Kiciputek: Razem przeciw kulturze gwałtu

czwartek, 12 marca 2015

Razem przeciw kulturze gwałtu



Dzisiaj chwalę i polecam świetną akcję na facebooku: Razem przeciw kulturze gwałtu, w której panowie wkładają spódnice na znak solidarności z ofiarami gwałtów, które są obwiniane za to, czego doświadczyły.

42 komentarze:

  1. Uwielbiam to, co robisz, to, że nie pomijasz takich tematów i że potrafisz poruszyć problem w dosadny a jednocześnie zabawny sposób.

    OdpowiedzUsuń
  2. bo prawdziwy mężczyzna jest Szkotem /kwestia papierów na bycie Szkotem nie ma znaczenia/......
    ale te długie czarne suknie to chyba raczej się nie liczą?...

    OdpowiedzUsuń
  3. Randy-Thrandy w spódnicy. Co się zobaczyło, to się nie odzobaczy D: Co się dupka, to się nie oddupka.
    1000!!11łan % przeciw gwałtom i ich usprawiedliwianiu. A przy okazji zerknijcie na stronę Harfiarki, bo tam też co nieco o przemocy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne :) W ogóle bardzo fajna akcja, jeśli choć parę osób załapie w końcu, że nie powinno się zrzucać choćby małej cząstki winy na ofiarę, to super. Każde stwierdzenie typu "mogła się nie ubierać wyzywająco", "mogła nie pić", "mogła nie iść ciemną uliczką" tylko rozmywa winę przestępcy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiciputku, pełen szacun za poruszanie tematu. O obwinianiu ofiar przemocy powinno się krzyczeć jak najgłośniej. I czekam całym sercem na moment, kiedy ludzie (jakich pojawiło się tu trochę w komentarzach) zrozumieją, że w dyskusji "kobieta powinna móc ubierać się jak chce, chodzić gdzie chce, pić gdzie chce ALE..." nie istnieje ŻADNE ale i jakiekolwiek, choćby minimalne umniejszenie winy gwałciciela jest co najmniej niesmaczne. Stop usprawiedliwianiu i romantyzowaniu przemocy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro już cytujesz m.in moją wypowiedź, to szkoda, że jej całej nie zrozumiałaś - nikt w tej dyskusji nie umniejszał winy gwałciciela. Nikt. A co do dopiero usprawiedliwiał przemoc, masakra, nie wiem skąd to wzięłaś.

      Usuń
    2. Każde "ale" w tym temacie uważam za umniejszanie winy gwałciciela i usprawiedliwianie przemocy. Nie ma "ale". EOT.

      Usuń
    3. To, że Ty uważasz 'ale' za zmniejszanie winy, nie oznacza, że ktoś stosując to 'ale' również - wypada więc zrozumieć, co ktoś innego ma do powiedzenia, a nie trzymać się fanatycznie swoich racji i patrzeć na inne opinie jednotorowo.

      Usuń
    4. A jednak, cała dyskusja wycięta, bo czyjeś poglądy nie zgadzają się z poglądami Kiciputka. Nawet nie wiem jak to skomentować, śmieszne zachowanie, na pewno nie zachęcające do jakiejkolwiek rozmowy. Skojarzyło mi się z tą pisarką, o której kiedyś tu Kiciputek pisała, że na swoim blogu kasuje wszystkie niepochlebne komentarze. Gratuluję dobrych wzorców.

      Usuń
    5. Miałam się już nie odzywać. Nie rozmawiamy tu o tym, czy ziemniaki lepsze są gotowane czy smażone - rozmawiamy o GWAŁCIE i opinia wielu osób jest lub potencjalnie może być po prostu krzywdząca, a to, że tego nie zauważają świadczy dość kiepsko. Dlatego Kiciputek zdecydowała usunąć niektóre komentarze. Naprawdę, tyle w temacie ode mnie.

