Kiciputek: Tatuśkowie

czwartek, 14 maja 2015

Tatuśkowie



Ok, ta notka będzie trochę zawiła, bo dotyczy dość złożonego tematu. 

Inspiracją do dzisiejszego komiksu była pewna refleksja, która naszła mnie już jakiś czas temu. Refleksja nad zjawiskiem nadopiekuńczego tatuśka zafiksowanego na punkcie dziewictwa córki. Punktem wyjścia do przemyśleń było zdjęcie tej koszulki, które kilku z moich znajomych udostępniło na facebooku:



W pierwszej chwili pomyślałam: wtf, czy to jest koszulka dla ludzi, którzy chcą mordować swoje córki? A później zdałam sobie sprawę, że to kolejna tatuśkowa koszulka z serii "straszak na potencjalnych zięciów". Bo przecież istnieje głęboko zakorzenione w naszej kulturze (i popkulturze) przekonanie, że córka to wieczne utrapienie, bo trzeba ciągle odganiać od niej zalotników, z których każdy jeden ma jak najpodlejsze zamiary. Może tę córkę na przykład - niedajboże! - rozdziewiczyć. Naruszyć ten piękny, tatusiowy kwiatuszek. Motyw utraty dziewictwa, jako "utraty czystości", "zbrukania", jako jakiejś wielkiej straty to jest w ogóle tak paskudny aspekt naszej kultury, że zasługuje na dużo szersze omówienia i na pewno takie już istnieją, więc ja sobie odpuszczę. Przejdę od razu do podwójnych standardów, jakie z tego wynikają. Co się stanie, jeżeli w dowolnej scenie z życia/książki/filmu, w której występuje nadopiekuńczy tatusiek, podmienimy córkę na syna? Wyobraźmy sobie opis takiej sceny:

Spojrzał z uczuciem na swojego synka, który nie był już tym małym chłopcem, jakim na zawsze pozostanie w jego sercu. Nie mógł nie zauważyć, że ciało jego małego chłopca jest już właściwie ciałem mężczyzny. Dostrzegał ślady zarostu na klatce piersiowej, rysujące się wyraźne pod cienkim materiałem koszuli oraz męską linię ramion i pośladków. Nagle poczuł nieodpartą nienawiść do tej drobnej dziewczyny stojącej obok. To ona chce się dobrać do jego maleństwa. Na myśl o rzeczach, które będzie robiła z jego małym synkiem zrobiło mu się niedobrze. Poczuł chęć mordu. 

Nagle robi się creepy. Dlaczego? W jaki sposób ta sytuacja się zmienia? Takie lub podobne sceny z udziałem ojców i córek widziałam w tak wielu filmach, książkach i serialach, że nie dam rady ich wszystkich zliczyć. To zawsze wygląda tak samo: dorosła lub dorastająca córka, szczęśliwa ze swoim facetem i nieufny, agresywny wobec zalotnika ojciec. Już mnie brzydzi ten motyw, a przynajmniej mocno niepokoi. Czy ojcowie naprawdę powinni poświęcać tyle myśli życiom seksualnym córek? Czy powinni w taki sposób przywiązywać uwagę do tego, jak zmienia się ich ciało? Czy to nie jest jakieś... dziwne i niezdrowe? Niby zdarza się też czasami, że w podobnej scenie widzimy matkę agresywną wobec potencjalnej synowej, ale zawsze jest to przerysowane do śmieszności, podkreślone jako coś nienaturalnego i zabawnego. Tymczasem zazdrośni tatuśkowie to zawsze ultimate badasses, do których mamy w zamierzeniu odczuwać respekt. Podobnej sytuacji na linii ojciec-syn nie ma nigdy. I niestety dobrze wiem, dlaczego. 

Wiadomo, synek "zalicza" i jest powodem do dumy. Córka "się puszcza" i przynosi wstyd. Tak po prostu jest i nikt nie zastanawia się dlaczego. Dlaczego przyjemność z seksu należy się chłopakom, ale dla dziewczyn jest hańbą? Kontrola nad seksualnością kobiet daje mężczyznom poczucie kontroli nad kobietami w ogóle. Kontroli, z której kobiety od wieków się wyzwalają, z czym część panów wciąż nie może się jakoś pogodzić. Mam też swoją nieśmiałą teorię, że nadopiekuńczy tatuśkowie to po prostu ci, którzy sami wobec kobiet zachowują się jak ostatnie chujki i projektują te swoje zachowania na wszystkich facetów na świecie. A zdolność odczuwania empatii mają tak mocno ograniczoną, że chujowość podobnego zachowania odkrywają dopiero w odniesieniu do własnych córek (ewentualnie żon i sióstr). I oczywiście nie wyciągają z tego żadnych wniosków.

I tutaj przechodzimy w końcu do sedna, które stało się tematem komiksu - do tego argumentu, powtarzanego z cwaniackim uśmieszkiem: "Klucz, który otwiera wiele zamków jest dobrym kluczem. Zamek, który jest otwierany przez wiele kluczy jest słabym zamkiem". Cóż, ołówek ostrzony przez wiele temperówek nadaje się do wyrzucenia. Za to temperówka, która zaostrzyła wiele ołówków, jest dobrą temperówką. Czy możemy już skończyć z porównywaniem naszych genitaliów do przedmiotów codziennego użytku?


224 komentarze:

  1. Mam absolutnie ambiwalentne uczucia.

    Podoba mi się to co piszesz - podpisze się reką, nogą czym tam chcesz. Ale nie podoba mi się jak to opisujesz. Zdaje się być w tym tyle arbitralności, ton nieznoszący sprzeciwu, żywiołowy totalitaryzm myśli.

    Nie mogłabyś jakoś tak nie wiem - delikatną ręką? Zaproszeniem do dyskusji? Chęcią budowania zrozumienia zamiast waleniem carskich ukazów?

    Tu akurat jest tego mniej w sumie. Ale już od jakiegoś czasu się zbierałem z tą prośbą.

    To jak jeść gorzkie cukierki. Lubię gorzkie cukierki. Ale miały być słodkie. Czekam na słodkie cukierki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogłabyś tak bardziej jak kobieta pisać?

      LOLzy.

      Usuń
    2. 1. Uważasz że facet nie umie być delikatny? :D:D:D

      2. Delikatność w wyrażaniu poglądów jest dowodem na szacunek wobec nieznanych poglądów odbiorcy. Tak mi się wydaje - więc faceci też muszą się podporządkować. A może nawet TYM BARDZIEJ.

      Usuń
    3. Sorki, ale zabrzmiałeś tak, jak zabrzmiałeś. Nie odwracaj kota ogonem. A delikatność w wyrażaniu oburzenia z powodu idiotyzmów jest dowodem na brak asertywności.

      Usuń
    4. "Nie mogłabyś jakoś tak nie wiem - delikatną ręką?"

      No jasne, bo najlepiej na paluszkach stąpać wokół tematu, muskać go palcem delikatnie, byleby nie urazić jakiejś duszyczki!

      KICIPUTKU, nie słuchaj! :)

      Usuń
    5. Ale dlaczego Kiciputek ma zmieniać swój styl i sposób pisania, bo jakiemuś panu się to wydało nie stosowne?
      Jak dla mnie to jest właśnie fenomen Kiciuputka, nie przejmuje się opiniami innych i wyraża swoje zdanie.
      Nie podoba się to nie czytaj, bo wątpię żeby specjalnie dla Ciebie się zmieniła skoro innym się podoba ;)

      Keira

      Usuń
    6. Kiciputku, absolutnie nie udelikatniaj! Wywalenie ze strefy komfortu to skuteczna metoda dotarcia.

      Usuń
    7. Dzejesz, przesadzasz i próbujesz wywołać flejm. A definicja braku asertywności... He.
      Boru, no i to "nie podoba się to nie czytaj", a człowiek tylko wyraził swoją - GASP - opinię. Może jeszcze zaraz zostaniemy oddelegowani do "czerwonego krzyżyka", kto wie!

      Się zgadzam z Niezdolnym, chociaż nie do końca odnośnie tego postu. Rzadko kiedy czytam posty Kiciputka, nawet jeżeli zainteresuje mnie temat lub ogólnie zgadzam się z opinią, właśnie ze względu na ton wypowiedzi. Czasami jest lepiej, czasami gorzej, a czasami wygląda to tak, jakby pisała pod wpływem mocnych emocji - takich tekstów nie potrafię przeczytać, za dużo "Moja racja jest najmojsza, a jak się nie podoba, to jesteś be". Chociaż tutaj bardziej przeszkadza mi łopatologia z fragmentem o zmienieniu córki na syna, w końcu nie potrzebujemy aż takiego tłumaczenia. To żaden skomplikowany koncept, trochę wiary! :P

      Usuń
    8. Zgadzam się że arbitralny sposób pisania odstrasza i szkodzi przekazowi. Spójrzmy na to psychologicznie: gdy ktoś coś nakazuje kategorycznie, w odbiorcy rodzi się pragnienie buntu. Dlatego feministki są tak często krytykowane.
      Jeśli chcesz wpłynąć na czyjś światopogląd najpierw należy wkraść się w łaski odbiorcy i utworzyć z nim więź. Przykład:
      "To miłe że ojcowie dbają o córki (i tu mamy już plusa), jednak troska ta ze względu na utarty obraz w kulturze krzywdzi kobiety..."

      Usuń
    9. Rozczula mnie to. Nie podoba się - nie czytać! :P
      W ogóle taka wycieczka osobista "twój przekaz jest za ostry", "mogłabyć najpierw się podlizać, a potem dyskutować?". Żenua.
      W tym roku przestałam czytać dwa (!) blogi feministyczne i żyję. Nic mi nie jest. I pewnie kiciputka też kiedyś przestanę czytać. I - o zgrozo! - nikomu się krzywda z tego powodu nie stanie.

      Usuń
  2. Hmm... Co do twojej opinii na temat "kluczy" i "kłódek" nie mogę się kłócić to dz***a i to dz***a tylko płcią się różnią. Za to nie do końca zgadzam się z poglądem na temat ojców i matek. Myślę, że POCZĄTKOWA nieufność w stosunku do nowego partnera córki/syna jest zdrowa. W końcu żadne z nas nie chce by nasze dziecko zostało skrzywdzone dlatego NA POCZĄTKU zawsze dokładniej przyglądamy się wybrankom serca naszych pociech ponieważ jeżeli coś okażę się nie w porządku szybciej i łatwiej będzie nam wyperswadować taki związek dziecku. Z drugiej strony jeżeli ta nieufność i wrogość trwa za długo to nigdy nie jest zdrowe. Nieważne jakiej płci jest rodzic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Fajny nagłówek, ale brakuje mi przekreślonej "mizoginią".
      PSPS. Zgadzam się z tym co pisze "Niezdolny" ja również wolałabym bardziej słodkie cukierki. :P

      Usuń
    2. Ale tu nie chodzi po prostu o nieufność. Chodzi o powtarzane, że jak syn "zaliczy", to mu się daje papierosa, whisky i gratuluje, że stał się mężczyzną. A jak córka tylko potencjalnie może stać się "zaliczoną", to trzeba pokazać, że ma się dłuższą (lufę spluwy) i kazać zięciowi spierdalać gdzie pieprz rośnie.

      Usuń
  3. Seks nie jest hanba dla kobiety.

    Jednak faktu biologicznego - samiec homo sapiens sapiens od niepamietnych czasow mial rozsiewac swoje geny, gdzie popadnie. Im wiecej rozsieje tym lepiej. Chodzi o ilosc, nie jakosc.

    Samica homo sapiens sapiens (jak i wiely innych gatunkow) przez nature "zmuszona" jest do przechodzenia przez ciaze i opieki nad mlodym osobnikiem. Musi zatem postawic na jakosc, nie na ilosc. Samica jest w stanie wydac w swoim zyciu 10-20 mlodych osobnikow (rekord wynosi chyba ~65, ale to byla jakas kosmiczna sytuacja wielokrotnych ciazy mnogich, a bylo ich ok 15). Oczywistym zatem jest, ze nie moze postawic na ilosc tak jak moze zrobic to samiec.

    Stad samiec rozsiewajacy swoje geny jest rewelacyjny, a samica pozwlajaca kazdemu samcowi, na co on ma ochote - z ewolucyjnego punktu widzenia - jest nieroztropna.

    Tyle z biologii. Dodajmy do tego teraz cala kulture ludzka i tradycje z nia zwiazane. Fatalne warunki higieniczne i wiele chorob przenoszonych droga plciowa, fakt, ze 1 na 9 (lub 12 zalezy jakie zrodla) mezczyzn wychowuje nie swoje dziecko nie wiedzac o tym. No i mamy skad nagle kobieta sie puszcza, a mezczyzna zdobywa.

    Dla mezczyzny kobieta jest wszystkim, co najpiekniejsze i najczystsze. Scena z "Baby sa jakies inne" o pierdzeniu i ogolnie fizycznosci trafia w sendo tego. Ale takze jest symbolem zdrady i upokorzenia.

    Zauwazmy takze inne nierownosci: zdradzony facet to widocznie frajer i impotent, bo poszukala innego.
    Zdradzona kobieta jest skrzywdzona istota, ktora nie zasluzyla na ten los.

    Wszystko jeszcze skomplikowalo dodania do juz trudnych relacji antykoncepcji, ktora daje kobietom moc kontrolowania swojej plodnosci - zdejmuje z nich koniecznosc odpowiedzialnosci za swoje dzialania.

    Mozna walczyc z rzeczywistoscia, jednak procz wzajemnego szacunku do siebie niewiele mozna zmienic.

    Pytanie do Pan - jak same reagujecie, gdy widzicie, ze jakas dziewczyna idzie na imprezie do meskiej ubikacji z nowo spotkanym facetem*? Dziekuje nie mam wiecej pytan.

    * - inna sprawa, ze coraz czesciej i ten mezczyzna w takiej sytuacji nie jest uznawany za wspanialego. Swiat sie widac troche zmienil.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pytanie do Pan - jak same reagujecie, gdy widzicie, ze jakas dziewczyna idzie na imprezie do meskiej ubikacji z nowo spotkanym facetem*?"

      naprawdę kogoś jeszcze obchodzi bądź razi, że inni ludzie uprawiają seks?

      Usuń
    2. "Dla mezczyzny kobieta jest wszystkim, co najpiekniejsze i najczystsze. Scena z "Baby sa jakies inne" o pierdzeniu i ogolnie fizycznosci trafia w sendo tego. Ale takze jest symbolem zdrady i upokorzenia"
      Kobieta jest symbolem zdrady i upokorzenia?! Nie projektuj, proszę, na mnie i innych mężczyzn swoich traum i uprzedzeń.

      Usuń
    3. ja nie reaguje jak jakaś kobieta gdzieś idzie z jakimś facetem, bo to nie moja sprawa i nic mnie to nie obchodzi.

      antykoncepcje mogą stosowac również mężczyźni - prezerwatywy są dostępne dużo latwiej niż leki antykoncepcyjne. inna sprawa, że znam tylko jednego mężczyznę, który umie prezerwatywy stosować i je stosuje zgodnie z zaleceniem a nie sadzi ściemy typu "oj to takie niewygodne" albo "czekaj włożę tylko czubeczek" albo "oj akurat nie mam przy sobie". ten mężczyzna to skarb i tak mi sie spodobał, że aż został moim mężczyzną.

      a co do biologiczności... nigga pls, "z ewolucyjnego punktu widzenia" to pozwalanie osobom słabszym, krótkowzrocznym albo z krzywym kręgoslupem się rozmnażać jest naganne. w czasach jaskiniowych tacy ludzie byliby szybko wylapani przez drapieżniki, ale my na szczęście wyszliśmy z jaskiń i mamy cywilizacje. i powinniśmy się zachowywać jak czlowiek cywilizowany a nie jakiś troglodyta probujący sobie tlymaczyć dzialanie genitaliów analogiami typu "klodka + klucz".

      Usuń
    4. "z ewolucyjnego punktu widzenia"

      Sawanna dzwoniła, kazała przekazać że tęskni.

      Usuń
    5. "Pytanie do Pan - jak same reagujecie, gdy widzicie, ze jakas dziewczyna idzie na imprezie do meskiej ubikacji z nowo spotkanym facetem*? Dziekuje nie mam wiecej pytan."

      Nie masz więceje pytań? Czyżbyś zdał sobie sprawę, że to, które właśnie zadałeś, jest kompletnie bez sensu i że ani ja ani prawdopodobnie żadna z czytelniczek nie daje nawet jednego faka o to kto z kim gdzie i ile razy chce sypiać?

      Usuń
    6. Że ma kijowy gust jeśli chodzi o otoczenie "stosunku" ale nie mój tyłek, nie moja sprawa.

      Usuń
    7. "a samica pozwlajaca kazdemu samcowi, na co on ma ochote - z ewolucyjnego punktu widzenia - jest nieroztropna"
      Tak? Przecież też jest homo sapiens i zależy jej na tym, żeby mieć jak najwięcej potomstwa. Każde z innym jest dowodem roztropności, gdyby początkowy wybranek miał kiepskie geny, to reszta dzieci przeżyje. Różnorodność jest tak samo ważna w wypadku obu płci, więc argument "naukowy" jest tak żałośnie z dupy, że szkoda komentować. Przemawia za nim wyłącznie: "no kurwa, jak to, puściła się z innym i teraz nie wiem, czy to moje dziecko?!", ale to nie ma nic wspólnego z biologią i ewolucją, a wyłącznie z męskim ego.

      "Pytanie do Pan - jak same reagujecie, gdy widzicie, ze jakas dziewczyna idzie na imprezie do meskiej ubikacji z nowo spotkanym facetem*? Dziekuje nie mam wiecej pytan."
      Myślę sobie, że odważna, bo zwykle chodzi się do damskiej ubikacji - więcej zamykanych kabin i mniej śmierdzi. Seks w pisuarze byłby jednak niewygodny.

      Usuń
    8. z ewolucyjno punktu widzenia masz rację.
      i właśnie dlatego ludzie wymyślili antykoncepcję, testy na pokrewieństwo i penicylinę. ludzkość już się uwolniła od obciążającej części biologii, tylko nie wszyscy nadążają

      Usuń
    9. Prosze mi tu z biologia nie wyjezdzac, bo np antropolodzy sklaniaja sie ku temu, ze to kobiety mialy wyjebane w monogamie i uprawialy seks ze wszystkimi wokol zeby miec wieksza szanse na zlapanie najlepszego materialu po drodze w czasach przed utworzeniem sie spoleczenstw i monogamii, wiec brednie o tym, co jest biologiczna sklonnoscia a co nie jest nie popieraja za bardzo tego, co spoleczenstwo nam narzuca.

