Kiciputek: Trzy razy nie

piątek, 20 czerwca 2014

Trzy razy nie




Plakaty do ściągnięcia w dużej rozdzielczości: http://www52.zippyshare.com/v/45939725/file.html

83 komentarze:

  1. ^trzy razy tak.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anoreksja jest naprawdę straszna, a dziewczyny pragnące być chude aż widać im żebra są jeszcze straszniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy na każdym obrazku widnieje ta sama kobieta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku interpretacja jest dowolna.

      Usuń
  4. Pamiętam jak kiedyś usłyszałam rozmowę mojego kolegi ze studiów, takiego który na co dzień całuje dziewczyny po rękach na powitanie i odnosi się do nich z szacunkiem. Stwierdził on, że dla niego Francuzki są tak brzydkie, że on nigdy by ich nie chciał zgwałcić. Powiedziałam mu by się zastanowił nad tym co mówi. Oczywiście był bardzo zmieszany, gdy się okazało, że ja mu ręki już na powitanie nie podaje.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dołączam do kochających Kiciuputka. Ile to razy podczas epizodu depresyjnego słyszałam "Weź się w garść, idiotko!" czy "To tylko usprawiedliwienie tego, że jesteś leniwym nierobem". Ludzie to debile, całe szczęście, że są tacy jak Ty. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu był durny komentarz jakiegoś anonima, który usunęłam. Uprzejmie ostrzegam, że każdą trollerską próbę dowalania osobom z depresją potraktuję tak samo.

      Usuń
    2. Ojoj, dzieci wzięły się za komiksy o trudnych tematach? Koleżanka się popłakała, bo nie ma zaświadczenia od psychiatry? :< Cały świat pogrążył się w smutku oraz bólu! [*].

      Usuń
    3. Nikt nie musi machać zaświadczeniem lekarskim przed anonimkiem z internetu.

      Usuń
    4. Zaświadczenie od psychiatry nie zatrzymuje takich komentarzy. Pojawiają się tylko nowe.
      Czytając takie komentarze, po raz pierwszy jestem za moderacją komentarzy.

      Usuń
    5. Trolle są i będą wszędzie. Zakompleksione dzieci z grubymi palcami. W każdym bądź razie dzięki wielkie za ten wpis :) Przepraszam za anonim, ale chyba nie mam konta którym bym mogła się podpisać. Jeszcze raz: dziękuje.

      Usuń
    6. MR. wyszłaś już z tego? Jak sobie z tym poradziłaś?

      Usuń
    7. i ja dołączam do miłośników Kiciputka.

      Usuń
  6. Tak bardzo argumenty "mondrych" ludzi <3 Tak bardzo szerzenie wiedzy <3 Tak bardzo wszystko! Lofciam! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiciputku! Ubrałaś w słowa (i piękne grafiki) tematy, które nie dawały mi spokoju... a ludzie w moim otoczeniu swoimi postawami nie okazują żadnych ludzkich uczuć. Dziękuję, podbiłaś tym moje serce <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Wielbię cię za ten post - trafiłaś w samo sedno.
    Przy depresji brakuje mi jeszcze tylko "Masz depresję? Nie wyglądasz." Tak, bo widzisz mnie przez jakieś 20% czasu, gdy jestem w stanie jakoś wyglądać. (Plus, osobiście mam ChAD, więc nie zawsze wyglądam jakbym miała depresję.)
    Ludzie uwielbiają oceniać sytuacje innych nie wiedząc o co chodzi. Pamiętam jak mój własny kuzyn żartował o mojej sytuacji mówiąc, że według niego te wszystkie fobie to takie tylko wymysły leniwców. Szkoda tylko, że zmienił zdanie dopiero po tym jak opowiedziałam mu o całej sytuacji, znów zmuszając się do przypominania sobie tego co się stało, a o czym staram się z całej siły zapomnieć. (I tak dowiedziałam się, że jestem winna, bo czemu nic nikomu nie zgłosiłam? Bo mając czternaście lat każdy jest przecież tak zaradny życiowo, by wiedzieć do kogo się zgłosić i kto ci uwierzy.)
    Jeśli chodzi o depresję, to w sumie ciężko się dziwić, bo to słowo jest zbyt często teraz używane (a im więcej coś powtarzasz tym mniejszą ma to siłę oddziaływania) w nieodpowiednim kontekście - co chwila ktoś jest smutny, więc pisze, że ma dzisiaj depresję. To jest swego rodzaju moda - smutek jest passe, prawdziwie głęboka jest tylko depresja. W mediach przedstawia się to z taką romantyczną otoczką w stylu "wielkiej miłości" Romea i Julii. Tak bardzo nienawidzę gloryfikacji samobójstwa. Szczególnie, że mało kto używa tzw. trigger warnings.