      Usuń
    6. W żadnych z tych opinii nie było nic krzywdzącego, wszyscy zgodzili się ze słusznością akcji na fejsbuku i z tym, że całkowitą winę ponosi gwałciciel. Każdy podkreślał to w swoim komentarzu, oprócz tego ja np pisałam, że szkoda mi kobiet, które zostały obwinione o 'prowokację' oraz że tak nie powinno być - ale nie, zawsze znajdzie się jakaś osoba, która ubzdura sobie, że były tam 'usprawiedliwienia i romantyzowanie przemocy' - nie, nie było. W żadnym wypadku.

      Proponuję nie czytać czyiś komentarzy w taki - powiedzmy - tendecyjny sposób, bo człowiek doszukuje się później jakiś negatywnych treści, których tak naprawdę nie ma, sugerując się innymi opiniami, które są rzeczywiście krzywdzące.

      Mało tego, wszyscy poważnie potraktowali temat, więc nie wiem, skąd wyskakujesz z tymi ziemniakami.

      Usuń
    7. Nikt nie napisał, że kobieta jest winna że ją zgwałcili albo że prowokuje. Dyskusja była normalna i nikt nikogo nie obrażał, więc nie rozumiem kasowania komentarzy ludzi z innym zdaniem i jeszcze usprawiedliwiania tego delikatnym tematem. Na tym polega dyskusja, na wymianie opinii.

      Usuń
    8. Komentarze nie były niepochlebne wobec mnie tylko wobec ofiar GWAŁTU na litość boską. To nie jest otwarte forko dyskusyjne, tylko mój blog i jeśli chcę żeby był miejscem wolnym od victim blaming to tak będzie.

      Usuń
    9. Ehh, powiem raz a dobrze, bo nie chcę robić Kici spamu za dużo.
      Nie było nic krzywdzącego? Dobrze, weźmy przykład ze "zdrowym rozsądkiem" i porównaniem wychodzenia w nocy z klubu do zamykania mieszkania. Ładny przykład, to prawda, że jeśli zostawi się mieszkanie otwarte to jest szansa że zostanie okradzione. Tylko że to dotyczy WSZYSTKICH. Chodzenie po mieście w nocy jest niebezpieczne dla KOBIET. To jest ta różnica. Jesteś kobietą, więc automatycznie boisz się facetów w ciemnych uliczkach. Jesteś kobietą, więc jesteś narażona na gwałt. Nie dlatego, że tak to działa - odnosi się to do PŁCI. Dlatego to jest krzywdzące, bo to JEST victim blaming. Może te osoby nie miały nic złego na myśli, może były przekonane o tym, że tak, wina gwałciciela jest stuprocentowa. Ale to, co napisały, tak czy siak przenosiło winę na ofiarę, ponieważ odnosiło się tylko do jednej płci. Nie wiem czy da się jaśniej.
      Porównanie do ziemniaków, bo tak odczytuje ten rodzaj zapierania się w tym podejściu "moja opinia i nic ci do tego". To jest taki temat, w którym taką swoją opinią można kogoś skrzywdzić, nawet nieświadomie.
      I nie wiem czy została zwrócona uwaga - gdybym chciała polemizować w dyskusji, która się odbywała wyżej w komentarzach, odpisałabym w niej. Nie pamiętam kto co dokładnie pisał, nie ma to znaczenia - chciałam się odnieść do ogółu i wydźwięku niektórych wypowiedzi. Wypowiedzi, a nie ludzi, którzy je wypowiadają.
      A romantyzowanie przemocy wspomniałam nie dlatego że się pojawiło w komentarzach, tylko dlatego, że to bardzo popularny fenomen w literaturze wszelakiej (najczęściej romantycznej, od gwałtu do miłości i tak dalej) który jest koszmarnie szkodliwy i też wpisuje się w coś, z czym walczymy.
      Ugh, ludzie. Peace.

      Usuń
    10. Mała Kudłata bzdury gadasz, samotny podpity mężczyzna idąc nocą ciemnymi uliczkami też się niepotrzebnie naraża, być może nie na gwałt, ale na pobicie, napad albo nawet morderstwo. Bezmyślność to bezmyślność, nieważne, czy wykazuje ją kobieta czy mężczyzna.

