.
      Co do skutecznej "odwracalności" - i tak, i nie.
      Im później wykonana rewazektomia (ponowne zszycie nasieniowodów warstwa po warstwie), tym mniejsza jej skuteczność.
      Wykonanie wazektomii to zabieg trwający 15-20 min, rewazektomia - to już operacja na ok. 4-5h.
      Koszt rewazektomii jest 5x większy od kosztu wazektomii.
      Co do skuteczności jako formy antykoncepcji - 100% po 3-4 miesiącach od zabiegu (wykonuje się wtedy badania na obecność plemników w nasieniu). W ciągu tych 3-4 miesięcy zalecana jest dodatkowa antykoncepcja. Zdarza się (choć rzadko i to zależy od techniki, w której wykonano wazektomię - podwiązanie/klipsowanie czy przecięcie), że nasieniowody ponownie się łączą, zrastają i udrażniają. Wtedy skuteczność takiej antykoncepcji, rozumie się, jest jak rosyjska ruletka.

      Usuń
  2. Co z tymi kobietami, które urodzą dzieci poczęte w wyniku gwałtu? Albo te niepełnosprawne w takim stopniu, że nigdy nie będą w stanie normalnie funkcjonować, że nie wspomnę o rodzeniu dzieci z mózgiem na wierzchu i patrzeniu na ich agonię. W głowie mi się nie mieści, przecież nie po to ustawa dopuszczała wyjątki od zakazu aborcji by teraz rodzić kalekie dzieci, bo zakażą badań prenatalnych! A potem kto się tymi dziećmi zajmie? Partia?

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z Tobą.. boje się przyszlości w tym kraju.

    OdpowiedzUsuń
  4. Studiuję położnictwo, po studiach mogę samodzielnie, bez pomocy lekarza odebrać poród fizjologiczny i powiem tak, jeśli ta ustawa wejdzie w życie to nie będe wykonywała tego zawodu w tym kraju. Ktoś, kto ją popiera nie był raczej nigdy na oddziale i nie musiał powiedzieć kobiecie, że jej dziecko umrze od razu po porodzie, albo że już w niej umarło. Jakbym miała dodawać do tego, że mimo wszystko musi je naturalnie urodzić, to ja nie mogę i nie chcę tak pracować...

    OdpowiedzUsuń
  5. Akurat wczoraj w ramach właśnie tego tematu trafiłam na coś takiego:
    https://nihilnova.wordpress.com/2012/12/05/z-cyklu-rodz-sobie-sam-ciaza-i-macierzynstwo-czyli-o-czym-sie-nie-mowi-skutki-porodu-skutki-ciazy-oraz-dlugofalowe-skutki-macierzynstwa/

    Tak propo "niech urodzi i odda do adopcji".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "ciąża teoretycznie powinna trwać dłużej, niż 9 miesięcy. Nie dzieje się tak z tego względu, że kobieta w 10 miesiącu i później porodu by nie przeżyła. Taki rozwój sytuacji wiąże się niestety z tym, że noworodki są nieporadne i całkowicie zależne od swojego opiekuna. Na podstawie pewnych przesłanek można by sądzić, że dziecko urodzone później potrafiłoby od razu po urodzeniu… samodzielnie chodzić."

      OK, od początku: poród fizjologiczny inicjowany jest najprawdopodobniej niewydolnością łożyska związaną z uciskiem ze strony zbyt dużego płodu, lub zbyt dużego zapotrzebowania płodu na tlen w porównaniu z tym, co dostaje z łożyska. Jest tak zarówno u ludzi, jak i saren i krów, ktorych młode chodzą po urodzeniu. Jest tak też u psów i królików, których młode są jeszcze bardziej niesamodzielne niż ludzkie noworodki - nie widzę więc powodu, dla którego "poród POWINIEN odbywać się później". W wyniku porodu fizjologicznego, w ok. 40. tygodniu, na świat przychodzi noworodek, który potrafi oddychać, ssać pierś i porozumiewać się z dorosłymi poprzez płacz - i to naprawdę jest wszystko, czego on wtedy potrzebuje. To, że małe sarny chodzą po urodzeniu nie znaczy, że to z ludźmi jest coś nie tak. Ludzie mają inną strategię przetrwania, która wcale nie jest gorsza - jest po prostu inna.

      Po tym wstępie szczerze zwątpiłam w resztę artykułu. :P

      Usuń
  6. Ja bym dodała, że to też uderza w kobiety które chciały mieć dziecko. Starały się o nie i mogą stanąć przed decyzją przerywam ciąże lub umieram i ja i moje nienarodzone dziecko. Lub kobieta dowiaduje się, że urodzi tak chore dziecko że "pożyje" ono parę godzin by umrzeć, albo urodzi się martwe. Jaki sens ma skazywanie jej na miesiące cierpienia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba, kilka godzin. Są anomalie genetyczne, z którymi dzieci żyją miesiące a nawet lata, upośledzone do tego stopnia, że praktycznie jedyny bodziec jaki są w stanie odbierać to ból. Zespół Edwardsa, choroba Taya-Sachsa - to tylko dwa przykłady.

      Usuń
    2. Ja jestem przerażona, ponieważ bardzo chcę mieć dzieci, ale z powodu choroby genetycznej mam zwiększoną szansę na poronienie. I już wcześniej panicznie się bałam, czy dam sobie radę psychicznie, jeśli rzeczywiście mi się to przytrafi... a teraz mam perspektywę, że jeśli poronię, to jeszcze ktoś powie, że to było świadome - bo wiedziałam, że może się przydarzyć. I w momentu największej życiowej tragedii zamiast wsparcia psychologa i najbliższych czeka mnie wyrok więzienia...

      Usuń
  7. Ja także nie zamierzam mieć dzieci, jest to dla mnie opcją nie do przyjęcia, nawet gdyby, pomimo skutecznie stosowanej antykoncepcji hormonalnej - nie. Jestem przerażona i pełna niedowierzania, z kim mamy do czynienia, z jaką świadomością o ludzkim życiu, pojęciu o wolnej woli, kto dąży do ustanowienia takich praw? Ile kobiet nie może donosić ciąży bo ma problemy i poroni nie raz i nie dwa, ile dziewcząt będzie gwałconych, ile matek popadnie w kompletną depresję widząc co się dzieje z ich córkami, z ich dziećmi, które będą im umierać na rękach, albo i nawet razem z nimi? To jest negowanie wszystkiego. Widząc ten paskudny burdel w który nasze ukochane państwo wchodzi z uśmiechem od ucha do ucha jak w gówno sprawia, że mam ochotę w trybie przyspieszonym stąd uciekać, bo to tylko przyspiesza moją decyzję o wyjeździe z tego kraju. Gdzie kobieta nie może czuć się bezpieczna o swoje życie. O swoje zdrowie psychiczne. W krótkim czasie po wprowadzonej w życie ustawie nagle okaże się że szpitale psychiatryczne będą zapełnione po brzegi, a ilość samobójstw znacznie wzrośnie.
    Starania o to, żeby w Polsce rodziło się więcej dzieci jest na jak najlepszej drodze! Zakazać aborcji! Konsekwentnie, zakazać wszystkiego. Niedługo kobieta będzie zmuszona rodzić we własnym łóżku przy asyście znachora, bo okaże się, że wszystkie przyrządy i narzędzia używane do pomocy są dziełem szatana i szkodzą zdrowiu "dziecka"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w pełnym zakresie. Kobiety zapełnią psychiatryki, więzienia i cmentarze. Ach... porody będziemy odbywać w towarzystwie księdza, a nie znachora. Ksiądz wymodli dobry poród.

      Usuń
    2. obstawiam, że głównie więzienia. toć karane ma być również nieumyślne spowodowanie terminacji ciąży. poroniłaś? no i co z tego, że nie chciałaś? skoro "to Twoje ciało", to znaczy, że Ty jesteś odpowiedzialna za to, że odrzuci zarodek! (choć decydować o tym, czy w ogóle chcesz urodzić to Ci już nie wolno)

      Usuń
    3. Mnie osobiście zastanawiają te wszystkie moje koleżanki które mi mówią że to dobrze że nie ma aborcji na życzenie - mózgi wyprane przez Kościół ?

      Usuń
  8. Powiem szczerze, że zawsze rozmawiając o aborcji używam innych argumentów, ponieważ kwestia tego, czy płód jest człowiekiem to sprawa... no, głównie ontologiczno-nazewnicza i w sumie z samego faktu, czy płód jest/nie jest człowiekiem niewiele wynika. Generalnie nie chciałabym być zmuszona do noszenia ciąży z tego samego powodu, dla którego nie chciałabym, aby mi ktoś wbrew mojej woli wyciął nerkę - ponieważ uważam, że nie można nikogo zmuszać do ratowania/podtrzymywania życia kogokolwiek kosztem jego własnego zdrowia. Zauważmy, że np. w razie bycia świadkiem wypadku według prawa ciąży nakaz udzielenia pomocy poszkodowanym... ale jeśli w wyniku tego nasze własne zdrowie lub życie mogłoby się stać zagrożone, można zaniechać wszelkich działań. Innymi słowy, nawet gdyby w tym wypadku umierała szóstka twoich dzieci, rodzice, dziadkowie, pies i chomik, jeśli istnieje prawdopodobieństwo, że zostaniesz ranny podczas udzielania im pomocy, nie musisz tego robić. Czemu więc ktokolwiek miałby być zmuszony do ryzyka utraty zdrowa dla płodu?

    OdpowiedzUsuń
  9. Do stwierdzeń typu "trzeba było się nie puszczać" dodam, a co jeśli para bardzo chciała mieć dziecko, ale płód jest zdeformowany i nie ma szans na przeżycie? Uważam, że taka para powinna mieć prawo do aborcji żeby mogli pozbierać się psychicznie i po jakimś czasie ponowić starania o dziecko, a nie czekać 9 miesięcy i cierpieć, a na koniec patrzeć jak ciężko zdeformowane niemowlę umiera powolną śmiercią. A taka kobieta jak powie że potrzebuje aborcji też często słyszy od mądralińskich "było się nie puszczać" i to jest niesamowicie przykre. Bo jej na tej ciąży zależało, ale życie nie jest takie proste.

    Ale no tak, teraz na szczęście kobieta nie będzie wiedziała, że przez 9 miesięcy nosi w swoim brzuchu płód, który i tak umrze, albo zagraża jej życiu, bo przecież nikt jej nie pozwoli się porządnie zbadać... a śmierć matki polki to święte poświęcenie, a dziecko umierające przez kilka godzin po porodzie to oczywista kara za grzechy. Proste. Tylko złe kobiety potrzebują aborcji, świętym się to nie zdarza.

    (Już szukam pracy za granicą, tu rodzić nie będę. Chcę mieć dzieci, ale na normalnych warunkach.)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czasem zgadzam się z Twoimi wpisami, czasem nie.
    Jednak za dzisiejszym postem stoję murem w 100%.
    Pomogłaś mi wykrystalizować moje poglądy w kwestii aborcji. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedź na pierwszy argument równie dobrze może zostać użyty przeciwko aborcji. Skoro zyskiwanie człowieczeństwa to "płynny proces", jego początek, czyli poczęcie ma większe znaczenie niż dowolny moment w trakcie, np. rozwój układu nerwowego. Dlatego Kościół uznał go za decydujący. To "subiektywne stwierdzenie" ma z tego powodu więcej sensu niż inne.

    Dodatkowo porównywanie plemnika z zapłodnioną komórką jajową jest przesadzone i naciągane. Zapłodniona komórka jajowa ma o wiele większy potencjał zostać człowiekiem niż plemnik.



    OdpowiedzUsuń
  12. Przyznam się, nie doczytałem, co linkuję, ale wygląda na to, że z połączenia gamet mogą powstać też inne rzeczy niż niemowlę, np. pierwotniak.
    https://patolodzynaklatce.wordpress.com/2015/08/10/ratujmy-zasniady-czyli-bezduszne-babelki-albo-watly-czlowiek/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie doczytałeś, ale w punkt. Ja czytałam - ogólnie polecam i staję murem.

      Usuń
  13. Boję się. Od kilku dni zastanawiam się cz w ogóle kontynuować naukę po licencjcie. Czy nie lepiej starać się uczyć języka obcego i uciekać. Mówię o tym całkowicie poważnie.
    Nie tak dawno weszła pigułka "po", teraz zakazana.
    Zakaz badań prenatalnych? Super, to nie będę wiedziała nawet czy dziecko przeżyje poród. Czy ja przeżyję.
    Dlatego mam zamiar na poważnie i z ciezkim sercem uciec z tego kraju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sugeruje nadrabiac zaległości. Nie chce jakiś strasznych wizji roztaczać, ale generalnie nie zdziwi mnie jak niedługo wyjazd z tego kraju będzie utrudniony.

      Usuń
    2. ja też chcę uciec. Okropne słowo - "uciec". W końcu ludzie uciekają przed wojnami, kryzysami... a okazuje się, że kobiety w cywilizowanym świecie również muszą uciekać, bo boją się o swoje życie. Na pewno nie założę rodziny w tym kraju. Bałabym się nawet próbować. Tylko jak teraz wszystko nagle zaplanować...

      Usuń
    3. Moim zdaniem "ewakuacja" brzmi lepiej niż ucieczka.

      Moja ewakuacja jest postanowiona od ponad pół roku, z bardzo wielu powodów. Tak więc obecnie planowana legislacja zmieniła tyle, że zamierzamy dokupić zapas EllaOne, dopóki jest jeszcze legalna, na zapas. A tak, mamy ustalony plan. Planujemy zostać tu minimum 2 lata, bo ukończenie szkoły, maksimum 4. 2-3 kraje docelowe brane pod uwagę - gromadzimy dane o warunkach, prawach, zwyczajach i gospodarce, co kilka miesięcy robimy porównanie. Kończymy edukację. Zarabiamy. Odkładamy zapas gotówki. Doskonalimy język. A jeśli rząd odwali coś ciekawszego, w rodzaju wystąpienia z NATO albo zmiany przepisów emigracyjnych - jakby co spierdolimy z podstawowym bagażem w dwa dni lub dwa tygodnie, już dawno omówiliśmy co pakujemy w której opcji. Żyjemy spokojnie. Ewakuacja w toku wedle planu. Bez paniki. Przeżyliśmy w tym kraju, choć próbował nas zniszczyć - stanęliśmy na nogi - to i wyjechać damy radę, zanim będzie miał szansę nas zabić.