    OdpowiedzUsuń
  9. A czym się różni anoreksja od bulimii????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anoreksja to niejedzenie, a bulimia to jedzenie, a później zmuszanie się do wymiotowania posiłków.
      Powody i podłoże są, z tego co wiem, takie same.

      Usuń
    2. Bulimia to nie tylko zmuszanie się do wymiotowania posiłków. To ogólne "nadrabianie" napadów głodu - najczęściej objawia się właśnie wymiotowaniem, ale może też polegać np. na kompulsywnym wykonywaniu ćwiczeń (ćwiczenie do upadłego) czy korzystaniu ze środków przeczyszczających.

      Usuń
    3. Czasem bulimia i anoreksja są sprzężone ze sobą, wtedy dużo trudniej pomóc takiej osobie, niestety. Ale nie jest to niemożliwe.

      Usuń
    4. bulimia wygląda tak: jesteś na diecie (lub nawet nic nie jesz) potem np. raz w miesiącu dostajesz napad głodu tak wielki, że możesz zjeść wszystko co było z lodówki, po takim obżarstwie masz wyrzuty sumienia, więc wymiotujesz to co zjadłeś i wszystko zaczyna się od nowa
      z kolei anoreksja objawia się tak: nie jesz NIC, na początku zaczynasz ograniczać np. słodycze i fastfoody, potem jesz mniejsze posiłki i częściej ćwiczysz (to nie zawsze, ale najczęściej), potem np. rezygnujesz z niektórych posiłków i jest "WOW! udało mi się schudnąć! skoro tak dobrze mi idzie schudnę jeszcze trochę i wtedy będę idealna!" potem jeszcze mniej jesz, chudniesz dalej a i tak wydaje ci się, że jesteś gruby, aż w końcu nie jesz już NIC
      jest też anoreksja bulimiczna, koleżanka mojej mamy to ma: nie je nic, ale gdy ktoś przyniesie np. blachę ciasta , to potrafi sama całą tą blachę zjeść NA RAZ, a potem idzie do ubikacji i wszystko wymiotuje :(

      Usuń
  10. Z tego powinno się zrobić plakaty do wieszania w szkołach. Przemawiają bardziej niż jakakolwiek zwyczajna edukacja.

    OdpowiedzUsuń
  11. Sama mądrość płynie z obrazków twych, Kiciputku. Natomiast chciałabym jedną rzecz doprecyzować - o ile anoreksja rozwija się i może istnieć już wcześniej, to jednak żeby lekarz ją rozpoznał, wg kryteriów ICD-10 (obok restrykcji dietetycznych, zaburzeń obrazu własnego ciała i zaburzeń endokrynnych) musi być też zmniejszona masa ciała. Podając za źródłem (akurat "Psychiatria" pod redakcją Jaremy, ale w "Psychiatrii" Bilikiewicza jest podobnie) - "Zmniejszenie masy ciała (a u dzieci brak jej przyrostu), prowadzące do osiągnięcia masy ciała co najmniej 15% poniżej prawidłowej/oczekiwanej przy danym wzroście i danym wieku." Oczywiście lepiej zauważyć objawy alarmowe i zgłosić się po pomoc już wcześniej, zwłaszcza że u ok. 75% pacjentów współwystępuje depresja, a u 20-60% zespoły lękowe.

    Natomiast dziękuję za wkład w promocję zdrowia psychicznego i szerzenia świadomości na temat chorób. Depresja jest straszna, ale na szczęście dysponujemy już na tyle skutecznymi i bezpiecznymi lekami, że wielu osobom możemy pomóc.

    Galnea

    OdpowiedzUsuń
  12. O ile łatwiej i przyjemniej by się żyło, gdyby ludzie umieli odnaleźć w sobie empatię. Można mieć własne zdanie na jakiś temat, można się z czymś nie zgadzać... Ale najpierw, przed jawną oceną, przed przyklejeniem komuś łatki 'nieroba', 'marudy', czy kogokolwiek innego ludzie powinni chociaż zainteresować się, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Nigdy nie można wyjść z założenia, że wiemy co dana osoba przechodzi bez chociażby próby porozumienia z nim/nią.
    Kiciputku a może jakiś komiks o przemocy w rodzinie? Poraża mnie skala zjawiska w Polsce i znieczulica społeczna pod hasłami w stylu 'brudy się pierze w domu'...

