Kiciputek: kwietnia 2014

niedziela, 27 kwietnia 2014

Marketing zakompleksiony


Nie macie wrażenia, że producenci reklam traktują mężczyzn nieco obraźliwie? To znaczy – mam na myśli, że obchodzą się z nimi, jak z istotkami niemożliwie przewrażliwionymi na punkcie swojej męskości. Jakiś kompleks tu na wierzch wyłazi. Mam wrażenie, że taka fiksacja na punkcie męskości dotyczy głównie osobników niepewnych swojej tożsamości płciowej, którzy muszą sobie ją wmawiać odnosząc się do jakiś przedziwnych atrybutów macho-kultury. Mężczyźni pewni swojej męskości nie muszą się bać, że wykastruje ich włożenie rajstop, pozmywanie naczyń albo kolor różowy.
W ogóle dzielenie produktów na te dla mężczyzn i te dla kobiet rośnie ostatnio do poziomów absurdu. Czym się różni krem nawilżający dla kobiet i dla mężczyzn? A maszynki do golenia? Zatyczki do uszu? Długopis? Chusteczki? Młotek? I bynajmniej nie biorę tych przykładów z kosmosu, tu macie dowód.
Jeszcze jedna śmieszna rzecz – zauważyliście, że reklamy niemal WSZYSTKICH leków są kierowane wyłącznie do kobiet? Depresja, wzdęcia, zaparcia, migrena, nerwica, biegunka, żylaki – oglądając telewizję mam wrażenie, że to są choroby, które przytrafiają się wyłącznie kobietom. Mężczyznom pozostaje już tylko impotencja, łysienie i przerost prostaty. Skąd to się bierze? Czy z przekonania, że leki kupują wyłącznie kobiety, a mężczyzna prędzej umrze niż pójdzie do lekarza lub apteki? 
Na temat dalszych absurdów nie będę się już produkować, bo o wizerunku kobiet i mężczyzn w reklamach napisano już bardzo dużo. Podsumuję tylko osobistym wrażeniem – oglądając reklamy czuję się trochę jakby ich twórcy trwali zamrożeni na wieczność w latach pięćdziesiątych.