      Usuń
    11. @Kiciputek...
      pod warunkiem, że to jest naprawdę "victim blaming"...
      co do kwestii, że wyłączną WINĘ za gwałt ponosi gwałciciel wszyscy są tu jednogłośni...
      zaś dalej mowa była o wchodzeniu w sytuacje ryzykowne, bynajmniej NIE w kategoriach winy... dociera?... skoro uważasz, że włażenie przez kobietę /nie pragnącą seksu/ do pomieszczenia pełnego napalonych "beżowych" to arcyrozsądny ruch, zaś nazwanie jej "idiotką" to jest "victim blaming", to znaczy, iż mamy do czynienia z takim pomyleniem pojęć, że chyba dalsza rozmowa traci sens...

      Usuń
    12. i_am_keyser_soze14 marca 2015 13:59

      Świetnie, tylko dlaczego zawsze przywołuje się jako przykłady te dość rzadkie przypadki gdy kobieta pada ofiarą gwałtu na ulicy czy w klubie pełnym obcych facetów, jakby to był typowy scenariusz gwałtu. Nie jest. Typowy scenariusz to dom - jej własny, jej rodziny, jej przyjaciół, jej chłopka. Typowy sprawca to chłopak, mąż, przyjaciel, znajomy, krewny. Gdy piszesz, że kobieta pakująca się w potencjalnie niebezpieczną sytuację to "idiotka" to wynika z tego, że każda kobieta która bezpiecznie czuje się w swoim/znajomym domu i ufa znajomemu mężczyźnie jest skrajną kretynką bo jest to scenariusz około 80% gwałtów.

      Usuń
    13. Czyli jeżeli ofiarami przestępstwa może być tylko pewna grupa osób (np. kobiety), to wtedy nawoływanie do ostrożności to victim blaming?
      "Chodzenie po mieście w nocy jest niebezpieczne dla KOBIET. To jest ta różnica"
      " Ale to, co napisały, tak czy siak przenosiło winę na ofiarę, ponieważ odnosiło się tylko do jednej płci."

      O to chodzi? Nie można porównać wychodzenia w nocy z klubu do zostawienia otwartych drzwi, bo kwestia dotyczy tylko kobiet?
      Victim blaming występuje tylko, jeżeli ofiara należy do jakiejś grupy płciowej/społecznej/wiekowej itd.? Wtedy nie trzeba myśleć zdroworozsądkowo?
      Tak samo pedofilia dotyczy tylko dzieci. Więc powiedzenie, że rodzice nie powinni puszczać dzieci samopas, to victim blaming, bo przecież nikt nie ma prawa zrobić im krzywdy.

      PS. Reydee, daj spokój, przecież inni wiedzą lepiej, co miałaś na myśli ;)

      Usuń
    14. "Tylko że to dotyczy WSZYSTKICH. Chodzenie po mieście w nocy jest niebezpieczne dla KOBIET. To jest ta różnica. Jesteś kobietą, więc automatycznie boisz się facetów w ciemnych uliczkach."

      A masz świadomość, że to nie do końca prawda? Jeśli wykluczymy napaść na tle seksualnym, okaże się, że w pozostałych przypadkach (np. kradzież, pobicia itp.) to faceci są częściej ofiarami niż kobiety. Szok, nie?

      Chodzenie nocą samemu po mieście jest niebezpieczne dla obu płci. Jeśli uważasz, że facetów w ciemnych uliczkach mogą się bać tylko kobiety, to krzywdzisz taką opinią innych mężczyzn albo twój argument jest inwalidą.

      Jeśli zachęcanie kobiet do zachowywania minimalnych środków bezpieczeństwa uważacie za victim blaming, to ja nie mam słów. Tylko miejcie świadomość, że mogą to czytać młode dziewczyny, które potem tych środków bezpieczeństwa zachowywać nie będą, bo przecież prawo zapewnia im nietykalność. Ale spoko, niech sobie beztrosko hasają. A jeśli którejś stanie się jakaś krzywda, to najwyżej Kciputek narysuje jej Geralta w spódnicy i będzie wszystko cacy.