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiciuputku droga, bogini zdrowego rozsądku i zrozumienia ludzkiej psychiki.
    Zawsze próbując edukować moich znajomych podsyłam im Twoje dzieła, gdy słowa zawodzą. Takich mi wyjątkowo brakowało. Dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Wspaniałe, Kiciputku! Dziękuję!
    Czy mogłabym ewentualnie wykorzystać te plansze na slajdach lub materiałach warsztatowych? Prowadzę zajęcia antydyskryminacyjne, uczę też o prawach człowieka. To jest kawał dobrej, zaangażowanej ilustracji. Świetnie dobrany tekst. No i treść, która jest mądra i wnikliwa. Fantastyczne.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mistrzostwo Kicia, mistrzostwo.
    Brak mi słów.

    OdpowiedzUsuń
  16. No no, po raz pierwszy się tobą zgadzam, zwłaszcza co do depresji. Choć szczerze mówiąc, nie słyszałem nigdy tego typu gadania na temat gwałtu.

    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ja też nie... Ale już teksty w stylu 'tak się ubiera, więc sama jest sobie winna' wcale nie są tak rzadkie.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Przy gwałcie to też nie słyszałam, ale przy molestowaniu, to i owszem, wielokrotnie.
      Szczególnie, że zawsze można było to odkręcić tekstami "to tylko żart, kto by chciał takiego paszteta" czy wmówieniem, że się tylko biedaczkę "pociesza", żeby zaznała trochę męskiej adoracji.

      Usuń
    3. A propos gwałtu, to zobacz w jakiej sytuacji są mężczyźni - oni wręcz powinni się cieszyć, obojętnie jak są atrakcyjni, w końcu facet, który gardzi darmowym seksem to pedał, prawda?

      K.

      Usuń
    4. Czy widziałeś tutaj kogoś kto umniejszał cierpienie zgwałconego faceta?
      Tutaj mechanizm jest troszkę inny - faceta nie pytają czy pił, jak się ubierał czy jak się zachowywał. Wiedzą, że sam się o to nie prosił. Za to oznaczają go jako słabszego, taką przysłowiową pizdę, że "dał się" zgwałcić, bo przecież każdy męski facet może się z łatwością obronić przed napaścią. Jest postrzegany jako "kobieta", czyli jako ktoś słabszy, gorszy.
      To w sumie w pewien sposób zabawne, że żyjemy w świecie, gdzie nazwa płci, którą posiada połowa populacji, jest obraźliwa.
      Przeciw takiemu traktowaniu wychodzi naprzeciw feminizm oraz gender.

      Usuń
    5. Jakie ma znaczenie czy tutaj czy gdziekolwiek indziej? Akurat na feminizm i gender mam uczulenie, bo o ile feministki chcące równych praw dla kobiet są pożyteczne, o tyle dzisiaj większość to fanatyczki.

      K.

      Usuń
    6. Ja bym raczej powiedziała - większość feministek O KTÓRYCH JEST GŁOŚNO to fanatyczki. Ja bym chciała po prostu nie być proszoną "w żartach" o posprzątanie laboratorium po zajęciach (przecież jestem jedyną dziewczyną w grupie, jak nie ja to kto). Chciałabym, żeby nie traktowano mnie jako jakiejś cholernej królowej na zajęciach i nie kazano siadać na krześle, podczas gdy wszyscy moi koledzy grzecznie stoją. Chciałabym, żeby wykładowca przestał się zwracać się do studentów "proszę panów", mimo, że spojrzał prosto na mnie wchodząc do sali. Chciałabym, żeby pewien kolega nie zwracał się do mnie per "kobieto" (swoją drogą muszę mu wreszcie bardziej stanowczo zwrócić na to uwagę). To wiele?

      Pozdrawiam,
      D.

      Usuń
    7. A co jest złego w tym, że faceci stoją a Ty siedzisz? ja postrzegam to jako przejaw kultury i bardzo mi miło, jak tak się dzieje. Denerwuję się raczej na tych co nie przepuszczą w drzwiach i nie ustąpią miejsca ;)

      Usuń
    8. Dokładnie, co w tym złego, że ktoś ustąpi ci miejsca, otwory drzwi, itd? Już nie przesadzajmy, to żadne dyskryminowanie kobiet, tylko zwykła kultura. Tak samo, co w tym złego, że kolega mówi do ciebie "kobieto"? Jesteś kobietą, prawda? Mów do niego mężczyzno, nie sądzę, żeby się obraził.

