Kiciputek: Społeczeństwo pochyla się z troską nad twym grubym zadkiem

niedziela, 19 stycznia 2014

Społeczeństwo pochyla się z troską nad twym grubym zadkiem



To jest w ogóle taka ciekawa rzecz. Obserwacaja w zasadzie z drugiej ręki, bo sama nigdy nie miałam problemów z nadwagą (chociaż czasy objadania się byle czym bez konsekwencji dla figury też już dawno minęły). Chodzi o to, że ludzie widząc otyłą osobę czuję się w obowiązku natychmiast wyrazić troskę o jej styl życia i stan zdrowia.Nie spotyka to w zasadzie osób szczupłych, nawet jeśli prowadzą identyczny tryb życia i odżywiają się podobnie. W ich przypadku obżarstwo jest wręcz odbierane jako zaleta - popatrzcie chociażby na fenomen Jennifer Lawrence.

Kto z was nie zna dziewczyny, która chwali się, że je bez ograniczeń i nie tyje? Dlaczego - z drugiej strony - tak ciężko niektórym uwierzyć, że istnieją osoby na diecie, które regularnie ćwiczą, a mimo tego nie mogą schudnąć? Oczywiście można się tłumaczyć troską o stan zdrowia otyłych osób - ale nie oszukujmy się, nieważne, czy tyjesz czy nie. Obżeranie się byle czym nigdy nie jest zdrowe. Nie tylko dlatego, że prowadzi do otyłości. Osoby, które nie tyją są wyjątkowo narażone na cukrzycę i problemy z tarczycą, bo brak u nich tej naturalnej lampki ostrzegawczej, jaką jest nadwaga. Więc tak naprawdę to chyba wcale nie chodzi o żadną troskę. A o co chodzi? Zakładam, że głównie o względy estetyczne. Ale w takim przypadku wystarczy uświadomić sobie, że inni ludzie nie żyją na tym świecie dla twojej wizualnej przyjemności. I po sprawie. Uwalniasz się od ciężaru troski nad grubym zadkiem bliźniego swego.

Trochę mnie zdominowały ostatnio kwestie społeczne, ale obiecuję w następnym poście zarzucić trochę śmiesznych kotów dla równowagi.

111 komentarzy:

  1. Jennifer Lawrence sama o sobie podobno mówi, że jest osobą otyłą. I to tyle o tym fenomenie ode mnie, bo dziewczyna swoimi wypowiedziami i fajnością działa mi tak ostro na nerwy, że nawet patrzeć na jej zdjęcia już nie mogę.

    I ja zauważyłam w drugą stronę. Jestem szczupła, podobno trochę za bardzo, a więc wg otyłych osób, to ja na pewno mam problemy zdrowotne, bo przecież to niemożliwe żeby ktoś był zdrowy, dużo jadł (znaczy no tyle ile potrzebuje i na ile ma ochotę), nie ćwiczył (lenistwo) i był zbyt szczupły. Ja tam się w czyjąś dietę i zdrowie nie wtrącam, więc dlaczego otyłe osoby od razu zakładają że mam anemię, tasiemca czy anoreksję?
    A gruby zadek bliźniego mego przeszkadza mi np. wtedy kiedy usiądzie koło mnie w pociągu, nic nie poradzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ale czyjś gruby zadek też nic na to nie poradzi.

      Oczywiście to też jest wkurzające, kiedy inni wypowiadają się na temat czyjejś szczupłości. Ludziom się wydaje, że nie ważne, co powiedzą - jesteś chuda, masz anoreksję, masz bulimię - to zawsze będzie odebrane jako komplement. Otóż nie będzie. Komentowanie w taki sposób jest równie wkurzające i niegrzeczne.

      Usuń
    2. Kiedyś (ach liceum i młodość) byłam super chuda i każda nowo poznana osoba pytała mnie z troską (??) czy nie mam anoreksji.. Trochę irytujące, ale w sumie nie przeszkadzało mi to bardzo, przecież wiem jak działa mój organizm, moi najbliżsi wiedzą i widzą ile i co jem, więc niezbyt mnie obchodziły te komentarze. I nawet jak potem przytyłam (zepsuła mi się tarczyca), to tak byli przyzwyczajeni do mojej chudości, ze nie zauważali lekkiej nadwagi xD
      Ja sama z kolei zawsze i wszystkim polecam warzywa, bez względu na to jak wyglądają :D

      Usuń
  2. Cóż, szczupłość jeszcze u nikogo nie spowodowała zadyszki przy wchodzeniu po schodach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nie znasz nikogo szczupłego, kto łapie zadyszkę na schodach? Kondycja przecież nie tylko od wagi zależy...

      Usuń
    2. ważę 50 kilo, mam 170 cm wzrostu i schody mnie mordują, bo zupełnie nie mam kondycji.

      Usuń
    3. Oczywiście, ale waga jest istotnym czynnikiem. Bo choć to bolesne, ale prawda jest taka, że nadwaga/otyłość dla organizmu nie jest dobra. Cholesterol odkłada się w tętnicach, stawy podlegają przeciążeniom, wzrasta poziom cukru, etc. Wiele się mówi o akcjach "zaakceptuj siebie", które mają zwrócić uwagę na niewielki w skali populacji problem bulimii i anoreksji, a zapomina się, że połowa Polaków umiera na choroby krążenia (główny zabójca w Polsce, większy niż rak). Choroby, z których część można by wyeliminować lub mocno zminimalizować dzięki zdrowej diecie, ruchowi i odstawieniu używek.

      Usuń
    4. Co nie zmienia faktu, że nie tyjąc, a jedząc śmieci, też mocno zaniedbuje się zdrowie - a chudych osób o to jakoś nikt aż tak nie męczy.