      Ann

      Usuń
    15. i_am_keyser_soze14 marca 2015 15:01

      Możesz być mega-seksowną laską zwiedzającą kluby co noc, pijącą do upadu, co noc wyrywającą innego faceta i nigdy nie zostać zgwałconą. Możesz być też szarą myszką co to praca-dom, długie spódnice i za duże swetry i wszystkie środki ostrożności i możesz zostać zgwałcona. W tym układzie to gwałciciel jest drapieżnikiem i to on poodejmuje decyzje. Nie ofiara. Gdy to zrozumiecie, zrozumiecie dlaczego każde "ale" jest "victim blaming".

      Usuń
    16. Pkanalia, spuść z tonu trochę bo odzywki w stylu "dociera?" są wyjątkowo irytujące. Nikt nie zmusza cię do udziału w rozmowie, w której nie widzisz sensu, więc nie męcz siebie i innych i idź już sobie.

      Usuń
    17. Słuchajcie, ja rozumiem tę wrażliwość na punkcie obwiniania ofiar gwałtu i naprawdę, co chwila zaznaczałam, że jestem po Waszej stronie. Całkowitą winę ponosi napastnik, gwałciciel - to nie ulega żadnym wątpliwościom. Tak jest. I podoba mi się to, że takie materiały są coraz bardziej promowane i uważam, że powinno być ich jeszcze więcej.

      Wszystkie usunięte wypowiedzi dotyczyły jedynie tego, by starać się unikać ryzykownych sytuacji, by ryzyko jak najbardziej minimalizować. Jak to się mawia 'lepiej zapobiegać, niż leczyć'. Wiadomo, że zdarzają się sytuacje, gdzie jedna kobieta unika takich sytuacji, a druga w nie odważnie wchodzi i obie zostają ofiarami. I w obu przypadkach jest winny tylko gwałciciel, żadna z nich.

      Widzicie, mamy prawo robić ze sobą wszystko, co chcemy, a inni nie mają prawa nas niepożądanie tknąć - czy to okradając, bijąc, czy cokolwiek. Właśnie, to jest tak pięknie powiedziane: 'mamy prawo'. Niestety to często daje tylko złudne bezpieczeństwo, to magiczne prawo nie pojawia się jak superbohater, by zapobiec temu, że ktoś chce kogoś pobić/okraść/porwać/zabić.

      Właśnie dlatego z jakiegoś powodu pilnujemy swoje dzieci w supermarketach, zakazujemy im rozmowy z obcymi, bo wiemy, że mimo iż prawnie nikt nie może im zrobić krzywdy, to jednak takie sytuacje się zdarzają - i tutaj tak samo winny jest tylko napastnik, który zrobił dziecku krzywdę. Tylko co to nam daje, kiedy już jest 'po fakcie'?

      Tak jak mówiłam, lepiej starać się to ryzyko minimalizować, żeby zapobiec przykrym wypadkom. Żeby zapobiec, podkreślam. Po przykrych wypadkach nie ma już znaczenia, czy kobieta była ubrana w wyzywającą kieckę, czy w worek na ziemniaki, czy była upita, czy trzeźwa. Znaczenie ma tylko wtedy wina gwałciciela.

      Usuń
    18. Wątek poleciał, bo odezwał się w nim autor pierwotnego komentarza ponownie nazywając ofiary gwałtu bezmyślnymi. Po usunięciu, zgodnie z ostrzeżeniem, pierwotnego komentarza, siłą rzeczy zniknęły też odpowiedzi na niego.

      Usuń
    19. @Reydee...
      to, co piszesz, przez całą tą dyskusję wszyscy akurat powtarzamy zgodnie w kółko, ale jak się okazuje "prędzej waszmość mógłbyś jego koniowi perswadować" /Sienkiewicz/ i tylko fochem się kończy...

      @Kiciputek...
      sorry, przepraszam i w ogóle... przekonałaś mnie rzeczową argumentację i zmieniłem pogląd:
      kobieta z podanego przeze mnie przykładu /czytałaś?/ jest uosobieniem mądrości, roztropności i rozsądku...
      demonem rozsądku jest też np. matka wspomniana Reydee zostawiająca dziecko samopas w supermarkecie i inne wymienione w dyskusji przykłady...
      zadowolona?...