      Usuń
  14. "Aborcja to egoistyczny wybór kobiet, którym nie chce się rodzić, bo wolą (wpisać dowolne)" - tak samo, jak egoistycznym wyborem jest wzięcie tyłka w troki przez ojca dziecka albo urodzenie dziecka w sytuacji, gdy nie ma się możliwości zapewnienia mu godnych warunków. Porzucając zabawę w demagogię - aborcja to nie jest hobby ani spontaniczna decyzja, nie musi być okupiona traumą, ale żadna kobieta nie decyduje się na nią bez namysłu (choćby dlatego, że musi poświęcić czas i pieniądze, zmierzyć się ze strachem związanym z samym zabiegiem i towarzyszącym mu odium społecznym, zwolnić się na kilka dni z pracy, załatwić opiekę nad dziećmi...wymieniać można długo).

    OdpowiedzUsuń
  15. Boję się. Od kilku dni zastanawiam się cz w ogóle kontynuować naukę po licencjcie. Czy nie lepiej starać się uczyć języka obcego i uciekać. Mówię o tym całkowicie poważnie.
    Nie tak dawno weszła pigułka "po", teraz zakazana.
    Zakaz badań prenatalnych? Super, to nie będę wiedziała nawet czy dziecko przeżyje poród. Czy ja przeżyję.
    Dlatego mam zamiar na poważnie i z ciezkim sercem uciec z tego kraju.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zawsze mnie rozwalają argumenty, że "po co nogi rozkładała". Ano czasem po to, żeby pijany mąż jej pięścią oka nie podbił. Czy "obrońcy życia" myślą, że każde małżeństwo wygląda jak z reklamy proszku do prania?
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  17. Mieszkam w Anglii, więc niby sprawa mnie osobiście nie dotyczy - a jednak jestem tak przerażona, wściekła i sfrustrowana, że spać przez to wszystko nie mogę. Dosłownie, nie w przenośni. Wciąż nie może do mnie dotrzeć, jak osoby popierające ten projekt (że już nie wspomnę o tych, którzy go wymyślili) mogą mieć w sobie tyle pogardy dla elementarnych praw człowieka oraz zdrowia i życia kobiet. Chciałabym wierzyć, że głosy "za" to tylko efekt pobieżnego zapoznania się z tematem, nieświadomości, jakie dokładnie skutki przynieść może ta ustawa, ogólnej niewiedzy i postrzegania sprawy tylko przez pryzmat "ochrony życia" - ale, nie oszukujmy się, w dzisiejszych czasach takim ignorantem można być tylko cynicznie i na własne życzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za te słowa. Ja też od dawna w Polsce nie mieszkam, ale też trzęsę się czytając, co się tam szykuje. Widzę, że nie ja jedna.

      Usuń
  18. Myślę, że to bardzo poważny i powszechny problem w dzisiejszych czasach. Sama być może nawet kiedyś chciałabym mieć dzieci, ale perspektywa zajścia w ciążę, noszenia dziecka i urodzenia go w bólu, z perspektywą trwałych uszkodzeń mojego organizmu przeraża mnie. Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie mieszkam w Polsce od 8 lat, ale pomimo to uzyje swojego przykladu. Planuje kiedys miec dziecko/dzieci, ale aktualnie jestem chora. Nie moge stosowac antykoncepcji hormonalnej, jak na razie nie zdecydowalam sie na spirale(chociaz wyglada na to, ze w Polsce i tak bym nie mogla) wlasnie dlatego, ze chce zajsc w ciaze jak sobie poradze z moim zdrowiem. Biore codziennie leki, które, gdybym zaszla w ciaze, prawdopodobnie spowodowalyby deformacje i uposledzienie plodu. W zwiazku z tym, jesli zajde w ciaze w trakcie brania tych leków, mój plan awaryjny to jest wczesna aborcja. W Polsce bylabym zmuszona do natychmiastowego zaprzestania brania leków, i do donoszenia ciazy z malym prawdopodobienstwem zdrowego dziecka. W Anglii moge stopniowo zmniejszyc dawke lekarstw, i zajsc w ciaze na wlasnych warunkach, bezpiecznie. Nigdy nie wracam, jest po prostu za duze poparcie dla takich szalonych pomyslow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przesady. Skąd zaraz takie założenie, urodzenie zdrowego dziecka jest mało prawdopodobne. Zaszłam w ciążę z organizmem tlącym się chorobą, po 8-mio letniej ''chemoterapii'' SILNIE TERATOGENNĄ izotretynoiną (toteż przy okazji wyniszczoną wątrobą( i 7-mio krotnym ilościowo przedawkowaniem kardiotoksycznego MDMA (w rezultacie nabyłam silnej arytmii i innych cięzkich dolegliwości w gratisie) Poza tym, pol roku przed, brałam udział w wypadku samochodowym z licznymi złamaniami żeber, przebiciem płuca, a dwa miesiace później potrąceniu przez tąż samą maszynę w trakcie rewalidacji (przez bieganie). Myślałam, że w ciążę nigdy nie zqajdę, bo tak mi zostało zdiagnozowane przez lekarza 6 lat wcześniej - bezpłodność. A jednak - opatrzność chciała inaczej. W trakcie pierwszych trzech tygodniu ciąży, gdy jeszcze nie byółam jej świadona, wciąż przyjmowałam tą KATEGORYCZNIE ZAKAZANĄ W TYM STANIE (co tez jest czerwonym drukiem wyszczegolnione na opakowaniu) izotretynoinę.
      Ciąże, mimo uszczerbku na zdrowiu i uszkodzeń ciała, znosiłam znakomicie. (pomogła nawet wyrównać i uspokoić rytm serca). A dziecko jest zdrowiutkie, całe i kompletne, bez jednej z dziesiątek ciężkich wad wrodzonych, wyszczególnionych na liście ''embriopatia retinoidowa''.
      Dzisiejsze baby to chwiejne, kruche, mimozy.Uprzedzone do swojej tradycyjnej roli i piewczynie próżnego kultu ciała. Gardzę wami.

      Usuń
    2. Bez przesady. Skąd zaraz takie założenie, urodzenie zdrowego dziecka jest mało prawdopodobne. Zaszłam w ciążę z organizmem tlącym się chorobą, po 8-mio letniej ''chemoterapii'' SILNIE TERATOGENNĄ izotretynoiną (toteż przy okazji wyniszczoną wątrobą( i 7-mio krotnym ilościowo przedawkowaniem kardiotoksycznego MDMA (w rezultacie nabyłam silnej arytmii i innych cięzkich dolegliwości w gratisie) Poza tym, pol roku przed, brałam udział w wypadku samochodowym z licznymi złamaniami żeber, przebiciem płuca, a dwa miesiace później potrąceniu przez tąż samą maszynę w trakcie rewalidacji (przez bieganie). Myślałam, że w ciążę nigdy nie zqajdę, bo tak mi zostało zdiagnozowane przez lekarza 6 lat wcześniej - bezpłodność. A jednak - opatrzność chciała inaczej. W trakcie pierwszych trzech tygodniu ciąży, gdy jeszcze nie byółam jej świadona, wciąż przyjmowałam tą KATEGORYCZNIE ZAKAZANĄ W TYM STANIE (co tez jest czerwonym drukiem wyszczegolnione na opakowaniu) izotretynoinę.
      Ciąże, mimo uszczerbku na zdrowiu i uszkodzeń ciała, znosiłam znakomicie. (pomogła nawet wyrównać i uspokoić rytm serca). A dziecko jest zdrowiutkie, całe i kompletne, bez jednej z dziesiątek ciężkich wad wrodzonych, wyszczególnionych na liście ''embriopatia retinoidowa''.
      Dzisiejsze baby to chwiejne, kruche, mimozy.Uprzedzone do swojej tradycyjnej roli i piewczynie próżnego kultu ciała. Gardzę wami.

      Usuń
    3. Nawet chciałam ci uwierzyć i stwierdzić, że może się da i jest głos rozsądku i z drugiej strony. A potem usłyszałam, że mną gardzisz, więc zasadniczo nie mam ochoty cię słuchać. Tak na przyszłość - jeśli chcesz kogoś do czego przekonać, nie mów mu, że jest dla ciebie nic nie warty.

      Usuń
  20. A wszystko jest robione dla poklasku hierarchów kościelnych (zapewne każdy z nich wie, jak to jest być w ciąży, nie?) i dla statystyk. Np zmuszanie kobiet do rodzenia niechcianych dzieci podniesie dzietność, nie? No i już w ogóle Polska będzie jedynym krajem na świecie, w którym nie przeprowadza się aborcji (oficjalnie)! No i zakaz aborcji spowoduje spadek liczby gwałtów (bo teraz żadna tego nie zgłosi, bo co, jeśli podczas badania okaże się, że jest w ciąży?). Będzie tak wspaniale! Tylko jakoś te wredne kobiety będą umierać przy porodach, albo dzieci w beczkach marynować...
    (wiem, drastyczne; ale tym się to właśnie skończy - noworodkami spuszczanymi w publicznych toaletach i porzucanych w foliówkach w środku lasu)

    Boję się jeszcze, że gdy zauważą, że nagle dzietność nie wzrosła po zakazaniu aborcji, zdelegalizują jakąkolwiek formę antykoncepcji (która mnie, na ten przykład, ratuje zdrowie albo i życie). Bo mamy się mnożyć w ciemnocie i nędzy, ku chwale rządzącym.

    OdpowiedzUsuń
  21. @Anat: moim zdaniem głosy "za" (pomijając polityków, dla których to po prostu sposób na karierę) są głównie wynikiem myślenia hasłowego oraz przekonania o własnej wspaniałości. Oraz "dla mojej wiary zniosę każde cudze cierpienie".
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  22. Dopisz punkt o bzdurnej narracji dotyczącej samego przebiegu aborcji. Mam na myśli wszystkie te pokrwawione zdjęcia porozrywanych na kawałki płodów i historie o zarodkach płaczących, bo im rączki odcięto. Przy współczesnych metodach farmakologicznej aborcji jest to zwyczajne szerzenie kłamstw, a niestety społeczeństwo, które nigdy nie otrzymało w szkołach rzetelnej wiedzy n.t. usuwania ciąży, wciąż wierzy w podobne manipulacje zwolenników torturowania kobiet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ciekawości zapytam: A w której klasie ludzie powinni dowiedzieć się o przebiegu i metodach aborcji?

      Usuń
    2. Jak to w której? W żadnej. Teraz masz szczęście jeśli wg masz parę godzin jakiegoś WDŻ z podziałem na zajęcia dla dziewczynek i chłopców albo kurs organizowany przed producenta tamponów (przy czym w mojej podstawówce (5 klasa) chłopcy mieli zajęcia techniczne zamiast WDŻ, a dziewczynki zostawały po lekcjach raz na dwa/trzy tygodnie, mało która zostawała)

      Usuń
  23. Ja bym jeszcze dodała argument dotyczący gwałtu: że przecież dziecko nie jest winne gwałtu na matce. Ale matka też nie jest winna, a to dziecko będzie jej przypominać o traumie najpierw przez 9 miesięcy, a potem przez resztę jej życia. Mogą jeszcze dojść niewygodne pytania o tatusia i nagle dziecko też będzie miało traumę, że plemnikodawca jest gwałcicielem.

    I kolejny argument, że aborcja to grzech. Dla nich to grzech. A moje sumienie pozostanie nadal moją prywatną sprawą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak to kobieta nie jest winna gwałtu? to gwałci gwałciciel, a nie spódniczka?! cóż za wywrotowy pogląd.

      Usuń
    2. Chciałam tylko zwrócić uwagę na taki drobniutki fakt, że nie każda zaatakowana/zgwałcona kobieta ubiera się/zachowuje wyzywająco i prowokująco. Zaskakujące, ale często ofiarami takich sytuacji padają dziewczyny skromne lub ciche - bo te najczęściej są łatwą ofiarą.

      Usuń
    3. A większość gwałtów wykonywana jest w domu przez osobę znaną ofierze.
      Prowokacja to najtańszy i najgłupszy argument jaki można wymyślić w obronie gwałciciela.

      Usuń
  24. No dobrze, to ja się podzielę moim zdaniem na ten temat. Oczywiście nasz ukochany PiS martwi się bardzo troskliwie o przyszłe pokolenia, powiedziałabym, ze nawet za bardzo ograniczając, nie tylko tą ustawą, wolność ludzi w tym społeczeństwie. Jednakże, nie uważam aby aborcja powinna była być ogólnie dostępna. Powinna być dozwolona w przypadkach takich jak:
    -kiedy życie matki jest zagrożone
    -Kiedy doszło do gwałtu
    -Kiedy doszło do kazirodztwa (co przeważnie pewnie się sprowadza się do gwałtu)
    -Kiedy dziewczyna ma poniżej 15 lat w momencie zajścia w ciąże (przeważnie też się to sprowadza to powyższych punktów choć nie zawsze)
    To są sytuacje, podczas których aborcja powinna być dozwolona. Jest to wtedy kwestia indywidualna czy ktoś ją usunie czy nie. Jednak gdyby była ogólnie udostępniona byłaby nadużywana w serii ,,kurde wpadka, ale to sobie usunę" (domyślam się, że niekoniecznie by tak laska powiedziała ale wiemy o co chodzi..) Byłoby to stosowane jako ,,w razie awarii". W dzisiejszych czasach mając dostęp do obecnych środków antykoncepcyjnych ludzie naprawdę mogą o siebie zadbać.. Też po to są tabletki ,,dzień po" które niestety można albo będzie można dostać tylko na recepte.
    Czyli podsumowując jestem zwolennikiem aborcji w konkretnych sytuacjach, ale nie jako normalny zabieg bo najnormalniej w świecie będzie nadużywany.. i to chyba tyle XD oczywiście szanuję twój pogląd i też uważam, że nasz wspaniały rząd wtrynia się w życia osobiste ludzi (bo co ich obchodzi, czy ktoś zrobi sobie in vitro czy nie, jak nie chcą to niech sobie nie robią ale niech nie zakazują tego innym.. Jeszcze po prostu w przyszłości będą się pytać ludzi czy są naturalni czy in vitro ,,PARANOJA" )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aborcja powinna być legalna w takich przypadkach jak np kobieta jest w ciąży w której nie chce być. KROPKA. To co wymieniłeś to podstawy podstaw praw człowieka, którym kobieta również jest. Gdyby to mężczyzni zachodzili w ciąże, kliki aborcyjne byłyby na każdym rogu.