      Usuń
    10. "Wszystko jeszcze skomplikowalo dodania do juz trudnych relacji antykoncepcji, ktora daje kobietom moc kontrolowania swojej plodnosci - zdejmuje z nich koniecznosc odpowiedzialnosci za swoje dzialania." - zdejmuje tylko z kobiet? A od kiedy to kobiety mogą same spłodzić dziecko? I dlaczego tylko one mają ponosić z tego tytułu odpowiedzialność?
      Podobnie ujęło mnie pytanie "Pytanie do Pan - jak same reagujecie, gdy widzicie, ze jakas dziewczyna idzie na imprezie do meskiej ubikacji z nowo spotkanym facetem*?" - nie wiem, jak reaguję, bo nie widzę kobiety, która idzie z facetem i którą należy ocenić, tylko parę, która idzie razem (i ni chuja nie obchodzi mnie, co będą tam robić, co najwyżej nie podzielam preferencji odnośnie wyboru miejsca).
      Dlaczego polemizując z wypowiedzią na temat podwójnych standardów sam wcielasz je w najczystszej postaci? "Dziękuję, nie mam więcej pytań."

      Usuń
    11. @Anonimowy - jakoś nie widuję takich par. Gdzie Ty bywasz, że trafiasz na takie obrazki?

      A jeśli myślę, że ktoś miałby uprawiać seks w publicznej męskiej toalecie, to ogarnia mnie obrzydzenie - ten zapach! te zarazki! Fuj!

      Usuń
    12. Gdyby w naszym gatunku chodziło o ilość, a nie jakość, to byśmy co roku rodziły jakąś 100 potomstwa za jednym zamachem. Patrz: pająki, myszy, i całe mnóstwo innych przykładów z natury.

      Usuń
    13. Więc u Magdaleny to wywołuje obrzydzenie.

      Teraz odnośnie "A od kiedy to kobiety mogą same spłodzić dziecko? I dlaczego tylko one mają ponosić z tego tytułu odpowiedzialność?"

      Jest albo odpowiedzialność obojga, z zapewnionym ojcostwem albo się stara tylko kobieta. Jakiś hybrid tutaj panuje teraz, ale widocznie jesteście wszyscy niezadowoleni.

      Usuń
    14. "z biologicznego punktu widzenia" - tak właśnie nauka nieświadoma swoich założeń projektuje swoje obecne wyobrażenia na temat seksualności gatunku na jego przeszłość. skąd wiadomo na pewno, że ludzka seksualność ab ovo nie jest bliższa zachowaniom np. bonobo?

      Usuń
    15. Bliższa niż? Do czego jest porównywana?

      Usuń
  4. a mie tam sie podoba twoj ton ;)
    ten temacik zawsze kojarzy mi sie z tym: https://www.youtube.com/watch?v=HcXNPI-IPPM
    acz tutaj to braciszek jest nadopiekunczy ^o^
    milego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Może ojcom niekoniecznie chodzi o samo dreaded rozdziewiczenie córki co ogólnie o skrzywdzenie ich dorosłego czy nastoletniego dziecka? Krzywdy typu "mówił, że mnie kocha, poszłam z nim do łóżka, a rano mi powiedział, że jestem głupia i mam wszy w pępku i że rzuca mnie dla Baśki, zabijam się!" czy inne "okazał się być dupkiem i zostawia mnie, a ja tu w ciąży jestem". Wiele ludzi mając te naście lat naprawdę nie grzeszy rozumem i dobrą oceną sytuacji, nastolatkom potrafi imponować jakiś skończony debil, bo ma ładny samochód / twarz / pieniądze / cokolwiek. To chyba naturalne dla rodzica, że chce chronić swoje dziecko ile lat by nie miało?
    Wiadomo, nadopiekuńczość też nie jest dobra i tak dalej, ale rozumiem pewien szok rodzica, co tak wiele w dziecko zainwestował czasu i miłości, a ma nagle odstawić się na boczny tor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ojcom niekoniecznie chodzi o samo dreaded rozdziewiczenie syna co ogólnie o skrzywdzenie ich dorosłego czy nastoletniego dziecka? Krzywdy typu "mówiła, że mnie kocha, poszedłem z nią do łóżka, a rano mi powiedziała, że jestem głupi i mam wszy w pępku i że rzuca mnie dla Bogdana, zabijam się!" czy inne "mowila, że jest na tabletce a okazało się, ze ją zaciążyłem". Wiele ludzi mając te naście lat naprawdę nie grzeszy rozumem i dobrą oceną sytuacji, nastolatkom potrafi imponować jakaś skończona wieśniara, bo ma ładną dupe / twarz / sukienke / cokolwiek. To chyba naturalne dla rodzica, że chce chronić swoje dziecko ile lat by nie miało?
      Wiadomo, nadopiekuńczość też nie jest dobra i tak dalej, ale rozumiem pewien szok rodzica, co tak wiele w dziecko zainwestował czasu i miłości, a ma nagle odstawić się na boczny tor.

      Usuń
    2. Odpowiem tak, jak wcześniej - gdzie w takim razie koszulki dla ojców o chęci mordu wobec kobiet, które skrzywdzą ich syna?

      Usuń
    3. Nie ma, bo zaraz podniósłby się szum o przemocy wobec kobiet?

      Usuń
    4. @Narsil
      Nie wiem, skąd ci się to wzięło do głowy. Jak napis na koszulkach ma się do tego, że w wielu domach mąż na*ierdala żonę?
      Spieszę z wyjaśnieniami, skoro nie zrozumiałeś/aś - w naszej kulturze mężczyzna, który zalicza, jest kimś, kogo się podziwia, zaś kobieta, która zalicza, jest puszczalską, dzi*ką i tak dalej. Wszystko dlatego, że kobiety (nadal) są tymi poddanymi i z tej okazji mają mniej "przywilejów".

      Usuń
    5. No jakoś się tak utarło, że ojcowie są bardziej cięci na partnerów swoich córek, a kobiety na partnerki swoich synów.

      Chyba to normalne, że rodzic bardziej martwi się o córkę niż syna, bo:

      - dziewczyna w przypadku ciąży ponosi 100% konsekwencji (czy rodzenie, czy usuwanie), a chłopak może ponieść dokładnie 0% konsekwencji
      - kobiety wciąż statycznie częściej padają ofiarą przemocy, w tym seksualnej, niż mężczyźni

      Kulturowo poza tym utarło się, że bronić kobietę wypada i taki jest porządek rzeczy, a jak broni się chłopaka to najwyraźniej broniony gość jest słabeuszem i nie ogarnia. On ma być męski, odważny, samowystarczalny, takie tam.

      Usuń
    6. Tak się jakoś utarło, że mężczyźni to samodzielne, zarabiające jednostki, a kobiety mają siedzieć w domu, rodzić dzieci i takie tam. Tak się kulturowo utarło. No i niech tak będzie, nic nie zmieniajmy, nic nie krytykujmy.

      Usuń
    7. Zwykle, wpisy Kici są hipokrytyczne, ale teraz to już przesada. Zaraz wyjaśnie dla czego:

      Kiciputek zakłada bloga by chronić świat przed mizoginią. By chronić kobiet - prawdopodobnie zakłada, że wymagają one specjalnej ochrony (druga opcja jest o wiele ciemniejsza i agresywna).

      Kiedy ojciec córki się decyduje na to samo to jest zaatakowany przez Kici... A co jej niby wlazi do zupy, że się sapie? Nie, wręcz przeciwnie, on jest z tą dziewczyną spokrewniony no i na dodatek za nią prawnie odpowiada. Kici nie odpowiada prawnie za nikogo.

      Zodpowiedziane.

      Usuń
  6. Miej swój ton Kiciputku i niech się wszyscy ugryzą w nos.

    Zostawiam mój stary tekst o relacjach ojca z córką w ramach komentarza http://ladypasztet.com/boisz-sie-swoja-corke

    Dzięki za kolejną notkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tu jest jeszcze jeden aspekt, niekoniecznie seksualny - założenie tatuśka, że córka jest nieogarniętą społecznie ciućmą, która nie umie dobierac sobie przyjaciół/chłopaków. Że na pewno wybierze kogoś złego i nie będzie umiała go samodzielnie pogonić.
    Miałam w domu o tyle fajnie, że słyszałam: "To twoi przyjaciele. Ty ich wybrałaś. Cenię sobie twoje zdanie i twój osąd na tyle, że to mi wystarczy."

    Mój tata traktował chłopaków życzliwie, jak moich kumpli - a gdy niekiedy znikali z horyzontu, mówił tylko, że tego kwiatu to pół światu, i że ludzie się czasem nie dogadują.

    Nie wiedziałam, że to tak rzadkie i cenne - wydawało mi się po prostu normalne.

    @Camellia: Jeśli chodzi o urocze słowo "dz...wka" - właściwie co złego jest w lubieniu seksu i uprawianiu go często i chętnie z różnymi ludźmi, jeśli się nikomu nie robi krzywdy, na nikim się tego seksu nie wymusza i nie traktuje partnerów/partnerek jak przedmiotów? Zadek (et consortes) się nie wymydla, przy antykoncepcji ograniczone jest ryzyko wkopania kogoś/siebie w ciążę i w choroby, na resztę wartości człowieka też to nie wpływa. Jasne, że ktoś, kto "zalicza", nie jest szczególnie miłą osobą. Ale rzecz nie w częstości seksu, ani w liczbie partnerów, tylko w podejściu do nich. Jak to mówiła babcia Weatherwax, wszelkie zło ma swój początek w traktowaniu ludzi jak przedmioty.

    spoważanię,
    Shiraishi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie chodzi o to traktowanie ludzi jak przedmioty. Moim zdaniem jeżeli ktoś ZBYT często zmienia partnerów to traktuje ich jak przedmioty. Mnie zawsze mówiono, że seks uprawia się wtedy kiedy łączy cię z tą osobą ta jedyna, wyjątkowa więź. Jeżeli jest inaczej to takie... obrzydliwe uprzedmiotowienie człowieka, jakby nie miał on innych uczuć. Cóż jeżeli dwie takie dz***i się zejdą to proszę bardzo, ale jeżeli jedna z stron jest zaangażowana uczuciowo (pal licho jej płeć) to wykorzystanie jej i porzucenie dla mnie jest obrzydliwe, a większość ludzi (przynajmniej z tego co zauważyłam w środowisku w jakim się obracam, wiem, że są na świecie niechlubne wyjątki) podchodzi do tej "aktywności" dość emocjonalnie.

      Usuń
    2. 'Mnie zawsze mówiono, że seks uprawia się wtedy kiedy łączy cię z tą osobą ta jedyna, wyjątkowa więź. Jeżeli jest inaczej to takie... obrzydliwe uprzedmiotowienie człowieka, jakby nie miał on innych uczuć. Cóż jeżeli dwie takie dz***i się zejdą to proszę bardzo"

      A mnie zawsze mówiono, i teraz tobie też to mówię, że wyzywanie ludzi od dziwek i dehumanizowanie za inne podejście do seksualności niż twoje własne to zwykłe chamstwo.

      Usuń
    3. Szacunek do partnera nie zależy od ilości partnerów seksualnych. Da się bez problemów brać pod uwagę odczucia i poczucie własnej wartości wszystkich, niezależnie od tego czy uprawia się z nimi seks czy nie. Działa to też w drugą stronę: to że ktoś jest twoim jedynym partnerem seksualnym w danej chwili nie oznacza automatycznego szacunku, równie dobrze może być traktowany jako zabawka.

      Co do podejścia emocjonalnego, emocjonalnie można podchodzić do każdej formy spędzania czasu z drugą osobą, co nie znaczy że chce się mieć na wyłączność jej zainteresowanie, śmiech, zmartwienia, itd. Moim zdaniem seks nie jest pod tym względem inny.

      Usuń
    4. A gdzie w takim razie założenie, że ciućmą jest syn? Bo wszystkie wywody o dbaniu o potomstwo rozbijają się, kiedy wychodzi, że najwyraźniej "dba się" o potomstwo jednej płci.

      Mnie mówiono, że ludzi się nie wyzywa od dziwek, bo to brzydko. I że powinnam się interesować własną sypialnią, nie cudzą.

      Usuń
    5. Co jest właściwie takiego złego w bawieniu się uczuciami innych osób? Niby czyja to wina, że ktoś nie umie zdystansować się do swoich emocji?

      Usuń
    6. Co jest złego w próbie oszustwa? Niby czyja to wina, że ktoś daje się nabrać? Co jest złego w kradzieży? Niby czyja wina, że ktoś nie umie zadbać o swoją własność? Itp, itd.

      Usuń
    7. Jedynie analogia z oszustwem jest tu właściwa. Zarówno nasza wiara coś, jak i emocje zależą wyłącznie od nas i mamy na nimi pełną kontrolę - jeśli ktoś puszcza je samopas, zasługuje na całe zło, które z tego wynika. Natomiast nie możemy w pełni kontrolować tego, co się dzieje z naszą własnością, więc wykorzystanie tego faktu jest niemoralne.

      Usuń
    8. Ludzie są różni. Nie każdy jest Sherlockiem Holmesem intelektu, nie każdy jest opanowany niczym buddyjski mnich. Nie każdy zawsze myśli logicznie, nie każdy potrafi w pełni kontrolować emocje. Nie wspominając o ludziach, którzy są chorzy, mają problemy emocjonalne itd.

      Wykorzystywanie cudzej słabości by kogoś oszukać/bawić się uczuciami jest wg mnie równie niemoralne co okradanie niepełnosprawnego. (Nie żeby okradanie pełnosprawnych było usprawiedliwione).

      Usuń
    9. Od kiedy to nasze emocje zależą w pełni od nas? Owszem, możemy próbować je kontrolować, pracować nad swoim charakterem, kształtować swoje podejście do życia, ale jest to długotrwały proces i nie zawsze w pełni skuteczny. Emocje są częścią naszej natury (zazwyczaj nie lubię tego sformułowania, ale tu pasuje). Często możemy się nie dogadywać (różne doświadczenia życiowe, charaktery), ale ktoś, to wykorzystuje z premedytacją czyjeś przywiązanie do siebie, krzywdząc tę osobę, absolutnie nie zachowuje się moralnie.

      Na szczęście nie wszyscy myślą w sposób prezentowany przez Anonima. Świat byłby naprawdę nieciekawym miejscem, gdyby tak było. Już nie wspominając o tym, że nigdzie byśmy nie doszli "ewolucyjnie biologicznie" jako gatunek.

      Usuń
    10. Nie wierzę w istnienie czegoś takiego, jak "choroba psychiczna", to że ktoś myśli inaczej nie znaczy, że jest chory. A emocje emocje da się kontrolować naprawdę łatwo, tylko prawie nikomu się nie chce. To strasznie roszczeniowa postawa, myśleć że reszta świata ma się dostosować do czyjegoś lenistwa.
      Żeby myśleć, że ludzkość nie zaszłaby daleko kontrolując uczucia, trzeba wypierać z siebie, ile problemów się z nich bierze.

      Usuń
  8. Bardzo uogólniasz. Znam ojców, którzy nie zależnie od tego czy ich dziecko ma waginę, penisa, powtarzają, że seks z kimś wyjątkowym jest najlepszy i nie powinno się sypiać z byle kim. Są tez tacy ojcowie jak mój, którego martwiło to co (ewentualnie) mogę z kimś robić, ale nie dlatego, że jest szowinistycznym facetem tylko z troski o moje emocje i samopoczucie. Dam sobie rękę odciąć, że zawartość moich majtek nie ma tutaj nic na rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to nie Kiciputek uogólnia, tylko twórcy takich koszulek. I o to chodzi.

      Usuń
    2. Moim zdaniem to zwyczajna koszulka. Sarkastyczna i albo się to rozumie albo nie. Najnowsza moda pokazuje, że mając koszulkę Nirvany. Marvela, nie musisz wiedzieć co to lub kto to, a posiadani ciuchów z logiem Jacka Danielsa, nie zmusza się do picia akurat tego specyfiku. Tak samo jest z tym i każdym innym t-shirtem.

      Usuń
  9. moim antidotum na durne hasło z kluczem: dom, który gości wielu, to schronienie. człowiek, który włazi do wielu domów to złodziej. W tan sposób zmuszam buców do polemizowania z moim twierdzeniem, a nie karmię ich oklapłego ego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre, muszę zapamiętać. Tylko, że zawsze mogą to zripostować, że gość odwiedzający wiele domów jest zwyczajnie popularny.

      Usuń
    2. a niech ripostują :D wysiłek udowodnienia nieprawdziwości stoi po ich stronie, a nie po Twojej.
      Tak na marginesie, metafora klucza i zamka zasadza się na założeniu, że kobieta jest biernym odbiorcą seksu (jak kłódka, która tylko przyjmuje klucze). A kobieta nie "przyjmuje", tylko "gości". (przyjmować to można prezenty, a bądźmy szczerzy, tylko facet może pomyśleć, że jego penis to najlepszy dar, jaki baba może otrzymać podczas seksu).

      Usuń
  10. (Komć zawiera sporą ilosć cudzysłowów i domorosłej psychologii)

    Mysle, że chodzi tu raczej o kombo dwóch innych rzeczy:
    - kobiety częściej padają ofiarami przemocy,
    - mężczyznom (wiadomo, nie wszystkim) wpaja się powinność obrony słabszych

    Dorzuć do tego naturalny lęk rodzica o dzieci, a ojciec nie będzie się zastanawiać "kto rozdziewiczy" tylko raczej "czy nie skrzywdzi, czy nie uderzy, czy nie zgwałci, czy nie unieszczęśliwi, czy nie okradnie, czy nie wykorzysta do swoich celów, czy nie zarazi, czy nie otruje, czy nie zamorduje..." itd. Większośc będzie pewna, że "chłopiec sobie poradzi" bo popularne przekonanie głosi, że "nie da się zgwałcić mężczyzny", więc nie należy chronić go tak, jak dziewczyny, na której dobro (w przekonaniu ojca) czycha połowa oprychów z dzielni.

    Może też to być wyraz nadziei, że jeśli partnera córki nie odstraszy byle koszulka, to nie zniechęci się byle czym, więc robi się "bardziej warty" jego córki, bardziej udowadnia, że zależy mu na dziewczynie, a nie na systemie "zdobądź i porzuć".

    Mysle, ze moj tata moglby nosić taką koszlulkę, bo:
    a) jajcarz z niego
    b) uważa ten tekst za świetny dowcip, ale nie przekłada hasła zawartego na koszulce na rzeczywistość tak, by faktycznie odstraszać moich partnerów. Przeciwnie, z każdym nawiązał nić porozumienia i chyba wszyscy byli jego nieoficjalnym IT support ;)
    c) gdybym trafiła na złego człowieka, który by mnie skrzywdził, tata na pewno miałby ochotę mu przylać, ale raczej wykorzystałby machinę prawno-urzędniczą żeby dobrać się typowi do tyłka,
    d) nigdy, przenigdy nie nazwałabym go "chujkiem", bo to wporzo koleś.

    Oczywiście, nie mogę odpowiadać za wszystkich ojców tego świata, może faktycznie część z koszulkonośców ma obsesje dziewictwa, tego nie wiem. Wiem tylko, że część wyraża w ten sposób troskę o dorbostan dziecka, a część robi sobie jaja, bo skoro już zostali ojcem, to chcą mieć coś z życia;)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Mam też swoją nieśmiałą teorię, że nadopiekuńczy tatuśkowie to po prostu ci, którzy sami wobec kobiet zachowują się jak ostatnie chujki i projektują te swoje zachowania na wszystkich facetów na świecie."

