Kiciputek: Tequila Case - słowo ode mnie i od Łukasza

środa, 11 marca 2015

Tequila Case - słowo ode mnie i od Łukasza

Rozmawiałam wczoraj z Łukaszem na temat mojego tekstu i chciałabym przekazać Wam kilka rzeczy, które sobie wyjaśniliśmy.
Nie mam zamiaru kłócić się z Łukaszem (ani on ze mną). Wszystkie zaległe należności za moją pracę nad komiksem zostały - jak już wspomniałam w tekście - uregulowane w ratach. Moim celem nigdy nie było dopominanie się o jakiekolwiek pieniądze. Tak jak wspominałam, jestem również przekonana, że celem Łukasza NIGDY nie było świadome narażanie mnie na kłopoty finansowe ani żadne inne przekręty, a problemy związane z Projektem Tequila wynikały w znacznej mierze z wewnętrznych problemów wydawnictwa, w które nie chcę dalej wnikać. W swoim tekście zwracam się bezpośrednio do Łukasza, ponieważ to on odpowiadał za kontakt ze mną podczas trwania projektu. I nie tylko ze mną. Jako redaktor i specjalista do spraw promocji w wydawnictwie Dobre Historie, stał się w pewien sposób jego twarzą i dlatego na nim skupiła się cała wściekłość ludzi po publikacji mojego tekstu. I chociaż nie wypiera się popełnionych podczas realizacji projektu błędów, to nie uważam, żeby zasługiwał na taki poziom kierowanych do niego inwektyw i oskarżeń. Łukasz pisze: "Moja autorska i wydawnicza działalność od lutego 2014 roku nie ma nic wspólnego z działalnością sp. DH. Kasia Babis nie jest w żaden sposób logistycznie, administracyjnie, finansowo, czy realizacyjnie odpowiedzialna za spowolnienia w realizacji Projektu Tequila. Kasia realizowała swoje zadania w terminie i z pełnym zaangażowaniem, wedle wcześniej ustalonego konceptu, za który także nie odpowiada. Żałuję, że wszelkie problemy związane z Projektem wpłynęły na wizerunek Kasi i mam nadzieję na dalszą współpracę." Zapewnia również, że nie miał żadnego wpływu na terminy dostarczania i wystawiania umów przez wydawnictwo Dobre Historie. Przeprasza on również za rozciągnięcie realizacji Projektu Tequila w czasie, na co wpływ miało w dużej mierze zawieszenie działalności przez spółkę DH oraz jej wewnętrzne problemy administracyjno-finansowe, narastające od października 2013 roku.
Nadal mamy zamiar współpracować nad doprowadzeniem realizacji zbiórki do końca. Jestem gotowa do pracy nad wszystkimi zaległymi produktami dla sponsorów projektu. Łukasz również zamierza dokończyć obiecaną powieść i zrealizować wysyłkę do końca 2015 roku.
Projekt Tequila był źle zorganizowany. W moim tekście wytykam wiele błędów i nieporozumień, które były i wciąż są źródłem mojej frustracji związanych z projektem. Jednak nie była to wyłącznie wina Łukasza i nie chcę, by był teraz przesadnie demonizowany. Mój tekst powstał z potrzeby przejrzystego wyjaśnienia procesu powstawania "Tequili" i zamknięcia tematu, który od dłuższego czasu był obiektem niejasnych plotek. Nie miał na celu generowania dalszych konfliktów. Z Łukaszem pozostajemy w zgodzie i pracujemy nad dostarczeniem wspierającym wszystkich obiecanych produktów.

33 komentarze:

  1. Z tego co widzę Łukasz nie odniósł się do sprawy ani na swoim profilu na fb, ani na oficjalnym blogu ani nigdzie, pełna profeska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie liczy, że sprawa przycichnie. Zresztą Łukasz pisał, że rozliczy się ze wszystkiego do lipca czy tam sierpnia, a tu już mamy informację o tym, że Łukasz rozliczy się do końca bieżącego roku. Z niecierpliwością czekam na to, kiedy termin rozliczenia się zostanie przesunięty na 2016... właściwie już pogodziłem się z tym, że moje pieniądze poszły w błoto.

