Kiciputek: czerwca 2015

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Ja vs Inne Dziewczyny, czyli wszystkie kobiety są prawdziwe

Mam straszną alergię na sytuacje, kiedy kobiety szczuje się przeciwko sobie. Matki na bezdzietne, grube na szczupłe, bogate na biedne - i na odwrót. Naprawdę i szczerze mi smutno, kiedy widzę, jak kobiety same pogłębiają te podziały. Nie będę udawać, że nie wiem, skąd to się bierze. Dorastałyśmy i wciąż żyjemy w atmosferze stałej rywalizacji. Obraz relacji damsko-damskich w popkulturze opiera się na konflikcie i konkurencji. Być może dlatego, że popkultura w ogóle obraca się raczej wokół mężczyzn - a więc i relacje kobiet buduje wokół mężczyzny, w kontekście którego druga kobieta ma stanowić wyłącznie zagrożenie. 

Powstał z tego, na przykład, taki trend wśród młodych kobiet, żeby nabijać sobie punkty fajności kosztem innych dziewczyn, tworząc fałszywe podziały na podstawie zupełnie absurdalnych kryteriów. Stąd rozróżnienie: pierwszy rodzaj to dziewczyny "normalne", "prawdziwe", które są głębokie, wrażliwe i mają fajne zainteresowania (fajne to zawsze te powszechnie uważane za "niebabskie", czyli gry, fantastyka, sport). Dziewczyny prawdziwe naturalne, czyli nie malują się wcale, lub bardzo delikatne. Czasami ta prawdziwość objawia się też w kształtach ciała, które u prawdziwych kobiet muszą być, oczywiście, zaokrąglone i obfite. Można powiedzieć, że to wszystko są po prostu jakieś cechy charakteru lub wyglądu, zainteresowania, wiadomo - każdy ma jakieś. Jednak z jakiegoś powodu bywają traktowane jako coś absolutnie wyjątkowego i stawiane w kontraście do tak zwanych pustaków. Pustaki są chude i blond, noszą widoczny makijaż, skąpe ubrania i generalnie lubią rzeczy uznawane za babskie. A wiadomo, że jak babskie - to głupie.

Internet już jakiś czas temu to zauważył i zaczął się nabijać. Zaczęło się od rysunku, który opublikowała na tumblrze użytkowniczka o nicku beekkake:



W zamierzeniu miała to być parodia, chociaż ironia nie przez wszystkich została odpowiednio odebrana, przez co autorka została zasypana krytycznymi komentarzami. Tak czy inaczej, mem poszedł w świat, kiedy użytkownik tokimekuwaku zreblogował post dodając komentarz o treści "I dunno guys... I think they should make out." i załączając odpowiednią ilustrację:




Tak narodził się fandom Normal-chan i Other-Girls-sempai. Powstało wiele uroczych artów.


 


Oto internet w działaniu. 
Nie mogłam dotrzeć do źródeł tych prac, więc jeśli je znacie - podrzućcie proszę w komentarzach, żebym mogła je podpisać.

Sama poczułam pewną inspirację, choć przyznam, że bardziej posłużyła mi jako wymówka do stworzenia lesbijskiej pracki prosto z centrum mojej strefy komfortu:


Przepraszam, jeśli po publikacji tej pracy wczoraj na moim facebooku spodziewaliście się tematyki czysto lesbijskiej - nie martwcie się, na pewno nie będę stronić od tematyki w przyszłości.


A teraz do sedna: dziewczyny, proszę, trzymajmy się razem. Wspierajmy się. Ten świat i tak bywa dla nas przesrany. Nie musimy dodatkowo kopać się nawzajem za jakieś błahostki. Pokażmy na przekór głupim stereotypom siłę babskiej przyjaźni i solidarności. Szanujmy i ceńmy różnice w naszym wyglądzie, zainteresowaniach i wyborach. Bez względu na stan naszej kościstości lub krągłości, bez względu na ulubiony gatunek muzyki, kolor włosów, rodzaj ubrania, orientację seksualną czy plany prokreacyjne. Nie musimy budować naszej wartości na kontraście. Każda z nas ma własną, wyjątkową wartość. Musimy ją w sobie dostrzegać. 



czwartek, 18 czerwca 2015

Zeszyt do bazgrania



Dostałam ostatnio od wydawnictwa Znak coś takiego: Zeszyt do bazgrania dla tych, którzy nudzą się w pracy (autorstwa Claire Fay). Zeszycik ten zawiera zestaw śmiesznych i odmóżdżających ćwiczeń do pobazgrania, które w ironiczny sposób opisują ból życia na etacie w korpo - co staje się podwójnie ironiczne, kiedy rozwiązuje je osoba na śmieciówce. Zwłaszcza ta strona, na której trzeba pokolorować pusty śmiech na myśl o urlopie. Cha, cha, cha.

W każdym razie siedzę sobie teraz i bazgram. Wam też polecam.