      Usuń
    20. Niestety też nie umiem rysować tak fajnie, jak Kiciputek, więc:
      Scenka rodzajowa 1.
      Marylka bawi się ze znajomymi. Późną nocą impreza się kończy, Marylka dzwoni do przyjaciela, czy by jej nie odwiózł do domu, przyjaciel odwieźć nie może. Poznany na imprezie Artur proponuje, że ją odprowadzi.
      Marylka odmawia, bo Artura nie zna dobrze. W drodze do domu w ciemnej uliczce gwałci ją obcy mężczyzna.
      Społeczeństwo: Marylka jest niemądra. Marylka powinna to przewidzieć.
      Scenka rodzajowa 2:
      Marylka bawi się ze znajomymi. Późną nocą impreza się kończy, Marylka dzwoni do przyjaciela, czy by jej nie odwiózł do domu, przyjaciel odwieźć nie może. Poznany na imprezie Artur proponuje, że ją odprowadzi.
      Marylka się zgadza, bo boi się sama wracać. W drodze do domu w ciemnej uliczce gwałci ją Artur.
      Społeczeństwo: Marylka jest niemądra. Marylka powinna to przewidzieć.

      Usuń
    21. Marylka może po prostu nie iść ciemnymi uliczkami.

      Usuń
    22. Oczywiście. Nigdy, przenigdy żadna kobieta nie została zgwałcona na głównej ulicy, w windzie, w publicznej toalecie, na klatce schodowej... Zawsze to są ciemne uliczki!
      Ale nawet jeśli, co jeśli droga do domu PROWADZI przez ciemne uliczki? Marylka ma się teleportować? Polecieć?

      Usuń
    23. ocena, czy Marylka jest niemądra należy nie do jakiegoś tam "społeczeństwa", ale od indywidualnej oceny konkretnego "obserwatora" stopnia ryzykowności marszruty Marylki...
      "obserwator" na poziomie tylko tym się będzie kierował, niezależnie od tego, czy doszło do gwałtu, czy nie...
      "obserwator" debilny oceni Marylkę opierając się na tym, czy doszło do gwałtu, czy nie /ryzykowność marszruty zniknie w drugim planie/... a gdy doszło, zwali na nią przynajmniej część winy...
      i o tym tak naprawdę jest tu dyskusja, o tych debilnych "obserwatorach"...

      Usuń
    24. Dla mnie absurdem jest fakt, że w przypadku niewątpliwej krzywdy, jaką jest gwałt, ktokolwiek uważa za istotne ustalenie, w jakim procencie ofiara ponosi odpowiedzialność za to, co ją spotkało. Że ktokolwiek rości sobie prawo decydowania o tym, czy danej sytuacji dałoby się uniknąć, gdyby ofiara była "mądrzejsza". Jakie to ma u licha znaczenie? Niemądrzy ludzie się rodzą i rodzić będą, a gwałt to nie jest przypadkowe spuszczenie telefonu komórkowego w toalecie. Gwałt to gigantyczna, dla niektórych niemożliwa do udźwignięcia trauma. Masz rację w jednym - ocena Marylki nie należy do społeczeństwa, ale nie należy też do Ciebie, niezależnie od Twojej rzekomej inteligencji.
      Ocenić należy człowieka, który dla zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych jest gotowy w nieodwracalny sposób skrzywdzić drugą osobę.

      Usuń
    25. Przede wszystkim, powtórzę po raz setny: 80% gwałtów popełnianych jest W DOMU ofiary przez osobę znaną i bliską ofierze. Dlaczego nikt nie wytyka bezmyślności kobietom, które zaufały ojcom, braciom, wujkom, mężom, chłopakom? Bo oczywiście łatwiej jest stygmatyzować kobiety, dzielić na roztropne dziewice i nieostrożne dziwki, które włóczą się nocą ciemnymi uliczkami i prowokują. Łatwiej wtedy dehumanizować gwałcicieli, wyobrażając sobie, że to czyhający w zaułkach złoczyńcy. Trudniej uświadomić sobie przykrą prawdę, którą ja będę powtarzać do znudzenia: 80% GWAŁTÓW POPEŁNIANYCH JEST W DOMU OFIARY, PRZEZ OSOBĘ ZNANĄ I BLISKĄ OFIERZE.