    Powiedziałbym raczej, że są to faceci, którzy znają męskie zachowania lepiej niż przeciętna 20-letnia dziewczyna, ponieważ dobrze pamietają swoich kumpli ze studiów i pracy, ich sposoby na podrywanie panien i to co później mówili o swoich kobietach przy piwie. I potrafią dostrzec w Sebie który tak ładnie się uśmiecha stojąc na progu ich domu, pewne wyuczone ruchy, których ich córki nie widzą, a które oni doskonale pamiętają w wykonaniu swoich dawnych znajomych.

    Zresztą może i masz po części rację - możliwe, że wielu z tych tatuśków, w wieku 20 lat było własnie takimi chujami, a teraz, 30 lat później, zdają sobie sprawę, że mogli zniszczyć życie kilku miłym dziewczynom i starają się uchronić przed tym swoją córkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Powiedziałbym raczej, że są to faceci, którzy znają męskie zachowania lepiej niż przeciętna 20-letnia dziewczyna, ponieważ dobrze pamietają swoich kumpli ze studiów i pracy, ich sposoby na podrywanie panien i to co później mówili o swoich kobietach przy piwie."

      Kumpli ze studiów. Aha...
      Jakby tak było rzeczywiście, to o wiele wcześniej ojciec opowiedziałby córce, jacy bywają faceci. A skoro walczy z każdym zięciem i nie ma to nic wspólnego z ostrzeżeniami, to tylko męska walka o dominację, a nie dbanie o kogokolwiek.

      Usuń
    2. Jeśli ojciec zna takie zachowania i obawia się, że ktoś skrzywdzi jego córkę, może potraktować ją jak myślącą istotę i powiedzieć jej o tym. Wytłumaczyć, ostrzec i liczyć na to, że uwierzy i zrozumie - jeśli nie, straszenie chłopaka też nie pomoże, i tak znajdą z córką sposób. Walczenie z chłopakiem zamiast rozmawiania z córką sprowadza ją do roli przedmiotu, który w ogóle nie ma tu osobowości ani prawa głosu.

      Usuń
  12. Mam mieszane uczucia. Z jednej strony zarówno ojciec jak i matka chcą nierzadko chronić nastoletnie córki przed nieodpowiednimi facetami, co jest jak najbardziej ok - nie wyobrażam sobie braku reakcji w przypadku, gdy np. gimnazjalistka umawia się z dużo starszym facetem. Nie chodzi tutaj o zafiksowanie na punkcie dziewictwa, tylko ryzyko wejścia w toksyczny związek. Z drugiej strony moi rodzice zawsze dawali mi w tym zakresie dużo swobody, nieraz cierpiałam przez chłopaków i była to bezcenna nauka, której bym raczej nie wyniosła, gdyby tata pogroził palcem i zabronił mi się spotykać z konkretnym typem. Koleżanka trzymana pod kloszem przez rodziców do dzisiaj, już jako dorosła kobieta, wybiera koszmarnych partnerów.
    A co do powiedzenia o kluczu i zamku - zawsze komentowałam, że warsztat, do którego wjeżdża dużo aut, to świetny warsztat, a samochód, który wjeżdża do wielu warsztatów, to złom.

    OdpowiedzUsuń
  13. Drogi Kiciputku. Wydaje mi się, że demonizujesz sprawę, a przynajmniej twój obiektywizm został przytemperowany przez twą waleczną naturę. Jestem mężczyzną i nigdy nie widziałem w syndromie "zazdrosnego tatuśka" - czy owej nieszczęsnej koszulce - czegoś tak złego. Może jestem naiwny, ale odczytuję sytuację zupełnie inaczej. Właśnie dlatego, że tatuśkowie byli chłopcami, wiedzą jak wyglądają takie środowiska z doświadczenia, oraz jakie typy tam występują. To jest straszak na potencjalnych amatorów, lecz nie ze względu na dziewictwo córki. To raczej groźba, że jeśli wspomniany jegomość uważa się za jakiegoś "playera", nie będzie szanował kobiety i nie podejdzie do tego odpowiedzialnie, to raczej nie dożyje, by pochwalić się tym kolegom. Do synów ojcowie nie podchodzą w ten sposób ponieważ jako mężczyźni uważa się ich za mniej emocjonalnych i bardziej zdolnych do poradzenia sobie z ewentualnym zranieniem.
    Co się tyczy rysunku, metafora kłódki i klucza odnosi się do starego już przekonania, że facet zalicza, a kobieta co najwyżej jest puszczalska. Obydwoje wykazują się mało chwalebnym zachowaniem. O ile na mężczyznach nie wiszą żadne oczekiwania - większości nabuzowanych hormonami młodzieńców wystarczy do seksu tylko alkohol i przyzwolenie, o tyle kobiety zazwyczaj mają jakieś standardy i są bardziej wybiórcze i wybredne. Używając słów pewnego komika: 'facet, aby być "macho", powinien być przystojny, charyzmatyczny, zabawny, zadbany, bogaty etc. Kobieta po prostu musi być. ' Nie pragnę tutaj bronić którejkolwiek z płci, jedyne pokazać, że w obrębie złego zachowania łatwiej zaniżyć standardy niż stanąć na wysokości poprzeczki, stąd różnica w postrzeganiu.
    Kończąc zaś mój przydługi komentarz - nie zrozum mnie źle. Przykłady, które podałaś, z pewnością występują w świecie.To jednak ekstremalne spektrum zjawiska. To ekstrema są szkodliwe. Potępianie całego sadu przez wzgląd na kilka złych jabłek wcale nie jest lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  14. Różnica jest prosta, a polega na tym, że dziewczyna może zaciążyć, a jeszcze pokolenie naszych rodziców ma głęboko wdrukowane, że to hańba - no i nie oszukujmy się, nastoletnie rodzicielstwo nie jest niczym zabawnym. W naszej kulturze nadal za "wpadkę" odpowiada matka, jeśli ojcu się nie chce. I to może jest niefajne, ale nie mówi wcale o tym, że ojciec dziewczyny ma coś nie w porządku z głową, albo że jest o nią konkretnie zazdrosny. Tylko nadal to dziewczyna może być łatwiej ofiarą gwałtu, można ją skrzywdzić, może też zajść w ciążę (i trochę naiwnym jest oczekiwać, że dorosły będzie myślał o nasto- czy dwudziestoletniej dziewczynie - o, ona jest odpowiedzialna, ona się zabezpiecza - nawet jeśli uważa, że jest odpowiedzialna, to jest tez zdania, że smarkowi wszystko się może przydarzyć).
    Mówię to z punktu widzenia osoby, której potencjalnych zalotników analizowano pod każdym kątem, i to samo działo się w przypadku brata i jego wybranek, tylko jakby panika trochę mniejsza.
    Zaczynam odnosić wrażenie, że chociaż masz szczytne intencje, to jednak nadmiar internetsów ci szkodzi :D Ta sprawa jest wybitnie detaliczna. A koszulki tego typu wpisują się w trend głupawych koszulek ze sloganami obrażającymi inteligencję, jakie sprzedaje się na deptakach. Tego nie wyplenisz, jak gumowych dinozaurów i plastikowych jezusków.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pomijając wszystkie głosy oburzenia, tradycję i fakty biologiczne. Niektórzy zapomnieli, że jest coś takiego jak ewolucja i niektóre sprawy są nieaktualne - z biologicznego punktu widzenia, a tradycja się zmienia - i całe szczęście! Zawsze zadziwia mnie traktowanie dzieci jak istoty niedorozwinięte, niemyślące, nieradzące sobie w życiu. Dlaczego rodzice nie potrafią zrozumieć, że dziecko jest człowiekiem, równorzędnym, zdobywa swoje doświadczenie, uczy się na swoich błędach i trzeba je wspierać, a nie narzucać swoje? Jestem matką nastolatki. Rozmawiamy. O wszystkim. Nie ma tabu, wstydu i oszukiwania. Są argumenty i obopólne zaufanie. I nie mówię tylko o seksie, bo to jedna z wielu życiowych sfer. Jeśli rozmawia się z dziećmi, daje się im poczucie odpowiedzialności za swoje czyny. Mam też syna i też dużo rozmawiamy. I też jest to wsparcie, a nie narzucanie swojego zdania, mimo, że ma dopiero 8 lat. Można? Można.

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj temat ciężki. Ja sama miałam bardzo rozsądnego ojca - od dziecka uczył mnie odpowiedzialności za wybory. Wybrałaś tą kurtke - ok, ale nosisz ją przez rok czy dwa i innej nie będzie. Gdy przyszedł moment, że córcia zaczełam jakby częściej z domu wychodzić do ludzi przeprowadził ze mną ciężką i niezręczną rozmowę - bo rozmowa ojca z nastoletnią córką na temat jej seksualności nie jest w 100% komfortowa. Matki z córką z resztą też nie do końca. Przypomniał mi raczej o rozwadze, zabezpieczeniu - nie dlatego, że dziecko, fuj, źle, ale dlatego, że dziecko to odpowiedzialność, je trzeba wychować i jeśli chcę, aby było mu jak najlepiej, to musze zapewnić mu miejsce i środki (dlatego on ze swoją partnerką zdecydowali się na dziecko dopiero po wielu latach, jak wybudowali dom, bo w poprzednim mieszkaniu nie za bardzo było miejsce, no i było dużo spraw innych itd, mnie i przyrodniego brata dzieli ponad 18 lat), o tym, że każda nasza decyzja pozostawia w nas ślad, o tym, że najlepszy wg. niego seks jest wtedy, gdy ludzi łączy uczucie, bo jest wtedy pełniejszy. Ogólnie seks jest fajny, miły i spoko, do mnie należy decyzja z kim, gdzie i kiedy. NIgdy nie potępiał moich znajomych bez względu na płeć, chłopaków, zawsze dawał mi oparcie i swodobe - działał tak trochę na zasadzie "supportu" :) Jestem mu za to ogromnie wdzięczna.
    Ze swoich doświadczeń powiem tak - są sytuacje i sytuacje. Dla mnie kobieta lubiąca i praktykująca przygodny seks to nie dziwka. Dziwką jest ta, która nie umie zachować w tym klasy. I mężczyzn tyczy się to tak samo. Nie cierpię chwalenia się tym, ilu się miało partnerów, to takie prostackie. Seks jest dla mnie czymś pięknym, nie czystym, ale pięknym, przyjemnym i niesamowitym. Zupełnie inny jest po roku z tym samym partnerem niż z takim poznanym pare godzin wcześniej. Nie określam lepszy, gorszy, po prostu inny. Każdy ma swoje wady i zalety, oba lubię. Wiele zależy od partnera.
    I nie demonizowałabym, bo nie znam nikogo, kto kogoś ocenia po ilości partnerów, no ok - jedną osobę, której raczej unikam, gdyż okropnie nie lubię hipokryzji ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiciputku,
    popieram większość Twoich "zaangażowanych" wpisów. zazwyczaj mamy zbieżne poglądy, ale tym razem muszę powiedzieć: czepiasz się.
    stereotyp nadopiekuńczego ojca, drżącego o niewinność córeczki, jest kulturowym wyolbrzymieniem, służącym głównie rozrywce (pojawia się przecież głównie w żartach i komediach). znam ojców, którzy w swoim czasie ganiali potencjalnych adoratorów córek, ale kiedy weszły one w poważne związki zabierają zięciów na wódkę i są dumnymi dziadkami.
    to całe odstraszanie nie bierze się z chęci obrony cnoty, tylko obrony dziecka w ogóle, bo to córki właśnie mają więcej do stracenia i częściej są narażone na wykorzystywanie.

    i powiem coś jeszcze jako sierota- całe życie zazdrościłam koleżankom ojców, którzy chcieli je chronić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież kulturowe przedstawienia, nie ważne, czy służą rozrywce, czy nie, zawsze coś znaczą. Przekazują konkretne treści światopoglądowe i postawy, wartościują je i utrwalają w odbiorcach, a ich zasięg oddziaływania jest tym szerszy, im bardziej popularne są.
      A przykłady ojców, których przywołujesz, idealnie wpisują się w ten schemat. Zabierają na wódkę ZIĘCIÓW, nie chłopaków (bo chłopaków "ganiali") - czyli kobieta może być aktywna seksualnie, jeśli zrobi to w ramach patriarchalnego modelu, czyli z mężem. Natomiast wszelka aktywność seksualna nieuświęcona obrączką musi zostać wyeliminowana, bo - i wracamy do tekstu Kiciputka.

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że wkrada się tu małe nieporozumienie. Dziewczyna (umówmy się, kilkunastolatka to dziewczyna, a nie dojrzała kobieta, tak samo jak kilkunastolatek to chłopak a nie mężczyzna) ma więcej do stracenia niż chłopak. Bynajmniej nie chodzi tu o patriarchalne schematy, czy opinię w społeczeństwie - raczej o to, że dziewczyny są bardziej emocjonalne od chłopaków. Seks dla takiego przyszłego mężczyzny może być tylko zabawą do której podchodzą bez żadnej odpowiedzialności; dla młodej przyszłej kobiety może się natomiast stać źródłem zranionych uczuć i poczucia wykorzystania. Oczywiście, to pewne uogólnienie i nie zawsze musi to działać w przedstawioną stronę - ale jest to bardziej prawdopodobne. Ojcowie też kiedyś byli młodzi i może dlatego chcą chronić swoje córki :P.

      A już zupełnie inną sprawą jest, że również w sprawie ochrony własnych dzieci można przegiąć. Ale to jest już zachowanie patologiczne i ma się nijak do "zdrowej" ochrony czy to córki, czy syna.

      Usuń
    3. wydaje mi się, że wyraziłam się nieprecyzyjnie. pisząc "zięciów" miałam na myśli partnerów, a nie kwestie stanu legalizacji związku.
      jak pisałam pod innym komentarzem wcześniej: mamy teraz antykoncepcję, penicylinę i inne zdobycze nauki, które uwalniają nas, jako społeczeństwo, od ograniczeń wynikających z biologii, ale kwestie psychologiczne to zupełnie inna historia. wydaje mi się naturalne, że rodzice chcą uchronić dzieci przed pochopnymi decyzjami. wydaje mi się też naturalne, że zaakceptują już podjęte decyzje. a że często próbują chronić w niezgrabny sposób i wynikają z tego żarty? trudno. tak długo jak nie chodzi o patologiczne sytuacje, powinniśmy być wdzięczni za troskę, a nie doszukiwać się drugiego i trzeciego dna

      Usuń
    4. Dlatego jest właśnie prowadzona walka informacyjna, psychologiczna. To jest najtrudniejsze do pokonania.

      W każdym razie, penicilina nic nie daje przeciw grzybom i innym podobnym niespodziankam, już nie mówiąc o wirusach które potrafią do końca życia spieprzyć życie - HPV, opryszczka typu 2 (>90% aktorów i aktorek porno jest nią zarażona), wirusowe zapalenie wątroby, oczywiście HIV (szanse na zaraze są zatem drobne). Pewnie o czymś zapominam, swobodnie uzupelnijcie moją listę. Trzeba dodać, że prezerwatywy nie chronią przed wszystkimi z wymienionych w ogóle, lub tylko w ograniczonym stopniu.

      Co się tyczy antykoncepcji, może ona nie zadziałać - OK szanse są drobne - ale co wtedy? Gościu z tindera wyparował a ciężar zostaje.

      Usuń
  18. Wszedłem tutaj w ramach random encountera w internetach i po tej dyskusji tak sobie pomyślałem, że może jednak coś napiszę.

    1) Owszem, patriarchalne koszulki tego typu są nędzne i potwierdzają stereotyp ALE...jak każdy stereotyp i jak każdy przejaw patriarchatu, krzywdzą nie tylko kobiety, jak również i mężczyzn (srsly, poczytajcie sobie Elisabeth Badinter).

    2) Reprodukcja idiotycznych konceptów ról płciowych i barwnych porównań w stylu "x, które dużo y to dobre x, y które dużo x to złe y" nie odbywa się tylko i wyłącznie za sprawą mizoginistycznych samców. Tak tak drogie Panie, Wy też na równi z nami odpowiadacie za powtarzanie takich bzdur. Nasłuchałem się wystarczająco dużo historyjek o jakimś pato, gdzie matki wyzywają swoje córki od dziwek na przykład tylko i wyłącznie za pytanie o antykoncepcje.
    Nie mają tu znaczenia powody, dla których tak się dzieje - nawet jeśli jest to jakaś wersja patriarchalnego syndromu sztokholmskiego, to wciąż tego typu zachowania są moralnie naganne, nawet jeśli są skutkiem bezmyślnej indoktrynacji do tego systemu. Niewiedzą lub konformizmem nie można tłumaczyć bycia chujem wobec swoich bliskich*.

    *Dotyczy obu płci po równo, żeby nie było, że jestem stronniczy

    3) Trochę w odniesieniu do powyższego - indyferentna postawa wobec seksualności innych ludzi to naprawdę nie jest powszechna rzecz i chwała tym, których nie obchodzi, co inni robią w alkowie. Duża część ludzi, z niezrozumiałych dla mnie jednak powodów, rości sobie prawo do egzekwowania wydumanych norm społecznych wobec innych, nie rozumiejąc dwóch podstawowych faktów:

    A) Normy społeczne, wbrew temu co myślą niektórzy, NIE są powszechne i uniwersalne i nie ma żadnego ustawowego obowiązku ich podzielania.
    B) Pojęcie normy społecznej, o czym wielu ludzi nie wie, lub zapomna, NIE jest jednoznaczne z tym, że norma ta sama w sobie jest czymś pozytywnym.

    Mając powyższe na uwadze i kończąc tę wypowiedź chciałbym tylko przypomnieć główną i najważniejszą tezę: Patriarchat, mimo że jest skonstruowany dookoła i przez mężczyzn, krzywdzi ich w tym samym stopniu, co kobiety (chociaż w inny sposób) oraz to, że niestety nie tylko mężczyźni są odpowiedzialni za jego konstrukcję i utrwalanie - istnieje również wiele kobiet, które (i to chyba jest najgorsze) same dobrowolnie!!! go utrwalają.