      Ludzie, nie dajmy się zwariować. Co innego slogany typu "kobiety do kuchni" a co innego zwykła uprzejmość w otwieraniu drzwi czy puszczaniu kobiet przodem.

      K.

      Usuń
    9. Ja osobiście mam gdzieś czy mnie facet w drzwiach przepuści czy nie (no chyba, że niosę coś ciężkiego, to, moim zdaniem, każda kulturalna osoba powinna drzwi chociaż przytrzymać).
      Denerwuje mnie natomiast to wspomniane siedzenie, podczas gdy inni stoją czy tym podobne. Nie jestem jakimś delikatnym kwiatkiem, żeby krzywda mi się stała jak będę kilka minut stać, naprawdę nie widzę powodów, żeby mnie specjalnie traktować (pomijając stany szczególne typu ciąża czy choroba).
      Pamiętam takiego pana - dżentelmen koło siedemdziesiątki, zapytał się mnie czy by nie ponieść mi zakupów, bo wyglądają na ciężkie. Został bowiem nauczony, że kobiety są słabsze i nieważne, że on jest emerytem, a ja wysportowaną dziewczyną w sile wieku.
      Poza tym dla niektórych MRA te wszystkie przejawy kultury są wyznacznikiem tego, że mężczyźni też są dyskryminowani, bo ich przecież nikt w drzwiach nie przepuści, więc feministki ze swoimi prawami kobiet powinny się zamknąć. Może to ja jestem jakaś dziwna, ale gdyby ktoś mi zaproponował równouprawnienie albo sprzyjającą kobietom kulturę z radością oddałabym te wszystkie "przywileje" za to pierwsze.
      Dlatego jeśli ma być to argument przeciwko równym traktowaniu kobiet, to wolę by nikt nie był dla mnie uprzejmy.

      Usuń
    10. Nitka, a równouprawnienie nie istnieje? Bo szczerze mówiąc, to ja nie widzę nigdzie dyskryminacji kobiet. To coś złego, że ten Pan Koło 70 chciał Ci potrzymać zakupy? Nie musisz sie zgadzać, sama też bym się nie zgodziła, bo to osoba starsza. Ale niewątpliwie uważam to za przejaw kultury i zrobiło by mi się zwyczajnie miło.
      tak samo, jeśli nie chcesz siedzieć. Mówisz 'nie' i tyle. To przejaw kultury, że chcą Ci ustąpić miejsca, tak zostali wychowani.
      Nie oszukujmy się, z natury kobiety są słabsze, więc dajmy się czasami traktować jak księżniczki. Mojego mężczyznę aż mierzi jak jakaś kobieta na niego krzyczy, że ten jej drzwi przytrzymał. To przerażające, bo nie ma w tym nic złego.

      Usuń
    11. Anonimie - no chyba nigdy nie widziałeś, jak wygląda stosunek do kobiet na studiach o profilu "teoretycznie" męskim czyli zapewne większości studiów inżynierskich. Tam nie ma równego traktowania kobiet. W pracy też nie.
      A propos kobiet "słabszych z natury" polecam fragment odcinka Impractical Jokers, szczególnie od 1:06 ;P
      https://www.youtube.com/watch?v=4WVZTgl1vE8

      Usuń
  17. Przypomniał mi się przypadkiem obejrzany zwiastun odcinka jakiegoś serialu z gatunku "trudne sprawy": okazuje się, że dziewczyna była kiedyś zgwałcona, a ojciec chcąc pokazać swój brak wiary na to: "tak wygląda zgwałcona dziewczyna?!".
    Tak... bo osoby pokrzywdzone muszą koniecznie emanować swoją krzywdą, bo inaczej udajesz. Ale jak mówisz o swoim problemie otwarcie, to też udajesz, bo robisz na pokaz!

    OdpowiedzUsuń
  18. No a co z "czarnym humorem" i żartami niepoprawnymi politycznie. Mamy ich zakazać i zupełnie z nich zrezygnować? :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale kto chce zakazać? Bycia bucem nie jest nielegalne, jeśli się dobrze orientuję. Ja nie apeluję o zmiany w prawie tylko o odrobinę empatii. Możesz sobie być miłośnikiem czarnego humoru, ale przecież nie opowiesz żartu o dziewczynce bez nóg... dziewczynce bez nóg. Chyba że sama sobie z tego żartuje. Dziwne, że muszę tu tłumaczyć podstawowe, intuicyjne zasady taktu.