      A na marginesie dodam, że "zaspokojenie potrzeb" nie jest najczęstszym motywem gwałtu. Chodzi o przemoc, nie o seks. To, że ktoś uderzył cię motyką nie znaczy, że wykonuje prace ogrodnicze.

      Usuń
    26. @Kiciputek...
      na marginesie masz całkowitą rację... np. gwałty homoseksualne w męskich kryminałach popełniają heterycy w ramach rytuału okazania dominacji i wyładowania agresji... ale nie trzeba aż tak egzotycznych przykładów... wystarczą profile psychologiczne "zwykłych" gwałcicieli, którzy kobiet nienawidzą i chcą je drogą gwałtu "ukarać"... czasem mężowi wystarczy niezadowolenie ze stopnia posolenia zupy, jeden wtedy żonę skrzyczy, drugi stłucze, trzeci zgwałci... po prostu kwestia różnych środków wyrazu, ale istota rzeczy ta sama...
      ...
      stereotyp zboka, który zaciąga swoje ofiary w krzaczory jest tak popularny, gdyż jest to prosta sytuacja, nie wymagająca zbytnich dociekań... sytuacja gwałtu "domowego" jest o wiele bardziej skomplikowana, gdyż ze względu na owe wspomniane przez Ciebie bliższe relacje czasem pojawia się już na wstępie wątpliwość, czy dany gwałt był w ogóle gwałtem... i tu jest dopiero prawdziwy ból głowy dla sądów, czy np. biegłych psychologów, by odtworzyć, jaki był stan faktyczny... jakby jednak nie było, likwidacja wszystkich "podejrzanych" miejsc nie rozwiązuje kwestii nawet tych 20% gwałtów mających w nich miejsce...

      Usuń
    27. Cieszę się, że poruszasz temat gwałtów więziennych, zwykle bagatelizowany. Chociaż z drugiej strony to rzecz warta odrębnej dyskusji.

      Usuń
    28. Z góry przepraszam, że nie w temacie, ale zaciekawiła podana statystyka - " 80% GWAŁTÓW POPEŁNIANYCH JEST W DOMU OFIARY, PRZEZ OSOBĘ ZNANĄ I BLISKĄ OFIERZE." Przy okazji researchu do pracy trafiłem na badania wykazujące, że 61% żeńskich ofiar stalkingu i 44% męskich było nękanych/prześladowanych przez osoby im znane (najczęściej byłych partnerów). Zaczynam się bać ludzi... Jeśli dodać do tego, że podczas kursu pierwszej pomocy usłyszałem, że najczęściej wzywamy pogotowie w domu lub pracy to już zupełnie mi się wszystkiego odechciało.

      Usuń
  6. Spódnica/sukienka czy nie spódnica/sukienka. Ja miałam sytuację którą poniekąd można było nazwać próbą dokonania gwałtu. Miałam spodnie i glany także jak to napisała niemka-feministka "Gwałciciel gwałci ciało a nie strój"
    Akcja która obiegła wszystkich blogerów, vlogerów pisarzy, nie pisarzy a także Kiciputka polega na poparciu akcji #stopprzemocy #stopgwałtom etc. Zdjęciem z podpiską "jeśli kobieta zakładając sukienkę/spódnicę zaprasza do gwałtu to ja też zapraszam". Oby więcej takich akcji i oby gwałciciele dostali to na co zasługują.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cały wątek poleciał. Ostrzegałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ostrzegałaś jednak, że nie będziesz chciała uważnie czytać... bo tak się akurat składa, że wszyscy wyrazili dość podobne poglądy i co ciekawe, przyznali Ci rację...

      Usuń
  8. Piszczę z uwielbieniem na widok Thranduila!

    OdpowiedzUsuń
  9. Thranduil made my day. A na widok Severusa przypomniał mi się kamiennojedwabny Snejp z Przyczajonej Logiki. Umieram.

    OdpowiedzUsuń
  10. Myśmy się też włączyli - http://www.tatawilkolak.pl/comic/spodnica.html
    Popieramy akcję w całej rozciągłości - obwinianie kobiety noszącej sukienkę za gwałt jest... chore.

    OdpowiedzUsuń