      Usuń
    2. Nie no, nie mam siły już tego komentować inaczej niż tym, że wszystko mi opadło. Przełożenie terminu po raz już chyba kilkunasty to skrajna bezczelność...

      Usuń
    3. Odniósł się, choćby pod poprzednim wpisem Kici - z konta "Muzykologia".

      Usuń
    4. A, no jak napisał jakiś komentarz, który spokojnie mógł się komuś zgubić wśród 160 innych komentarzy i z konta niepodpisanego imieniem i nazwiskiem to faktycznie spoko.

      Usuń
  2. Cały ten pożal się Buddo "projekt" był gówno wart. Typowa zabawa dwojga amatorów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wg mnie dobrze ze napisalas te wczesniejsza notke, ludzi trzeba ostrzegac, choc kazdy uczy sie i tak na wlasnych bledach. Powodzenia w rozwiazaniu calej tej calej tequilowej sprawy (crowdfundingowe gadgetydla sponsorow)!

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam obie notki i jestem w szoku. Pamiętam, że Ciebie, Kiciputku, wyczaiłam właśnie mniej więcej wtedy, kiedy była zbiórka na projekt Tequili. Nie kupowałam komiksu, bo nie miałam kasy, ale pamiętam, że zazdrościłam Ci tak szybkiego debiutu :D Teraz widzę, że jednak nie wyglądało to tak kolorowo, jak się wydawało. Nigdy bym się nie spodziewała, że było tyle problemów... Masakra.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ty naprawdę myślisz, że teraz nagle Wasza współpraca zacznie się układać i że Łukasz wywiąże się ze swoich obietnic? Widać, że Cię zagadał (żeby nie powiedzieć, że zmanipulował), bo w tym jest naprawdę świetny. Niestety myślę, że znów się gorzko na tym przejedziesz. Tak samo jak wielu innych studentów, których Łukasz w obrzydliwy sposób ciągle wykorzystuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

      Usuń
    2. To, co ja myślę, nie ma tu żadnego znaczenia. Za otrzymane ze zbiórki pieniądze zobowiązałam się do wykonania wspólnie z Łukaszem jeszcze kilku rzeczy. I najważniejsze jest to, żeby te obiecane prace dotarły do wspierających. Ze swojej strony zrobię wszystko, żeby stało się to jak najszybciej.

      Usuń
  6. A czy Łukasz ma jakiegoś maila, na który można pisać, oraz który odbiera? ( a nie "studentka stażystka"). Ponieważ nie chciałbym łapać go poprzez prywatne konto na facebooku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz gdzieś na facebooku, np. w komentarzach do newsa na Projekt Tequila. Skasuje zaraz, ale chociaż może przeczyta :))))

      Usuń
  7. Nie daj się. Wyciągnij wnioski z całości. Zdobyłaś doświadczenie. Teraz Ty masz przewagę. Przestań martwić się o innych. Rozwijaj swoją karierę. Powodzenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie, w poprzedniej notce nie pisałaś, że zostało uregulowane. Pisałaś "Czy spłacił całość, nie wiem, szczerze mówiąc po takim czasie kompletnie się w tym pogubiłam" Co wydawało mi się już wtedy dziwne - tak ciężko jest policzyć? To jedno. Drugie - piszesz, żeby nie demonizować teraz Łukasza,ale sama tak wykreowałaś jego w swoim tekście, że jaki inny obraz mieli mieć niż taki, że to oszust i malwersant. Oba teksty różnią się znacznie w tonie wypowiedzi. Rozumiem, że Łukasz uspokoił Ciebie i "nagle" okazało się, że tak naprawdę całość wynagrodzenia dostałaś, co niestety pokazuje, że twoja wiarygodność gdzieś się rozmyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo mogłam - no nie wiem - faktycznie policzyć te przelewy? Tak, wyobraź sobie, że nie jest łatwo podsumować wpłaty rozciągnięte na dwa lata.