      Usuń
    2. samo to, ze musisz uzywać "XD" w tak powaznych tematach sprawia, ze jeszcze nie dojrzałeś aby w ogole zabierac w nich glos. Juz nie mowiac o fakcie tego, ze ty nigdy w ciąże nie zajdziesz, nie ma macicy - nie ma głosu w sprawie osob, ktore ją posiadają. Tak jak kobiety nie decydują o tym kto ma być kastrowany. Co to znaczy "naduzywane"? Myslisz, ze kobiety bedą biegać do kliniki co czwartek? Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że abrocja to poważny zabieg medyczny i nie można go stosować niewiadomo ile razy w miesiącu czy w ciągu roku. Wystarczy odpowiednia edukacja na ten temat. Pomysl o rodzinach biednych, gdzie mąż gwalci zone i jest ona zmuszona do rodzenia dzieci non stop. Tak rozwijają się patologie. I prawo aborcyjne mogłoby temu zapobiec, a wszystkie dzieci bylyby kochane i CHCIANE. Postawy biologii nie bolą, doucz się i dorośnij do takich decyzji, które i tak ciebie nie dotyczą. pozdrawiam

      Usuń
    3. Myślę, że warunki dopuszczalności aborcji należałoby jednak rozszerzyć o kwestie społeczne. Co z kobietami, które nie czują się gotowe na bycie matką? Które to przeraża? Realistycznie patrząc, mają małe szanse wychować stabilne emocjonalnie i szczęśliwe dzieci, skoro macierzyństwo od "pierwszego dnia" je unieszczęśliwia. Dlaczego więc skazywać te potencjalne dzieci na bycie nieszczęśliwymi, niekochanymi i zaniedbanymi (niekoniecznie fizycznie czy materialnie - głównie emocjonalnie)?
      A co z kobietami, które, choćby i chciały mieć dziecko, to je na wychowanie takowego nie stać? Nie oszukujmy się, wychowanie dziecka we w miarę sprzyjających warunkach dla jego rozwoju kosztuje fortunę. Nie tylko tyczy się to studentek czy młodych kobiet "na dorobku", ale też np. matki sześciorga maluchów, spodziewającej się siódmego, bo nie stać jej na antykoncepcję, a woli "dać" pijanemu mężowi, niż pozwolić pobić siebie czy dzieci.
      Bo my tu tylko o kobietach, ale sytuacja dzieci urodzonych z przymuszenia jest zazwyczaj bardzo dramatyczna. Ale skoro się już urodziły, to państwo i organizacje kościelne mają je w głębokim poważaniu.
      A argument o tym, że "mogła się nie puszczać" albo "mogła się zabezpieczyć" - cóż, żadna metoda antykoncepcji nie daje % pewności, a seks jest po prostu potrzebą fizjologiczną. Jak oddychanie, jedzenie czy wydalanie.

      Usuń
    4. nie no, nie porównujmy seksu do oddychania, bo w ten sposób, jako "naturalna potrzebe" swoje czyny tlumacza sobie gwalcicele. Po prostu - seks nie istnieje tylko w celach rozrodczych i tyle.

      Usuń
    5. Dlaczego miałoby to usprawiedliwiać gwałciciela (poza tym, dla usprawiedliwiania gwałcicieli wymyślane są dużo głupsze argumenty i, o zgrozo, działają)? Napięcie seksualne można również rozładować w inny sposób. Wacek go swędzi? to niech sobie, za przeproszeniem, "zwali". Płody w łonach matek też się masturbują. Seks jest potrzebą fizjologiczną dlatego, że po prostu żadnemu organizmowi nie opłacałoby się inwestować w rozród tyle energii i zasobów, gdyby nie "wewnętrzny przymus". Ludzie może nie umierają z braku seksu, ale zdecydowanie abstynencja pogarsza jakość życia. A że dodatkowo ma mnóstwo innych funkcji, to zupełnie inna bajka.

      Usuń
    6. nie wiem co spowodowało, że stwierdziliście, że jestem mężczyzną ale nie o to chodzi..
      Po pierwsze, wyraziłam swoje zdanie, mam do tego prawo, w żadnej swojej wypowiedzi nie powiedziałam, nie, nie masz racji wypierdalaj, podkreślałam, że jest to moje zdanie
      Po drugie, ginekolog jest w stanie ocenić czy był to gwałt czy nie, więc jak pijany mąż zgwałci żonę no to w ten sposób mogłaby usunąć ciążę
      Po trzecie, nie dałam argumentu ,,mogła się nie ruchać" ale faktycznie napisałam o zabezpieczeniach.. jeśli kobietę nie będzie stać na środki antykoncepcyjne to nie będzie też stać na aborcję
      Po czwarte, w momencie kiedy osoba zaczyna mnie wyzywać od niedojrzałych i sugeruje, że brak mi podstawowej wiedzy z powodu napisania ,,XD" świadczy o tym, że to nie ja jestem niedojrzała tylko ta osoba, która najwyraźniej nie potrafi postawić przede mną dobrego argumentu i zaczyna wytykać wszystko co wpadnie jej do głowy..
      Jeszcze raz podkreślam, że jest to moje zdanie, które mam prawo wygłosić póki żyję, jeszcze, w wolnym kraju
      Dziękuję nienn tobie bo twoja wypodziedź różni się zupełnie od wypowiedzi tego anonima, które na moje oko, mogę się oczywiście mylić, szuka po prostu miejsca do bójki

      Usuń
    7. To jest Twoje zdanie, do którego masz prawo - i Twoje zdanie powinno regulować Twoje życie. Rodzice, Kościół, znajomi - wszystkie te instancje mają pełne prawo mówić kobiecie, że ich zdaniem taka bądź inna decyzja jest lepsza. Ale państwo to inna instancja - ono powinno dać kobiecie wolność wyboru zgodnie z własnymi przekonaniami. Przepraszam, ale jeśli jakaś hipotetyczna (bo mam wrażenie, że to naprawdę twór istniejący czysto teoretycznie) kobieta będzie sobie chciała usuwać ciążę raz w miesiącu, to nie twój zakichany interes. A jeśli sumienie cię boli, to sobie pomyśl, że jest najwyraźniej tak nieodpowiedzialna, że lepiej żeby dzieci nie miała. Przecież nikt nie jest za tym, żeby katolików czy osoby, które tak po prostu chcą urodzić dziecko niezależnie od czegokolwiek zmuszać do usuwania ciąży. Nieplanowane ciąże przecież mogą skończyć się szczęśliwym i dobrym macierzyństwem - ale nie pomoże w tym traumatyzowanie kobiety, odmawianie badań, piętnowanie. Pozwólmy kobiecie o tym zadecydować, a nie zmuszajmy jej do donoszenia ciąży, jeśli z jakichkolwiek powodów nie chce bądź nie może tego robić.

      Usuń
    8. Niby w jaki sposób ginekolog jest w stanie stwierdzić czy to był gwałt, czy nie?

      Usuń
    9. Czy obdukcja pacjentki jest w stanie wykazać w jaki sposób przebiegł stosunek?
      L.

      Usuń
    10. @Anonimowy - pewnie, że ginekolog jest w stanie to stwierdzić.

      Usuń
    11. Stwierdzenie, czy kobieta została zgwałcona jest możliwe - sprawdza się obrażenia odniesione podczas stosunku (dodam, że kobieta odnosi obrażenia podczas każdego stosunku, gwałt różni się np. ścianką pochwy, która odniosła większe obrażenia, czy nasileniem obrażeń - te różnice wynikają z siły napastnika i wyrywaniem się ofiary). ALE NIE KAŻDY GWAŁT DA SIE STWIERDZIĆ! Ofiara w strachu o życie może się nie bronić, w wyniku czego obrażenia przypominają te nabyte podczas zwykłego stosunku. Gwałt to każdy niechciany seks - nie musi się wiązac z ogromnymi obrażeniami, dlatego często np żona może być permanentnie gwałcona i takie badania u ginekologa nic nie powiedzą.

      Usuń
    12. nie jestem pewna, proszę mnie poprawić jeśli się mylę, że taki gwałt - właśnie gdy ofiara się nie broni (np. ze strachu) nosi nazwę stosunku wymuszonego i jak mi się zdaje też jest przestępstwem. Aczkolwiek kwestia nazwy to już chyba szczegół ważne jest to, że kobiecie wyrządzono krzywdę i nie do pomyślenia jest, że będzie jeszcze za to ukarana.

      rose29

      Usuń
    13. Jak dobrze być aseksualnym, a z moją mordą nikt mnie nie zgwałci, heh

      Usuń
  25. Nie wierzę...Czy Wy szanowni Państwo wszyscy w to wierzycie? Mniejsza z tym kiedy zaczyna się życie, mniejsza z tym kto się zabezpieczał czy nie itd. Ale czy naprawdę musimy uzależniać to czy płód będzie dzieckiem od tego czy jest chciane? Nie jesteśmy panami życia i śmierci. Jeśli dziecko urodzi się martwe przynajmniej jest możliwość je pożegnać, jeśli był gwałt, rozumiem jak wielkie to może być cierpienie, ale aborcja może tylko pogorszyć sprawę, zarówno psychicznie jak i fizycznie. Przy chorobach-nawet bardzo chore dziecko otoczone wielką miłością może być szczęśliwe i ma do tego prawo. I wcale nie jest kłamstwem to co się mówi o aborcjach, nie są tak "humanitarne" jakby mogło się nam wydawać. Aborcja nie byłaby potrzebna gdyby kobietę otaczani wsparciem, ale jednak pierwsze z czym często się spotyka to zachęta do aborcji, a jest mnóstwo innych opcji. Ciekawa jestem, skoro mowa o samym donoszeniu ciąży, skoro 9 miesięcy jest problemem, czy gdyby kobieta nie dokonała aborcji stosunkowo wcześnie i zamiast tego poczekała to czy by nie zmieniła zdania widząc jak dziecko rośnie w niej i żyje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odpowiadaj za swoją psychikę i swoją macicę. 100% kobiet mających aborcję W ŻADEN SPOSÓB TEGO NIE PRZEŻYŁO PSYCHICZNIE. Dlaczego? bo podjęły świadomą decyzję. To jest PRAWDZIWA ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Podstawy biologii i wyjście z propagandy "prolajfów" się kłania. Powiem tak- jeżeli zapewniasz, że opłacisz temu "Dziecku" do którego urodzenia "mnie" zmuszasz jedzenie, rehabilitację, hospitalizację, edukację i zapewnisz przyszłość - proszę bardzo. W innym wypadku twoją opnię mozesz sobie wsadzić głeboko bo to ciebie nie dotyczy

      Usuń
    2. Widzisz, ustawa ZAKAZUJĄCA aborcji nie daje wyboru. Nie ma "albo". Natomiast złagodzenie prawa daje po prostu wybór. Masz możliwość usunięcia ciąży, jeśli nie czujesz się na siłach nosić w sobie dowodu rzeczowego gwałtu lub umierającego dziecka. Nie można zmuszać kobiet do bycia bohaterkami, bo większość z nich nimi nie jest. Aborcja nigdy nie jest łatwym i lekkim wyborem. Jest wyborem dramatycznym, rozwiązaniem dramatycznej sytuacji. Dlatego to kobieta powinna decydować, czy jej potrzebuje. Te wszystkie piękne "gdyby"... Ich nie ma nigdy. Ogromna liczba związków nie przetrwa próby narodzin bardzo chorego lub umierającego dziecka.
      Czy kobieta czekając nie zmieniłaby zdania? Nie wiadomo. A co, jeśli nie? Hm? Naprawdę, lepiej się o tym nie przekonywać. Lepiej dla dziecka, żeby nie musiało się o tym przekonać.

      Usuń
    3. Jak to kiedyś przeczytałam - "Łatwo jest być moralnym w świecie pełnym zakazów". Zostawiam do przemyślenia.

      Usuń
    4. a kto je tą miłością ma obdarzyć? ktoś, kto go nie chce tylko został zmuszony?

      Usuń
    5. Chyba nie miałeś jeszcze okazji z nikim się żegnać, skoro przedstawiasz to jako zalete.
      Za kilka lat jak przejdziesz swoje możemy pogadać

      Usuń
    6. "Przy chorobach-nawet bardzo chore dziecko otoczone wielką miłością może być szczęśliwe i ma do tego prawo."

      Szkoda tylko ze zazwyczaj wiekszosc ciezaru opieki nad takim dzieckiem spada na matke. Czesto osamotniona i pograzona w depresji. Ojcowie z reguly pracuja i nie maja czasu wesprzec matke. W dodatku pary decydujace sie na wychowywanie chorego dziecka nie maja wiedzy, jak to zrobic, ani swiadomosci, jakie to bedzie ciezkie, frustrujace, i przygnebiajace. Czesto dlugo zyja nadzieja ze ich dziecku sie poprawi. Potem zyja w ciaglej obawie, co sie stanie z tym dzieckiem po ich smierci.

      M.