      Usuń
    5. Mam jakieś dziesięć nadmiarowych kilogramów i nawet będąc fizycznie w dołku potrafię zrobić więcej niż spora część moich szczupłych znajomych. ;) Nie mówiąc już o rzeczach, jakie wyczyniam będąc bliżej formy.
      I pomimo tego nadmiaru w pasie żywię się zdrowiej niż większość (właściwie same warzywa i strączki), tyle tylko że lubię jeść te warzywa i strączki i wpierniczam ich dużo. Pół kilo brukselki na raz, a co.

      Usuń
    6. Bo prawda jest brutalna - życie nie jest sprawiedliwe, a los nie daje wszystkim po równo. Niektórzy mają na tyle dobrą przemianę materii i dużo ruchu, że nawet śmieciowe jedzenie (choć w granicach jakiejś normy) nie wpływa na nich negatywnie. U osób otyłych naocznie widać, że wpływ diety i stylu życia źle na nich działa.
      Poza tym zawsze dyskusyjna jest definicja śmieciowego jedzenia. Bo czy zdrowsze jest zjedzenie ziemniaków z tłustą śmietaną i kalafiorem polanym roztopionym masełkiem niż hamburgera? Na pewno takie jedzenie jest mniej przetworzone, ale czy to akurat jest kluczowe?

      Usuń
    7. Bosh, jedzenie śmieciowe już dawno rozszerzyło nazwę. Poza tym często chodzi po prostu o niezdrowe żarcie, a tłuste nie jest zdrowe. A co do cholesterolu, to kto wam nawciskał kit, że podwyższony poziom cholesterolu dotyczy tylko osób otyłych? Otóż, uwaga, NIE. Nie tylko. Ja dość długo byłam szczupła, bardzo szczupła, czasem zbyt szczupła sugerując się BMI i stopniem kościstości, ale cholesterol - zły - miałam wybity. Między innymi dlatego, że jadłam zbyt mało i za rzadko plus brałam hormony. Tak, jedzenie niewystarczających porcji jedzenia też podnosi niemilce we krwi. Plus, osoba chuda nie oznacza osoba wysportowana czy z dobrą kondycją.

      Usuń
    8. Jako dziecko miałam po prostu kosmiczny poziom cholesterolu. Przez sześć lat musiałam trzymać się bardzo ścisłej diety. I przed stosowaniem diety i w trakcie, miałam niedowagę. Hipercholsterolemia - możesz sobie ważyć niewiele, ale mutacji nie oszukasz. A wiele osób z nadwagą, które znam, nie mają żadnych problemów z cholesterolem.

      Usuń
  3. 1 obrazek
    - hej dziewczyno, strasznie dużo jesz, jeszcze trochę i zamienisz się w balon!
    - nie, spoko, od zawsze tak jem, mam taką przemianę materii/dużo ćwiczę
    - a to spoko, to urocze, super, good4you

    obrazek nr.2
    - Ej, dziewczyno, strasznie dużo jesz, nie chcę Cię urazić ale trochę się martwię bo wyglądasz jakbyś miała otyłość a to niezdrowe.
    - omnomnomnom



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że pierwsza dziewczyna nie tyje, nie znaczy, że niezdrowe jedzenie w żaden sposób nie odbija się na jej zdrowiu - które zresztą nie jest przecież Twoim problemem, o ile nie jest to jakaś bliska Ci osoba, z którą tego typu rozmowy są w waszej relacji na miejscu.

      Usuń
    2. Oczywiście, że niezdrowe jedzenie da o sobie znać. Różnica taka, że osoba z pierwszego obrazka ma mniej % tłuszczu niż ta druga i może sobie na pewne rzeczy bardziej pozwolić. A co do samego postu i tekstu w nim: "z drugiej strony - tak ciężko niektórym uwierzyć, że istnieją osoby na diecie, które regularnie ćwiczą, a mimo tego nie mogą schudnąć? " oczywiście. Albo jest to chujowa dieta, albo trening.
      Jeśli Ty Kiciputku tego nie wiesz, to znaczy, że być może nie powinnaś pisać na ten temat (i bez obrazy, uwielbiam Cię ale sam ćwiczę po 2 godzinny dziennie każdego dnia i dlatego ten temat tak mnie drażni.)
      I jeszcze coś. Znam naprawdę sporo osób, które właśnie dzięki takim tekstom jak: "nie myślałe/aś o zdrowszej diecie" wzięły się za siebie i teraz przebiegnięcie trzech kilometrów nie wywołuje u nich stanu przedzawałowego.

      Usuń
    3. @Anonimowy cos bym powiedziala o rodzajach prawdy.
      Otoz po pierwsze - poguglaj pojecie "skinny fat". Osoba szczupla z wygladu moze miec tragiczne wyniki, miec problemy z poziomem cholesterolu, awitaminoze, odwapnione kosci i anemie wlasnie z powodu jedzenia nie dostarczajacego waznych skladnikow, a inne - w nadmiarze.
      Z drugiej strony - spory odsetek osob z otyloscia ma swietne wyniki badan i medycznie sa zdrowe.

      Gowniane zarcie raz do roku nikomu nie zaszkodzi, ale chinska zupka i hambaks z cola dzien w dzien zniszcza zdrowie nawet szczuplej osobie. Po prostu zadna z przedstawionych pan nie powinna sie czesto zywic w fast foodzie.

      Co do cwiczen i diety - tez ten trzeci rodzaj prawdy.
      Jasne, w duzej czesci przypadkow masz racje, ale.
      U kolezanki rozwinela sie piekna niedoczynnosc tarczycy. Biegala, dietowala, pamietam ja z innej imprezy niz ta o ktorej wspomina w artykule - i tak, wygladala zle. Po wdrozeniu leczenia - zlecialo z niej ladnych kilka kilogramow, twarz wysmuklala, a nie zmienila w diecie i cwiczeniach za wiele.
      Sa tez z drugiej manki sterydy - dzieciak znajomych latal po nich jak szalona malpa, nie jadl duzo, a wygladal jak prosiaczek, bo choroba i sterydy.
      Tu wpisy kolezaki od tarczycy
      http://foch.pl/foch/1,132038,14176944,Ta_podstepna_dziwka___tarczyca__Moze_to_rowniez_Twoj.html
      http://foch.pl/foch/1,132038,14183748,Ta_podstepna_dziwka___tarczyca__Cz_2___Jak_z_nia_wygrac_.html
      Tytulem wyjasnienia - wiele lat bylam szczuplym grubasem, potem mialam nadwage/otylosc, teraz waze w normie i szczerze mowiac - wszystkie przypadlosci ktore mialam, mam nadal. W odroznieniu od wiekszosci etap misji ewangelizacyjnej zarzucilam szybko - jak ktos mnie pyta o rade to powiem jak osiagnac cel, jak nie to go nie bede uszczesliwiac na sile.