      Usuń
    2. "I właśnie to radzę wszystkim dziewczynom, które zastanawiają się nad podjęciem współpracy z wydawnictwem Twoje Historie. Nie warto. CV ze zdjęciem schowajcie do szuflady, a na debiut poczekajcie, aż będziecie gotowe. Aż podszlifujecie warsztat na tyle, żeby zainteresować swoimi tekstami wydawnictwo, które zainwestuje w wasze umiejętności, a nie w młody wiek i apetyczną fotkę." - No, to na przykład wiele mówi o Łukaszu i jego wydawnictwie, ale pewnie z tego też się wycofasz lub zignorujesz.

      Usuń
    3. Nie wycofałam ani jednego słowa ze swojego tekstu.

      Usuń
    4. Czyli przyznajesz, że nadal uważasz, że wyd. Twoje Historie "czyha" na ładne dziewczyny, bo chce się reklamować "ładną buzią", a do tego młode i naiwne, żeby było łatwo je oskubać? Bo taki podtekst da się z tego fragmentu odczytać.

      Usuń
    5. Twoje Historie wycofały ogłoszenie i zdaje się, że w ogóle się rozpadły. Najwyraźniej uznali więc moje zarzuty za słuszne.

      Usuń
    6. "Albo mogłam - no nie wiem - faktycznie policzyć te przelewy? Tak, wyobraź sobie, że nie jest łatwo podsumować wpłaty rozciągnięte na dwa lata."
      Z całym szacunkiem, ale jest coś takiego jak wyszukiwarka transakcji na stronie każdego banku. Więc odpowaidając na Twoje niezadane pytanie- tak, to kwestia 10 minut maks. I żeby nie było, to nie jest próba podważenia Twojej wiarygodności, jak sugeruje anon wyżej, tylko zwrócenie Ci uwagi na użyteczną funkcję bankowości wirtualnej.

      Usuń
    7. szczrz
      Nie wiem w jakim banku jest Kici, ale w moim wyszukiwarka obejmuje tylko 30 dni. Zakres tych 30 dni można określić dowolnie, ale i tak w ramach dwóch lat wychodzą 24 wyszukiwania. Trochę więcej, niż 10 minut.

      Usuń
  9. Podejrzewam, że obsługa wirtualnej bankowości dalece przerasta zakres pojmowania naszej gwiazdeczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ciebie najwyraźniej przerasta świadomosć, że nie w każdym banku możesz sobie sprawdzić historię transakcji na więcej niż 30 dni, bez potrzeby indywidualnego udania się do placówki.

      Usuń
  10. Kiciputku, nie rozumiem czemu teraz piszesz takie rzeczy :( To wygląda jakbyś była w najlepszym wypadku naiwna (facet przeprosił i teraz wierzysz w poprawę, mimo że nigdy wcześniej to nie zadziałało) a w najgorszym: dostałaś swoją kasę i stwierdziłaś że reszta Cię nie obchodzi. Co z dziesiątkami (jak nie setkami, nie śledzę już projektu?) ludzi oszukanych na zbiórce kasy? Bo to już jest oszustwo, wypadek przy pracy czy opóźnienie to by było, jakby to trwało miesiąc maks. On od miesięcy powinien stać na głowie by wszyscy dostali to co trzeba. I jakby mu zależało, to już by to dawno zrobił. A on tylko próbuje wycisnąć z tego więcej (sama pisałaś że cię namawia na kolejne projekty!) i jakoś nic się nie dzieje. Co z obrzydliwym ogłoszeniem, które wyglądało jak podręcznikowy wstęp do molestowania seksualnego? Samo to by wystarczyło by faceta potępić, a nie teraz bronić, szkodząc swojej marce :( Facet się wybroni, typowa glizda, ale po co Ty się do tego mieszasz? By tracić wiarygodność? By ludzie nie wiedzieli w co wierzyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, że przekleję komentarz z dołu, ale właściwie chcę powiedzieć to samo, co wcześniej:

      Nie odwołałam ani jednego słowa z tego, co napisałam. Podkreśliłam tylko to, co najwyraźniej wszystkim umknęło - że właśnie NIE INTERESUJE mnie obrzucanie Łukasza błotem i inwektywami i że nie mam zamiaru kłócić się z nim o kasę. A jeżeli Łukasz twierdzi, że za część bałaganu i niedopełnionych zobowiązań wydawnictwa nie odpowiada - to ma prawo się wytłumaczyć, a Wy macie prawo mu wierzyć lub nie. Nie mam zamiaru go rozgrzeszać, ale też nie czuję się dobrze z takim poziomem agresji, jaka się na niego nakręciła.

      Usuń
  11. A czy Łukasz wyjaśnił jak to się dzieje, że wydawnictwo Twoje Historie nie istnieje w żadnym rejestrze? I czy zamierza uregulować zobowiązania zaciągnięte gdy był członkiem Dobrych Historii?

    Może niech zamiast wysługiwać się tobą napisze oświadczenie w którym odniesie się do wszystkich skarg o nagminne niepłacenie ludziom.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie rozumiem tej niekonsekwencji. Najpierw obrzuciłaś kolesia za przeproszeniem błotem, przedstawiając go jako oszusta który szuka młodych naiwnych dziewczyn do projektów które nigdy nie zostaną zrealizowane do końca, a teraz robisz teatrzyk pod tytułem "to nie jego wina" i tłumaczysz wszystkim co tak naprawdę miałaś na myśli w swoim poprzednim tekście.
    Nie ogarniam tej kuwety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja nie rozumiem. Nie odwołałam ani jednego słowa z tego, co napisałam. Podkreśliłam tylko to, co najwyraźniej wszystkim umknęło - że właśnie NIE INTERESUJE mnie obrzucanie Łukasza błotem i inwektywami i że nie mam zamiaru kłócić się z nim o kasę. A jeżeli Łukasz twierdzi, że za część bałaganu i niedopełnionych zobowiązań wydawnictwa nie odpowiada - to ma prawo się wytłumaczyć, a Wy macie prawo mu wierzyć lub nie. Nie mam zamiaru go rozgrzeszać, ale też nie czuję się dobrze z takim poziomem agresji, jaka się na niego nakręciła.

      Usuń
  13. Zanim publicznie o kimś napiszesz, że nie wypłacił ci całej kasy warto sprawdzić w banku czy aby na pewno. Choćby to nawet miało oznaczać tak niewyobrażalny wysiłek jak udanie się do najbliższego oddziału . W przeciwnym wypadku Ty możesz zostać oskarżona o zniesławienie i ze strony poszkodowanej stać się sprawcą. Co do samego łukasza, to proponowałbym, żeby zamiast chować się za Twoimi plecami raczył wyjaśnić swoje postępowanie zwłaszcza względem osób, które dołożyły się do wydania komiksu i nie otrzymały obiecanych fantów. Z doświadczenia wiem, że produkcja wszelkich gadżetów nie trwa miesiącami. Chowanie głowy w piasek raczej nie zwiększa wiarygodności panie łukaszu, wręcz przeciwnie. Jeżeli Twój były wydawca i współautor za bałagan w swoim byłym wydawnictwie nie odpowiada to niech przynajmniej spróbuje je naprawić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadal jest prawdą, że Kiciputek nie otrzymał obiecanych 10% ze sprzedaży, nie ma więc mowy o zniesławieniu.

      Usuń
  14. Ja do dzisiaj nie otrzymałem swojej kopii komiksu. Także obrzucanie błotem gościa mi w ogóle nie przeszkadza ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja za to wciąż czekam na powieść.

    OdpowiedzUsuń