    OdpowiedzUsuń
  19. ja mam ostatnio trochę inne doświadczenia, ale może dlatego, że pracuję teraz głównie z kobietami.
    otóż większość z tych pań, ku mojemu przerażeniu bo są to osoby względnie młode (wczesne lata 30.) hołduje dwóm dziwnym przeświadczeniom.
    pierwsze brzmi - matki synów mają lepiej. na moje pytania "dlaczego?" nie potrafią odpowiedzieć wiele poza tym, że "to w końcu syn, a facet powinien mieć potomka".
    drugie - "na pewno znienawidzę wszystkie dziewczyny mojego syna". i znowu na pytanie dlaczego, odpowiedzi zadziwiają, bo są w stylu "żadna nie będzie jego warta".
    nigdy wcześniej nie spotkałem (tak - jestem samcem) się z takimi postawami u kobiet, może dlatego że jednak większość moich znajomych ma poglądy zdecydowanie równościowe i feministyczne, ale te kobiety mnie przeraziły.
    sęk w tym, że nie ma z nimi rozmowy na te tematy. one mają te schematy tak mocno zakorzenione, że nie przyjmują żadnych innych możliwości. dodam, że panie oczywiście po studiach i uważające się za nowoczesne i postępowe.
    z takim kobietami trzeba pracować, ale ja nie mam nawet pomysłu jak, bo wszystkie moje próby spaliły na panewce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj - jeżeli zawiedziesz, zostawisz za sobą 1k4 nieszczęśliwe osoby więcej. Przypomnisz ludziom, że im bardziej cisną szczerych i niedoskonałych ludzi, tym lepiej łgających skurwysynów wyhodują :)

      Usuń
  20. Przyczyna takiego zachowania ojców jest dosyć prosta- facet który ma wiele partnerek jest ogólnie postrzegany przez społeczeństwo jako człowiek sukcesu. Dziewczyna, która ma wiele partnerów, jest postrzegana jako dziwka. Ojciec próbuje (chociaż strasznie nieudolnie) uchronić córkę przed opinią dziwki, ponieważ chce dla niej jak najlepiej. Dlaczego społeczeństwo działa tak, a nie inaczej to inny problem, a wina nie leży po stronie ojca, który chce tylko, żeby jego córka była szanowana przez innych. Ten ojciec, który jest dla Ciebie, Kiciputku, wcieleniem zła i którego oskarżasz o bycie "chujkiem"- nawiasem mówiąc, teoria jego paskudnej osobowości jest wyciągnięta z dupy i nie ma na nią żadnego poparcia- ma przed sobą trzy wyjścia:
    1- Pozwolić, żeby córka, która niekoniecznie jest świadoma konsekwencji swoich działań, pieprzyła się z kim ma ochotę i w konsekwencji była potępiona przez społeczeństwo
    2- Podjąć działania, które sprawią, że córka nie będzie się pieprzyła z kim popadnie, dzięki czemu społeczeństwo będzie ją szanować
    3- Próbować zmienić społeczeństwo. Powodzenia, na pewno mu się uda to zrobić, zanim córka zdobędzie opinię puszczalskiej.
    Ten demoniczny, niewyżyty seksualnie i podejrzewający o to samo wszystkich samców, pozbawiony empatii potwór podejmuje jedyną słuszną decyzję, a jego jedyną winą jest to, że nie umie tego za dobrze zrobić. Jasne, jego metody nie są najlepsze, ale ma dobre intencje, więc może zamiast robić z niego monstrum, dać mu parę rad? Albo próbować samemu walczyć z niesprawiedliwym społeczeństwem? Przyczyną takiego sposobu oceniania przez społeczeństwo nie jest próba kontrolowania seksualności przez mężczyzn (może Wam, feministkom się tak wydaje, ale nie jesteśmy potworami, które marzą tylko o świecie, w którym kobiety pełnią wyłącznie funkcję kuchenno- łóżkowo- sprzątającą), a odciśnięte w normach społecznych całe wieki świata bez antykoncepcji, gdzie zajście w ciążę bez utrzymania zapewnianego przez męża- a przypadkowy seks dla przyjemności raczej nie zapewnia tego, że facet będzie utrzymywał dwie osoby- miało przykre konsekwencje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tej wypowiedzi wynika, że nie ma wyjścia: społeczeństwo postrzega aktywne seksualnie kobiety jako dziwki, a społeczeństwa nie da się zmienić - czyli do widzenia, do końca świata stosunki zostaną takie jakie są, więc niech się laski szanują.
      No nie sądzę.
      Społeczeństwo to suma żyjących w nim ludzi, nie jakiś abstrakcyjny twór. Każdą zmianę trzeba zaczynać od siebie, a jeśli więcej ludzi wyjdzie z tego założenia (ewentualnie dodatkowo inspirując się tym, że ktoś obok to robi), zmiany będą ogólne. Jeżeli natomiast każdy założy, że sam nic nie zdziała, więc będzie zachowywać się jak wszyscy, rzeczywiście wszystko zostanie takie samo. Na szczęście świat zmienia się nieustannie, więc chyba tak to nie wygląda.
      Ojciec natomiast ma jeszcze jedno wyjście: wytłumaczyć córce, że obcy ludzie nie mają absolutnie NIC do gadania w sprawie jej życia seksualnego, a społeczne uwarunkowanie w tym względzie są absolutnie seksistowskie i należy je zmieniać, a nie dostosowywać się do nich. Nauczyć ją, że powinna podejmować decyzje rozważnie ze względu na to, żeby nie zajść w ciążę (czyli zabezpieczenia, nie celibat), nie zostać zraniona, nie zmuszać się do niczego itd. - natomiast na opinię innych może śmiało mieć wyjebane. Co, przepraszam, jej zrobią? Ostracyzm? Zapewniam cię, że nie wszyscy wartościują ludzi na podstawie liczby ich partnerów seksualnych, więc odsiew tych, którzy to robią, może być tylko przydatny. Czemu ma ją obchodzić "szacunek" ze strony ludzi, którzy za zajęcie obrali sobie zaglądanie do cudzej sypialni?

      Usuń
    2. Jasne, że można próbować zmienić społeczeństwo. Ale zanim zaczniesz wymagać tego od innych, to zapytaj siebie, czy dałbyś radę to zrobić? Społeczeństwo jest sumą składników, ale jeden składnik na milion, który jest inny, tej sumy nie zmieni. Ojciec, który chce dla córki jak najlepiej, wybiera dostosowanie się do społeczeństwa, zamiast próbować je zmienić, bo może mu się to zwyczajnie nie udać. Obcy ludzie nie mają nic do gadania w jej sprawach łóżkowych, jasne. Ale mogą jej nie akceptować. A człowiek jest istotą społeczną, i jest szczęśliwszy żyjąc w grupie akceptujących go głupców, niż sam. Nikt jej fizycznej krzywdy nie zrobi, ale będzie sobie żyła sama w poczuciu własnej słuszności. Nie wszyscy wartościują ludzi na podstawie ilości partnerów, ale jest ich na tyle dużo, że warto dbać o ich względy, po to właśnie, żeby nie być samotnym.

      Usuń
    3. Społeczeństwo się zmienia, ale robi to na tyle powoli, że niekoniecznie warto ryzykować. Dlatego rozsądną opcją jest próba zmiany społeczeństwa, przy jednoczesnych staraniach o jego akceptację

      Usuń
    4. Pod to się można podpisać. Kobiety sobie nie wyobrażają jakie trudne jest zdobycie partnerki do seksu. Dla nich do tego w cale nie jest potrzebny wysiłek a stąd się bierze nieporozumienie.

      Jak już kilka osób napisało, mężczyzna musi być zdolny, sprytny, bogaty albo znać sztuczki by miał dużo partnerek. Kobiecie nie jest potrzebne nic oprócz innego osobnika przeciwnej płci (skądinąd by się brały te gwałty w rodzinach, hm?).

      Rozwiązanie się podsuwa samo, kobiety muszą się stać bardziej aktywne w łóżku. Proponuje aby Kici zaczęła i szła innym przykładem. Może mi od razu dać, chętnie dojadę do jej zadupia (czego bym nie zrobił dla lepszego świata).

      Teraz co się tyczy ochrony nastolatek i nastolatków - tutaj to jest po części powodowanie ryzykiem zajścia w ciąże no i stereotypami wyżej wymienionymi. Reputacja jak córki - na kobiety się czasami poluje i młodsza osoba jest łatwiejszym celem (prawna ochrona młodych osób i dzieci), tak i ojca - ma być niby męski.

      Pozdrawiam i proszę nie brać moją odpowiedź jako prowokację czy agresję. Lubię was.

      Usuń
    5. @up
      Piękne, heteroseksualne kobiety to mogą sobie nie wyobrażać, bo kolejka adoratorów sama się ustawia (niestety nie zawsze tych, których by chciały widzieć).
      Dużo mężczyzn zapomina jednak, że są jeszcze inne, a one mogą mieć faktyczny problem ze znalezieniem partnera.
      (Dodam jeszcze, że kobiety muszą sprostać wyższym standardom wizualnych, niż faceci.)

      Usuń
    6. Hej Nitko,
      Rozmowa była o nieokrzesanym seksie. Parę postów nawet wytyka takie podejście, nie mniej jednak jest punktem wyjściowym we wpisie Kici. Co się tyczy związków, lub intymności, tutaj mężczyźni już wychodzą bardziej na prostą z kobietami.

      To ze sprostaniem standardom wizualnym jest trudne do zweryfikowania. Może jakaś dobra dusza dyskutującego podepnie wyniki badań. Zdarzają się oczytani ludzie.

      Usuń
    7. dobra dusza? w internecie? Ja zawsze mam wrażenie, że internet wyzwala w ludziach najgorsze instynkty

      Usuń
    8. Zależy od tego na jakie strony się chodzi. Tak jest też w realu z tą różnicą, że jest trudniej podróżować a w Internecie jest to parę klików. Nie wierzysz to proszę, można się napotkać na takich "miłośników": http://blog.myletsadopt.com/2011/03/22/the-rape-of-sincan/

      Podobne sceny powszechne w Płd Afryce, wolę już nie wyszukiwać nic na ten temat.

      Usuń
  21. Mogłabyś może napisać o Grace Mann? Jesteś jedną z najbardziej znanych feministek w polskiej blogosferze, a świat musi się o tym dowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  22. Naprawdę nie rozumiesz dlaczego ojcowie, (pomijając fakt, że ten motyw to spore wyolbrzymienie) bardziej boją się o córki niż synów? Dla ojca syn dorasta i staje się mężczyzną odpowiedzialnym za swoje życie, bo i sam ojciec jest mężczyzną, więc wie jak to było z nim. Natomiast córka zostaje dla niego małą dziewczynką, którą trzeba chronić. Ile dziewczyn jest zaczepianych przez facetów na ulicach? A ilu facetów jest zaczepianych przez kobiety? Sama nie dałaś ostatnio rysunku o różnicy na temat "dlaczego mężczyźni boją się kobiet i dlaczego kobiety boją się mężczyzn"? Zadziwia mnie, jak w tym dążeniu do zaprzeczania istnieniu jakichkolwiek różnic między kobietami i mężczyznami nie potrafisz już zrozumieć najprostszych zjawisk.

    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabrzmiało to trochę tak jakby wszystkie kobiety były słabe i bezbronne :/, rozumiem są ludzie słabsi i silniejsi pod względem fizycznym ale to nie ogranicza się tylko do córeczek. Ja sama za żadne skarby nie chciałabym być postrzegana przez swoich rodziców jako słabiutka i krucha, że ktoś mnie dotknie i od razu umrę, może i bandy dresów nie rozgromię ale skąd wiesz, że nie jestem np. psycholką z nożem w ręku, wariatką za kierownicą albo dilerką z pistoletem, myślisz, że wtedy by mnie obchodziło czy atakuję czyjegoś silnego synka? (Oczywiście wiem, że to słabe porównanie ale nie zgadzam się z tym, że trzeba tak starannie chronić i pielęgnować swoje córeczki w końcu wyjdzie na to, że dostaną kopniaka w tyłek; ponieważ nie oszukujmy się, świat nie jest milutki; i pobiegną z płaczem do tatusia... no to jest po prostu śmieszne).

      Usuń
    2. Nie chodzi o to, że jesteś w jakiś sposób upośledzona - po prostu, czy chcesz czy nie, należysz do słabszej połowy ludzkości. Tak, słabszej fizycznie. Kobieta lekkoatletka osiąga mniej więcej taką siłę i wydolność fizyczną, co nieuprawiający żadnych sportów mężczyzna - tak, to NIE JEST sprawiedliwe, ale to prawda, tak jak to, że kobiety mają mniej erytrocytów i większy procent tkanki tłuszczowej w ciele. To fizjologia, nie zmienisz tego.
      A serio, o ile częściej zdarzają się zakończone jakimiś trwałymi uszkodzeniami u ofiary napaści mężczyzn na kobiety, niż kobiet na mężczyzn? Czasem siłuję się dla zabawy z moim chłopakiem. On jest w stanie wywinąć mną w powietrzu fikołka, ja nie jestem w stanie przygwoździć go do podłogi tak, aby nie wstał. Wiem, że gdybym ja go uderzyła, może skrzywiłby się z bólu - natomiast gdyby on uderzył mnie, to by mnie przewrócił, albo nawet połamał.
      I proszę nie lamentować przykładami kobiet siłaczek i mężczyzn wymoczków, bo mówię o większości, a nie wyjątkach.

      Usuń
    3. Ej, a mogę jakieś badania dot. tych lekkoatletek? Bo wydaje mi się to absurdalne. /Anonim spoza dyskusji

      Usuń
    4. Naturalnie:
      www.umed.pl/skn-medsport/prezentacje/wydolnoscfizyczna.ppt

      http://portalaktywni.com/aktualnosci/kobieta-i-mezczyzna-roznice-w-treningu/

      http://www.runners-world.pl/trening/Kobiety-kontra-mezczyzni,4797,3 - tutaj proponuję zwrocić uwagę na wywiad z drem Marksem, który przyznaje, że mimo przebąknięć przedmówców o mniejszym zapotrzebowaniu ze względu na mniej mięśni" wydolność kobiet jest mniejsza.

      Poza tym, pomyśl logicznie - po co ustalono podział na płcie w konkurencjach sportowych? No bo nie po to, żeby szatnie były osobno. Porównaj wyniki sportowe kobiet i mężczyzn w tych samych kategoriach, np. biegi. Nigdy jeszcze nie widziałam, by kobieta z pierwszym miejscem miała lepszy czas niż mężczyzna z pierwszym miejscem.

      Usuń
    5. Chodziło mi o przyrównanie lekkoatletki do mężczyzny nieuprawiającego sportu. Czytaj własny tekst nim odwołasz się do pytania odwołującego się do niego. Otwiera mi się tylko jeden link i zawiera w sobie prezentację z obrazkami z kreskówek. Prosiłabym o coś możliwie czytelniejszego odwołującego się do tego jednego porównania.

      /Anonim spoza dyskusji.

      Usuń
    6. Anonim raczej ostro przegiął, lekkoatletka przebije faceta bez kondycji bez żadnych problemów w kwestii wydolności organizmu. W kwestii siły - zależnie od dyscypliny; kobieta uprawiająca zawodowo biegi może mieć pewne problemy z pokonaniem różnicy między płciami, ale pani parająca się rzutem dyskiem rozwali standardowego kowalskiego na łopatki.

      Jeżeli chodzi o bardziej logiczne porównania - reprezentacja Kanady w hokeju kobiet regularnie gra sparringowe mecze z drużynami chłopaków z liceum - niejednokrotnie dostając od nich łomot. A są najlepszą kobiecą drużyną w tym sporcie. Ale jest istotna różnica między nastolatkiem uprawiającym sport a niećwiczącym facetem w wieku średnim.

      Usuń
  23. Odpowiedź jest prosta: ojcowie przeważnie chcą widzieć w swych synach silnych, niezależnych ludzi, a w córkach królewny do rozpieszczania, które na zawsze mają pozostać ich maskotkami. Analogicznie, matki przeważnie hołubią synów, zaś córki traktują bardziej wymagająco. Od czego to zależy? Odpowiedź jest również prosta: od ludzkiej, pierwotnej psychologii (zaznaczam, że nie twierdzę, że mechanizm ten jest słuszny i niewart zmiany). W dziecku tej samej płci widzimy potencjalnego siebie, więc chcemy wychować go na kogoś, kim sami chcielibyśmy być (ojcowie synów na twardych badassów, matki córki na silne, niezależne, zorganizowane kobiety), zaś w dziecku płci przeciwnej widzimy... takiego jakby partnera, ale bez pierwiastka seksualnego. Mamy ochotę mu dogadzać, zabiegać o jego względy. Chcemy, żeby był przede wszystkim szczęśliwy, i żeby nas kochał. Nas, stąd częsta "zazdrość" o partnera dziecka płci przeciwnej.

    Jeżeli natomiast chodzi o "śmieszną" teściową i teścia badassa, to sprawa tyczy się generalnego poglądu na to, jak groźna jest kobieta, a jak mężczyzna. Dodajmy do tego wiek: "teściowie" będą już pewnie pod 50, kiedy to mężczyzna zdaje się przeciętnemu człowiekowi w sile wieku - wcale nie słabszy od 30-latka, za to doświadczony, mniej porywczy, mądrzejszy - budzący szacunek. 50-latka dla przeciętnego człowieka to już taka "babcia" - może jeszcze próbuje być atrakcyjna, ale wychodzi Grażyna, ma menopauzę (a więc jest też rozchwiana emocjonalnie), jej sprawność fizyczna maleje, do tego zamiast być "mądra" mądroscią lat, jest zacofana przez lata przy dzieciach i garach, tudzież w monotonnej pracy. Nic dziwnego, że w masowej wyobraźni 50-letni facet wygrywa każdy konkurs na badassa z 50-letnią kobietą. Sorry, taką mamy mentalność.

    OdpowiedzUsuń
  24. Takie wpisy przypomina mi paradoksalną logiczną zasadę: z fałszywych przesłanek można wyprowadzić drogą poprawnego wnioskowania prawdziwą tezę. Pasuje tu jak ulał. Albo jak klucz do zamka ;>

    O właśnie: nie ma co wymyślać temperówek i ołówków. Klucz który otwiera wiele zamków to nie klucz, tylko wytrych. A używają go mało przyjemne typy (sprawdzić, czy nie ślusarz).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w sumie - ołówek który temperuje się wielokrotnie to cholernie dobry ołówek który żal nam jest wyrzucić. Paździerzowe cholerstwo, którego temperowanie jest równie przyjemne co seks z klaczą, zazwyczaj ląduje na stercie zagubionych po pierwszej próbie ostrzenia.

      Usuń
    2. Jak plasują się ołówki automatyczne w tej metaforze? :D

      Usuń
  25. Niestety, jeśli chodzi o seks, to kobiety są surowiej oceniane. Samo istnienie takich powiedzeń jak przytoczyłaś to potwierdza. Mówi się także, że "chłopak powinien się najpierw wyszumieć" i tym podobne bzdety. Wielu mężczyzn uważa, że najlepiej jakby ich partnerki nie miały wcześniej kontaktów seksualnych z innymi, a już sami w stosunku do siebie takich zasad nie stosują. Ja niezależnie od płci dziecka starałabym się mu przekazać, żeby po prostu uważało na siebie, żeby nie doszło do niechcianej ciąży i chorób, żeby zastanowiło się najpierw co dana relacja znaczy dla niego, a co dla partnera, żeby nie było potem przykrych sytuacji. Ktoś powiedział wcześniej o tym, że ojciec martwi się czy córka nie zostanie wykorzystana, ale przecież kobiety również mogą wykorzystywać mężczyzn, więc taki przekaz powinno się kierować do obu płci, żeby uważali kogo obdarzają sympatią, żeby szanowali drugą osobę. Owszem, dziewczęta jako słabsze fizycznie może bardziej narażone są na przemoc, ale to moim zdaniem nie jest pobudką tych "tatusiów badassów". Przecież oni nie ostrzegają córek przed gwałcicielami, tylko chcą przegonić z założenia każdego chłopaka, który pojawia się w ich życiu, by córka nie miała z nimi kontaktu seksualnego. Więc nie mylmy tutaj prawdziwej troski o dziecko z potrzebą zaznaczenia kto jest silniejszym samcem. Bo w pierwszym przypadku ojciec powie córce "uważaj dziecko, żeby ktoś ci krzywdy nie zrobił", a w tym drugim będzie przepędzał potencjalnego zięcia. I pragnę też przypomnieć, że zazwyczaj te matki, które są przeciwne dziewczynom swojego syna, nie mają mu za złe, że uprawia z nimi seks, tylko zaczynają się niepokoić jak relacja jest poważna i syn zaczyna bardziej cenić zdanie partnerki niż matki. W przypadku przytoczonych w tekście tatuśków, ojca przeraża sama myśl, że córka może uprawiać z chłopakiem seks, więc i tutaj jest wielka różnica.