      Usuń
    4. @Anonimowy, to, ze masz farta i jesteś zdrowy nie oznacza że wszyscy tacy są. Mój facet ma niedoczynność tarczycy i astmę - bierze sterydy. Ćwiczy po 4h dziennie i odżywia się zdrowo i nie je dużo i i tak ma b. wysoką wagę. ba, wagowo przez ćwiczenia stał się cięższy bo tkanka mięśniowa mu urosła.... więc łaskawie proszę zamknij się.
      do tego słyszałeś o zespole policystycznych jajnikow? ma go chyba 10 % kobiet z czego 5% tyje i wiesz co? te kobiety mogą nie jeść nic i ćwiczyć i tyć dalej. ze swoim podejściem jesteś po prostu zwykłym ignorantem.

      Usuń
  4. Tak swoją drogą ciekawi mnie też, dlaczego nazywanie osób otyłych "grubasami" jest niepoprawne politycznie i stało się swoistym tabu, ale szczupłych bez oporów wyzywa się od szkieletów, kościotrupów i ofiar Aushwitz. I koniecznie z uśmiechem numer pięć, "oj jakaś ty chuda, z obozu wyszłaś? Hoho." A przecież to tak samo przykre i niemiłe jak wyzywanie puszystych od świnek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, niektórym osobom wydaje się, że mogą w dowolny przykry sposób wypowiadać się o czyjejś chudości i zawsze będzie to komplement.

      Usuń
    2. To smutne, że chudość tak mocno zakorzeniła się w naszych głowach jako atut, że nawet ordynarne wyzwiska w kierunku szczupłych osób uznawane są przez ich autorów za komplementy. A nawet, jeśli mówią to z czystej zawiści czy złośliwości i tak zawsze zasłonią się tarczą z "ale-przecież-lepiej-być-chudą-niż-tłustą".

      Usuń
    3. Uwaga, hint. Nie chodzi tu o to, że niektórym osobom wydaje się, że mogą mówić przykre rzeczy osobom chudym. Niektórym się wydaje, że po każdej osobie, niezależnie od płci, metryki i wagi mogą jeździć jak po łysej kobyle. Ta za chuda i żebra jej widać, cha cha, jak z obozu, bo ojej, jakie to śmieszne (...?), ta tłusty zad ma jak wieloryb i o rany, jakie to śmieszne, o, a ten właśnie upadł i się zabił i o rany, jakie to śmieszne. To mniej-więcej ten poziom.

      Usuń
  5. O, właśnie. Już jakiś czas temu zauważyłam podobną skłonność u moich znajomych. Krzywo patrzą na osobę otyłą, sami jedząc tony słodyczy.
    I zapewne z tego powodu jedna z moich przyjaciółek, mając sporą nadwagę, wstydzi się jeść przy innych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Może jeść nawet zwykłą kanapkę, a i tak w pobliżu znajdzie się ktoś kto rzuci komentarzem w stylu "Tak, dowal sobie jeszcze tę kanapeczkę, zeżryj sobie, za małą masz dupę jeszcze".

      Usuń
    2. Cóż, ja +/- rok temu popadłam w anoreksje. Nic nie jadłam, piłam tylko napoje gazowane, a jak już wymiękałam to jadłam mały jogurt naturalny z otrębami, aby nie czuć głodu. Do dziś jedyne co słyszę to pochwały za ten okres, rodzina wtedy mnie najmocniej dopingowała. Patologiczne jest, że większość ludzi dopinguje nawet choroby psychiczne na tle wagi. Nie jestem szkieletem, ale jestem zdecydowanie chudsza niż wtedy. Często słyszę komentarze, abym nie jadła, bo wrócę do tego co było. Na śniadanie jadam tylko jedną bułkę. Jedną, jedyną - i tak zawsze ktoś mi zwróci na to uwagę. Być grubym źle, schudnąć cudownie, ale już nie jedz, aby nie przytyć. Spełnienie oczekiwań innych jest niemożliwe. ._.

      Usuń
    3. Serio ludzie mówili ci, żebyś nie jadła? POWAŻNIE? Co z nimi nie tak?!

      Usuń
    4. Nie wiem. Nie rozmawiam z nimi do dziś. Niespecjalnie chcę mieć cokolwiek wspólnego z ludźmi, którzy zamiast pomóc mi z chorobą wspierali to, aby mnie wyniszczała. ._.

      Usuń
  6. Mnie z kolei zastanawia, dlaczego pod postem o otyłości pojawia się temat chudości. Czy jest to część tego samego zjawiska: ludzie uwielbiają nam mówić, jak powinniśmy wyglądać i co robić, by to osiągnąć?

    Miałam okres niedowagi, w tej chwili mam sporą nadwagę. Uwagi o nadwadze bolą mnie bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to ma związek z naszym poczuciem wartości. Osoby chude moga być odbierane jako te silne, potrafiące panować nad sobą i stanowcze osoby, któe nie ulegają zachciankom i potrafią się motywować do tego, by jeść zdrowo bądź nie jeść wcale - nawet, jeśli tak nie jest. Grubsze osoby postrzegamy jako leniwe, które nie potrafią sobie odmawiać przyjemności i nie mają ochoty niczego w sobie zmienić - ponownie, nawet jeśli wcale tak nie jest. Być może dlatego komentarze o nadwadze bolą bardziej niż o niedowadze - bo człowiek zdaje sobie sprawę, że może w oczach innych wyglądać na zaniedbanego, a to bardzo przykre.