      Usuń
    7. Co za idealistyczna bzdura o szczesliwych chorych dzieciach. To nie sa tylko dzieci, to sa dorosli ludzie. To moga byc ludzie zyjacy przez dziesiatki lat bez mozliwosci poprawy zdrowia, zmagajacy sie ze skutkami ubocznymi lekarstw, z niewystarczajaca opieka, ze znieczulica instytucjonalna - ich opiekunowie sa oplacani zbyt nisko, zeby dlugotrwale pracowac, wiec nie ma zadnej stabilnosci, najlesi opiekunowie zostaja z nimi tylko na krótki czas. To moga byc ludzie, którzy czasem nie sa w stanie jesc lub pic, zyja w ciaglym bólu spowodowanym przez sonde, lub traca poczucie smaku - czesty skutek uboczny leków przeciwko epilepsji. To moga byc ludzie, którzy sa zatrzymani w czasie, sa dziecmi umyslowo, ale ich cialo sie rozpada, ich rodziny sie starzeja i umieraja, ich przyjaciele, jesli istnieja, zakladaja rodziny i odsuwaja sie. Lub ludzie, którzy stopniowo traca zdolnosc logicznego myslenia, i sa tego swiadomi, lub traca zdolnosc poruszania sie, zanim dojzeja. Oczywiscie ze niektórzy sie urodzili z niepelnosprawnoscia, i daja rade zyc pelnia zycia, ale na kazda taka inspirujaca, dzielna osobe przypadaja dziesiatki ludzi z niepelnosprawnoscia tak daleko posunieta, ze jesli sa w stanie, to prosza o eutanazje. I to powinien byc wybór matki - donosic ciaze, lub wykonac aborcje, a nie wybór instytucji panstwowej.

      Usuń
    8. Jestem pewna, że dzieci z łuską arlekinową, umierające w cierpieniu przez kilka dni z powodu tej popieprzone ustawy, będą bardzo szczęśliwe i wdzięczne. Tak jak dziecko z otwartym mózgiem, okiem wiszącym na nerwie i rozszczepem podniebienia, które "ocalił" bohater prolajfowców, doktor-rzeźnik Chazan.

      Och, oczywiście rodzice, mogący je "pożegnać" poprzez patrzenie na ich bezsensowne cierpienie, również dostąpią wzruszenia na mistycznym wręcz poziomie.

      Kurwa.

      Usuń
    9. Proponuje nie kłamać w sprawie medycyny. Syndrom poaborcyjny nie istnieje, a większość aborcji to przynosi tyle szkody ile miesiączka.
      Zajdź sobie w ciąże, to zobaczysz jaki to błogosławiony stan z opuchniętymi nogami, nietrzymaniem moczu i innymi dolegliwościami przez 9 miesięcy, że o skutkach po nie wspomnę. Aha pracodawcy nie zawsze chętnie trzymają ciężarne w pracy, co skończyć zwolnieniem. Najlepszy koniec kobieta ciężarna widzi, to chyba mutantka z oczami z promieniami rentgena. :>

      Usuń
    10. Mam genetyczna chorobe, ktora - gdybym zaszla w ciaze - moze mnie po prostu zabic. Napisz prosze, jaka logika i moralnoscia kieruja sie ludzie, dla ktorych moje zycie i zdrowie nie ma zadnej wartosci, dla ktorych jestem niczym.

      Na szczescie nie jestem w Polsce, i jestem traktowana jak czlowiek.

      Croyance

      Usuń
    11. "Proponuje nie kłamać w sprawie medycyny. Syndrom poaborcyjny nie istnieje, a większość aborcji to przynosi tyle szkody ile miesiączka." - mała poprawka, coś takiego może wystąpić, ale właśnie w przypadku, kiedy kobieta została przymuszona do aborcji lub żyje w takim środowisku, że będzie z tego tytułu napiętnowana. A w każdym innym przypadku - raczej z tego, co kobiety po aborcji opisują - czuje się ulgę.

      Usuń
  26. W 100% się z Tobą zgadzam. Chociaż już jestem matką, to nie zamierzam mieć 2giego dziecka, a na pewno nie w tym kraju!

    Keira

    OdpowiedzUsuń
  27. To jest prawo dla biedoty, której nie będzie stać na wyjazd za granicę, zrobienia tego cichcem w Polsce. Reszta będzie kombinowała i miała ten zakaz głęboko w... wiecie sami gdzie.
    Raz na jakiś czas tylko skaże się kogoś na pokaz, żeby pokazać jakie to kobiety są paskudne i nie słuchają, a sępy tylko polują, żeby biedne dzieci mordować.
    I jeszcze jedno. Jestem facetem i nie podoba mi się to tak samo jak kobietom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładne tak! Mieszkam w Czechach i już się zastanawiamy z polskimi znajomymi, jak założyć firmę pośredniczącą w turystyce aborcyjej. A poważnie, w razie potrzeby nie trzeba wcale daleko jechać, Czechy to normalny kraj, do tego tańszy niż np. Niemcy, łatwiej się dogadać bo języki podobne i spodziewam się w Polsce rozwoju aborcjobiznesu pod szyldem "Weekendowe wyjazdy odstresowujące - tylko dla Pań".

      Usuń
  28. Bardzo się cieszę, że udało mi się przekonać narzeczonego do emigracji.
    W tej chwili bardziej przeraża mnie episkopat niż terroryści.

    OdpowiedzUsuń
  29. O Boże. Naprawdę? Czyli jak mnie, uchowaj, zgwałcą i zajdę w ciążę, to będę musiała urodzić dziecko, a jeżeli poronię, to jeszcze pójdę siedzieć?
    Przepraszam, który to wiek? Bo nie wygląda na XXI.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ku chwale ojczyzny umierajmy rodząc zdeformowane, martwe dzieci bez głowy! Jeśli przypadkiem przeżyjemy - również ku chwale ojczyzny do więzienia prosto z porodówki za zabicie obywatela. A jeśli nowo narodzona obywatelka również przypadkiem przeżyje?
    Wuj z nią, toż to już samobieżna macica, nie święty płód.
    Też pakuję walizki.

    OdpowiedzUsuń
  31. Czy jest gdzieś organizowana manifestacja? bo to już serio trzeba wyjść na ulicę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://www.facebook.com/events/249592045385830/

      Usuń
    2. https://m.facebook.com/events/1675945199321639

      Usuń
  32. Rozumowanie rządu jest bardzo logicznie. Każdy nowy katolik jest (obecnie) na wagę złota. Dziecko łatwo zindoktrynować a matka - skoro myśli choć przez chwilę o aborcji nie jest wartościowa. Zatem można lekką ręką zgodzić się na zamianę matulki na dzieciaka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wychowywać osierocone kaleki będą zapewne zakonnice, np takie, jak ta smętna pizda bernadetta...
      chore, pojebane i zakłamane czarne bydlęta, won im od normalnych ludzi...

      Usuń
  33. dodam do punktu 9: mężczyzn w analogicznej sytuacji karze się najwyżej alimentami, o ile sięgo znajdzie i o ile w ogóle zapłaci, to pewnie straszniejsze niż ot sobie urodzić...
    a co do poronień, będą też karać z urzędu kobiety z RH-?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ten komentarz. Czekałam na kogoś, kto wspomni o konfliktach serologicznych.
      Niech mi ktoś wyjaśni czy teraz rząd ode mnie chce bym się rozmnażała czy chce mnie wpakować do pierdla? Bo już nie wiem.

      Usuń
    2. a co jak się dowiedzą, że do tego mam chłopaka z RH+!

      Usuń
  34. Brakuje tu jeszcze:"jak urodzisz swoje to zmienisz zdanie", "każda kobieta ma instynkt macierzyński, jak nie przed to po porodzie", "jak urodzisz to pokochasz" i moje ulubione "kto się Tobą zajmie na starość, zostaniesz sama" i "będziesz żałować".

    OdpowiedzUsuń
  35. Dzięki za ten wpis, Kiciputku! Proponuję dodać podpunkt dotyczący tego, dlaczego to jest ustawa antyciążowa, a nie antyaborcyjna. Bo wielu osobom się wydaje, że taka ustawa dotknie tylko mitycznych "lewackich zwyrodnialców, którzy marzą o zabijaniu dzieci" - a "jeśli coś martwi takie potworzyce, to musi być dobre". Ta ustawa natomiast jest wymierzona w rzeczywiste kobiety, głównie te, które marzą, aby w dogodnym momencie zajść w ciążę, donosić, wychować i ukochać swoje dziecko. Tylko nie chcą ginąć w imię marzeń o macierzyństwie. Ani do ostatniej chwili obawiać się, że lekarze będą się bali uratować im zdrowie i/lub życie. Albo które uważają, że ich obowiązkiem jako matek jest chronić dziecko przed zbędnym, jakże "uszlachetniającym" cierpieniem rodzenia się bez podstawowych narządów czy też z którąś ze strasznych chorób (bo obecnie w Polsce pozwala się na eutanazję tylko zwierząt i niektórych płodów).
    Oczywiście, w Polsce nielegalne jest też podwiązanie jajników, żeby chronić swoje życie.

    OdpowiedzUsuń
  36. A ja wam mówię. Oni to specjalnie robią, żebyśmy wszyscy w cholerę wyjechali i zrobili miejsce ułomkom, którym się te ustawy podobają i pozwolą sobą pomiatać rządowi, jak mu się tylko spodoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama miałam napisać tu niemalże identyczny komentarz.
      Oni doskonale wiedzą co robią. To jest kolejny sposób na wyplenienie Polaków z Polski.

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że w końcu się pogubią w tym swoim ambitnym planie i upadną. Możliwie bez nas jako ofiar. :)

      Usuń
  37. Gwoli ścisłości: badaniem prenatalnym jest każde badanie, jakie wykonywane jest podczas ciąży. Każde USG, KTG czy nawet posłuchanie bicia serca płodu przez słuchawki. Przyjęło się mówić "prenatalne" na amniopunkcję i testy z krwi wykrywające ewentualne wady genetyczne i wrodzone, ale nie ma się co spinać, że będzie zakaz badań w ogóle. Zresztą amniopunkcję i te testy zaleca się zazwyczaj dopiero po problematycznych wynikach badań USG.

    Wracając do meritum - ja będę rodzić w Polsce, bo zdążę przed zmianą przepisów - termin za jakieś 3 tygodnie ;-) Ale jeśli zdecyduję się na kolejne dziecko, to na pewno nie w sytuacji, w której będę musiała je urodzić bez względu na to, czy któreś z nas to przeżyje.

    Podczas pierwszego badania USG, wykrywającego wady genetyczne, prawie zeszłam ze stresu. Bo bardzo, bardzo, BARDZO bałam się, że coś będzie nie tak. Dziecko jest wyczekane i chciane jak nic innego na świecie, ale wiedzieliśmy z moim partnerem, że w razie czego zdecydujemy się na przerwanie ciąży. Wielokrotnie w tym kontekście pojawia się określenie "egoizm". Z naszej strony to byłby altruizm - dzięki tej decyzji dziecko nie musiałoby cierpieć. My za to cierpielibyśmy bardzo, bo aborcja to nie jest wybór piwa z półki w markecie. (A tak chyba postrzega ją episkopat. Cóż, moja wyobraźnia też ma swoje ograniczenia, nie mam pojęcia, jak to jest mieć penisa i nie móc go używać do celów innych niż sikanie).

    W naszym przypadku wyniki USG były dobre. Ale przy następnej ciąży mogę nie mieć tyle szczęścia. I wtedy co? Zostanę swiętą, osierociwszy dwoje dzieci? (Był taki przypadek we Włoszech). Zostanę bezdomną na utrzymaniu państwa, zajmując się niepełnosprawnym dzieckiem i mieszkając pod mostem? Fantastyczne perspektywy.

    Obecna ustawa dotycząca aborcji NIE JEST dla "puszczalskich". Może dotyczyć każdej z nas - tych w stałych związkach, nawet zawartych w kościele, naszych przyjaciółek, a także naszych nieletnich sióstr, kuzynek, córek.

    OdpowiedzUsuń
  38. I dojdzie do tego, że okres będzie karany.
    Dziękuję, wylatuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, idąc tropem działań obecnych rządzących, za parę lat wszystkie kobiety zdolne do zajścia w ciążę będą przymusowo zapładniane. Bo przecież im szybciej wykorzysta się te chodzące "worki na płody" tym lepiej dla nich - więcej potencjalnych wyborców. :P
      A przecież i tak wychodzi na to, że same nie możemy decydować o sobie i swoim ciele.

      Usuń
  39. Tego już za wiele. Od dawna jestem osobą niewierzącą, ale nie przełamałem się jeszcze do apostazji. Ta akcja z aborcją przelała szalę goryczy. Nie omieszkam poinformować proboszcza, co jest bezpośrednią przyczyną mojego odejścia od kościoła.

    Szczególnie, że cała procedura uległa niedawno uproszczeniu. Nie jest jeszcze tak jak być powinno, bo wciąż nie muszą trwale wymazywać naszych danych osobowych a jedynie robią adnotację, ale przynajmniej nie ma już tego całego cyrku z szarganiem za sobą dwóch świadków.

    Jeżeli ktoś poza mną chciałby zdecydować się na takie symboliczne odejście w ramach protestu, poniżej zamieszczam link do strony gdzie opisana jest nowa procedura. Zalecane jest co prawda nie wdawanie się w dyskusję z księdzem przeprowadzającym procedurę, ale fajnie byłoby jakbyście wskazali konkretnie że przyczyną jest skandaliczna postawa episkopatu w sprawie zaostrzenia prawa (anty)aborcyjnego.
    Muszą w końcu zobaczyć, że nie mogą tak po prostu mówić i robić co tylko chcą i że zawsze ujdzie im to na sucho. Muszą zrozumieć, że ich postawa przynosi jakieś konsekwencje.

    http://www.apostazja.info/index.php/procedura-b

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Also: jeżeli się z tym zgadzacie, to fajnie byłoby jakbyście podali dalej.

      Usuń
    2. Czytając o nowej ustawie i samą ustawę doszłam do podobnego wniosku, jutro niedziela akurat święto miłosierdzia. Wręczę proboszczowi moje oświadczenie o wystąpieniu i z wielką chęcią opowiem, że szalę przechyliła właśnie postawa wobec zaostrzania prawa antyaborcyjnego. Przynajmniej nie będą już mogli wpisywać mnie w statystyki polski jako kraju zamieszkanego w 90% przez katolików.