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam wrażenie, że trochę przesadzasz. Tzn. wychodzisz od patriarchalnych stereotypów, potem rzucasz uogólnieniami i wyciągasz beztroskie wnioski.

    Naprawdę nie masz do czynienia z ludźmi, którzy troszczą się o dzieci obu płci i nie stosują podwójnych standardów seksualnych?

    Naprawdę ten tekst o seksualnym obserwowaniu ciała synka komuś wydaje się ok w odniesieniu do córki?

    Plus - naprawdę odczuwasz taką niechęć do wszystkich chrześcijan czy węziej osób akceptujących etykę Kościoła Katolickiego?

    OdpowiedzUsuń
  27. A ja sobie tylko dodam, że w czasie gdy Ty tu piszesz notki długie jak niewiadomo co (lub może właśnie wiadomo, w kontekście jej tematu :P?), to tam Barwy Biedy są biedne i aktualizowane co 20 dni. I przy całej sympatii do Twojego stylu rysowania, to jako kobieta uważam, że to co piszesz jest niesprawiedliwe. Jak już ktoś wyżej powiedział, ku*wy mogą być obojga płci. Poza tym wolę, żeby nasza kultura chroniła dziewictwo, niż żebyśmy mieli ciąże 12-latek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to nie jest sytuacja typu tertium non datur. Przed ciążami dwunastolatki można chronić na różne sposoby, a zwykle to właśnie w kuturach z fijołem na punkcie dziewictwa kobiety są mniej bezpieczne i częstsze są nadużycia seksualne wobec kobiet i dziewcząt (hint: małżeństwa przed 16 rokiem życia, karanie kobiet za to, że zostały zgwałcone).

      Usuń
  28. Wiecie co? Jako mężczyzna czuję się już zmęczony feminizmem. Zasady które mi wpajano jako dobre wychowanie obecnie mogą zostać odebrane negatywnie. Nagle się okazuje że kobiet nie obowiązują normy kulturowe. Dziś kobietom jeśli zechcą wolno obnażać się publicznie, ubliżać innym, być agresywnymi. Środowiska przestępcze również się feminizują. Jutro zapewne feministki będą mogły palić gwałcić i zabijać bezkarnie. O, przepraszam nie gwałcić, tylko realizować swój popęd seksualny wbrew odmową nietolerancyjnego samca. Tak, samca, bo do tego mężczyźni są dziś sprowadzani. Wielu moich kolegów dzieli ze mną ten pogląd. Jako mężczyzna jestem już zmęczony feminizmem. Jestem za tym by kobietom wyzwolonym przekazać władzę i wydać broń.
    Od mężczyzn wymaga się coraz więcej, jednocześnie dusząc go nakazami i zakazami społecznymi pod egidą ochrony interesów kobiet. Od tysiącleci nic w tej materii się nie zmieniło. Facet który nie przyniesie do domu mamuta/pieniędzy jest nikim. Facet który nie zadba o partnerkę to śmieć. Facet który straci nad sobą panowanie to zwierze. Facet zawsze musi być najlepszy, najsilniejszy, musi być oparciem dla innych.
    Co? Że kobiety tego nie oczekują? Nie muszą, my sami tego od siebie oczkujemy, taka jest nasza natura. Kalkulacja zero-jednykowa, wszystko lub nic. Jesteś zwycięzcą albo umierasz. Jeśli feministki tak bardzo chcą, niech wezmą również ten ciężar. A skoro to kobiety chcą być na szczycie, mężczyzną zostaje tylko... śmierć.
    Jetem tak bardzo zmęczony feminizmem. Tej fali nie można zatrzymać, ona będzie się rozwijała. A gdy nadejdzie noc długich noży, bo tak to się zapewne skończy. Gdy kobiety dojdą do wniosku że czas pozbyć się swego "odwiecznego ciemiężyciela". Nie będę się ukrywał. Wprost przeciwnie, sam zgłoszę przed pluton egzekucyjny. Ja naprawdę jestem zmęczony feminizmem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, przesadzasz. Zawsze możesz spróbować uciec do takiej Arabii Saudyjskiej na przykład. Albo bliżej do Francji. Myślę, że zanim "nadejdzie noc długich noży" to tam już będzie kalifat. :D

      Usuń
    2. Jesteś uroczy, kiedy się wściekasz. Ale może nie zaprzątaj swojej ślicznej główki wymyślaniem takich tyrad.

      Usuń
    3. "Facet który nie przyniesie do domu mamuta/pieniędzy jest nikim. Facet który nie zadba o partnerkę to śmieć. Facet który straci nad sobą panowanie to zwierze. Facet zawsze musi być najlepszy, najsilniejszy, musi być oparciem dla innych.
      Co? Że kobiety tego nie oczekują? Nie muszą, my sami tego od siebie oczkujemy, taka jest nasza natura.""

      Tylko widzisz, to są właśnie efekty dominacji mężczyzn, standardy krzywdzące mężczyzn też są piętnowane przez feminizm.

      Feministki/feminiści to osoby uważające że kobiety i mężczyźni są równi, powinni mieć takie same prawa i obowiązki. Tyle. Tylko tyle. Bardzo współczuję że ty i twoi koledzi jesteście tacy zmęczeni faktem że jakaś grupa społeczna, tak mniej więcej 50% populacji chce być tak samo traktowana.

      Usuń
    4. Taka powierzchowa równość również krzywdzi mężczyzn. W cale nie zdobywa dla nich więcej przywilejów lub lepsze życie. Kiedy masz te same prawa oraz obowiązki jednocześnie mając innych potrzeb, nic nie osiągnełaś. Bardzo bym sobie życzył, żeby współczesny feminizm bronił interesy wszystkich ludzi, wtedy by był aktywnie popierany przez szerokie społeczeństwo. Historiczny mainstreamowy feminism już drzemie w głowie każdego z nas nawet teraz.

      Usuń
    5. Effraitsch, co rozumiesz poprzez historyczny mainstreamowy feminizm? Historycznie to feministki walczyły o prawa wyborcze, równe płace i traktowanie jak człowieka. Jeśli to drzemie w głowie każdego z nas to wspaniale, jesteśmy cywilizowanymi ludźmi.

      I nie przekręcaj sensu wypowiedzi. To oczywiste, że nie będzie identycznych praw i obowiązków dla 60 letniego burmistrza i 30 letniej matki dwójki dzieci, chodzi o to, żeby na takim samym stanowisku obie płci otrzymywały równą pracę i możliwości rozwoju, żeby ojciec miał tyle samo praw i obowiązków co matka (tak, feministki widzą, że ojcowie są często dyskryminowani przez sądy i walczą z tym) i żeby agresywna kobieta była karana tak samo jak agresywny mężczyzna.

      Usuń
    6. Tak. Oczywiście można znaleźć wyjątki, ale ich się staramy reedukować lub zamykać by chronić społeczeństwo (lub oboje).

      Przepraszam, nie o przekręcanie mi chodziło, ale rzeczywiście można obwiniać 1) mainstreamowe media oraz 2) takie różne sobie Kiciputki; za to, że nie potrafia zaprezentować feminizm oraz feministki/ów jako obrońcow a nie agresywnych fanatików pozbawienych jakichkolwiek resztek współczucia oraz myślenia krytycznego.

      Na moje po prostu teraz jest pora kompensować pozytywną dyskriminację którą własną agendą spowodowali. Czyli takie gaszenie pożaru który sami założyliśmy oczekując, że za to zostaniemy wyróżnieni...

      Tak jak socialiści lubia tworzyć biede bo a) mogą z nią walczyć oraz b) mają elektorat

      Usuń
    7. Z tą "pozytywną dyskryminacją" trzeba się zastanowić, czy została spowodowana agitacją feministek, czy jest po prostu efektem ubocznym patriarchatu. Tak sztandarowy przykład to właśnie te prawa ojców (w przypadku rozwodu dziecko zostaje z matką, nawet jeśli opieka ojca byłaby odpowiedzialniejsza, zdrowsza itp). Dlaczego tak jest? Przez bojujące feministki? Niekoniecznie, bo to nie one przez pokolenia popierały stereotyp że miejsce mężczyzny jest w pracy a kobiety w domu przy dzieciach.

      Zresztą ta pozytywna dyskryminacja to margines. To o co kobiety od dawna walczą nie jest osiągnięte. Kobiety ciągle zarabiają mniej, ciągle mają zamkniętą drogę na wyższe stanowiska, w reklamach ciągle jest kobieta ze szczotką do kibli, szorująca okna czy gotująca obiad. W głowach siedzą nam stereotypy. Kompensowanie tego co muszą niesprawiedliwie znosić mężczyźni można porównać do sytuacji białego rapera. Działa w środowisku zdominowanym przez czarnych i ma przez to nieprzyjemności za które zrzuca winę na "odwrotną dyskryminację" i nawet może mieć rację. Tylko że parę ulic dalej policja aresztuje czarnoskórego chłopaka bo wygląda podejrzanie. Kto ma większy problem?

      Usuń
    8. Dobra, zgodzę się, ale jakie jest poprawne rozwiązanie skoro częściowe/połowiczne nie działa nawet krzywdzi ludzi.

      Kobiety w Polsce na porównywalnych pozycjach zarabiają tylko nieznacznie mniej niż mężczyzni. Zresztą u mnie w zespole też większość ludzi (nie każdy) zarabia mniej ode mnie a to jesteśmy sami mężczyzni (bo kobiety tej pracy wykonywać po prostu nie chcą). Na podstawie tego się nie da nic wywnioskować. Co się tyczy wyższych stanowisk, kierownictwa, polityki to jest też kwestia odsetka psychopatów wśrod kobiet i mężczyzn, te pozycje po prostu przyciągają jeżeli wręcz nie wymagają chorą myśl.
      Szkoda, że piszesz, że tego muszą (choć słusznie, iż niesprawiedliwie) znosić. Porównanie nie zbyt pasujące - biały raper może mieć odbiorców którzy się z nim nie potrafią utożsamić no i jest wyjątkowy przez zdobywa przewage. Zresztą w Polsce to nic wyjątkowego. U nas to raczej Cyganie się w tym specjalizują.

      Usuń
    9. Nie mówię, że muszą to znosić. Mówię że priorytetowa w przytoczonej sytuacji jest walka o ludzkie traktowanie czarnoskórego niż o niedyskryminowanie białego rapera. Analogicznie: kiedy w kulturze kobieta ciągle jest uprzedmiotawiana, dyskryminowana, jest własnością mężczyzn (nie mówimy tylko o Polsce) to jest to bardziej palący problem niż np. fakt że facet może zostać nazwany szowinistą. Chodzi o porównanie skali problemu.

      Pierwszy mój komentarz odnosił się do takiego właśnie "zmęczonego tym całym feminizmem" faceta. Ciężko współczuć jemu i jego kolegom, kiedy stykamy się z dużo poważniejszymi problemami. To tak jakby właściciel plantacji oburzał się, że jego głupi murzyni znowu się buntują i jest mu przez to tak ciężko...

      Usuń
    10. Czarnoskóry jest traktowany ludzko - nieludzie nie mogą popełniać przestępstw lub wykroczeń. Oczywiście mowa zachodniej kulturze (w tym Polsce). Na reszte nie mamy wpływu. Możemy tu sobie przytakiwać głowami i tak to nic nie zmieni na tym, że coraz więcej ludzi i kobiet będzie żyć pod opresją. Ponieważ tam się właśnie rodzą. Taki ucisk prowadzi do większej rozrodczości przez co więcej ludzi cierpi i ten system się napędza. Tutejsze męczenie ludzi płci męskiej na to nie pomoże. Trzeba najpierw wytłumaczyć dlaczego tak się dzieje, dlaczego kroki które krzywdzą ludzi są potrzebne. Musi to być zrobione w taki sposób aż to ludzie przyjmą za swoje a to się nie dzieje. Jest to tylko ideologia jak za komuny. Nikt w to nie wierzył, komunistami byli ludzie jeno na oko jak te słynne rzódkiewki.

      Tak, przedmówca zlalczał i tak samo jak wielkofarmer z buntującą siłą roboczą, może to mieć złe skutki na gospodarkę i rozwój spoleczeństwa, przodowanie. Rzym, Stany Zjd., Sojusz Radziecki, te państwa były budowane na niewolnikach i dzięki nim przodowały bardziej niż by to było inaczej możliwe. Mi sie to nie podoba, ale co z tego skoro mogli przez to wywierać wpływ na lub od razu podbijać inne subjekty?

      Usuń
    11. >mężczyźni odpowiadają za 90% przemocy
      >płacz, bo babie się nie podoba że ją liżesz po łapie albo że otwierasz jej drzwi

      TRZYMAJCIE MNIE BO HHAHAHAHAHA XDDDDDDDDD

      Usuń
    12. 1.Skąd wniosek że mężczyźni odpowiadają za 90% przemocy?
      Otóż z tego samego źródła które twierdzi że kobieta nadaje się tylko do garów, czyli ze stereotypu.
      2. autor nie płacze że kobiecie się nie podoba, tylko że sam nie wie jak ma się zachować żeby nikogo nie urazić.

      Usuń
    13. "Otóż z tego samego źródła które twierdzi że kobieta nadaje się tylko do garów, czyli ze stereotypu".

      Nie ze stereotypu, tylko z badań, i jest ich cała masa.
      "Men are the major perpetrators of violent crime. Data from the United States for the period 1980 to 2008, for example, shows that men were responsible for 90% of the murders committed during that period. [1]" A to tylko USA, na całym świecie jest podobnie, nie będę tu wklejać wszystkich badań, bo mi się nie chce.
      Mężczyźni również nieporównywalnie częściej gwałcą kobiety i innych mężczyzn niż kobiety mężczyzn i inne kobiety. Gwałt to problem mężczyzn. Że nie wspomnę o odpowiadaniu za wszystkie największe ludobójstwa i wojny tego świata. Mężczyźni królują w każdym przestępstwie, poza kleptomanią, której przypadki częstsze są u kobiet (to jedyny wyjątek) - tak wynika z bodaj największego przeglądu dotyczącego przestępstw i płci (Lee Ellis 2009 https://books.google.pl/books?id=BPlslrrgQyoC&printsec=frontcover&hl=pl#v=onepage&q&f=false)

      Są również badania dot. przemocy domowej, której też w przeważającej części dopuszczają się mężczyźni:
      "From 1994 to 2010, 90% of victims of domestic violence were women. http://www.bjs.gov/content/pub/pdf/ipv9310.pdf

      other source: http://www.statcan.gc.ca/pub/85-002-x/2014001/article/14114/section02-eng.htm#a2
      80% of domestic violence victims are women. 52% of victims of violent crime victims in general are women and 41% of those were victimized by a current or ex-partner, compared to only 12% of male victims of violent crime who were victimized by a partner.
      other source: http://www.americanbar.org/groups/domestic_violence/resources/statistics.html
      According to the U.S. Department of Justice, between 1998 and 2002:
      84% of spouse abuse victims were females, and 86% of victims of dating partner abuse at were female. http://www.americanbar.org/groups/domestic_violence/resources/statistics.html
      Males were 83% of spouse murderers and 75% of dating partner murderers http://www.americanbar.org/groups/domestic_violence/resources/statistics.html"

      Usuń
    14. A ile mamy na świecie systemów matriarchalnych? To że mężczyźni są u władzy sprawia że kobiety nawet jakby chciały miałyby problem dokonywać równie wiele przestępstw. Druga sprawa że badania powołują się jedynie na ODNOTOWANE przestępstwa. Ze względów kulturowych mężczyźni boją się zgłaszać że zostali skrzywdzeni przez kobietę. Przypomnę jeszcze że w 45 stanach USA (i FBI) prawo nie przewiduje czegoś takiego jak gwałt na mężczyźnie. Tak więc zgłoszenia trafaka do kosza.

      A wracając do tematu. Feministki mówią jak się NIE zachowywać, ale nie dają pozytywnych przykładów. Dorastając chłopcy wzorują się na archetypach męskości z literatury i filmu. A co tam jest? Rycerze, żołnierze, barbarzyńcy itd. Wmawia się nam że mamy chronić kobiety, jako istoty bardziej wartościowe, i być dla nich uprzejmymi. Aż tu nagle jak filip z konopi wyskakują feministki i mówią że takie myślenie krzywdzi kobiety. Może mają rację, ale mogły by z łaski swoje dać nam jakiś wzorzec do naśladowania. Same nakazy i zakazy do niczego nie prowadzą. Drogie Kobiety, powiedzcie jak mamy się zachowywać, to zrobimy co w naszej mocy by się dostosować. No proszę, całościowy obraz postaci z którą mamy się utożsamiać.

      Usuń
    15. "To że mężczyźni są u władzy sprawia że kobiety nawet jakby chciały miałyby problem dokonywać równie wiele przestępstw".
      Eee, no właśnie chodzi o to, że mężczyźni stworzyli system opresji, w którym mogą kontrolować kobiety m.in. za pomocą przemocy. Więc to z mężczyznami jest problem. Nie ma sensu gdybać, zastanawiać się, co robiłyby kobiety, gdyby nie patriarchat. To równie śmieszne jak gdybanie białego, jakimi rasistami mogliby być wobec nich czarni, gdyby to biali pierwsi nie zaczęli ich wyzyskiwać... Niedorzeczne.

      "A wracając do tematu. Feministki mówią jak się NIE zachowywać, ale nie dają pozytywnych przykładów".
      Eee, przecież feministki cały czas mówią o potrzebie równościowego wychowania, pozbawionego stereotypów itp. To MEN zatwierdza podręczniki dla dzieci pełne stereotypowych ról (nawet niedawno była afera z tego powodu), a feministki przeciwko temu protestują. Feministyczne publikacje dla dzieci są określane przez skostniały kato-prawicowy establishment tego kraju jako antyrodzinne, deprawujące, degradujące, zagrażające tradycji itp. itd. Oczywiście, najgłośniej krytykują mężczyźni.

      "Wmawia się nam że mamy chronić kobiety, jako istoty bardziej wartościowe, i być dla nich uprzejmymi".
      Nawet, jeśli wam kiedyś wmawiali, to jakoś tego nie widać (wtedy nie byłoby wszechobecnej dyskryminacji i seksizmu wobec kobiet). To po pierwsze, a po drugie: nie pisz tak, jakby uprzejmość względem drugiego człowieka miała być jakimś specjalnym przywilejem.