      Usuń
    2. Dlaczego się pojawia? Bo otyłość i chudość to dwa skrajne bieguny jednej cechy - wagi. Czemu jednak uwagi o nadwadze mogą boleć bardziej? Bo jest coś takiego jak norma społeczna, ustanowiona przez (jak nazwa wskazuje) społeczeństwo. A, że głupota się wtedy uśrednia... :)

      Usuń
  7. Najsmutniejsze jest, gdy jest się w wybitnie perfidnej klasie, jest się w liceum, ma się w niej co najmniej jedną grubszą osobę. Spotkałam się z tym, że gdy ktoś jej dawał jedzenie, był zaczepiany przez innych i męczony takimi tekstami jak "Po co ją dokarmiasz?".
    Ludzie przesadzają w obie strony - albo chorobliwa otyłość albo poważna niedowaga.
    Ale to, co zawarłaś w komiksie też widać. Zdecydowanie.
    Trafiasz bardzo z tymi komiksami, chwała Ci za to.

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że Twoje słowa "wystarczy uświadomić sobie, że inni ludzie nie żyją na tym świecie dla twojej wizualnej przyjemności" można odnieść zarówno do uwag na temat nadwagi, jak i niedowagi, małych, jak i dużych piersi, płaskiego, jak i dużego tyłka. Wydaje mi się (mam nadzieję, że słusznie), że w obrazkach chodziło nie tylko o krytykę na temat objadania się, ale tych podwójnych standardów w ocenianiu ludzi o wyglądzie mieszczącym się w estetycznych standardach oraz tych, którzy się w nich nie mieszczą. Czujemy się obecnie w obowiązku uświadamiać innym, jak powinni się odżywiać, ubierać, czesać, golić. Tak jakby ich wygląd miał sprawiać nam przyjemność. Nie tak funkcjonuje świat i powinniśmy mieć zawsze świadomość tego, że nie ważne, jak sami byśmy się nie starali, znajdzie się na tym świecie ktoś, czyich wymogów nie spełnimy i dla kogo nasz wygląd będzie odpychający.

    OdpowiedzUsuń
  9. Co jeszcze wymyśli Internet by grube baby mogły w spokoju wcinać batoniki i hamburgery?

    Bycie grubasem jest niezdrowe i nie sprzyja przekazywaniu genów :):):):) więc dużo lepiej wyjdzie grubas na tym, jeśli usłyszy, że za dużo wpieprza albo za nie umie tłustych paluszków trzymać z dala od kalorycznych rzeczy. I dużo lepiej wyjdzie na tym społeczeństwo, bo otyłość jest na świecie plagą.

    A szczupła osoba, skoro wpieprzanie cukrów i tłuszczów jej nie szkodzi to niby czemu ma być strofowana przez otoczenie? Może jeść co zechce a jeśli jedzenie zacznie się odbijać na jej zdrowiu to też otoczenie przywoła ją do porządku - jak grubasa wcześniej.

    Tak działają ludzie zgromadzeni w grupach, wymyślajcie sobie dowolne, wydumane kodeksy głaskania głupich ludzi po głowach a i tak to nie zadziała i na dłuższą metę nic nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. O co się założycie, że autor tego komentarza jest nałogowym palaczem albo co weekend upija się do nieprzytomności? No proszę, ciekawe dlaczego takich nikt nie strofuje - a przecież, w przeciwieństwie do grubasków, szkodzą nie tylko sobie, ale też otoczeniu.

      Usuń
    3. Palaczy i pijaków się strofuje. Ba, powstają w tym celu kampanie społeczne finansowane z publicznej kasy. Nie widziałem natomiast takiej kampanii na rzecz powstrzymania kogoś od wpieprzenia pierdyliona kalorii dziennie.

      Usuń
    4. To dość proste. Palacz truje nie tylko siebie, ale i innych. Pijak często rozwala życie swojej rodzinie, dość często kiepsko pracuje - w skrócie - wpływa na innych. Osoba otyła nie zaraża swoją otyłością, nie pracuje gorzej, w skrócie: sam(a) osobiście ponosi konsekwencje swoich działań. Najwyżej będzie krócej żyć, co też nie jest oczywiste.
      Zatem twoja analogia jest nietrafiona.

      Ija Ijewna

      Usuń
    5. Zresztą nawet gdyby analogia istniała - palaczy i osoby przesadzające z alkoholem (niekoniecznie alkoholików, ale np. osoby siadające za kółkiem po dwóch piwach) strofuje się w stylu "uważaj, to niezdrowe", a nie "palaczu, śmierdzisz jak ściera".

      Usuń
    6. http://natemat.pl/76019,dyskryminacja-ze-wzgledu-na-wage-powodem-otylosci gratuluję ignorancji i buractwa... i głupoty.

      Usuń
  10. Moje wieloletnie obserwacje podczas pracy w różnych szpitalach chichra się mocno,na temat tego co piszą tu wojownicy internetu tak nienawidzący osób otyły.To nie otyłe osoby stanowią 99% pacjentów na kardiologi,kardiochirurgi,angiologii i innych oddziałach,którymi straszy się osoby otyłe.To osoby,które całe życie były względnie szczupłe i wpjerdalały co popadnie i tu nagle zawał,jeden drugi,czasem amputacja tego lub owego,pytają się ze zdziwieniem "Dlaczego ja?Przecież nie jestem gruby?!".O wiele groźniejsze dla zdrowia jest palenie tytoniu i picie alkoholu,niż otyłość,która powoduje w ciepłe dni potliwość większą niż normalnie.Ktoś całe życie będzie ważył 130 kg ? Jego sprawa,umrze przez to szybciej,możliwe ale możliwe,też że dożyje 90 lat.Radzę popracować trochę w szpitalach,zanim zacznie się pisać kompletne brednie w internecie,bo to dopiero jest groźna choroba - samozwańczy znawca medycyny :D

    OdpowiedzUsuń
  11. "inni ludzie nie żyją na tym świecie dla twojej wizualnej przyjemności" - ależ oczywiście że nie po to żyją. Tylko jak gruba dziewczyna podrywa pięknego, szczupłego, wysportowanego i zadbanego faceta a on jej nie chce, to on za to obrywa, że niby jest nieczuły i zwraca uwagę tylko na wygląd. A niby dlaczego miałby chcieć kogoś kto wymaga od innych tego czego nie wymaga od siebie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, na jakim świecie żyjesz, bo w moim świecie to grubi i brzydcy chłopcy podbijają do ślicznych szczupłych laseczek, a dziewczyny grube (chociaż dwa razy chudsze od nich) uważają za ,,za brzydkie dla nas".