      Otóż ofiary gwałtu nieszczególnie mają ochotę słuchać żartów na temat tego, co je spotkało. Zwłaszcza, że te żarty zazwyczaj sprowadzają się do tego, że powinny być wdzięczne, a w ogóle to są brzydkie, puszczalskie i same chciały. Tego typu "żarty" nie tylko pogłębiają ich poczucie winy, co nie pomaga się pozbierać, ale mogą też trafić na grunt potencjalnych gwałcicieli, którzy, kiedy nadarzy się okazja, mogą pomyśleć sobie "przecież jest brzydka, zrobię jej przysługę" albo "w takiej sukience sama się o to prosi". Żarty to niby tylko żarty, ale w pewien sposób oddziałują na rzeczywistość i poszerzają granicę.

      Dlatego nikt nie zakazuje Ci żartować z gwałtu. Po prostu uprzedzamy, że robiąc to, możesz wyjść na nierozgarniętego buca.

      PS.: Już dawno nikt poza prawą stroną nie mówi "poprawność polityczna", reszta świata stawia po prostu na zwykłą, ludzką przyzwoitość.

      Usuń
    2. " Już dawno nikt poza prawą stroną nie mówi "poprawność polityczna", reszta świata stawia po prostu na zwykłą, ludzką przyzwoitość". To zdanie powinno się wdrukować do głowy wszystkim ludziom! Mam już dość gloryfikowania zwykłego chamstwa jako odwagi do bycia "niepoprawnym politycznie" w dzisiejszych straszliwych postmodernistycznych czasach.

      Usuń
    3. Sama osobiście wolę określenia typu "przyzwoitość" czy "empatia", bo "poprawność polityczna" kojarzy się z przedziwnymi łamańcami słownymi typu "uczciwy inaczej". Co do samego komiksu - świetny, wręcz prosi się o przerobienie na plakaty edukacyjne. Ale co do Twej wypowiedzi Kiciputku, z przykrością muszę stwierdzić, że - mając jak najlepsze intencje - mylisz pojęcia. Gwałciciele nie myślą w sposób "w takiej sukience sama się o to prosi", czy "przecież jest brzydka, zrobię jej przysługę", tak samo, jak kieszonkowiec nie rozważa, na ile bogatą osobą jest osoba, której pakuje łapę do torebki. W momencie popełniania gwałtu, jeśli mówimy o sprawcy zdrowym psychicznie, dla sprawcy liczą się tylko dwie rzeczy: sposobność i władza nad ofiarą, nic więcej nie ma znaczenia, nawet kwestia popędu seksualnego jest mało istotna. Idiotyczne wypowiedzi o jakich mówimy, nie mają wpływu na coś, co prawnicy nazywają prewencją indywidualną, (a w tym przypadku raczej jej przeciwieństwem). Mają natomiast negatywne oddziaływanie społeczne, wywołując zwiększoną tolerancję społeczną dla tego rodzaju przestępstw i przestępców. To tak, jak z - wciąż żywym w naszym narodzie - wyrozumiałym traktowaniem alkoholizmu i pijanych kierowców, co na szczęście z wolna się zmienia. Co do zasady - masz Kiciputku rację, ale tworzenie atmosfery społecznej tolerancji dla określonych nagannych zachowań to coś innego, niż wpływanie ma proces decyzyjny samego sprawcy. Owszem, efekt oddziaływania na rzeczywistość, czy poszerzania granic jest podobny, tylko sposób działania durnych wypowiedzi jest inny, niż piszesz. To tak tylko gwoli ścisłości. Zwiększanie tolerancji społecznej dla jakiegokolwiek przestępstwa zawsze w końcu odbije się czkawką nam wszystkim. Sama uwielbiam czarny humor, ale żartowanie z ofiary przestępstwa czy choroby (jeśli to nie sama ofiara, czy chory żartuje) to zwykły brak kultury.