      Usuń
    16. Co do brutalności to nie tylko gdybanie co by było jakby nie było patriarchatu. Działania feministek przynoszą wbrew pozorom efekty, a ja zaczynam się obawiać co jeśli skłonność do przemocy nie jest jakąś szczególną domeną mężczyzn. Wszak sztandarową teorią (nie spieram się czy to prawda czy nie) feminizmu jest iż między płciami nie ma wcale tak dużych różnic. Co jeśli w przyszłości kobiety okażą się brutalniejsze lub bardziej kreatywne. Istnieje możliwość że niektóre "wyzwolone i swawole" kobiety postanowią naśladować również negatywne wzorce od mężczyzn. Pół biedy jeśli ,jak mężczyźni, stosować przemoc instrumentalnie, gorzej jeśli obiorą przemoc jako cel sam w sobie.

      Specjalnie dla ciebie postanowiłem sprawdzić znane informacje na temat ISIS. W przeciwieństwie do talibów nowocześni ekstremiści pozwalają swoim kobietą, tym zindoktrynowanym, czasem dokonywać egzekucji jeńców. Nie wiem czy to jakiś postęp czy zwykły cynizm terrorystów. Niepokojący jest natomiast entuzjazm tych kobiet. "Tresurą" niewolnic (seksualnych i roboczych) ISIS również zajmują się zradykalizowane kobiety. Wydaje mi się to szczególnie plugawe, ale to zapewne przez mój konserwatyzm.


      Co do MEN i braku wzorców, nie dałoby się jakoś z innej strony. Nie wiem komiks, powieść, film, serial. Jakaś instrukcja/poradnik w internecie jak być dobrym mężczyzną. Wypromujcie jakiegoś wzorcowego feministę. Bo nawet ja jako mężczyzna chce współpracować to pojedyncze hasła ciężko mi skonsolidować. Rozpracowujecie stereotypy i chcecie reedukować, ale dla kogoś kto na stałe w tym nie siedzi przekaz feminizmu jest rozmyty. Opisujecie drogę, zamiast przedstawić obraz docelowy.
      Zgadzam się że między ideą "chronić kobiety, jako istoty bardziej wartościowe, i być dla nich uprzejmymi" a realizacją jest kiepsko, żeby nie powiedzieć tragicznie. Seksizm jest plagą, choć odpowiedzialność zbiorowa jaką stosujesz jest dyskryminując. Osobiści staram się zachowywać jak najlepiej. Ale podkreślam jeszcze raz zmiany trzeba zacząć oddolnie. Nie od nakazu ministerstwa, lecz od kultury, wskazywania pozytywnych wzorców.

      Usuń
    17. Społeczności zdominowane przez kobiety są spokojniejsze i bardziej pokojowo nastawione (zarówno wśród zwierząt jak i ludzi). Wszędzie największym problemem są samce alfa, to one prowadzą do agresji.
      (Ten blog jest pisany przez faceta, jakby co):
      http://demoniczne-samce.blogspot.com/2014/06/o-wyzszosci-matriarchatu.html
      http://demoniczne-samce.blogspot.com/2014/05/niech-pan-spojrzy-na-pawiana.html
      http://demoniczne-samce.blogspot.com/2015/02/to-kobiety-spacyfikoway-zachodnia.html

      Więcej o agresji mężczyzn, czyli o tym, jak wzorce narzucane kobietom (pośrednio) i mężczyznom (bezpośrednio) krzywdzą kolejne pokolenia mężczyzn (jeśli cię to interesuje, to dokładnie przeczytaj całość, żebyś niczego nie przekręcił i nie doszedł do błędnych wniosków): http://demoniczne-samce.blogspot.com/2014/05/dlaczego-mezczyzni-sa-agresywniejsi

      Co do kobiet w ISIS: sądzę, że gdyby te kobiety się sprzeciwiały, to mężczyźni by je zabili. Poza tym, to nie one są pomysłodawczyniami ruchu, jak i nie stoją za religią, w imię której walczą ekstremiści.
      W mojej osobistej opinii (nawiązując do problemu agresywnych samców alfa w społecznościach naczelnych), gdyby nasze społeczeństwo składało się z samych bet i nie istniałyby religie (zwłaszcza monoteistyczne, androcentryczne, o charakterze ekspansywnym) ani nacjonalizm - czyli wynalazki mężczyzn, nierozerwalnie połączone z patriarchatem - to do konfliktów zbrojnych dochodziłoby tylko w walce o terytorium i zasoby. Tak czy owak, byłoby mniej wojen w naszej historii.

      "Jakaś instrukcja/poradnik w internecie jak być dobrym mężczyzną. Wypromujcie jakiegoś wzorcowego feministę".
      To jest właśnie problem z mężczyznami. Dlaczego nie możecie sami poczytać jakichś publikacji, książek? Gdyby wam serio zależało, to sami byście się tym interesowali. Odwiedzając strony feministyczne, nawet polskie, nietrudno natrafić na dobre teksty (zarówno polskie jak i przetłumaczone z angielskiego). Ale sądzę, że w twoim przypadku najlepiej byłoby zacząć od podstaw, w stylu "Druga płeć" Simone de Beauvoir oraz "Uwikłani w płeć" Judith Butler, jak również "Paradoks macho" Jacksona Katza i "Teoria feministyczna. Od marginesu do centrum" bell hooks (autorka życzy sobie, aby jej imię i nazwisko pisać małymi literami), ta ostatnia pozycja skupia się na klasowym i rasowym aspekcie feminizmu. Poczytać, przetrawić, przemyśleć. Polecam ci nawet bloga, do którego link wstawiłam; zawiera masę ciekawych notek - zawsze ze źródłami, odniesieniami do literatury itp. Fajne są też filmy w stylu "Miss Representation" (o postrzeganiu kobiet przez pryzmat mediów).
      A co do "promowania feministów" - mężczyźni sami powinni przejawiać jakąś inicjatywę.

      "Seksizm jest plagą, choć odpowiedzialność zbiorowa jaką stosujesz jest dyskryminując"
      Bierność znacznej większości mężczyzn (o której wspomina m.in. Jackson Katz w swojej książce) jest przyzwalaniem na zło, a więc pośrednio się do niego przyczynia.

      Usuń
    18. "Bierność znacznej większości mężczyzn jest przyzwalaniem na zło, a więc pośrednio się do niego przyczynia." Bierność (w przypadku dyskryminacji) wynika między innymi z założenia iż jeśli obydwie płcie są równe kobiety dadzą sobie radę same, a pomoc byłaby wprost obraźliwa. Można od czasu do czasy coś podsunąć i zasugerować jakieś rozwiązanie, jednak jakaś zdecydowana reakcja utwierdziłaby dyskryminującego w jego przekonaniu. Bo jak można mówić o równości kiedy jedna ze stron potrzebuje wsparcia? Takie myślenie to pójście na łatwiznę, ale jest powszechne. I szczerze mówiąc niewielu mężczyzn chce to analizować, bo jeszcze by wyszło że są źli.

      Tak naprawdę, o czym często się zapomina, psychika mężczyzny jest dość krucha. A kiedy rozum śpi budzą się demony. Jeśli wybić umysł z utartych torów jak patriarchat, może dojść do przemocy. Albo do załamania, albo samobójstwa, albo do paniki i tendencji ucieczkowej.
      Dobrze znosimy natomiast zagrożenie życia, niesprawiedliwość, ogólnie zło w otoczeniu.

      Usuń
    19. Harmonio, masa Polaków nie czyta w ogóle a Ty tutaj podajesz kilka książek jako gołe minimum do ogarnięcia samego wąskiego tematu.

      Co się tyczy samców - nie wszędzie są bardziej agresywne lub większe. Nie można uogólniać, na przykład hyeny, ale pewnie poza ssakami różne inne formy życia.

      Podejście do pomysłów, wynalazków, wzorców jako męskich to już czysta ideologia. Myśli czy pomysły nie są seksistowskie - nie można odrzucić (z kultury/społeczeństwa) koła na podstawie podejrzenia, iż zostało one wymyślone lub wprowadzone przez mężczyzne. Tak samo wzory - są nimy grupy lub jednostki, ale nie płci. Jeżeli się nie zgadzasz, to proszę powiedzieć jak się wzorować na całości męskiej płci skoro nie jest ona w ogóle homogenna...

      Usuń
    20. @Effaraitsch
      Nigdzie nie napisałam, że postrzegam wynalazki itp. jako męskie. o_O Pisałam o religii (szczególnie monoteistycznej, abrahamowej), która jest ideologią. Ideologią androcentryczną i seksistowską. Stawianie obok ideologii, niosącej wartości, neutralnych ideologicznie wynalazków, typu koło, jest śmieszne.
      Nigdzie też nie napisałam, że u WSZYSTKICH gatunków zwierząt samce są większe lub bardziej agresywne. Odnosiłam się do zwierząt, które tworzą społeczności o charakterze patriarchalnym lub matriarchalnym, szczególnie naczelnych (i tak, odpowiednio, mamy patriarchalne szympansy zwyczajne, wśród których współczynnik agresji jest wysoki, dochodzi do zbiorowych gwałtów na samicach a nawet do wojen między stadami - szympansy to bodaj jedyny znany gatunek poza ludźmi, który organizuje wojny - zaś u bonobo, żyjących w społecznościach matriarchalnych, współczynnik agresji i stresu w grupach jest niezwykle niski, do agresji na tle seksualnym nie dochodzi, powszechne są stosunki homoseksualne itd.).

      @Anonimowy
      Właściwie, to, że kobiety powinny zabiegać (ważne słowo) o wsparcie mężczyzn w walce o równość, jest pomysłem liberalnych feministek (uprawiających tzw. "pop feminizm", obecny w mainstreamowych mediach i przyjazny mężczyznom, nie skupiający się właściwie na dekonstrukcji patriarchatu...), zaś radykalne feministki (btw bardziej zróżnicowane pod względem rasy, orientacji i klasy niż liberalne), skupiają się w większej mierze na tworzeniu czysto kobiecych inicjatyw, społeczności, pielęgnowaniu kobiecej solidarności, współpracy itp. Oczywiście, są mężczyźni, którzy je wspierają, ale nikt wołami ich nie ciągnie.
      Also to liberałki wymyśliły, że bycie słabszym musi równać się byciu gorszym. Kobiety w obecnym systemie SĄ na słabszej pozycji niż mężczyźni, bo to mężczyźni dzierżą władzę, są uprzywilejowani i tworzą aparat opresji - tak jak czarni nadal SĄ na słabszej pozycji niż biali (reverse rasizm nie istnieje tak samo, jak reverse sexism, ponieważ czarni i kobiety nie posiadają odpowiedniej władzy umożliwiającej dyskryminację systemową). Wspieranie opresjonowanych grup jest po prostu słuszne. Tymczasem ty piszesz tak, jakby kobiety miały się wyraźnie prosić o pomoc, aby dać biednym, nieświadomym mężczyznom do zrozumienia, że wspieranie walki o równość jest słuszne a bycie seksistą jest "be". o_O To jest dopiero upokarzający pomysł. Natomiast sam fakt pomocy ze strony mężczyzn, gdy inicjatywa wychodzi od nich, wynika z ich wewnętrznych postanowień, przemyśleń, chęci itd., nie jest w żadnej mierze obraźliwy (chwała za to, że potrafią samodzielnie myśleć i wyjść poza własne podwórko. Nieliczni). Jeśli kiedyś spotkałeś się z taką opinią feministki jakiejkolwiek (chociaż ja nie), to pewnie dlatego, że wiele feministek jest zmęczonych tym, iż męskie primadonny zachowują się właśnie tak, jakby kobiety miały się PROSIĆ.

      Mężczyźni tacy krusi...
      Eh, snowflakes all around me.

      Usuń
    21. Tak, ale dla większości myślących ludzi to jest martwą ideologią. Zostaje w społeczeństwie z inercji. Wlecze się w głowach starszej generacji dla której znaczył dużo jako symboliczny punkt oporu przeciw komunizmowi. W Czechach lub wschodnich Niemczech go nie ma a jednak trudno się doczytać słowa chwały na te społeczeństwa. Poza tym feminizm jako ideologia którą opisujesz dla Anonimowego jest też mocno seksistowska oraz agresywna. W takim przypadku jest lepiej zachować status quo oraz stabilność ponieważ alternatywa grozi gorszym stanem docelowym. Z jednej dyktatury do drugiej.
      Dobrze, że wspomnęłaś o bonobach oraz szympansach. Szympans jest bardzo agresywny i niebezpieczny nawet gdy wyrasta poza społeczeństwem szympansów. Bonobo nie. To tylko unieważnia Twój przykład ponieważ ludzi nie można stosownie przyrównać do ani jednej z tych małp. U hien są samice większe i bardziej agresywne. U człowieka być może tylko bardziej agresywne. Jest mało ważne jaką kombinację chromosomów się ma, u innych gatunków może być na płciowej parze XX samiec oraz XY samica. Niepotrzebnie do tego lgniesz.

      Co się tyczy wojen - nie jestem zoologiem ani nic temu podobnego, ale wydaje mi się, iż mrówki oraz inne owady prowadzą wojny.

      To jak reagujesz na Anonimowego jest dobrym ostrzeżeniem i sugeruje, iż ludzie którzy mają smaczek na moc są zbyt agresywni niezależnie od płci. Samo dążenie do mocy wydaje się być wskaźnikiem dyskwalifikującym od brania udziału w polityce.

      Tak tak, i lewacy (nie polityczni) są również dyskryminowani. Harmonio - zawsze znajdziesz grupę która będzie dyskryminowana, ale to jeszcze nie powód na rozwalanie społeczeństwa i wprowadzanie terroru na obywatelach.

      And your hotheadedness makes them all melt. It's time to 'chillax' perhaps?

      Usuń
    22. >agresja
      >rozwalanie społeczeństwa
      >terror na obywatelach

      Chyba nie jestem w stanie merytorycznie odpowiedzieć na taki komentarz. Mózg mnie rozbolał.

      Usuń
    23. Mózg nie ma receptorów bólu. Dlatego by Cie nie bolał nawet gdyby Ci w nim ktoś grzebał łyżeczką. Chociaż oboje wiemy, że to była metafora by mnie zaatakować (czyli poraz kolejny agresja) zamiast dyskutować.

      Marzcie sobie dalej swoje hipisowskie sny. Ale z takim poziomem agresji dobrego społeczeństwa nie można wybudować.

      Usuń
  29. Organy płciowe może się nie zużywają, ale emocje i wrażliwość - tak, jakkolwiek są na to ponoć jakieś metody renowacji :)
    Czy nie traci się czegoś, uznając, że seks to tylko jedna z rozrywek towarzyskich, a nie najbliższa, najczulsza i najintymniejsza z możliwych relacji, do której dopuszcza się tylko osobę, z którą dany człowiek zdecydował się spędzić życie?

    OdpowiedzUsuń
  30. Dzięki za ten wpis, w końcu ktoś dosadnie powiedział to, co krążyło w mojej głowie odkąd zostałam córką. Niech czytają ojcowie i swoje córki wychowują mądrze, żeby znały swoją wartość i dobierały partnerów godnych zaufania, to wtedy takie koszulki będą we wszystkich budziły politowanie. Jakem psycholożka, się pod tym podpisuję i udostępniam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajnie, że jesteś psycholożką ale obawiam się, ze z tego powodu nie dostrzegasz o co chodzi w takich koszulkach. Jak ktoś niżej napisał, to zabawny sposób by powiedzieć, że rodzić troszczy się o swojej dziecko i nie chce by ktoś je skrzywdził także emocjonalnie. Psycholog chyba powinien rozumieć, że rodzice maja prawo niepokoić się o swoje dziecko. A koszulki, rany to tylko koszulki równie dobrze możemy pochylać się nad napisami na furtkę "on dobiega do furki w 3 sekundy, a ty?" "albo jeśli on cię nie zagryzie ja cię zastrzelę" może dowcipkowanie sobie z gróź karalnych nie jest zabawne ale nikt tak na prawdę nie chce nikogo zabijać... ludzie trochę dystansu do świata, nie wszędzie są patologie. Mój ojciec też tak żartował (jak na tej nieszczęsnej koszulce) i nie miał na myśli nic patologicznego. Ojcowie uważają, że ich córeczki są najpiękniejsze najmądrzejsze i nie chcą by stało się im coś złego. Co w tym złego, jeżeli taka koszulka śmieszy i ojca i córkę?

      Usuń
  31. Bo to jest tak. Jak chlopak zaciazy to tak jakby splunac przez okno na podworko, a jak corka zaciazy to jakby ktos z podworka naplul do mieszkania.

    OdpowiedzUsuń
  32. To kwestia ewolucyjna. Koszt posiadania potomstwa nie jest równy. Facet może zapłodnić kobiete i zniknąć, niski koszt. Kobieta ma ciążę i wychowuje, wysoki koszt. Więc jak masz syna to ewolucyjnie dobre jest pozwolić mu szaleć na prawo i lewo. Z kolei jak masz córkę to ona i jej rodzina (w tym Ty) będziecie musieli ogarnąć potomka - stąd dążenie by strzec niewinności córek, a jak już do czegoś ma dojść, to sprawdzić kandydata oraz wymusić zaangażowanie drugiej strony (związek małżeński itd.). To jest kwestia kulturowa, ale wynika z ewolucji, z o wiele starszych i podświadomych mechanizmów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest oczywiste i naturalne, że nie chcesz, żeby córka się puszczała. To mężczyźnie bardziej zależy na seksie, więc to kobieta decyduje, czy do niego dopuszcza czy nie. A skoro to kobieta - czyli córka - decyduje, to naturalnym jest, że ojciec chce, aby się ceniła i dopuszczała do siebie tylko solidnych, godnych zaufania kandydatów.

      Kobieta gdy jest ładna to jest atrakcyjna i każdy to wie - nie trzeba tutaj niczego udowadniać, a w oczach społeczeństwa "dobrze prowadząca się" panna jest bardziej wartościowa. Chcemy, by nasze dzieci były odbierane jako wartościowe. Z kolei syn też może "dobrze się prowadzić" i to będzie ok, ale nawet jeżeli prowadzi się "źle" tj. zalicza panienki i każdy to wie, to nie jest to ujma, raczej dowód na popularność, atrakcyjność i społeczne ogarnięcie (ciamajdy i mało przystojni nie mają jak zaliczać łatwo panienek).

      Gdyby mężczyźnie było tak samo łatwo uprawiać seks jak kobiecie to postrzeganie i role by się wyrównały - byłyby takie same dla obu płci. Ale tak nie jest.

      Usuń
  33. Pierdole, kiedyś tu były śmieszne koty, ale coś się zjebało...

    OdpowiedzUsuń
  34. "Niby zdarza się też czasami, że w podobnej scenie widzimy matkę agresywną wobec potencjalnej synowej, ale zawsze jest to przerysowane do śmieszności, podkreślone jako coś nienaturalnego i zabawnego. Tymczasem zazdrośni tatuśkowie to zawsze ultimate badasses, do których mamy w zamierzeniu odczuwać respekt."
    Odniosłam raczej wrażenie, że w popkulturze matka ograniczająca syna jest zła (i to nie zUa, tylko wyrządzająca dziecku autentyczną krzywdę), a ojciec ograniczający córkę to taki pocieszny zgred, którego młoda razem ze swoim chłoptasiem prędzej czy później wykiwają albo do siebie przekonają.