      Usuń
    2. Tylko że jeśli laska spławi takiego kolesia, nikt nie będzie jej robił wyrzutów, nazywał płytką czy zarzucał skupianie się tylko na wyglądzie. Ludzie będą zdziwieni, jeśli takiemu grubasowi się w końcu uda.

      Usuń
  12. http://www.youtube.com/watch?v=dGcx9ODkUSU

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie słyszeliście nigdy o ukrytej otyłości? To nie jest tak, że można wpierdzielać byle co bez szkody dla zdrowia. Można wyglądać zdrowo i szczupło, a mieć otłuszczone narządy, i to jest właśnie najgorszy z problemów, gorszy od tłuszczu podskórnego u normalnie otyłych.
    Więc bądźmy konsekwentni-albo zwracajmy innym uwagę, że jedzą za dużo i niezdrowo, albo tego nie róbmy

    OdpowiedzUsuń
  14. Niech myślą o piesku w śmiesznej czapce, bum! Problem z głowy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jechanie po cudzym wyglądzie z beztroską troską o cudzy kuper - nie cierpię tego. Śmierdzi? Szkodzi innym? Nie? To siedź cicho, zatroskany esteto. Jak bardzo źle, zaciśnij oczka i myśl, jaki jesteś cudny i wspaniały.

    Nawet gdyby nadwaga zawsze powodowała choroby, nie mielibyśmy prawa do czepiania się innych. Ich wola, ich ciało, ich płacone podatki.
    A jeszcze do tego jest mały zonk: nadwaga nie równa się chorobom. Jeszcze raz, bo może to nieoczywiste: Nadwaga nie równa się chorobom!

    Zrobiono śliczne badania, z których wyszło, że osoby, nawet z dużą nadwagą, mają to samo albo i niższe ryzyko chorób serca/krążenia itp. jeśli się ruszają. Wystarczy niedużo, trzy razy w tygodniu po pół godziny.
    Drugi zonk: osoby szczupłe o prawidłowej zawartości tłuszczu w organizmie mają WYŻSZE ryzyko zapadnięcia na choroby serca niż osoby z nadwagą, jeśli się nie ruszają.

    A we wogle, czy mamy prawo komentować to, co jedzą inni, jeśli inni są pełnoletni, świadomi i mogą robić co chcą z własnym ciałem. Tak, nawet mu szkodzić. Wiecie, to nie wasze ciało, tylko ich.

    Ija Ijewna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Zaraz się okaże że bycie otyłym to super rzecz i każdy powinien wpierdalać na potęgę. Wyśmiewanie kogoś to jedna rzecz, próba uświadomienia kogoś to druga. Sam mam dziewczynę, która obecnie waży 90+ (już mi nie chce powiedzieć ile) i ma problemy ze zdrowiem i to duże. Min obecnie nie może ćwiczyć bo ma słabe stawy i jej waga powoduje że bieganie (czasami nawet chodzenie) = nadwyrężeniu kostek, bolesne i długotrwałe. Do tego ma zachwianą gospodarkę hormonalną i ciężko będzie nam się starać o dziecko. Ma też problemy z depresyjne, które pośrednio i bezpośrednio wiążą się z nadwagą (nie akceptuje się a do tego dochodzą rozwalone hormony). Także bez przesady że otyłość to nic takiego...i z tym że każdy 18+ jest świadomy to też lekka przesada.

      Usuń
    2. Nie pisałam o stawach. Pisałam o chrobach serca i krążenia.
      Druga rzecz - czy myślisz, że Twojej dziewczynie trzeba coś uświadamiać? Myślę, że sama wie, bardzo dobrze, i bardziej potrzebuje wsparcia bez pouczania.
      Każdy 18+ świadomy? Jasne że nie. Ale nie mamy laserów i telepatronu w głowie, żeby rozpoznać kto świadomy a kto nie. Więc z grzeczności i ponieważ to NIE NASZA SPRAWA, dajmy sobie spokój.
      W sytuacji, gdy nadwagę ma najbliższa osoba i ma z tym problem, i *chce* naszych komentarzy, wspierać.

      Uwierz, nasze cudne społeczeństwo sprawia, że niemal każda osoba z wyglądem nieodpowiadającym normie MA tego świadomość. Nie dowalajmy im dodatkowo, bo mają głęboko w nosie, czy to z troski, czy wskutek bycia Estetic Police.