      Usuń
  19. https://scontent-a-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/v/t1.0-9/10394469_522585734541036_3291967308777051416_n.jpg?oh=1d522864cce1387b3e224f0ede411dc7&oe=542D73CE

    Kiciputku, widziałaś ;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gniję z gościa, który w życiu nie widział żadnego programu przyrodniczego, jeśli myśli, że samice nie wybierają sobie samców xD

      Usuń
  20. trzeba by to wydrukować i porozwieszać, sama chętnie bym w tym pomogła

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziękuję Kiciputku, że pokazałaś te problemy w prawdziwym świetle....ludzie myślą że osoby z anoreksją, depresją czy zgwałcone są same sobie winne i równie dobrze same mogą sobie z tym poradzić ....czemu nie przyjmują do wiadomości że te choroby to NAPRAWDE choroby psychiczne których przeciez nikt dobowolnie nie wybiera? a zgwałcona dziewczyna nie biegała chyba po ulicy i nie prosiła żeby ją zgwałcić ? sama mam anoreksje i boli mnie bardzo ze niektórzy myślą że to zalezy od mojej woli i checi, że to kwestia "przełamania się" jak ze złymi nawykami...prawda jest taka ze ja sama nad tym nie panuje, podobnie mysle jak osoby z depresją ....(gdyby było inaczej to kazdy pomógł by sobie sam bo nikt raczej nie lubi cierpieć :( ) Dobrze że są jeszcze osoby o większej empatii i zrozumieniu

    OdpowiedzUsuń
  22. Cieszę się, że jest taki blog. Że jest ktoś kto o tym mówi, pokazuje rzeczywistość. Sama choruję na depresję, dlatego ten dany obrazek mówiący o trywializowaniu problemu chorych jest mi bliski, niestety. Dobrze, że ktoś porusza takie tematy. Może co niektórym da to do myślenia i następnym razem za nim kogoś będą chcieli wyśmiać czy skrytykować, ugryzą się trzy razy w język.

    OdpowiedzUsuń
  23. ZGADZAM SIĘ. Swoją drogą, zauważyłam, że chyba mnie samej się zdarzyło 'żartować' o poważnych tematach- nie o osobie z realnym problemem, ale jednak. Nie pamiętam konkretów, ale wstyd z tyłu głowy się pojawił, coś jest na rzeczy. Muszę się przypilnować.
    I jeszcze a propos pierwszego obrazka, to moim zdaniem umieszczenie spadku masy ciała w kryteriach diagnostycznych jest nieco idiotyczne. Osoba się przykładowo głodzi, ćwiczy do upadłego - ale jej waga nie zmalała o 15%/jest w normie/ma nadwagę - to znaczy, że nie jest chora?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Same żarty są raczej niegroźne w odpowiednim towarzystwie (a już na pewno nie przy ofierze) i przy zrozumieniu każdej strony, że to tylko żarty. Sama czasem rzucę tekstem o czarnoskórych, a nie mówię tego w calu rasistowskich. Taka kwestia podejścia do własnej osoby.
      To znaczy, że taki anorektyk powinien udać się do psychologa/psychiatry i skorzystać z pomocy terapeutycznej.
      Przy spadku masy ciała trafia się już raczej do szpitala na karmienie przymusowe.

      Usuń
    2. Co to znaczy "nie mówię tego w calu rasistowskich"? Żarty z czarnoskórych są w samej swej istocie rasistowskie. Nie jest to kwestia podejścia do "własnej osoby", chyba, że sama jesteś czarna. Żeby śmiać się z rasistowskich żartów trzeba tkwić w kontekście rasizmu, inaczej nie są śmieszne. I hipsterski nawias ironii tego nie zmieni.

      I skąd to dziwne przekonanie, że żarty są niegroźne, "na pewno nie przy ofierze"? Jak dużo znasz ofiar gwałtu, które chichoczą zachwycone, kiedy żartujesz sobie z tego, co je spotkało?

      Usuń
    3. Moim zdaniem wszystko zależy od kontekstu i towarzystwa. Mówiąc żarty o czarnoskórych mam bardziej na myśli żarty oparte na historii, niż na jakichkolwiek stereotypach. Podejście do własnej osoby, czyli dystans do siebie są, moim zdaniem, w takim przypadku ważne - staram się wczuć w taką osobę i nigdy nie mówię czegoś co by mnie uraziło, gdybym była na jej miejscu.
      Tak samo, żartuję z gejów przy moim homoseksualnym kumplu - wiem, które żarty go nie urażą i sprawią, że będzie śmiał się ze mną.
      Nie żartuję z ofiar gwałtu. Ba, uważam, że takie żarty są okropne i krzywdzące. Ale uważam, że z kultury gwałtu można żartować. To duża różnica.