    "Mam też swoją nieśmiałą teorię, że nadopiekuńczy tatuśkowie to po prostu ci, którzy sami wobec kobiet zachowują się jak ostatnie chujki i projektują te swoje zachowania na wszystkich facetów na świecie."
    Twoja nieśmiała teoria sprawdza się przynajmniej w jednym przypadku. Przypadek ten nosi urokliwie imię "tatuś Nefariel". Ale nie przypuszczam, żeby był odosobniony...

    OdpowiedzUsuń
  35. Gdy chłopak "zaliczy" w najgorszym wypadku będzie trzeba płacić alimenty. Gdy dziewczyna pójdzie do łóżka i zaciąży w nieodpowiednim momencie życia, to cała odpowiedzialność za jej dziecko najczęściej spada na jej rodziców. Dlatego całkowicie rozumiem dlaczego rodzice bardziej pilnują córek. Konsekwencje niedopilnowania córki są znacznie większe od niedopilnowania syna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Średniowiecze. Przecież mamy antykoncepcję, mamy aborcję (Słowacja, 350 euro), ostatecznie bachora można też oddać, więc kobieta ma narzędzia kontroli nad ponoszonymi kosztami. Mimo to patriarchalna kultura dalej tkwi w mentalnej prehistorii szerząc stereotypy, że kobieta koniecznie musi bachora urodzić i wychować, a facet trzaska drzwiami i znika. Wiesz, że alimenty mogą płacić także dziadkowie? A mimo to dalej jak debile trzymają córki na smyczy, kiedy w międzyczasie synalek naklepie im takie stado, że się posrają. Osobiście uważam, że powinni się odpierdolić od życia seksualnego tak córek, jak i synów, a jak się boją co zmajstrują, to lepiej niech sami w ogóle dzieci nie mają, niż mieliby je krzywdzić ograniczaniem.

      Usuń
    2. Ale to chyba normalne, że rodzic nakłada ograniczenia na swoje dziecko? Nie popadajmy w przesadny liberalizm - dziecku dobrze jest powiedzieć co wolno, a czego nie. Gdybym miał córkę absolutnie rościłbym sobie prawa do nadzoru nad jej życiem prywatnym. Nie chodzi o przepędzanie jej potencjalnych chłopaków, ale gdybym wiedział, że moja córka uprawia seks z byle kim na pewno bym reagował. Jestem przeciwnikiem skostniałej, kołtuńskiej katolickiej moralności, ale jestem też zwolennikiem tezy, że na kobiecie spoczywają inne obowiązki moralne niż na mężczyźnie.

      Usuń
  36. Kiciputku, wielbię Cię coraz bardziej *-* Najpierw była radość z kreski, teraz jest uwielbienie dla celności komentarzy i przemyśleń. Keep it up!

    OdpowiedzUsuń
  37. 'Mam też swoją nieśmiałą teorię, że nadopiekuńczy tatuśkowie to po prostu ci, którzy sami wobec kobiet zachowują się jak ostatnie chujki i projektują te swoje zachowania na wszystkich facetów na świecie. A zdolność odczuwania empatii mają tak mocno ograniczoną, że chujowość podobnego zachowania odkrywają dopiero w odniesieniu do własnych córek (ewentualnie żon i sióstr). I oczywiście nie wyciągają z tego żadnych wniosków'
    a mi się zawsze wydawało i wydaję, że jak facete jest chujem to będzie nim w odniesieniu do swoich córek, siostr, żony

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo nadal może nim być (niektórzy się jednak zmieniają), ale włącza się wtedy mentalność, że to jego własność, więc tylko on ma prawo być chujem w stosunku do nich.

      Usuń
    2. Jeśli facet nie ma empatii, to będzie chujem nawet o tym nie wiedząc.
      Druga sprawa, że nadmierne kontrolowanie dorosłej lub prawie dorosłej córki też świadczy o byciu chujem.

      Usuń
  38. Moim zdaniem "tatusiowanie" nad córką ma kilka zastosowań praktycznych:
    1. Kilka kłód pod nogami absztyfikanta wzmacnia u niego charakter. Jak się trochę pomęczy z przyszłym teściem to może stać się odpowiedzialniejszy i traktować związek poważniej.
    2. Można odsiać ziarno od plew. Nie każdy wybranek córki musi być krystalicznie czysty. Warto wiedzieć czy dziewczyna nie zostanie sprzedana do burdelu albo nie wpadnie w narkotyki. (W przypadku syna pierwsza możliwość odpada.)
    3. Sprawdzenie jak kandydat na chłopaka reaguje na stres pozwala określić czy ma skłonność do przemocy.
    4. Ojcowie często nie wiedzą jak rozmawiać o seksie z córkami. Za to porozumienie się z drugim facetem łatwo im przychodzi. Coś w rodzaju wspólnego języka. Ojcom łatwiej wychować syna lub zięcia.
    5. Może też chodzić o zwierzęcą chęć rywalizacji. Jeśli w stadzie pojawia się nowy samiec trzeba raz czy dwa się z nim posiłować by ustalić który z nich dominuje. A że samce świetnie się bawią w czasie każdej rywalizacji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja wypowiedź jest bardzo seksistowska, szczególnie w stosunku do facetów.
      1. Do faceta można dotrzeć także zwykłą rozmową.
      2. Takim odsiewaniem plew mogą całkowicie zniszczyć związek i sprawić, że córka ich znienawidzi (szczególnie gdy mają "wtyki" w policji, szpitalach itp.). Chłopcy (i mężczyźni) także mogą zostać "sprzedani do burdelu". O narkotykach wystarczy rozmawiać (używając dobrej argumentacji i przykładów) z dziećmi i nawet im przez myśl nie przejdzie, żeby ich spróbować. Wygodniej jest jednak uważać dzieci za kompletnych idiotów.
      3. Ludzi ze skłonnościami do przemocy nie jest tak łatwo rozpoznać ("był takim porządnym człowiekiem"). Pomijając już fakt, że taki chłopak nie wyżyje się na silniejszym od niego ojcu, tylko raczej na kimś słabszym.
      4. Czytając twój komentarz to ojcowie w ogóle nie wiedzą jak rozmawiać o czymkolwiek. (Zawsze mogą poprosić o pomoc jakąś kobietę lub wysłać dziewczynę do dobrej ginekolożki na rozmowę o odpowiedniej antykoncepcji, co usuwa argument o nastoletnich ciążach.) Postawę kobiety są z Wenus, mężczyźni są z Marsa, radzę zastąpić uważaniem, że ludzie są z Ziemi.)
      5. Dominacja o prawo samicy, jest tym bardziej obleśna, że chodzi o córkę jednego z nich. Blech.

      Usuń
    2. 1. Nic chodzi o dojście do porozumienia ale o trening jak na siłowni czy w wojsku.
      2. Związek może zniszczyć jeśli rodzice nie zachowają umiaru. Co do sprzedawania do burdelu "chłopcy" jeśli wpadną w panikę stanowią zagrożenie zarówno dla siebie jak i otoczenia. Dziewczynę można wmanipulować w prostytucję poprzez uzależnienie psychiczne (jest to całkiem dobrze zbadane zagadnienie). Dzieci, szczególnie w okresie buntu, zachowują się jak idioci.
      3. Nie chodzi o wyżywanie się na ojcu ale o reakcję na stres z której te skłonności można wywnioskować.
      4. Czy ja napisałem że nie proszą o pomoc nikogo? Napisałem że bardziej komfortowo rozmawia się w obrębie własnej płci. Wynika to może z utartych stereotypów, ale nie zmieni się tego z dnia na dzień.(Przy okazji skoro "ludzie są z ziemi" babskie wieczory są zbędne idą twoją logiką)
      5. Kto tu mówi o prawie do samicy. Jakby w jednym pokoju zamknąć obcych mężczyzn, najpierw by ustalili kto jest samcem alfa w tej sytuacji, a później ustaliliby czy się lubią czy nie. Twoje skojarzenie rzeczywiści jest obleśne, co świadczy kim jesteś i co ukrywa się w twojej podświadomości.

      Twój komentarz świadczy o głęboko zakorzenionym szowinizmie. Dokonanie analizy negatywnej, co zostało przez ciebie wykonane jest dość łatwe. Trudniej jest znaleźć prawdziwą myśl autora, oczyszczając obraz z własnych uprzedzeń.

      Usuń
    3. Rywalizacja o bycie samcem alfa jest 1. między wilkami a nie ludźmi i to 2. tylko w niewoli gdy spotykają się obce samce, bo normalnie są w grupach rodzinnych gdzie hierarchia jest jasna z racji wieku i relacji.

      Usuń
    4. Rywalizacja o bycie samcem alfa jak najbardziej występuje także u ludzi. Trzeba być ślepym aby nie widzieć naturalnej hierarchii, jaka ustala się w każdej zbiorowości ludzkiej, nawet pomiędzy dobrymi znajomymi.

      Usuń
    5. Ale co to ma z samcami - mówisz o ludziach to znaczy, że występuje wśród kobiet a również w grupach płciowo zmieszanych. W ogóle się to nie porównuje.

      Usuń
  39. Istnieją nadopiekuńczy ojcowie jak i matki. Wydaje mi się, że wszystko zależy od tego jacy sami byli w młodości i jak ukształtowało ich najbliższe społeczeństwo. Zaborczość w wychowywaniu dzieci czasami jest potrzebna i nie mówię tu tylko o głównym temacie. Brak interesowania się tym z kim spotyka się córka/syn nie jest dobre jak i nadmierne interesowanie, a nawet ingerencja, czy zastraszanie. We wszystkim trzeba znaleźć złoty środek.

    OdpowiedzUsuń
  40. Przez okres dubeltówek, pistoletów i odstraszania adoratorów przeszłam dosyć niedawno - wciąż mam naście lat. Pamiętam jednak, że kiedy zaczęłam dojrzewać w znaczeniu takim, iż "zaokrągliłam" się to padały ze strony mojego ojca niezręczne komentarze. Potem nasłuchałam się wykładów ojca pt. "ja nie chciałbym, żeby w piątek był Olek, w sobotę Adam, a w niedzielę Tomek" czyt. "NIE PUSZCZAJ SIĘ". Straszenie ciążą też było, w mojej opinii żałosne, ale cóż... Matka natomiast, gdy pojawiłam się z malinką, pierwszy raz w życiu, dodatkowo będąc już pełnoletnia powiedziała tylko "nie rozmieniaj się na drobne". A że chłopak cztery lata starszy to już w ogóle...
    Dramat, tragedia, ból. Bo zachciało mi się samej podejmować decyzje o sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli rodzice określili swoje stanowisko to nie tak źle. Wiesz na czym stoisz. Jeśli regularnie cię dręczą to już gorzej.
      Próbowałaś z nimi o tym rozmawiać? Jeśli nie będą cię słuchać, możesz użyć ich retoryki (wczuj się w rolę rodzica i praw im kazania).
      Zapewne rodzice cię kochają i nie wiedzą jak reagować na twoje życie uczuciowo- intymne. Trzeba ich trochę nakierować jak o ciebie dbać w "bezbolesny sposób".

      Usuń
    2. Toż jeśli chcesz podejmować decyzje o sobie, to nikt Ci nie może zabronić -- jesteś, jak piszesz, pełnoletnia, więc idź do pracy, weź kredyt, czy co tam teraz modne i się (uwaga będzie trudne słowo) uniezależnij.
      Póki sama przerzucasz na rodziców część odpowiedzialności za siebie (np. zabezpieczenie materialne), to się nie dziw, że czegoś od Ciebie wymagają, bo relacja w której korzyści i przywileje ma tylko jedna ze stron, nazywa się pasożytowaniem.

      Usuń
  41. czytajac to mam wrazenie, ze czytam wypociny jakies nastoletniej feminazistki, ktora sama za bardzo nie wie o co jej chodzi i o czym chce napisac.

    OdpowiedzUsuń
  42. A ja stanę w obronie koszulki, moim zdaniem cudnej i odpowiedniej zarówno dla tatusia jak i dla mamusi ... W tym napisie to raczej nie o rozdziewiczenie czy seks chodzi, ale o to, że jak wzdychulec coś córce złego zrobi, skrzywdzi fizycznie/psychicznie/jakkolwiek, to rodzic znajdzie gada i ubije ...

    OdpowiedzUsuń
  43. Cała dyskusja toczy się wokół relacji ojciec-córka, wywołana wpisem Kiciputka po ujrzeniu umieszczonej we wpisie koszulki jako zjawiskiem nadopiekuńczego tatuśka zafiksowanego na punkcie dziewictwa córki. Przeciwstawiła to relacji ojciec-syn, wedle której w tej samej sytuacji syn zostałby przez ojca uznany za powód do dumy.

    Umieszczam zatem, dla równowagi, koszulkę obrazującą zjawisko nadopiekuńczej mamuśki zafiksowanej na punkcie dziewictwa syna. Motyw może nie pojawiający się tak często w popkulturze, być może nie występujący w ogóle (nie wiem, nie zgłębiałem tematu) , ale z całą pewnością istniejący.

    http://dekoratorniack.pl/public/upload/catalog/product/131/minigallery/thumb_1423612199Screenshot_15.jpg

    Pozwolę sobie podmienić nieco role w tekście pisanym kursywą i z relacji ojciec - syn uczynić relację matka- córka.
    "Spojrzała z uczuciem na swoją córeczkę, która nie była już tą małą dziewczynką, jaką na zawsze pozostanie w jej sercu. Nie mogła nie zauważyć, że ciało jej małej dziewczynki jest już właściwie ciałem kobiety. Dostrzegała zarys rozwijających się piersi rysujących się wyraźne pod cienkim materiałem koszulki oraz kobiecą linię ramion i pośladków. Nagle poczuła nieodpartą nienawiść do tego chłopaka stojącego obok. To on chce się dobrać do jej maleństwa. Na myśl o rzeczach, które będzie robił z jej małym córeczką zrobiło jej się niedobrze. Poczuła chęć mordu."

    Nie jestem ani matką, ani kobietą. Mnie taki opis nie rusza. Dlatego, że postrzegam tą scenę jako naturalna chęć ochrony osoby bliskiej, młodej, która (w założeniu) jest delikatniejsza, którą łatwiej zranić, łatwiej skrzywdzić, która z reguły jest bardziej uczuciowa. Zdaje też sobie sprawę, że istnieją dziewczyny/młode kobiety, które są twardsze niż niejeden chłopak/młody facet.

    Gdyby ten sam tekst przystawić do relacji matka-syn, uzyskamy creepy effect, w którym synuś mamusi pilnie przez nią strzeżony i chroniony przed wpływem każdej innej niż jedyna i ukochana mamusia. Ta chroni go przed utratą dziewictwa, ta narzuca mu wybranki jego serca, a wszystkie niezaakceptowane przez jej majestat odrzuca. Osobiście nie widzę w tym nic śmiesznego.
    Osobiście też nie widzę nic godnego pochwały w tym, że syn zalicza "kolejną panienkę" i jest w związku z tym powodem do dumy ojca. Cóż, ale to może kwestia wychowania i pewnych zasad, które mój ojciec wpoił mi.
    Bo w końcu nie każdy ojciec jest taki sam i nie dla każdego umoczony kijek jego syna to powód do wychwalania go pod niebiosa i stawiania na piedestał.
    Ale łatwiej uznać, że tak jest, bo popkultura taki model prezentuje. Bo w końcu w telewizorze/kinie puszczają głupawe komedie na ten temat, to tak musi być.

    OdpowiedzUsuń
  44. Żart na koszulce, który trzeba odczytać z przymrużeniem oka - zrób z tego shitstorm. Gratuluje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie oburza na przykład koszulka "Kto nie ma brzucha ten kiepsko rucha" - to jawna dyskryminacja osób szczupłych!

      Usuń
  45. Najzabawniejsze jest to że podziw dla samca który "zalicza" wywodzi się z prehistorycznej kultury matriarchalnej. Dopiero potem, wraz z przyjęciem patriarchatu, zwyczaj ten zaczął dyskryminować kobiety. Zakładając że to kobieta decyduje czy "wpuścić" mężczyznę do łóżka, ten ostatni by mieć wiele partnerek musiał wykazać się jakimiś szczególnymi cechami. Tak więc gdy kobieta miała wielu partnerów była zwyczajnie mniej wybredna.
    Druga sprawa że dla mężczyzny seks jest sygnałem iż kobieta go docenia. Tak naprawdę cielesność jest tylko dodatkiem do satysfakcji ze spełnienia wymagań wybranki, a im trudniej było tym bardziej wyjątkowy się czuje. Tak więc jeśli ten cel jest zbyt łatwy do osiągnięcia powstaje niedosyt i rozczarowanie co często kończy się poszukiwaniem innej partnerki.
    A Kociaputek sprowadziła seks do prostej, bezuczuciowej rozrywki, a mężczyzn do obiektów seksualnych. Może nie chciała ale tak wyszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłoby fajnie, gdyby twój komentarz zawierał źródła i fakty, a nie tylko opinie.

      Usuń
  46. Tatusiom chodzi raczej o ochronę przed złamaniem serca.

    OdpowiedzUsuń
  47. A to nie chodzi o to że ociec (i matka również) po prostu martwi się o swoje dziecko i chce dla niego wszystkiego co najlepsze? I że ojcowie martwią się o swoje córki po prostu bo chcą żeby spotkały dobrego faceta? I nie ma to nic wspólnego z seksem, dziewictwem itd? Czy to nie miał być zabawny napis "Skrzywdź moje dziecko to źle skończysz" ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak uważam to chyba normalne, że rodzice martwią się o dzieci.

      Usuń
    2. Po raz setny spytam, gdzie koszulki dla ojców martwiących się o krzywdy emocjonalne swoich synów?

      Usuń
    3. Ej, nie trafiłem z odpowiedzią:

      Kici, może gdyby się dziewczyny nie interesowały starszymi mężczyznami oraz starsze kobiety "polowały" na nastoletnich chłopców by było inaczej. Ale niestety kobiety są przyciąganie przez mocniejszych oraz majętniejszych osobników. Stamtąd ostrzeżenie na koszulce kogoś kto jest na wyższym szczeblu.

      No i reszta komentarzy też już gdzie-tu poskrobała powierzchnie tematu.

      Usuń
    4. Nie wiem, jak mam dyskutować z czymś, co sobie wymyślasz lub co ci się wydaje. Chyba że tak: twierdzisz, że synowie nie są narażeni na cierpienie, krzywdę i złamane serca, bo nie interesują się nimi starsze kobiety?

      Usuń
    5. Jest różnica gdy jedna strona jest o wiele bardziej dorosła i doświadczona z czego wynika podejrzenie, że też bardziej surowa.

      Patrz na to jako na metaforę Twojej walki za poparcie kobiet tylko zamień miejsce kobiety i mężczyzny młodszym i starszym z pary.

      Krzywda, cierpienie i złamane serce są przez rodziców postrzegane raczej pozytywnie.