      Ija Ijewna

      Usuń
    3. No to pytanie, czy ma zla diete czy jest chora - fajnie by bylo zaczac od porzadnej diagnostyki tarczycy, hormonow plciowych i cukru. Co do hormonow plciowych - tu niestety musze sie z Toba zgodzic - schudniecie i zdrowa dieta o niskim IG czesto znaczaco poprawia stan hormonalny, acz jesli ma PCOS, to on niestety sprzyja otylosci.
      Przy 90+ Twoja dziewczyna nie powinna absolutnie biegac - kolezance zalecono aqua aerobic + trenig z trenerem. Dobry jest pilates na wzmocnieie stawow.
      Nie wiem, czy Twoja dziewczyna nie powinna skonsultowac sie z psychiatra czy psychologiem - wiele osob zajada problemy.
      Z drugiej strony - wazylam kiedys 85 kg przy wzroscie 166 cm i jakos nie mialam z tego tytulu depresji, kolezanka od pilatesu podejrzewam ze wazy wiecej i jest pogodna osoba, za ktora szaleje przystojny koles.
      Moge polecic swietna dietetyczke, przyjmujaca tez internetowo, ale zdecydowac sie na kuracje musi Twoja dziewczyna.
      Co do komentarzy - sa dobre i zle. Mnie brala cholera, gdy zawartoscia mojego talerza i moja dupa interesowal sie kolega z pracy - ani mi on brat, ani swat. Komentarze od jednego z bylych facetow, ktory wypominal mi, ze jestem gruba i smiesznie wygladam - uwierz, tez nie pomagaly na dobry humor, wiec kopnelam go w rzyc. Z drugiej strony - zyczliwa aprobata, wsparcie i niepodtykanie "zlych weglowodanow" uprawiane przez inne osoby bardzo mi pomogly

      Usuń
  16. Bullshit, albo się obracasz wśród ludzi mało świadomych albo dziwnych. Ja sam otyły nie jestem ale mam straszne problemy z układem pokarmowym (27 lat) przez jedzenie gównianego żarcia pół życia (do dzisiaj to robię ale staram się ograniczać). Jak człowiekowi zdrowie szwankuje to rozumie że otyłość to nie wszystko co idzie za gównianą dietą i większość ludzi 25+ raczej ma taką świadomość.

    OdpowiedzUsuń
  17. In this thread: za dużo ludzi wierzących, że tłuszcz to jedyny problem niezdrowego trybu życia. Enjoy your AIDS.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jako osoba "pulchna" (mimo, iż wagę i BMI mam prawidłowe) wspomnę jeszcze o 1 problemie: bieganie, siłownia i basen. Często poleca się ruch, jako metodę odchudzania. Jest to wspaniały pomysł do momentu, aż usłyszysz "wyglądasz jak wieloryb" "pocisz się jak świnia" "nie udawaj, że ćwiczysz" "po co to robisz, skoro w domu będziesz się objadać?". Nie rozumiem, czemu miejsca do ćwiczeń są zarezerwowane dla szczupłych i wysportowanych, mnie osobiście kilka razy spotkała przykrość i od tego czasu nie chcę ćwiczyć przy ludziach, nie chcę znów wrócić do domu, zwinąć się w kłębek i płakać w poduszkę. Niestety grubi ludzie to dzieci gorszego boga...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczescie nie spotkalam w swoim zyciu takich bucow i to chyba dobrze, bo siedzialabym zapewne za ciezkie pobicie.
      Jestem zachwycona, gdy widze ze ktos postanawia zmienic cos w swoim zyciu i pokonuje swoje slabosci, wstyd przed pokazaniem sie publicznie - moj kontakt z silownia zaczal sie gdy juz przekroczylam prog otylosci, ale na szczescie spotykalam sie tylko z zyczliwoscia - i tak bym chodzila, ale pyskowki nie sprawialyby mi przyjemnosci.
      Jestes bardzo dzielna i mam nadzieje, ze uda Ci sie znalezc miejsce, w ktorym dostaniesz wsparcie a nie bedziesz sie dolowac.

      Usuń
    2. Pomyślałam, że idealnie wpasowuje się w rozmowę:

      http://piekielni.pl/37561

      Usuń
  19. Ostatnio w stołówce uczelnianej usłyszałam rozmowę kilku wypięknionych dziewczyn, puenta była taka, że ich pulchna koleżanka owszem jest fajna, ale nie powinna pojawiać się na balu magisterskim do czasu, aż schudnie 10 kg, inaczej będzie im szpecić zdjęcia (nie, to nie było w formie żartu). Jakoś tak serce mnie zabolało, że można po takich słowach spojrzeć komuś w oczy, uśmiechać się i zachowywać, jakby wszystko było ok.

    OdpowiedzUsuń
  20. ,,wystarczy uświadomić sobie, że inni ludzie nie żyją na tym świecie dla twojej wizualnej przyjemności."
    Szkoda, że nie mogę tego gdzieś wrzucić jako motta. Może jako graffiti w stylu Banksa w widocznym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  21. A moją uwagę zwróciło ostatnio coś zupełnie odwrotnego, a mianowicie afirmacja pulchności na wielu różnych portalach. Blogi poświęcone wyłącznie "marshmallow girls", zachwyty nad paniami w różnych stadiach nadwagi, wręcz im gratulowanie.
    I jeszcze fajnie, kiedy odbywa się to pod sztandarem "każde ciało jest piękne, kochaj siebie" i gdzieniegdzie pojawi się też niestandardowej budowy ale jednak szczupła dziewczyna. Ale niestety najczęściej wyziera z nich myśl "tak wyglądają NORMALNE dziewczyny, nie to co te ohydne anorektyczki ważące 50kg". Ja rozumiem, że to reakcja na zmęczenie chudymi ciałami serwowanymi nam przez media od lat, ale jak dla mnie to po prostu druga strona tej samej okropnej monety.

    A już w ogóle piany na usta dostaję, jak widzę hasła "prawdziwe kobiety mają krągłości" tudzież "facet nie pies na kości nie poleci". Ludzie uważają, że skoro sama mam spory biust i szerokie biodra, to powinno mi to schlebiać - a takiego wała. Nie wiem jak ograniczonym trzeba być, żeby wartościować ludzi podług ich stricte seksualnej atrakcyjności, a jednak widzę to wszędzie...

    OdpowiedzUsuń
  22. Każdy wygląda tak jak chce wyglądać. Jak ktoś ma nadwagę to albo ma problemy w głowie (złe sampoczucie, uzależnienie od jedzenia itd) albo problemy z np: tarczycą.
    Zarówno jedno i drugie da się w większości przypadków naprawić.
    Posiadanie nadwagi to uzbierany dodatni bilans kalorii, czyli albo trzeba ograniczyć jedzenie albo zwiększyć aktywność.