      Usuń
    3. Niestety będą Cię wpisywali. Właśnie dlatego nie zawracam sobie głowy apostazją. Tzn. powód pierwszy - nigdzie się nie zapisywałam, więc z jakiej racji mam się wypisywać? A powód drugi to właśnie to - mogłabym wystąpić dla statystyk, ale KK jest wygodny i używa statystyk OCHRZCZONYCH. Apostazja nie ma na to żadnego wpływu, a jeszcze trzeba wziąć udział w cyrku z przedstawianiem ŚWIADKÓW NIEWIARY. (Lepsze było tylko "świadectwo nieochrzczenia", które według jakiegoś podręcznika powinno się przedstawić, jeśli chce się wziąć ślub jako osoba niewierząca z wierzącą...)

      Usuń
    4. @Anna Tess Gołębiowska

      No właśnie ja dokładnie z tego samego powodu też nie zawracałem sobie tym głowy. Też myślałem, że skoro i tak będą mnie trzymali w tym swoim rejestrze, to jest to w zasadzie bezcelowe.

      Ale nie tym razem.

      Tym razem mam poczucie, że jeżeli zaprotestuję w tak konkretny sposób, mówiąc proboszczowi prosto w twarz co myślę o ich stosunku do praw kobiet, to może przejdą mu jakieś delikatne ciarki po plecach na myśl że mogę nie być jedyny i może następnym razem zastanowi się dwa razy co powiedzieć zanim wejdzie na ambonę.

      Tak sobie marzę, że gdybym rzeczywiście nie był jedyny, to może między parafiami zaczęłyby krążyć jakieś plotki. Nie mam może takiego zasięgu, ale wiem, że takich ludzi jak ja czy Ty jest więcej. I nasz głos tym razem mógłby nie pójść na marne.



      Co do świadków: od niedawna jest to nieaktualne, cała procedura uległa uproszczeniu. Możesz o tym przeczytać w linku który zamieściłem w moim pierwszym poście.

      Usuń
  40. Pojebany to i biedny kraj, w którym o seksie i ciąży decydują pedofile, homoseksualiści i starzejący się zoofil. Wiele lat przyjdzie kolejnym, normalnym rządom, o ile takie kiedykolwiek w tym kraju się pojawią, odwracać szkody jakich w każdej dziedzinie życia PiS dokonał w ciągu zaledwie tych kilku miesięcy. A przed nami jeszcze kilka lat, jeśli nie kilkanaście, ich rządów. W końcu wszystko zależy tylko od tego kiedy wreszcie ten nienawidzący świata i ludzi morderca własnego brata padnie wreszcie z tej nienawiści na zawał albo udar.

    OdpowiedzUsuń
  41. Biore leki, rozne leki, w tym dwa rodzaje psychotropow. Nie powinno brac sie ich podczas ciazy, bo moga miec zly wplyw na plod i jesli przez jakis okrutny traf zajde kiedys w ciaze, bede musiala przestac je brac, bo inaczej moze byc poronienie i mnie wsadza. Jesli faktycznie przestane je brac, to bedzie ze mna naprawde zle, biorac pod uwage to, przytrafilaby mi sie wtedy ta niechciana ciaza, to pewnie w jakims napadzie popelnilabym samobojstwo lub podjela sie desperackiej probu autoaborcji. Tak zle, tak niedobrze, kiedys raz zawiedzie antykoncepcja i bedzie wesolo, bo aborcja zakazana.
    Pigulka dzien po wycofana ze sprzedazy bez recepty, skuteczna ntykoncepcja droga mimo wszystko, zwlaszcza stosowana przez lata, sterylizacja calkowita ludzi w tym kraju, o ile sie nie myle, zakazana, aborcja w kazdym wypadku zakazana. No przeciez to jest szalone. In vitro zle, choc robi dzieci, aborcja zla, bo nie ma potem dzieci, logiczne. Jak mozna nazwac taki kraj cywilizowanym? To powinno miec odrebna nazwe - totalitaryzm biologiczny. Wzgledy finansowe i rodzinne powoduja, ze nie moge opuscic kraju. Pozostaje poszukac babcinych sposobow na domowe poronienie za pomoca sporyszu i innych specyfikow, co z tego, ze podtruwaja tez kobiete i za wyszukiwanie takich rzeczy pewnie tez beda wsadzac niedlugo.

    OdpowiedzUsuń
  42. Za każdym razem, jak słyszę "a gdyby matka ciebie..." to odpowiadam, że urodziłam się przed rokiem '93 i cieszę się z tego bardzo. Moja matka miała możliwość wyboru, podczas ciąży była traktowana jak człowiek a nie jak inkubator (zagrożona, późna ciąża).

    PISowi proponuję dla zachowania uprawnienia wprowadzić obowiązkowe dawstwo szpiku, krwi i narządów, które można pobierać od żywych dawców (płat wątroby, 1 nerka itd.) dla ojców. Dla tego każde dziecko musi mieć po narodzeniu ustalone genetycznie ojcostwo. Pomoże to w ograniczeniu wydatków na 500+, bo na bękarty PIS przecież nie da.

    OdpowiedzUsuń
  43. Droga Autorko, zmiłuj się! Czyn zabroniony, gdy pokrzywdzona ma poniżej 15 lat? To wiek sprawcy i prawna możliwość pociągnięcia go do odpowiedzialności ma znaczenie, a nie wiek pokrzywdzonej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale seks z osobami poniżej 15 roku życia jest karalny.

      Usuń
    2. A cóż to za wymysły? Ustawa wyraźnie mówi o ciąży pochodzącej z czynu zabronionego, nie z przestępstwa. Przy czym każde przestępstwo oczywiście jest - a minore ad maius - także czynem zabronionym, acz nie każdy czyn zabroniony jest przestępstwem. Nieletni nie popełnia przestępstwa, ale popełnia czyn zabroniony, osoba niepoczytalna popełnia przestępstwo, ale za nie nie ponosi odpowiedzialności karnej. A współżycie z osobą poniżej 15 roku życia jest przestępstwem. Bywa, że sprawca tego czynu zostanie - z różnych przyczyn - uniewinniony, ale przestępstwo przestępstwem pozostaje. Jednym słowem - bzdury opowiadasz.

      Usuń
    3. Ups, wpisałam się nie w tym miejscu. Oczywiście moja powyższa wypowiedź nie dotyczy głosu użytkownika Kayleigha.

      Usuń
  44. Wspanialy tekst, dziekuje. Ale male sprostowanie. Unikalne DNA zaczyna sie u gadow i plazow. Rosliny i owady maja takie samo o ile sa tego samego gatunku. Tzn paprotka ma take samo jak wszystkie paprotki z jej rodziny. Poza tym swieta racja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś Ci do głowy nawkładał bzdur, i to strasznych. Zmienność genetyczna występuje u praktycznie wszystkich organizmów, z bakteriami włącznie (transformacja i transdukcja). Gdyby nie istniały unikatowe kody genetyczne nie mógłby zachodzić proces ewolucji.

      Usuń
  45. No to ja trochę od drugiej strony. Co bym zrobiła gdyby moja matka zdecydowała się mnie usunąć? Cieszyłabym się niesamowicie. Moja matula razem z tatusiem i siostrą kochają mnie miłością nieskończoną. ALE powstałam w niesprzyjających okolicznościach jako typowa wpadka, sto lat temu kiedy matula po czterdziestce była. Teraz nikogo by to nie zdzwiwiło, kiedyś to było wyzwanie. Urodziłam się jako wcześniak "Jedna wielka wada". Po urodzeniu wyglądałam jak goblin. Wykręcone nogi, rozszczep kręgosłupa, niesamodzielne oddychanie. Potem doszła głuchota na jedno ucho i wada wzroku na tyle silna, że już okulary ledwo co dają. Daleko później, ok lat 20 wybadano mi jeszcze hashimoto. W skrócie - życie pełną gębą! Myślicie, że dla takiego dziecka czystą przyjemnością jest żyć? Kiedy widzi cały czas płaczących rodziców? Kiedy nie możesz się leczyć bo nie mają pieniędzy a renta w tym kraju to żart? Kiedy nie jest akceptowane przez rówieśników bo wygląda jak potwór i jeszcze śmie chodzić w starych ciuchach, bo rodziców po zakupie leków NIE STAĆ na nowe? Kiedy nawet psa mieć nie może przez pierdoloną alergię? Kiedy jesteś już dorosły, rodzice starsi i NIE JESTEŚ W STANIE IM POMÓC?? NIGDY nie cieszyłam się ze swojego życia. Mimo, że rodziców mam wierzących jakoś nigdy nikomu bozia nie pomogła. Nie pomogło pierdzielenie, że bozia mnie kocha i to wszystko co teraz przeżywam sprawi, że pójdę do nieba i będę żyć wiecznie, ba! Księża również patrzyli na mnie z obrzydzeniem. A można było usunąć i uniknąć cierpienia. Wtedy niestety badania nie były na takim poziomie i nikt nie pomyślał że urodzę się jako goblin. Ja sama nie wyobrażam sobie rodzenia dzieci i przekazywania im moich wad i cierpień dalej. Teraz możliwości wykrycia wad płodu są i chcą zabronić ukrócenia cierpię i w imię czego?? Wyimaginowanego pana z chmurek??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to do nikogo jakoś nie chce dotrzeć..

      Usuń
  46. Jestem absolutnie przerażona tym prawem. Nie mogę uwierzyć, że coś takiego może autentycznie wejść w życie. Nie wierzę, że nic z tym nie można zrobić. Nie wierzę, że to będzie ostateczne.

    A jeszcze bardziej nie wierzę, że w tej partii, która to wprowadza, są kobiety, które to popierają.
    Ale jak widać wystarczy 500 zł na drugie dziecko i od razu wszyscy im pozwalamy wprowadzić co chcą. Aż trudno uwierzyć, że ten naród to takie sprzedajne kurwy, za przeproszeniem.

    OdpowiedzUsuń
  47. Jestem rozgoryczona i chce mi się ryczeć. A co jeśli chcę mieć dzieci, ale mam utrudnione warunki, bo z partnerem się nie dobraliśmy genetycznie. Potencjalna ciąża skończy się poronieniem, bo występuje konflikt serologiczny. Mamy nie próbować w obawie przed więzieniem? To chore i nienormalne.

    OdpowiedzUsuń
  48. Zasadniczo jeżeli chcemy wymusić prawnie konieczność narażania życia matki w celu ratowania płodu, to powinniśmy jeszcze bardziej prawnie wymuszać oddawanie nerek chorym ludziom. Taki biskup bez jednej nerki przecież przeżyje, a uratuje komuś życie.

    OdpowiedzUsuń
  49. Mam problem, bo jakkolwiek ustawa, a raczej jej projekt budzi mój oczywisty sprzeciw, tak chyba nie do końca zrozumiałaś instytucję klauzuli sumienia i orzeczenie TK w tym kontekście ;)

    OdpowiedzUsuń
  50. Dziękuje za ten wpis, bo otworzył mi oczy na rzeczy, o których zupełnie nie pomyślałam. twoje Q&A zmienił moje nastawienie i cieszę się, że to napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Tak, ja też się wynoszę z tego kraju. Po raz kolejny zostaną pogwałcone moje prawa. Nie jestem przedmiotem, jestem człowiekiem. Nie odpowiada mi powrót do Średniowiecza.

    OdpowiedzUsuń
  52. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  53. Jak dla mnie problemem jest przede wszystkim fakt, że w Polsce (nie wiem jak w innych krajach) dana osoba, która osiągnie dostatecznie wysoką pozycję w społeczeństwie, może praktycznie robić co chce i narzucać to innym. Przeraża mnie to, że teraz PiS sobie zadecyduje: nie usuwamy nikogo, po nich przyjdzie partia lewicowa i ogłosi - teraz usuwamy wszystkich jak leci, potem przyjdzie kto inny i ogłosi - usuwamy tylko tych z Downem, bo trzeba się nimi potem opiekować przez całe życie; potem jeszcze kto inny - i powie, że tych z Downem zostawiamy, ale usuwamy tych bez mózgów, bo i tak umrą... Aborcja to śliski temat, bo tak naprawdę nikt nie wie, kiedy zaczyna się ludzkie życie, czy w momencie poczęcia (bo ma duszę), czy w momencie wykształcenia mózgu (bo wtedy zyskuje świadomość, a żadna dusza nie istnieje). Wyznawca Hare Kryszna mógłby powiedzieć - że można usunąć, jak jest chore, bo i tak się zreinkarnuje w następne - zdrowe. Żaden rządzący nie jest w stanie rozstrzygnąć tego sporu, zresztą gdyby próbował, świadczyłoby to o jego pysze. Ponadto uważam, że ludzie, którzy zawzięcie bronią płodów, a nie interesuje ich, co będzie później - są podobni do biesiadników na wiejskim weselu - cieszą się, że był ślub, biała suknia, obrączki i dużo, dużo wódki, ale nie myślą o tym, że pan młody będzie bił swoją żonę, bo zawsze kogoś tam dręczył, a panna młoda tak naprawdę kocha kogo innego. Wszystko w rękach Boga... Tylko czy aby jest to właściwe myślenie? Ps. Osobiście nie jestem za aborcją, ale też nie jestem za zmuszaniem wszystkich do swojego sposobu myślenia. Bo nie znam historii ludzi tu zgromadzonych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, arogancja rządzących (niezależnie od przynależności partyjnej) jest w Polsce zatrważająca. Dodajmy jeszcze prowadzenie permanentnej kampanii wyborczej i wychodzi - przeprosiwszy uszy - pożar w burdelu zamiast sensownego zarządzania państwem i stanowienia prawa. Swoją drogą, dziwię się, że którakolwiek partia polityczna chce strzelić sobie w kolano zaostrzając ustawę antyaborcyjną, podczas gdy znacząca większość Polaków chce jej złagodzenia. Może by tak referendum?