      Usuń
    6. Myślę, że różnica tkwi w "zabawności" - zakopywanie zwłok w tym kontekście brzmi zabawnie. Jeśli jakiś facet krzywdzi córkę to jeśli jej ojciec (albo brat) spuści mu przysłowiowy oklep (co jest rozwiązaniem dość radykalnym i ostatecznym) albo mu wygarnie to wszystko jest OK (zakładamy że ten krzywdzący zawinił). Natomiast jeśli jakieś dziewczę skrzywdzi syna, to cóż; w zasadzie ojciec może z synem siąść i pogadać bo raczej tej dziewczyny nie tknie. Uważam że właśnie w tym tkwi moc "kobiecości" - że kobieta ma (powinna mieć) taki bonus od życia. A facet, cóż. Musi sobie radzić.

      Usuń
  48. Kici, może gdyby się dziewczyny nie interesowały starszymi mężczyznami oraz starsze kobiety "polowały" na nastoletnich chłopców by było inaczej. Ale niestety kobiety są przyciąganie przez mocniejszych oraz majętniejszych osobników. Stamtąd ostrzeżenie na koszulce kogoś kto jest na wyższym szczeblu.

    No i reszta komentarzy też już gdzie-tu poskrobała powierzchnie tematu.

    OdpowiedzUsuń
  49. Do Kiciputka: A ja spytam, gdzie koszulki dla matek martwiących się o krzywdy emocjonalne swoich córek? Czyżby matki miały to głęboko w poważaniu, że ich córki mogą doznać tego rodzaju krzywdy?

    OdpowiedzUsuń
  50. Świat jest bardzo niebezpieczny dla kobiet. Mogą zostać pobite, zgwałcone, albo nawet zabite, głównie przez mężczyzn, z którymi się spotykają. Tego kobiety się boją; a facet może się bać co najwyżej, że zostanie wyśmiany. Nieprawdaż? To czemu pretensje do jakiegoś "tatuśka", że w to uwierzył i postanowił wysłać temu niebezpiecznemu, męskiemu światu takie ostrzeżenie? I czemu pretensje, że zagrożenie w postaci wyśmiania nie zasługuje na podobną koszulkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udawanie, że w tej kliszy chodzi tylko o ochronę córek przed przemocą to zaklinanie rzeczywistości. W popkulturze ten motyw zawsze przejawia się agresją skierowaną na chłopaka dziewczyny, nawet jeśli jest znanym od lat i porządnym chłopakiem. Agresję wywołuje sama myśl o tym, że córka mogłaby mieć jakiekolwiek życie seksualne, a nie myśl o tym, że mogłaby być zgwałcona czy skrzywdzona. I towarzyszą tej agresji dziwne i niepokojąco wnikliwe przemyślenia na temat rozwoju fizycznego córki.

      Usuń
    2. Oookey... A narrację o czyhających co krok niebezpieczeństwach ze strony mężczyzn też można spróbować przypisać niepokojącym fantazjom?

      Usuń
    3. Nie wiem, napisz notkę o tej kliszy, to może się wypowiem.

      Usuń
    4. @kiciputek: ale po czym wnioskujesz, że za tym nie stoi o ochronę córek przed przemocą tylko niezdrowe zainteresowanie ich życiem seksualnym? Jesteś ojcem? Może faktycznie chodzi o to, że ojciec martwi się, czy potencjalny zięciu nie okaże się cwaniaczkiem liczącym na łatwy seks?

      Poza tym dla mnie to jest dość naturalne, że ojciec nie chce, żeby jego córkę waliło pół miasta.

      Usuń
  51. podoba mi się ten post... nie chce mi się tłumaczyć, dlaczego... niemniej jednak gubi on pewien dość istotny core... polega on na tym, że tatuś pojmuje genitalia córki jako swoją własność /przypadki patologiczne, gdy pojmuje to zbyt dosłownie pomińmy, gwoli uproszczenia sprawy/... jednak czas płynie i tatuś często nie potrafi pojąć, że stopniowo formuje się nowa właścicielka owych genitaliów... zaś on już tym właścicielem być przestaje... no cóż... bywają tatusie, którzy żądając od dzieci dojrzałości, sami nie umieją jej zaprezentować jako przykład...

    OdpowiedzUsuń
  52. Ale to jest chyba oczywiste, że ojciec bardziej boi się o swoją córkę niż o swojego syna? Syn jest mężczyzną, jest mniej emocjonalny, lepiej radzi sobie z emocjami oraz zwyczajnie... nie zależy mu tak na swoim "dziewictwie" - może je stracić z byle jaką kobietą. No i spotyka się zazwyczaj z młodszymi kobietami od których jest mądrzejszy i bardziej doświadczony.

    A córeczka? Młode dziewczyny są często naiwne i tę naiwność wykorzystują starsi od nich faceci, do tego dziewczyna chciałaby oddać swoje dziewictwo "temu jedynemu", a tu nagle się okazuje, że "ten jedyny" ją przeleci i zostawi ze złamanym sercem. Co jak co, ale jednak tutaj mężczyźni są znacznie mniej narażeni - praktycznie nie zdarza się, żeby jakaś kobieta "przeleciała" mężczyznę a potem go zostawiła. Kobieta gdy śpi z mężczyzną to chce go zawsze przy sobie zatrzymać. Nie wyobrażam sobie, żeby mężczyzna miał depresję bo przeleciał nie "tę jedyną".

    Poza tym w społeczeństwie istnieje wielka różnica między seksualnością mężczyzny a kobiety. Każdy rodzic chce mieć dzieci postrzegane jako wartościowe. Mężczyzna aby otrzymać seks od kobiety musi się zawsze postarać. Natomiast kobieta aby otrzymać seks nie musi robić NIC - po prostu musi być, ponieważ to kobieta zezwala na seks, dopuszcza do siebie mężczyznę. Dlatego "zaliczający" mężczyzna jest postrzegany dobrze, bo to oznacza jego atrakcyjność, popularność lub zaradność materialną. A puszczająca się kobieta, którą może mieć każdy? Jest łatwa - a to, co łatwe, nie jest wartościowe. Dlatego ojcom tak bardzo zależy na tym, by ich córka nie uprawiała bezmyślnie seksu. A już na pewno nie zbyt wcześnie.

    Kobiety mają też inne potrzeby seksualne niż mężczyźni - kobieta dopuszczając do siebie faceta podejmuje ryzyko ciąży, wielu partnerów seksualnych dla kobiety oznacza też większe ryzyko zakażeń ich narządów, infekcji czy chorób wenerycznych (pochwa jest jednak dużo bardziej narażona na czynniki zewnętrzne niż penis). Dlatego dla kobiety seks jest ważny ale głownie po to, aby za jego pomocą utrzymać mężczyznę przy sobie - który będzie łożył w razie czego na potencjalne potomstwo. Kobieta nie chce "przelecieć" jednego faceta na noc i go potem zostawić. Kobiety mają też mniejszą przyjemność z seksu - kobieta nie ma takich potrzeb jak mężczyzna. Mężczyzna chce uprawiać seks przez większość życia, natomiast kobieta traci całkowicie libido po urodzeniu dziecka. Ile to jest historii, że kobieta urodziła dziecko i bum, koniec seksu w małżeństwie (jedynie od świeta i na urodziny). Mężczyzna po prostu chce uprawiać seks z wieloma kobietami, kobieta - chce zostać zapłodniona i mieć jednego, pewnego mężczyznę przy sobie.

    I jeszcze co się tyczy ciąży i dzieci. Puszczalskie kobiety są źle widziane w oczach mężczyzn, ponieważ jeżeli dany mężczyzna sypia z daną kobietą, ale widzi, że ona robi to również z innymi to nigdy nie wie, czy potencjalne dziecko jakie sie z tego urodzi - jest na pewno jego. A żaden mężczyzna nie chce wychowywać nie swoich dzieci. Dlatego w oczach mężczyzn jeżeli jeden facet sypia z 10 kobietami to jest ok, ale jeżeli jedna z tych kobiet sypia z przynajmniej jednym innym mężczyzną to jest źle oceniana.

    Gdybym miał córkę to bym też raczej chłodno podchodził do jej potencjalnych narzeczonych - właśnie przez to, że zdaję sobie sprawę, że taka para na 99% będzie uprawiała seks to chciałbym, żeby uprawiała go ze statecznym i odpowiedzialnym kandydatem, a nie hulajduszą, który po paru razach zostawi ją dla nowego obiektu seksualnego zainteresowania. Nie mam córki, ale gdyby miał, to nie chciałbym, żeby była przez kogokolwiek traktowana jak worek na nasienie!

    Dlatego prosiłbym cię, Kiciputku, o nie bulwersowanie się o dość powszechny w społeczeństwie mem tatusia dbającego o swoją córkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to nie jest oczywiste. To są twoje bzdurne wyobrażenia na temat kobiet.

      Usuń
    2. Ty tutaj też prezentujesz tylko opinie, i to na dodatek mniej popularne, podzielane przez mniej ludzi. Co gorzej, przeciskasz ich ze zbyt dużą agresją, stąd bierze się ten wyśmiech od wielkiej liczby internautów.

      Czasami mi aż żal Ciebie gdy widzę jak Cię wykpiwają.

      Nie mniej jednak prezentujesz się jakbyś miała patent na kobiety oraz ich ochronę. Czemu nie podważasz ochronę dziewczynek młodszych od nastolatek? Przecież ludzki mózg się rozwija do ~25.

      Usuń
    3. To jest mój blog. Dziwne, żebym przedstawiała na nim opinie inne niż swoje. Dziwne też, że czytają go osoby, których mojej opinie nie interesują.

      Poza tym, jestem kobietą. Wysunę więc śmiałą tezę, że jednak wiem przynajmniej trochę więcej o kobietach niż powyższy anonimek.

      Usuń
    4. Ależ nie tylko o to chodzi, możesz przedstawiać opinie poparte twardymi danymi lub wynikami badań.
      A to, że go czytają też osoby które nie popierają Twojej opinii (nie nazwałbym tego nie interesowaniem się, trochę przegięłaś), jest tylko pozytywne. Ludzi to zmusza do podważania tego czemu wierzyli dotąd. Do myślenia.

      Też Ci to może ograniczać percepcję do Twej osobnej, tunnel vision. Coś za coś.

      Usuń
    5. Jaki jest twój point, bo się zgubiłam? Ze skoro przedstawiam swoje opinie na blogu to jestem zobligowania do interesowania się tym, co sądzi o kobietach każdy randomowy anonimek, który tu przychodzi?

      Usuń
    6. Point jest taki, że między płciami występuje asymetria potrzeb seksualnych - mężczyznom bardziej zależy na seksie a to kobiety decydują o tym, czy seks jest, czy go nie ma i to jest główny problem. Gdyby to mężczyźni musieli odpychać się od żądnych seksu kobiet to role by się odwróciły.

      Tak samo rozbraja mnie twoja pobożna wiara, ze 21-letni student umawiający się z siedemnastolatką nie ma więcej oleju w głowie od niej i nie jest bardziej cyniczny aby taką znajomość wygodnie skonsumować.

      Nie jestem żadnym katotalibem - po prostu widzę jak postrzegają seks kobiety i mężczyźni. Kobiety tracą ochotę na seks po pierwszym dziecku i mają nieregularne cykle przypływu i odpływu libido. A mężczyźnie chce się zawsze.

      Usuń
    7. Co ja bym zrobiła, gdyby nie anonimy w sieci, które wyjaśnią mi moją seksualność.

      Usuń
    8. Aha czyli chcesz mi powiedzieć, że każdy mężczyzna podchodzący do ciebie ma 90% szans na seks z tobą, podobnie jak kobieta podchodząca do faceta ma 90% szans, że on zgodzi się na seks?

      Dalej też nie odpowiedziałaś na moje spostrzeżenia na temat wyraźnie starszego partnera i młodej córki. I na wiele innych rzeczy. Najłatwiej wszystko wrzucić do wora "kultura patriarchalna" tylko że jakoś rzeczywistość i fizyczność kobiety nie współgrają z tak strasznym uproszczeniem.

      Usuń
    9. To, kto jak często i z kim sypia to jest sprawa indywidualna każdego człowieka. Jest wiele czynników społecznych, które na to wpływają. Mam wrażenie, że mylisz skutek z przyczyną, bo to, że kobiety rzadziej zgadzają się na seks wynika też właśnie z tego, jak ich seksualność jest postrzegana, a nie na odwrót.

      Bo jaki to ma sens? Czy jeżeli mi łatwiej przychodzi rysowanie niż komuś innemu to znaczy, że rysując dużo robię coś wartego potępienia?

      Usuń
    10. Nie, to nie jest sprawa indywidualna bo moja potencjalna nastoletnia córka nie będzie na tyle mądra, by sama decydować czy to już czas na życie seksualne czy nie. Póki będę miał prawa rodzicielskie będę rościł sobie prawo do kontroli nad tym gdzie i z kim moja córka się prowadzi. Każdy wie, że natolatki są głupie i naiwne (zwłaszcza młode dziewczęta z fiubździu w głowie) co wykorzystują starsi i bardziej doświadczeni "zalotnicy". Jak kiedyś takiego spotkam to go dobrze przetestuję zanim dopuszczę go do mojej córki i twoje święte oburzenie na blogu tego nie zmieni.

      Usuń
    11. Nie pozostaje mi nic poza współczuciem dla twojej potencjalnej córki.

      Usuń
    12. Przynajmniej będzie czuła, że ktoś się o nią troszczy, przejmuje i odpowiada za nią a nie ma wyjebane jak to się teraz forsuje wszędzie. "Pozwalaj swojemu dziecku na wszystko" - z tego co widzę po współczesnych nastolatkach to wielu ma raczej żal do rodziców, że nie powiedzieli im jak mają żyć.

      Usuń
    13. Coś czuję, że ona będzie miała nieco inne pojęcie na temat takiej "troski", jeśli przez tę "troskę" to tatuś będzie za nią decydował czy już jest gotowa na seks. Creepy.

      Usuń
    14. Nie czy jest gotowa tylko czy jej kandydat nie jest dupkiem.

      Usuń
    15. kiciputek:
      Jaki jest twój point, bo się zgubiłam? Ze skoro przedstawiam swoje opinie na blogu to jestem zobligowania do interesowania się tym, co sądzi o kobietach każdy randomowy anonimek, który tu przychodzi?

      Właśnie nie powinnaś się tym przejmować, ale Ty jednak tego robisz. A po drugie powodem powstania tego (i mnogych innych) posta jest dokładnie to co przeciętny anonimek sądzi o oraz jak traktuje kobiety.

      Ale zmierzałem do tego, że jesteś od rysowania a nie od sociologii. Nie przedstawiasz dowodów ani scisłej logiki by pokonać tych błędnych aniołnimósów. Smutno się zrobiło, gdzieś w rogu świeci miłe hasło Kącik kiciputka, a w środku sam gniew i żółć.

      Co się tyczy indywidualnej sprawy sypiania - tak, ale można tę zachowanie obserwować i na podstawie danych z całej popułacji wyciągać wnioski. Nawet gdy to jest sprawą indywidualną.

      Nie chcę Cię przesycać, sam długo nie zaglądałem gdy nad morzem dziś było przepięknie.

      Usuń
  53. "Motyw utraty dziewictwa, jako "utraty czystości", "zbrukania", jako jakiejś wielkiej straty to jest w ogóle tak paskudny aspekt naszej kultury, że zasługuje na dużo szersze omówienia i na pewno takie już istnieją, więc ja sobie odpuszczę."


    Ale to nie jest aspekt tylko naszej kultury.

    Puszczająca się kobieta we wszystkich kulturach świata postrzegana jest negatywnie - jako łatwa i nieczysta. To wynika z biologii, którą, jak sama pewnie przyznasz, trudno przezwyciężyć. Sama jestem kobietą ale wielokrotnie słyszałam tekst o tym, że jakiś mężczyzna nie chciałby kobiety "po kimś". Mężczyzna po prostu obrzydza fakt, że wchodzą w miejsce, w którym już był inny mężczyzna, który zostawił swoje nasienie - tak przynajmniej mówią, ale tak pewnie jest w rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie przyznam.

      To nie wynika z biologii tylko z patriarchalnej kultury, która dominuje na świecie, ale - wbrew twoim wyobrażeniom - nie całym. Równie dobrze mogłabym stwierdzić, że nie chcę mężczyzny "po kimś" bo brzydzą mnie penisy wymaczane w śluzach innej kobiety. Ale tak nie stwierdzę, bo jestem cywilizowanym człowiekiem bez dziwnych kompleksów na tle ludzkiej seksualności.

      Usuń
    2. Tylko że śluzy innej kobiety zostają są na zewnątrz, a nie wewnątrz ciała mężczyzny i te śluzy nie zapłodnią go. A jeżeli w kobiecie jest nasienie np. moje oraz innego mężczyzny to nigdy nie wiem, kto jest ojcem potencjalnego dziecka.

      Usuń
    3. Nasienie przechowywane w kobiecej macicy przez lata, wiadomo, tylko czeka, żeby wykonać skok na jajeczko i podstępnie wyprzedzić twoje plemniki.

      Rany, co tu się dzieje. Jak ta niepewność nie daje ci spać to może zrób test na ojcostwo?

      Usuń
    4. Lata nie, ale jeżeli w tym samym tygodniu kobieta spi ze mna i z jakims innym typem to skad mam wiedziec czyje jest potencjalne dziecko. Dlatego rozwiązłe kobiety są postrzegane źle, to ze pare lat temu wynaleziono testy na ojcostwo nie zmieni gleboko zakorzenionej i RACJONALNEJ (przytaczam konkretne argumenty) postawy. Zeby byla jasnosc - potepiam rozwiazłość obu płci.

      Usuń
    5. Przecież mówię, jak masz wątpliwości - zrób test ojcostwa. Jeżeli na własne życzenie odmawiasz korzystania ze zdobyczy kultury i cywilizacji na rzecz wdrukowanych instynktów i uprzedzeń to jest tylko twój problem i nie wkręcaj go innym.

      Usuń
    6. A zafundujesz taki test na ojcostwo, bo trochę jednak kosztuje?

      Usuń
    7. Sorry, własne fobie i kompleksy musisz leczyć we własnym zakresie. Czy to będzie test na ojcostwo czy terapia.

      Możesz się pocieszyć, że i tak jesteś pod tym względem w lepszej pozycji niż twoja partnerka, jeśli ma takie samo podejście. Ty przynajmniej wiesz, kogo badać - ona musiałaby przeszukać cały świat, żeby przebadać każde dziecko i dowiedzieć się, czy na pewno nie jest twoje.

      Usuń
    8. Nie odmawiam używania żadnych zdobyczy cywilizacyjnych. Tłumacze tylko dlaczego kobiety są inaczej oceniane w sprawach seksualnych od mężczyzn (i zawsze będą) i żadne testy na ojcostwo tego nie zmienią.

      Usuń
    9. Nie, tłumaczysz tylko, dlaczego dawniej kobiety inaczej były oceniane w sprawach seksualnych od mężczyzn, nie podając żadnego racjonalnego powodu, by miało tak być dalej.

      Usuń
  54. Kiciputek - najbardziej wewnętrznie sprzeczny bloger w internecie. iksde

    OdpowiedzUsuń