      Usuń
    4. Mnie się wydaje, że pierwszy anonimek miał na myśli to, że NIE żartuje się przy ofierze.
      A żarty rasistowskie mogą śmieszyć, ale tylko w ściśle określonym towarzystwie. Tu nawet nie chodzi o to, żeby nie żartować przy ludziach, których może to urazić (są środowiska, w których faceci opowiadają kobietom mizoginiczne suchary, a one odpowiadają im mizoandrycznymi) - chodzi o to, żeby żartować przy ludziach, dla których to są ewidentnie wygłupy, a nie manifest ideologiczny.

      Usuń
    5. kwestia żartów jest płynna. żart o murzynach nie zawsze musi mieć rasistowski wydźwięk (zależy od sytuacji, samego żartu i jego odbiorcy). tak samo nie każdy żart o żydach jest przejawem antysemityzmu. mam wujka - rudego żyda (serio) - i oboje uwielbiamy śmiać się z żartów o żydach, choć przecież jasne jest, że nie opowiadamy sobie tych najobrzydliwszych

      Usuń
    6. Rasizm toby dopiero był gdyby nie było żartów o murzynach.

      mmkj

      Usuń
    7. Ach, tak?
      Bo jakoś nie kojarzę, by były jakiekolwiek żarty na temat białych dotyczące kolorytu ich skóry.

      Usuń
    8. Marny to żart, ale określenie "dancing like white" to nie komplement... Wszystkie te dowcipy dotyczące inbreedu na Południu Stanów dotyczą raczej grupy określanej jako (nomen omen) white trash. Tak tylko rzucam w przestrzeń, nie bronię takich żartów i nie twierdzę, że jestem specjalistką.

      Kiciputku, chwała ci, takie plakaty powinny być porozwieszane w szkołach, autobusach, drukowane w gazetach. Nie da się nawiązać jakiejś współpracy z kimś, czymś? Skoro na fali uwrażliwiania społeczeństwa Kejt Michalak popłynęła...

      Usuń
    9. Żarty o murzynach, żydach itd, ogólnie "czarny humor" nie jest zły, jeśli a) nie mówisz żartu o murzynach murzynowi itd [chyba, że ma dystans do siebie] i b) pamiętasz, że to tylko żarty, a nie prawda.

      K.

      Usuń
  24. Kiciputku, planujesz moze kiedys wersje plakatow po angielsku?

    OdpowiedzUsuń
  25. Plakaty świetne, żeby jeszcze pokazywały że gwałt, anoreksja i depresja to nie tylko domena kobiet, że takie problemy dotykają także mężczyzn. Przy czym jeśli mogą liczyć na pomoc przy anoreksji czy depresji to po gwałcie ciężej im dochodzić sprawiedliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. What about the menz???

      Usuń
  26. Dzięki, Kiciputek. Zwłaszcza za plakat numer 1. Od siebie tylko dodam, że inne ED też są podstępne i straszne (zwłaszcza bulimia, niesamowicie trudno ją wyśledzić).

    OdpowiedzUsuń
  27. to z gwałtami jest straszne. jest tyle kobiet które były napastowane seksualnie w jakiś sposób, a społeczeństwo uwaza, ze to jest ok.

    niedawno (miesiac temu) rozmawialam z facetem który stwierdził ze sie we mnie zakochał, ale to najmniej istotne. zapytał co robię, pokazałam mu tę stronkę:
    http://projectunbreakable.tumblr.com/
    a raczej zdjęcia z niej, dużo zdjęć.

    stwierdził dokładnie to: "są brzydkie, dziwne, że ktoś chciał je zgwałcić, powinny się cieszyć"

    chyba nie muszę dodawać, że już tego osobnika nie ma w moim życiu.

    mogę za to dodać, że od lat choruję na głęboką przewlekłą depresję(i też często słyszę jaka to jestem leniwa) i że zostałam zgwałcona w wieku lat 14.

    tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "jest tyle kobiet które były napastowane seksualnie w jakiś sposób, a społeczeństwo uwaza, ze to jest ok" - Nie nie, społeczeństwo (w tym i Ty) za OK najwyraźniej uznajecie napastowanie mężczyzn, konsekwentnie pomijając w swoich wypowiedziach to, że oni też bywają napastowani. Ile osób wierzy, że nie da się zgwałcić kobiety? Nikt. A ile, że nie da się zgwałcić mężczyzny? Właśnie...