      Usuń
    2. Przepraszam, a kiedy to płód uzyskuje świadomość? Albo czym jest nabycie świadomości? Albo czy świadomość to pamięć? A jeśli pamięć, to czy obejmuje życie płodowe?

      Usuń
    3. Szczerze mówiąc, nie wiem, kiedy płód uzyskuje świadomość, ale Pani (Pan?) też chyba nie. Podobno można cofnąć się za pomocą hipnozy do życia płodowego, którego się nie pamięta. Albo do wcześniejszego życia - i tu się pojawia kwestia wiary. Niestety.

      Usuń
    4. "Swoją drogą, dziwię się, że którakolwiek partia polityczna chce strzelić sobie w kolano zaostrzając ustawę antyaborcyjną" - może się okazać, że to był po prostu rzut mięsem, żeby odwrócić uwagę od TK itd. I że potem się z tego wycofają. Ale nawet jeśli by tak było to nie zmienia to faktu, że mentalność w Polsce jest jaka jest i PIS bardzo chętnie wprowadziłby jeszcze bardziej radykalne "dobre zmiany", gdyby mógł, a masa Polaków by temu przyklasnęła...

      Usuń
  54. Rozczulające są te komentarze "przecież nawet dzieci upośledzone mogą być kochane i szczęśliwe". Komentujący jakoś przeoczają, że jeżeli kobieta chce urodzić i wychować uszkodzone dziecko, to przecież żadne przepisy jej tego nie zabraniają.

    Kiciputku, temat na rysunek: kobieta pod USG, lekarz radośnie: "Zarodek zagnieździł się w jajniku, gratuluję! Ma pani jakieś 18% szans na przeżycie i aż 72% na zostanie świętą!"
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  55. Wiesz, przedtem trochę się wahałam nad wyjazdem. Bo przecież mam tu rodzinę, bo przecież ojczyzna taka piękna i bliska sercu oh! Ale teraz jak na to patrzę to na myśl nasuwa się tylko jedno - spierdalać jak najszybciej zanim i tego nam zakażą. - A

    OdpowiedzUsuń
  56. Nie minęły 24 godziny odkad przeczytałam ten artykuł i już oberwałam "Przecież można oddać do adopcji, w czym problem?" w twarz.

    OdpowiedzUsuń
  57. Co do punktu 6tego - adopcja w Polsce to nie jest taka prosta sprawa i chyba lepiej uzywac sformuowania 'oddaj do sierocinca' bo przeciez ksiadz pod swoje skrzydla nie weznie. A za 500zl to i na pieluchy ledwo starczy (a zywnosc?). Juz niewspominam o tym jak czuje sie kobieta.
    Poza tym jezeli kobieta poroni, nawet w pierwszym trymestrze, to czemu wszystkim sie wydaje, ze to nieodbija sie na jej psychice? Mysla ze to jest przyjemne 'rodzic' martwy plod?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat o noworodki rodziny adopcyjne się biją - mam tu na myśli takie których matki zrzekły się praw po porodzie. W sierocińcach znajdują się głównie dzieci, które najczęściej mają rodziców, ale z ograniczonymi prawami rodzicielskimi (z powodu zaniedbań, przemocy itp.).

      Usuń
    2. Mała poprawka: o zdrowe noworodki. Dzieci z rozmaitymi nieuleczalnymi chorobami jakoś nie mają wzięcia (wybaczcie, proszę, sarkazm).

      Usuń
    3. Czyli sie cos zmienilo, bo jak jakis ponad rok temu ogladalam jakis dokument na ten temat to wychodzilo, ze naprawde ciezko dziecko przekazac od razu innej rodzinie, a ta starajaca sie o prawa tez ma trudna przeprawe, pelna papierowej roboty i czekania.

      Usuń
    4. To akurat prawda, papierkowej roboty i przepisów do spełnienia jest mnóstwo. Ale to rodziny adopcyjne czekają na noworodki, a nie odwrotnie (dzieci spędzają w ośrodkach tylko czas konieczny na załatwienie formalności. Co i tak jest zbyt długie).

      No chyba że, jak napisał przedpiśca, mamy do czynienia z dzieckiem upośledzonym. Wtedy szansa na adopcję jest znikoma.

      Usuń
  58. Ta ustawa tylko wzmocni świetnie prosperujący już czarny rynek aborcyjny w Polsce.
    Już teraz strony internetowe z ogłoszeniami przepełnione są podobnymi do tego:

    http://www.oglaszamy24.pl/ogloszenie/72477616/czestochowa-ginekolog-tabletki-wczesnoporonne-usuwanie-ciazy-aborcja-farmakologiczna-arthrotec-cytotec-leki-poro.html

    To przecież ogromnie ryzykowny zakup!

    Uważam, że urośnie w siłę także tzw. "turystyka aborcyjna", czyli wyjazdy do zachodnich klinik aborcyjnych.

    Nie kłopot znaleźć "pośredników" w takich wyjazdach. Nie trzeba nawet znać języka...


    Przeraża mnie perspektywa życia w tym kraju, aż strach pomyśleć jaki absurd przyniesie nam jutro. Kończę studia i wyjeżdżam.

    OdpowiedzUsuń
  59. Zawsze irytują mnie te wszystkie argumenty o tym, jak to bezdusznie jest abortować ciężko upośledzone płody. Zwłaszcza te wygłaszane przez mężczyzn. Bo trafiłam kiedyś na raport odnośnie samotnego rodzicielstwa w Polsce. I okazuje się, że spośród samotnych rodziców wychowujących ciężko chore dzieci 80% to samotne matki. Bo tatuś zaraz po porodzie się ulotnił. Albo ulotnił się po kilku latach, bo nie mógł psychicznie znieść trudów rodzicielstwa. I teraz rzuca te kilka stówek alimentów, albo i nie, bo kto go zmusi (matka musząca się zajmować niepełnosprawnym dzieckiem 24/7 nie ma czasu się ciągać po sądach).

    A argument nr 10 wydaje mi się tak totalnie od czapy, że nie chce mi się wierzyć, że ktoś go w ogóle stosuje. Przecież w sytuacji, kiedy można uratować jedno życie albo stracić dwa (kiedy umiera matka, umiera też płód; jeśli jest wystarczająco rozwinięty, żeby przeżyć samodzielnie, to nie mówimy już o aborcji...) chyba logiczne jest, że ratujemy chociaż to jedno. Prawda?...

    OdpowiedzUsuń
  60. Muszę przyznać, że kiedy nie wypowiadasz się o gospodarce, to naprawdę robisz to z sensem. Tak trzymać!

    OdpowiedzUsuń
  61. Ja jestem jednym z tych przypadków gdzie sami lekarze odradzają mi zajście w ciążę. Mam zespół genetyczny w którym mam 50% szansy na przekazanie go dziecku. A z powodu właśnie tego zespołu mam bardzo dużą szansę, że podczas ciąży lub porodu stracę wzrok. Wyobraźcie sobie urodzenie niepełnosprawnego dziecka przez osobę która straciła wzrok i nie jest w stanie utrzymać rodziny.
    Cieszę się, że zwiałam do Anglii, ale słabo mi się robi na myśl, że są w Polsce kobiety i rodziny, które będą musiały przejść przez takie i jeszcze gorsze rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  62. Bardzo ciekawy temat, osobiście jestem przeciwna aborcji (poza skrajnymi przypadkami, czyli gwałt, etc), chciałabym mieć dziecko, ale w razie czego chciałabym mieć wybór, a nie strach i depresję, mam nadzieję, że ktoś z rządu czyta wypowiedzi jakie tu są zamieszczane. Mieszkam w Szkocji i czasem rozmawiam ze Szkockimi dziewczynami na ten temat, nie mogą uwierzyć, że aborcja może być nielegalna.
    Znalazłam na temat aborcji na Filipinach - katolicki kraj - krótki dokument, coś takiego może w Polscce niedługo się wydarzać:
    https://www.youtube.com/watch?v=6S9oUu0R3sY

    OdpowiedzUsuń
  63. Ło jezusicku, pierwszy post Kiciputka z którym się w 100% zgadzam.
    Co to się porobiło z tymi internetami.

    OdpowiedzUsuń
  64. IMO aborcja powinna być legalna do 60roku życia płodu, spokojniej by było.

    OdpowiedzUsuń
  65. Kiciputku, a propos 2, 3 i 4 - tu masz jeszcze celniejszy argument: https://patolodzynaklatce.wordpress.com/2015/08/10/ratujmy-zasniady-czyli-bezduszne-babelki-albo-watly-czlowiek/

    OdpowiedzUsuń
  66. Masz rację,ja też się strasznie boję i denerwuję.Bałam się od momentu,kiedy PIS wygrał no i mamy....

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  67. Czy dobrze zrozumiałem? Nie będziesz rodzić w Polsce bo tu nie można sobie zrobić aborcji? :D
    To tak jakbyś powiedziała "nie będę tu jeździć na wrotkach bo ich tu nie można wypierdzielić do kosza".

    Mam nowy argument spoza twojej listy:
    12. Aborcja to również odpowiedzialność za przymuszanie kogoś (namely doktora) do wyłuskania tyciego człowieczka (słownie morderstwa). Osobiście nie uważam aby było to coś złego ale jest to jakiś valid point.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest raczej "nie będę rodzić w Polsce, bo w razie komplikacji matka umiera, a dziecko żyje z bezmózgowiem kilka chwil i umiera zaraz po matce".

      Usuń
    2. Nie wiem jak Kiciputek, ale ja nie będę rodzić w Polsce, bo w razie jakichkolwiek komplikacji
      1. pozwolą umrzeć mnie i/lub dziecku,
      2. nie pozwolą ratować mnie ani dziecka, a odważnych ukarzą,
      3. przed śmiercią każą mi cierpieć,
      4. przy okazji zniszczą życie mojemu partnerowi i bliskim,
      5. a gdyby komplikacje polegały na uleczalnej chorobie genetycznej dziecka, nie pozwolą nawet na badania a co za tym idzie na korekcje chirurgiczne płodu (patrz: operacje serca płodu, CAH u dziewczynek i inne) ani na wszczęcie leczenia bezpośrednio po porodzie, zmniejszając szanse na normalne życie narodzonego dziecka.

      Czyli raczej "nie będę jeździć na wrotkach bo ich tu nie można serwisować, naprawiać ani zdjąć jak się je raz założyło".

      Usuń
    3. Holy shit! Jeśli to co mówicie to prawda to ja pierdzielę i też nie będę rodzić w Polsce. Przez to co powiedziałyście oraz trochę też przez to, że jestem mężczyzną.

      Usuń
  68. nie wiem, czy ktoś już o tym wspomniał w komentarzu - są dowody na to, że osoby w śpiączce zachowują świadomość, słyszą, co się do nich mówi, jest nawet możliwa komunikacja z nimi potwierdzona badaniem fMRI

    OdpowiedzUsuń
  69. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  70. Prawo do aborcji czy traktowanie życia matki jako ważniejsze powinny być priorytetem. Czemu? Bo taka matka nawet po utracie dziecka może w relatywnie krótkim czasie zajść w następne ciąże i mieć 2-3 zdrowych dzieci, albo po prostu nie osieroci dotychczasowego potomstwa, ergo zdrowa komórka społeczna jaką jest rodzina zostanie zachowana. To samo odnośnie aborcji niedorozwiniętych lub ciężko chorych płodów. Po co obciążać polskie rodziny potomstwem, które raczej z założenia wykluczy lub w dużej mierze ograniczy zdolność danej rodziny do posiadania kolejnych, zdrowych dzieci? Poza tym skoro czepiamy się natury i prawa do życia to przecież takie niedorozwinięte i chore płody przeżywają często dzięki interwencjom lekarskim, bo niby każde życie należy ratować :/ W efekcie organizm nie może usunąć dziecka niezdolnego potem do samodzielnego życia, dziecka które może i jest kochane i 'jedyne w swoim rodzaju', ale może być tak obciążone że pewnie nie dożyje 10 urodzin, o dorosłości i jakimś zakładaniu własnej rodziny nawet nie wspominając.

    OdpowiedzUsuń
  71. Ale w tej ustawie jest:

    Art.2.
    2) art. 152 otrzymuje brzmienie:
    „Art.152. § 1.Kto powoduje śmierć dziecka poczętego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
    § 2. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
    (...)
    § 6. Nie podlega karze matka dziecka poczętego, która dopuszcza się czynu określonego w § 2.";

    (Jest do tego link w linkach które sama podałaś
    http://www.ordoiuris.pl/pliki/dokumenty/ochrona_zycia_komitet_2016.pdf)

    Więc to chyba wyklucza więzienie za poronienie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. trochę bullshit, bo skoro "nie podlega karze", to niby czemu miałaby utracić niekaralność?

      Usuń
  72. No to zaproponujmy jakie rozwiązania byłyby akceptowalne przy legalnej aborcji, a jednocześnie pro-life:
    a)limit 1 zabiegu na dwa lata, na kobietę.
    b)puszczanie w poczekalniach klinik filmików pokazujących szczęśliwe wychowywanie potomstwa.
    c)pełna opieka psychologiczna tydzień przed zabiegiem. Bo decyzja mogła być podjęta na skutek depresji lub nacisków zewnętrznych.
    d)rozwój badań nad sztuczną komorą ciążową która zastąpi kobietę choćby w kilku ostatnich miesiącach ciąży. Ale to plan na najbliższe kilkadziesiąt lat.
    e)wprowadzenie programu zorganizowanej i masowej surogatii.