    Jakość jedzenia nie przekłada się tak prosto na rozmiary ciała, można sobie pomóc trochę w metaboliźmie czy szybciej zapchać sobie żołądek. Natomiast dostarczanie poprawnych ilości składników pozwala naszemu organizmowi się dobrze rozwijać i unikać nieprzyjemności. Dlatego też można chudnąć żywiąc się tylko w KFC i pizzą, można też tyć jedząc zdrową żywność. Nie trzeba też koniecznie ćwiczyć, liczy się tylko bilans i to nie dniowy tylko w dłuższym czasie (więc można nawet sobie od czasu pozwolić skorzystać z życia!).

    Fakt faktem, że kąśliwe komentarze nic nie dają i osoba zamiast się zmobilizować dalej brnie w swoje.

    Mówię to jako osoba z 25 kg stratą po 2 latach oszukiwania samego siebie i pół roku zmian nawyków żywieniowych (nie diety!). Pierwsze 5kg zrzuciłem jedząc pizze i gyros, potem miałem zastój aż zacząłem ćwiczyć i jeść inaczej, potem wyjechałem studiować i przestałem ćwiczyć a więcej pić piwa. Efekt? Chudnę, ale niewiele wolniej. Teraz zaczynam ćwiczyć i biegać by wyglądać jeszcze lepiej ;)

    Tak wiec moi drodzy - nie poddawać się, zacząć od dzisiaj małę zmiany (nie pić gazowanych napojów, stopniowo zmniejszać liczbę słodkości, samemu gotować), czasem ponosić przez kilka dni porażki i kontynuować :)
    3h spacer z audiobookiem, najlepiej codziennie, pomoże i na wagę i rozwinąć mózg ;) Zawsze też można ćwiczyc w domu, na youtube jest pełno zajęć z których można za darmo skorzystać. Tylko chęci i odrobina determinacji! ;) Warto, dla samego zdrowia i sampoczucia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje. Serio, świetnie, że ci się udało, i że jesteś z tym szczęśliwy.
      Tylko, że tekst jest o czepianiu się ludzi i podwójnych standardach, a nie o tym, jak mogą zdrowo zmienić swoją wagę.

      Usuń
  23. Z "troską" można się też pochylać nad osobami bardzo szczupłymi. Ileż ja się nasłuchałam o swoich "chorobach"! Posądzano mnie o anoreksję, bulimię, raka (chyba każdego możliwego narządu)... Co ciekawe, bardzo prywatne pytania dotyczące moje wagi zadawały osoby deklarujące się jako współczujące, wyrozumiałe, troskliwe i tolerancyjne! Oczywiście nawet by im do głowy nie przyszło, żeby zapytać osobę otyłą o przyczynę jej nadwagi albo zasugerować, że jest ciężko chora/sama sobie winna... Nie tylko grubasy bywają wyśmiewane. Nie znam chyba żadnej osoby, która nigdy nie skomentowałaby mojej wagi.
    Otóż, zapamiętajcie i zważcie u siebie, że można mieć niedowagę i nie być chorym. Można mieć patyczkowate odnóża i wcale się nie odchudzać. Wiem, że mój nadgarstek można objąć dwoma palcami i zostanie jeszcze sporo luzu. Wiem, że widać mi obojczyki. I wiem, że osoby o podobnej sylwetce nie są zachwycone, kiedy ktoś sugeruje im wizytę u psychiatry lub wręcz otwarcie zarzuca promowanie anoreksji.

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiciputku, chciałam Cię aż zapytać, czy mogłabyś ten komiks zrobić w wersji angielskiej, żeby dało się go wrzucić na tumblra. Dzień później znalazłam go na trzech czwartych tumblrów na moim dashu. I ucieszyłam się kosmicznie.

    Jedna, dość istotna rzecz, w odpowiedzi na to, dlaczego temat wrednych komentarzy na temat osób bardziej pulchnych wymaga więcej uwagi i dyskusji niż problem analogicznych komentarzy na temat szczupłych osób, mimo że i jedno, i drugie jest wtykaniem nosa w cudze sprawy, a bardzo często po prostu zwyczajnym chamstwem. Otóż różnica polega na tym, że osoba szczupła owszem, może usłyszeć wredny komentarz, i to nie raz - ale niech tylko pójdzie do sklepu i spróbuje kupić coś ładnego, w czym będzie dobrze wyglądać; niech obejrzy przeciętny pokaz mody, przeczyta babską gazetę, włączy telewizor i popatrzy na reklamy czy na aktorki w filmach. Ze wszystkich stron dotrze do niej przekaz, że jest ok, że jej typ budowy ciała jest piękny, powszechny, akceptowany. Że jest społeczną normą estetyczną naszej kultury. Że nic nie trzeba zmieniać, wszystko jest ok. W takiej sytuacji dużo łatwiej olać złośliwców, niech sobie gadają, co chcą. Tymczasem osoby pulchne takiego przekazu nie dostają. Są ze wszystkich stron bombardowane sugestiami, że powinny się zmienić, że mają prawo do samoakceptacji dopiero wtedy, kiedy schudną. Że nie są normą. Że odstają. I czym wtedy zrównoważyć sobie złośliwe komentarze otoczenia?

    Dlatego popieram powstawanie "blogów poświęconych wyłącznie zachwytom nad dziewczynami w typie marshmallow", czy jak to tam ktoś wyżej napisał. Bo to nie jest żaden nadmiarowy przekaz; to jest proste uzupełnianie luki w medialnym przekazie, którą dotychczasowy mainstream omija. Wciąż, swoją drogą, kropla w morzu. Popieram przy tym jak najbardziej zdrowy tryb życia, ruch w celu zapobiegania chorobom układu krążenia, problemom ze stawami czy brakom kondycji; popieram inicjatywy pomagające bezpiecznie zmienić wagę (utyć albo schudnąć) osobom, które tego chcą. I popieram, całym sercem, stwierdzenie, że celem ludzkiego istnienia nie jest zapewnianie innym wizualnej przyjemności.