      Usuń
    2. Przytoczę moją odpowiedź na podobny komentarz:
      Czy widziałeś tutaj kogoś kto umniejszał cierpienie zgwałconego faceta?
      Tutaj mechanizm jest troszkę inny - faceta nie pytają czy pił, jak się ubierał czy jak się zachowywał. Wiedzą, że sam się o to nie prosił. Za to oznaczają go jako słabszego, taką przysłowiową pizdę, że "dał się" zgwałcić, bo przecież każdy męski facet może się z łatwością obronić przed napaścią. Jest postrzegany jako "kobieta", czyli jako ktoś słabszy, gorszy.
      To w sumie w pewien sposób zabawne, że żyjemy w świecie, gdzie nazwa płci, którą posiada połowa populacji, jest obraźliwa.
      Przeciw takiemu traktowaniu wychodzi naprzeciw feminizm oraz gender.

      Tak samo mogłabym rzucić: Ile osób wierzy, że kobieta nie może zgwałcić czy napastować innej osoby?
      Na podrzuconej przez pierwszego anonima stronie są także wypowiedzi mężczyzn.
      Co widać w tym artykule:
      http://www.beutifulmagazine.com/2013/09/27/project-unbreakable-male-survivors-of-sexual-assault-speak-out/
      Strasznie mnie irytuje postawa facetów (tak, wiem, niektórych facetów), którzy zawsze, ale to zawsze, gdy ktoś zaczyna mówić o kobietach oburzają się, że to nie o nich przez chwilę jest mowa.

      Usuń
    3. umniejszał - nie. Całkowicie pomijał istnienie tego tematu - owszem, bardzo wiele osób, poczynając od Kiciputka

      Usuń
  28. Zaprawdę podoba mi się idea przyświecająca plakatom, ale przez moment musiałem się zastanawiać co leży na stole w pierwszym plakacie

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo mądre. Cieszę się, że tyle osób wzięło się za wyjaśnianie czym jest depresja. Tutaj jeszcze nie zostały zapomniane też inne problemy. Świetne.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja mam odwrotny problem co na plakacie drugim. Jestem przewrażliwionym leniem, ale rodzina myśli, że po prostu mam depresję.
    Mimetic

    OdpowiedzUsuń
  31. Zawsze dzielnie walczysz o szeroko pojętą "równość", a na plakatach same kobiety :<

    Dziwnie to kontrastuje z poruszanym ostatnio na blogu tematem reklam leków, które skierowane są tylko do kobiet.

    Niestety, widzę tu analogie to tych reklam, co powoduje straszny dysonans.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *analogię do tych reklam

      Usuń
  32. Mogę cos zasugerować? Kiedyś czytalam trochę na temat psychologii i wychodzi iz nie widzi się słowa 'nie'. Bardzo często jest wykreslane podświadomie. Jak się poprzygladasz to je widzisz, ale wiele osób tylko kmiecie plakat/napis wzrokiem. Może unikać tego słówka w kontekście zaprzeczenia, np: depresja to cos więcej niż kwestia nastroju; gwałt jest czysm innym niż komplement... Wiem, ze z 'nie' lepiej brzmią. Może ktoś cos lepszego za proponuje? :)

    OdpowiedzUsuń
  33. ustawiłam udostępnienie na jutro na 14 stą u mnie na facebooku. Genialne plakaty, świetna robota!

    OdpowiedzUsuń
  34. Czy kubeczki można myć w zmywarce?

    OdpowiedzUsuń
  35. Ten tekst o ludzkim umyśle nie łapiącym "nie" to taki sam mit jak wykorzystywane 7% mózgu. Owszem, człowiek, zwłaszcza zmęczony, trudniej przetwarza i rozumie zdania, w których są przeczenia. Oznacza to tyle, że trochę wolniej reaguje i częściej się myli.
    Jasne, faktem jest, że zarówno "Głaszcz kota" i "Nie głaszcz kota" aktywuje w człowieku wizję głaskania kota, czyni ją jakby bardziej dostępną, łatwiej przywoływalną. Ale w sytuacji bezpośredniej "Nie rób x", "To nie jest x" jest rozumiane równie dobrze jak "Rób x" i "To jest x". Różnice w czasie są zaniedbywalne.

    Ija Ijewna

    OdpowiedzUsuń
  36. Czy te plakaty są jeszcze gdzieś do ściągnięcia w hi-res?

    OdpowiedzUsuń