    OdpowiedzUsuń
  73. A ja bym was wszystkie kastrowała... wycinała na żywca jajowody, jajniki i macice, z sadystycznym upodobaniem, tak jak to robili zwyrodnialcy z UPA.
    Pieniaczki i agitatorki, piewczynie, pożal się Boże - praw kobiet. Dokąd to ''nowoczesne'' spoleczenstwo zmierza... Boże, Ty widzisz i nie grzmisz.. a Lewacy i syjoniści, zasiadający na najwyższych stołkach we wszystkich strukturach pokracznego tworu zwanego Unią Jewropejską, sprowadzając do Europy broń demograficzną, mnożące się niczem króliki ciapate ścierwa sprawiają, że poniekąd dzięki wam, szybko wyginie populacja białej, chrześcijańskiej Europy. Vide przykład Szwecji.
    Niebawem będziemy wasalami na naszym własnym podwórku, zmuszonymi postepowac wg szariatu, płacącymi podatek od bycia białym, a łby będą wam lecieć za zdradzenie myśli o chęci dokonania aborcji. I dobrze wam tak. Dalej lećcie sobie podnosić krzyk o prawa biednych, uciskanych kobietek, gejuniów i mniejszości etnicznych (bo to takie właśnie jak wy zlepki biomasy ludzkiej jesteście potencjalnymi i biernymi destruktorami zdrowej, białej cywilizacji). Nie pozdrawiam.
    Sobieski się w grobie przewraca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omg, co za troll. Kobieto, czy Ciebie rodzice przywiązywali do kaloryfera i karmili z procy? Brzmisz co najmniej jak NJN.

      Usuń
    2. Niezły materiał na copypastę.

      Usuń
  74. A ja bym was wszystkie kastrowała... wycinała na żywca jajowody, jajniki i macice, z sadystycznym upodobaniem, tak jak to robili zwyrodnialcy z UPA.
    Pieniaczki i agitatorki, piewczynie, pożal się Boże - praw kobiet. Dokąd to ''nowoczesne'' spoleczenstwo zmierza... Boże, Ty widzisz i nie grzmisz.. a Lewacy i syjoniści, zasiadający na najwyższych stołkach we wszystkich strukturach pokracznego tworu zwanego Unią Jewropejską, sprowadzając do Europy broń demograficzną, mnożące się niczem króliki ciapate ścierwa sprawiają, że poniekąd dzięki wam, szybko wyginie populacja białej, chrześcijańskiej Europy. Vide przykład Szwecji.
    Niebawem będziemy wasalami na naszym własnym podwórku, zmuszonymi postepowac wg szariatu, płacącymi podatek od bycia białym, a łby będą wam lecieć za zdradzenie myśli o chęci dokonania aborcji. I dobrze wam tak. Dalej lećcie sobie podnosić krzyk o prawa biednych, uciskanych kobietek, gejuniów i mniejszości etnicznych (bo to takie właśnie jak wy zlepki biomasy ludzkiej jesteście potencjalnymi i biernymi destruktorami zdrowej, białej cywilizacji). Nie pozdrawiam.
    Sobieski się w grobie przewraca

    OdpowiedzUsuń
  75. Dorzucę Ci drwa pod flejmy kiciputku bo lubisz:
    Tak bardzo boli Was degeneratów, że ludzie mają jakiś kręgosłup moralny i według nich życie ludzkie zaczyna się od poczęcia? Nie jesteś gotowa na dzieci to nie jesteś gotowa na seks. Punkt 9 dokładnie obrazuje jak odrażający jest Twój punkt myślenia, dziecko jest dla Ciebie złamaną ręką: wypadkiem! Coś co trzeba wyleczyć/usunąć, a nie kochać i wychować! Na miłość zasługuje absolutnie każda poczęta istota. Niestety Twoja miłość rozciąga się wyłącznie do Ciebie i ewentualnie do osoby z którą aktualnie idziesz do łóżka, a potem efekty tego chcesz spuścić bo nie jesteś gotowa do dorosłego życia i jego konsekwencji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wowowowowwowowwowow. :O Seks=/dzieci, to nie Średniowiecze. I tyle miłości w Twojej wypowiedzi, że nic, tylko się uczyć! Niesamowite."Na miłość zasługuje absolutnie każda poczęta istota" a wcześniej rzucasz degeneratami. :D Pewnie jeszcze w myślach poleciało pejoratywnie "geje, żydzi i "cygoni"", tak? Dajcie spokój z taką miłością. :D

      Usuń
    2. Skąd się w tej dyskusji wzięła orientacja seksualna albo pochodzenie etniczne? W poście, który komentujesz nie było o tym ani słowa. Czy po prostu naiwnie zakładasz, że jak ktoś jest przeciwko aborcji to od razu jest prawicowym katolikiem?

      Usuń
  76. Uroki Błogosławionej Demokracji, Kiciputku.

    OdpowiedzUsuń
  77. Kici, zgadzam się z każdym słowem. Amen. Pieprzyć taką ojczyznę.

    OdpowiedzUsuń
  78. Aborcja aborcją, co do zakazu przeprowadzania jej jestem obojętna, bo tak czy siak wybieram tylko ja za siebie, że nie chcę decydować sama o życiu lub śmierci przyszłego człowieka (zdrowego czy nie) będącego być może kiedyś we mnie, ale te kary za umyślne lub nieumyślne spowodowanie śmierci płodu mnie przeraża.

    OdpowiedzUsuń
  79. Muszę się zgodzić, masz rację. Kobieta powinna mieć prawo do zakończenia ciąży jeśli jest ona wynikiem gwałtu lub innego czynu zabronionego i/lub ciąża zagraża jej życiu lub w przypadku poważnych wad rozwojowych płodu. Koniec kropka, tak powinno być. Pełnoprawny człowiek od chwili poczęcia? Nie zgadzam się, to ma jedynie sens jeśli przyjmiemy koncepcję duszy, która nie ma żadnych naukowych podstaw. Trzeba jednak nakreślić tą granicę, skoro zabicie noworodka to morderstwo to gdzieś tą kreskę trzeba postawić. Osobiście ustaliłbym to na podstawie stopnia zaawansowania rozwoju układu nerwowego, ale to biolodzy i lekarze są tu specjalistami nie ja czy osły z wiejskiej.

    Z czym się nie do końca zgadzam to usuwanie ciąży od tak i usuwanie ciąży z powodu lekkich wad rozwojowych płodu. Tutaj według mnie powinny mieć do gadania obie strony, oczywiście jeśli mówimy o długotrwałym lub oficjalnym związku. Jak facet przyznaje się do ojcostwa i chce się zająć dzieckiem które spłodził to powinien mieć do tego prawo. Mamy równo uprawnienie, a do spłodzenia dziecka potrzeba dwojga. Po cholerę się wiązałaś z takim typem?!

    Z czym się również nie zgadzam to to, że lekarka powinna być pozbawiona prawa odmówienia wykonania aborcji. Na prawdę chciałabyś zmusić lekarkę do przeprowadzenia traumatycznego dla niej zabiegu? Czego lekarka nigdy nie powinna robić to okłamywać pacjentkę o jej stanie zdrowa, przebiegu ciąży i rokowaniach. Takie kłamstwa powinny być surowo, surowo kłamane. Każdy lekarka powinna z góry podać czy zabiegi aborcji dokonuje czy nie, to powinno być wpisane do rejestru dostępnego dla pacjentek. Jeśli obawiasz się że lekarka która nie wykonuje zabiegu aborcji może cie okłamać, to idziesz do takiej która wykonuje zabiegi aborcji.
    Lekarki też ludzie, też przeżywają traumy, też mogą podejmować moralne decyzje.



    PS. Czy jak już wyemigrujesz do Szwecji, Francji lub Belgii to czy zamieszkasz na muzułmańskiej dzielnicy? Wiesz żeby wychować dzieciaka w duchu multikulturalizmu i ubogacić je kulturowo. Nie polecam mieszkać w sąsiedztwie polaków, jeszcze dziecko nasiąknie tym naszym katolskim cebulactwem, a rdzenni mieszkańcy częstą są nieprzychylni polskim imigrantom (nie ubogacamy ich kulturowo jak inni).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobrze, od początku: ja nie uważam, żeby mężczyzna miał prawo do wpływania na decyzję w takim przypadku. Dlatego, że nawet jeśli poczuwa się do ojcostwa, to żadną siłą za kobietę nie donosi ciąży ani nie urodzi. W tym jest cały problem. Nie ma w tym przypadku miejsca na równouprawnienie. A co do pytania "po cholerę wiązałaś się z takim typem?!" - nie każdy seks uprawia się w związku, po pierwsze. Po drugie, nie każda decyzja w naszym życiu jest racjonalna, zwłaszcza, gdy w grę wchodzą uczucia. Inaczej trafialibyśmy od razu na idealnych partnerów i życie byłoby dużo spokojniejsze. Sama mam za sobą beznadziejnie nieudane związki.

      Też uważam, że lekarka bądź lekarz powinni mieć prawo do odmówienia wykonania zabiegu. Uznaję prawo do własnych przekonań w tej kwestii, dlatego też chciałabym, żeby przeciwna strona uznawała moje. Rozwiązanie jest proste, każda kobieta powinna mieć z góry dostęp do informacji, czy dana lekarka/lekarz wykonuje takie zabiegi czy nie. Wszelkie utrudnianie pacjentce dostępu do informacji lub do wykonania zabiegu powinno być karane, żeby uniknąć przypadków takich jak u doktora Chazana, który umyślnie zwodził pacjentkę aż było za późno.

      Usuń
    2. Nie każda decyzja jest racjonalna!? Gwałty i morderstwa też mają być usprawiedliwione bo nie każda decyzja jest racjonalna? Czy może rozciągasz tą wymówkę tylko dla kobiet? Jeśli kobieta zachodzi w ciąże oboje rodziców ma takie same prawa wobec przyszłości dziecka. Brak mi słów na podłość jaką jest usunięcie dziecka bez wiedzy i zgody ojca. Wyobraź sobie, że jesteś ojcem, który spodziewa się córki/syna i nagle kobieta, której się oświadczyłem jak tylko dowiedziałem się o ciąży morduje dziecko i ucieka na drugi koniec Polski "bo nie była gotowa na poważny związek". Jeśli nie była gotowa na związek nie powinna iść z nikim do łóżka.

      Usuń
    3. ... Naprawdę traktujesz gwałt i związek z niewłaściwym facetem w tych samych kategoriach "nieracjonalnej decyzji"? Wybacz, ale tego rodzaju zwichrowana moralność tak bardzo nie mieści mi się w głowie, że nawet nie wiem, jak dalej rozmawiać.

      Żaden facet nie donosi ciąży i nie urodzi dziecka za kobietę, więc nie może jej do tego zmuszać. Tak jak ja nie mogłabym prawnie zmusić żadnego faceta, żeby oddał nerkę mojemu umierającemu dziecku. A przypominam, że nie mówimy o dziecku, tylko o płodzie lub zarodku, który nie zdążył nawet jeszcze zaistnieć jako człowiek, nie wykształcił świadomości, nie odczuwa bólu ani strachu.

      Jeżeli uważasz, że seks ma się prawo uprawiać tylko w stałym i dojrzałym związku to ponownie zbyt rozmijamy się w naszych pojęciach moralności żeby prowadzić sensowną rozmowę.


      Usuń
    4. Tak samo ja nie rozumiem Twojego zwichrowania, że "nieracjonalne zachowanie" usprawiedliwia cokolwiek. Nieracjonalne są dzieci, dorośli ludzie ponoszą konsekwencje każdej swojej decyzji niezależnie od stanu emocjonalnego w jakim są kiedy ją podejmują.

      Usuń
    5. Ja w ogóle nie uważam, że musi istnieć jakiekolwiek usprawiedliwienie, kobieta powinna mieć prawo do przerwania ciąży niezależnie od tego, czy jest w stałym dojrzałym związku czy nie.

      Rodzenie dziecka jako kara za seks to jakiś chory pomysł. Rozumiem, że jeśli złamiesz rękę jeżdżąc na rowerze, to lekarz nie powinien ci jej składać, bo powinieneś ponieść konsekwencje swojej decyzji?

      Powtarzasz dokładnie te argumenty, o których jest notka. Polecam następnym razem przeczytać przed komentowaniem.

      Usuń
    6. Nie. Lekarz powinien opatrzyć rannego a kobiety w ciąży powinien pomóc urodzić. Ciąża to nie choroba, a aborcja to nie lekarstwo. Wsiadasz na rower możesz się połamać, idziesz do łóżka możesz mieć z tego dzieci. Nie robisz eutanazji człowiekowi po wypadku rowerowym, nie usuwasz dziecka po nocnej przygodzie. Żadna osoba, która nie jest gotowa ponieść konsekwencji jakiś akcji nie powinna ich podejmować.

      Usuń
    7. Ciąża wiąże się z wieloma komplikacjami zdrowotnymi, które mogą być odczuwane przez resztę życia, nie mówiąc już o tym, że czasem kończy się również śmiercią.

      Usuń
    8. Tak. Jeśli ktoś nie jest na to gotów nie powinien iść z nikim do łóżka.

      Usuń
    9. Po raz kolejny, traktowanie ciąży jako kary za seks jest dla mnie jakieś chore i nie wiem, dla jakiej dziwnej perwersji mielibyśmy zrezygnować z metod jej przerywania, które medycyna wypracowała.

      Usuń
    10. Bo ciąża nie jest karą, tak samo jak złamana ręką nie jest karą za jazdę na rowerze. Jeśli traktujesz ciążę jako karę to jest coś przerażającego w tym jak patrzysz na świat. Obrona nienarodzonego życia jest dla Ciebie "dziwną perwersją, dla której mielibyśmy zrezygnować z metod, które medycyna wypracowała". Nie mogę biernie akceptować takiego światopoglądu.

      Usuń
    11. Anonimie, ja na przykład jestem aseksualna, więc tego problemu nie mam, ale z tego co wiem o ludzkich popędach, to seks jest dość ważną potrzebą człowieka. Są ponoć tacy, którzy bez niego zaczynają mieć lekkie problemy psychiczne. Takim też powiesz, że jak dzieci nie chcą, to mają nie łazić do łóżka?

      Usuń
    12. "Nienarodzone życie" to abstrakcyjna idea, za którą nie stoi nic konkretnego, a która według ciebie powinna mieć prawo wpływać na realne życie konkretnej kobiety.

      Nie będę specjalnie bronić prawa do seksu jako podstawowej potrzeby człowieka, bo zbyt często jest to argument używany przez przemocowych gburów i gwałcicieli. Ale to jeszcze nie znaczy, że za seks, uprawiany ze zgodą i świadomością obu stron, powinny być jakieś kary. Na pewno nie w postaci ciąży i dziecka.

      Usuń
    13. Absolutnie Tak. Ostatecznie spróbować zaspokajać swoje potrzeby w sposób, który nie powoduje poczęcia.

      Usuń
    14. Kiciputku nie ma absolutnie nic abstrakcyjnego w ludzkim płodzie. Nie jest ideą, jest konkretnym namacalnym bytem.

      Usuń
    15. Płód jest czymś bardzo konkretnym, ale idea "życia poczętego", jego praw, świadomości - już nie.

      Usuń
    16. Płód jest czymś bardzo konkretnym i ma szanse na zostanie bardzo konkretnym człowiekiem. Wszelkie świadome i celowe działanie, które chcą zniszczyć tą szansę to bardzo konkretna zbrodnia.

      Usuń
    17. To samo można powiedzieć o plemniku. Onanizm to zbrodnia?

      Serio, przeczytaj najpierw notkę, którą komentujesz.

      Usuń
    18. Dlaczego zakładasz, że skoro się nie zgadzam z Twoją argumentacją to nie przeczytałem notki? Widzę po prostu gigantyczną różnicę między niezapładnianą komórką jajową czy pojedynczym plemnikiem a zapłodnioną komórką. W momencie kiedy powstaje ludzka zygota każde świadome działanie, które ma na celu zakłócenie jej rozwoju uważam za zbrodnie.

      Usuń
    19. Nie rozumiem, z czego ma wynikać ta nagła, kolosalna różnica w podejściu.

      Usuń
    20. Choćby z tak prostego faktu, że od tego zdarzenia jest tam pełny genotyp przyszłego człowieka i zaczyna się ciąża. To nie jest arbitralnie ustalony moment: to bardzo konkretny biologiczny moment w którym zaczęła się nowa istota, której nie było na świecie kilka sekund wcześniej. Tak może nie przeżyć ciąży, ale to że jakieś życie jest słabe i zagrożone nie daje nikomu prawa, żeby je niszczyć.
      Twój pogląd:"Proces jest płynny i nie da się wskazać konkretnego momentu zyskania człowieczeństwa." jest cyniczny i przerażający.

      Usuń
    21. Co w nim przerażającego? To zupełnie naturalne, większość zjawisk, które obserwujemy, to płynne procesy. Jesteś w stanie wskazać dokładny dzień, w którym przestałeś być dzieckiem, a zacząłeś nastolatkiem? Lub z nastolatka zmieniłeś się w dorosłego? Dokładny moment, w którym ktoś się zestarzał? Można wymyślić sobie umowną datę, ale będzie ona symboliczna. Nie znaczy, że tego konkretnego dnia nastąpiła jakaś magiczna przemiana. Wiem, że lubimy sobie to tak jako ludzie wyobrażać, ale świat tak nie działa. Również w przypadku zarodka czy płodu.

      W ogóle mnie nie przekonuje, dlaczego mam uznać niezaprzeczalne prawa płodu tylko dlatego, że ma genotyp. Co ten genotyp w praktyce oznacza, co zmienia? Nic. Rośliny też mają genotyp.

      Usuń
    22. Większość zjawisk nie oznacza wszystkie zjawiska. Są zjawiska jak dojrzewania rozłożone w czasie, ale są też bardzo konkretne punktowe zjawiska, które można wyznaczyć co do minuty jak śmierć. Poczęcie jest właśnie tym konkretnym punktowym zjawiskiem.
      Twoje spojrzenie na świat przeraża mnie z bardzo prostej przyczyny - Nie widzisz istoty żywej w miejscu gdzie ja ją widzę.

      Usuń
    23. Śmierć też nie zawsze bywa jednoznaczna, jednak z przyczyn pragmatycznych medycznie uznaje się, że moment śmierci następuje w chwili nieodwracalnego ustania funkcji mózgu, a więc śmierci mózgowej. Dlaczego w takim razie analogicznie za początek życia nie uznajesz rozpoczęcia funkcji mózgu, czyli utworzenia się kory mózgowej i połączeń nerwowych?

      PS: śmierć mózgowa też nie jest zjawiskiem punktowym a do jej stwierdzenia często prowadzi kilka etapów.

      Usuń
    24. Nie spotkałem się jeszcze z przypadkiem niejednoznacznej śmierci, nie rozumiem co to takiego?
      Nie uznaje za rozpoczęcie życia funkcji mózgu płodu bo to jeden z elementów rozwoju, który rozpoczął się w momencie poczęcia. Przemiany w czasie ciąży to długi proces, moment powstania życia to konkretny punkt na początku w którym zaczęła się ciąża.

      Usuń
    25. "Płód jest czymś bardzo konkretnym i ma szanse na zostanie bardzo konkretnym człowiekiem. Wszelkie świadome i celowe działanie, które chcą zniszczyć tą szansę to bardzo konkretna zbrodnia."

      Jak dla mnie zbrodnią będzie także nie zniszczenie tej wspaniałej szansy, kiedy okaże się, że ten wychuchany płód na drodze nieprawidłowego rozwoju stanie się ciążą pozamaciczną albo zaśniadem.

      Usuń
    26. Nie jestem lekarzem ale płód w ciąży pozamacicznej nie ma szans na prawidłowy rozwój więc nie widzę związku.

      Usuń
    27. Przepraszam, jak to nie ma związku? Dziecko jest poczęte, to że poza macicą, to inna kwestia - ergo dalej siedzimy w tym samym temacie.

      Usuń
    28. można je uratować?

      Usuń
    29. Zgadzam się z Anonimem pod jednym względem - idziesz na rower, musisz rozumieć, że konsekwencją może być złamana ręka, idziesz z kimś do łóżka - konsekwencją może być ciąża.

      Jednakże w przypadku połamania sobie ręki, jeżeli jest to dla kogoś problem (a zazwyczaj jest), to idzie się i się ją sobie składa. Nikt nie każe nikomu pielęgnować złamania, albo w wypadku jakby się już trochę zrosło nikt nie sugeruje, żeby gdzieś tą ręką piznąć, coby się podkruszyła.

      Niechciana ciąża, a tym bardziej ciąża która może zagrażać życiu jest bliższa złamanej ręce. Szczególnie, kiedy dziecko jest zlepkiem komórek.

      Bo celebrowanie "potencjału" zlepku komórek jest jak dla mnie perwersyjne. Serio, to jest jakiś fetysz. Uuuuu, ma pełny genom człowieka, no niesamowite. Większość komórek nas budujących ma praktycznie nasz pełny genom. A twoje podejście do plemników i komórek jajowych jest w 100% nie fair - każda z tych komórek, jako produkt mejozy, nie mitozy, ma już swoje unikatowe DNA z racji procesów zachodzących przy podziale redukcyjnym, jak crossing-over. Więc twój magiczny "potencjał" na nowe, oryginalne życie ludzkie jest jak najbardziej już w najądrzach i jajnikach. Dlatego też postuluję, aby wszyscy ludzie przez cały czas płodzili dzieci, a w każdym punkcie, kiedy nie można wykorzystać tego całego potencjału powinniśmy się batożyć - szczególnie mężczyźni, jako że pozwalamy dzień w dzień umrzeć tysiącom potencjalnych dziedziaczków. A któryś z nich mógł wyleczyć raka!

      Panie, daj pan spokój. Mordowanie zygot to pojęcie abstrakcyjne i głupie. To, że ty widzisz w tym życie to sprawa twojego zgiętego przez konserwatyzm poglądu na świat.

      Usuń
    30. Plemniki i Niezapłodnione komórki jajowe nie mają DNA nowego człowieka. Zapłodniona komórka ma swoje DNA, które nie istniało wcześniej i od tego momentu jest nowym człowiekiem. W tym nie ma nic abstrakcyjnego i głupiego a ochrona życia innego człowieka to bardzo dobry przejaw konserwatywnego poglądu na świat.

      Usuń
  80. Jeśli dotrzymasz słowa i wyjedziesz (w co wątpię - Was, postępaków, stać tylko na pieniactwo, a honor to dla Was pojęcie abstrakcyjne), to ani kraj, ani naród nie straci wiele.
    W każdym społeczeństwie znajduje się margines osób zdemoralizowanych, które czasem są w stanie przekonać do swoich racji istotny procent ludzi obojętnych, podatnych na, czasem tkliwe, pseudoracjonalne argumenty.
    W ten sposób wiele osób daje się nabrać na pułapkę współczucia dla kobiet przy przemilczaniu faktu zabijania nienarodzonych dzieci. Autorka tego bloga należy natomiast do kategorii osób świadomych - które z głupoty lub wyrachowania popierają mordowanie dzieci. Także nie żal, gdy takie osoby wyjeżdżają, bo nie każdy jest w stanie zmądrzeć.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz Koncesje na racjonalność ?

      Usuń
  81. Całe pokolenie nie miało pieniędzy, więc wyjechało zarabiać. Kiciputek odwrotnie - jak nie będzie mieć pieniędzy to nie wyjedzie. Feministyczna logika 101.

    OdpowiedzUsuń
  82. Zabawa jak nigdy, co jeden komentarz to lepszy. Nigdy jeszcze takiego ładunku całkowitej bezradności i przegrania tutaj nie było. Miotają się jakieś żałosne, puste groźby. Nagle się okazuje, że każda jedna chciała mieć milion dzieci ale teraz na złość nie. Jakaś chce tu robić apostazję "za karę", kiepska to kara jeśli średnie IQ katolików od tego wzrośnie, a apostatów zmaleje. Najlepsze są te, co "tylko dlatego" emigrują. Co tam zarobki, języki, bezpieczeństwo, wychowanie dzieci, rynek nieruchomości. Miliony rzeczy, które u normalnego człowieka decydowałyby gdzie i jak mieszka, wylatują za okno, bo liczy się tylko dobrze utrzymana macica.
    Właśnie tego jest tu najwięcej, od nadmiaru ciśnienia i temperatury feminizm rozłożył się i przestał istnieć, został tylko najprostszy, zwierzęcy strach przed własną macicą.
    Powiedzcie, jak to jest mieć we własnym ciele organ, nad którym nie ma się żadnej kontroli, co? Organ, który działa według własnego rytmu, tak powolny i bezwładny, że jego działanie trzeba przewidywać na miesiące do przodu? Organ, który produkuje dzieci, ale nie ma absolutnie żadnej kontroli ile, jakie, jak szybko i czy coś nie pójdzie źle, a idzie źle, idzie źle wszystko i idzie źle bardzo.
    Odpowiedź jest w każdym tych komentarzy: czysty strach i groza przed którą nie ma ucieczki, za uwolnienie od której zapłacicie każdą cenę.

    Oto macie inicjatywę antyaborcyjną prowadzoną przez czystych prowokatorów. Doskonale wiedzą, że rzucają się na zabetonowaną fortecę, z którą nie mają szans i nigdy nawet szans mieć nie chcieli. Ten słynny Kompromis przetrwa jeszcze całe dziesięciolecia i nikt nie jest tego taki pewien jak oni. Ten ostentacyjny szturm, który zakończy się typową porażką, ma zagrzać do walki zupełnie innych ludzi, jest tylko do nich kierowany i w ogóle nie do was ta mowa.

    Tymczasem nieproszone prezentujecie przed nim strach, strach który lepiej od tysiąca mizoginistów wskazuje, jak bardzo kobieta jest podległa swojej macicy. Pokazując tą słabość, pokazujecie jak kobietami można sterować jak pacynkami.

    Przestraszone dziewczynki zgodzą się na wszystko, rzucą się pod czołgi, zgodzą się na każdy wyzysk, przyjmą każdą robotę i zaharują się w niej na śmierć, wesprą każdą przegraną od początku inicjatywę, poprą dowolnego oszusta, przekonają swoich zamroczonych frajerów do emigracji gdziekolwiek bez ładu i składu, tylko czekać na jakieś grupowe samobójstwo. I o to własnie chodziło, nikt w krajowej polityce nie traktuje przecież poważnie tych waszych śmierdzących instalacji rozrodczych. To tylko jedno z narzędzi do wytarcia wami podłogi i po raz kolejny przekonacie się o tym wkrótce.

    Prosicie się same o to, by w imię walki z tym wyciętym z tektury, przegranym z założenia, idącym jak po sznurku do zatracenia projekcie jakiś zlepek szarlatanów zaprzągł was do politycznego pługa z pustym hasłem "walka o prawa kobiet" i posyłał na najgorsze roboty, przeżuwał przez lata za darmo a potem wypluł z obrzydzeniem. Oni zdobędą co chcą, Kompromis zostanie jak stał, zresztą nikt go nie będzie ruszał, a tutaj pojawi się jakiś żałosny post "działałam w X od 2016, dałam się oszukać".

    OdpowiedzUsuń
  83. Także z całego serca nie popieram projektu nowej ustawy, ale to, co piszesz o karach za poronienia i ratowanie życia matki, to po prostu nieprawda.

    „Art. 152.
    § 1.Kto powoduje śmierć dziecka poczętego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
    § 2. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
    ...
    § 6. Nie podlega karze matka dziecka poczętego, która dopuszcza się czynu określonego w § 2.”

    Pragnę tylko polepszyć jakość merytoryczną artykułu.
    Zgadzam się, że ustawa to bullshit i naprodukuje masę bezsensownych rozpraw, które będa tylko stratą czasu dla lekarzy, biegłych, sędziów, a przede wszystkim - matek poronionych płodów, które nierzadko i tak będą roztrzęsione po stracie dziecka, a taka sprawa to będzie dla nich tylko dodatkowy stres.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, no i to:
      § 4. Nie popełnia przestępstwa określonego w § 1 i § 2, lekarz, jeżeli śmierć dziecka poczętego jest następstwem działańleczniczych, koniecznych dla uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia matki dziecka poczętego.

      Ok, wszystko :) Pamiętajmy, by w konstruktywnej krytyce używać prawdziwych argumentów.

      Usuń