    OdpowiedzUsuń
  25. A mi osobiście przeszkadza gruby zadek bliźniego mego. Pomijając względy estetyczne, które mam gdzieś to JA kiedyś będę płacić za leczenie tych ludzi z moich podatków, to JA będę wykładać ciężko zarobione pieniądze na ich miażdżycę, dietetyka, zawały i inne. Otyłość, pomijając elementy skrajnie patologiczne, jak otyłość związana z chorobą, leczeniem, czy innymi naprawdę godnymi współczucia i zrozumienia sprawami.. otyłość z reguły jest efektem, albo wyboru, albo krańcowego zaniedbania. Dlaczego mam płacić kiedyś za ludzi, którzy wybrali sobie sami ten los? Dlaczego kosztem ich leczenia nie będzie funduszy na leczenie dziecka z rakiem, które jest Bogu ducha winne. Nie róbmy z patologii normy i nie usprawiedliwiajmy ludzi grubych, otyłość nie jest normą, nie występowała w w historii ludzkości przez bardzo długi czas. Jesteś gruby? Schudnij. Lenistwo i elementy je uprawiające nie są wartościowe społecznie. Dlaczego potępiamy ludzi, którzy wyrzucają śmieci w lasach? Bo z naszych pieniędzy te śmieci będą musiały być wyrzucone, zutylizowane,etc. Dlaczego potępiam grubych ludzi? Bo z naszych pieniędzy państwo będzie ich leczyć. Sorry Kiciputku, ale nie masz racji są ludzie, którzy mogą pochłaniać ogromne ilości fastfoodów i nic nie wpłynie zarówno na ich zdrowie, jak i na ich wagę (szybki metabolizm, nie muszą mieć bardzo zróżnicowanej diety). Tak samo są ludzie, którzy mogą zeżreć gwóźdź i przeżyją. Więc jeśli chcą - niech to robią. Ale są też ludzie, którzy nie mogą jeść fastfoodów, ba i w normalnym jedzeniu też muszą się ograniczać, a i do tego ćwiczyć by się przydało. Więc niech nie żrą. Niesprawiedliwe? Życie jest niesprawiedliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Życie jest niesprawiedliwe" - dokładnie tak samo mogłabym podsumować Twoje biadolenie o płaceniu na leczenie grubych ludzi. Odsyłam do komentarzy powyżej - komentarzy ludzi, którzy pracują w szpitalu (!) i twierdzą, że otyli wcale nie chorują dużo częściej. Skąd takie wiadomości, że był czas w historii, kiedy nie było grubych ludzi? Przecież to jakaś niesamowita bzdura. Wenus z Willendorfu nic Ci nie mówi?

      Zresztą, kto wie - może kiedyś sama zachorujesz na zapalenie stawów, a ja ci powiem wtedy, że wara Ci od moich pieniędzy, bo trzeba było nie biegać, tylko lerzeć w domu na kanapie. Każde nasze działanie może powodować negatywne skutki zdrowotne - i co, mamy się od razu zabić, żeby nie generować państwu dodatkowych kosztów?

      A już w ogóle wyobrażenie państwa jako worka, do którego wrzucasz pieniądze, a ktoś je z tamtąd wyjmuje i daje grubym ludziom na leczenie - idiotyczne uproszczenie.

      Usuń
    2. Pewnie, że tak, życie jest bardzo niesprawiedliwe, dlatego, kiedy zachoruję z własnej winy, bo byłam nieodpowiedzialna, nie szanowałam swojego zdrowia i robiłam głupoty, tak oczywiście, że masz prawo mi to powiedzieć.
      Tak samo, jak masz prawo powiedzieć mi, że wara od Twoich pieniędzy, jeśli choruję na padaczkę alkoholową, rozwaliłam sobie zdrowie braniem mety, czy paleniem fajki za fajką. Chcesz? Wszystkie z tych rzeczy możesz robić, ja żadnej Ci nie zabronię, ale bierz odpowiedzialność za to co robisz - lecz się za własne pieniądze, nie moje, czy Bogu ducha winnych ludzi. Co powiesz rodzicom, którzy mają dziecko z rakiem,a NFZ nie ma pieniędzy na chemię, bo wydaje coraz to większe sumy na fundowanie kampanii przeciwko otyłości, nikotynie, czy alkoholowi? "Sorry, ale pan, który nie umiał odmówić sobie chipsów i coli też jest ważny, więc wiecie co.. niech wasze dziecko trochę pocierpi na białaczkę to może ZROZUMIE BIEDNYCH OTYŁYCH LUDZI".
      Nie musimy się zabijać, żeby nie generować dodatkowych kosztów państwu (i to jest właśnie idiotyczne uproszczenie), ale musimy szanować swoje życie, szanować swoje zdrowie to jest niesamowity dar, który raczej się nie powtórzy i dlatego powolne zabijanie się(a czym innym jest tak żałosne nie szanowanie własnego zdrowia i uleganie prymitywnym popędom?) jeśli się wie, że ma się tendencje do tycia, a wpierdala się na potęgę jest dla mnie czymś identycznym, co kopcenie fajek jeśli wiesz, że masz raka płuc. Trochę z tymi fastofoodami jest jak ze skokiem na bungee. Powiedzmy jeśli ktoś może je jeść i ma dobrą przemianę materii to tak jakby skakał na bungee z liną. Okej, może to niebezpieczne, może nie każdemu się to podoba, ryzyko, że zleci na ryj istnieje zawsze, ale to jego wybór. Jeśli ktoś żre fastfoody będąc grubym i mając tendencję do tycia to tak jakby skakał bez liny - na pewno dobrze się to nie skończy. Dlatego o pierwszej osobie mogę powiedzieć, że jest wyluzowana, a o drugiej, że ma coś z głową.
      Komentarze powyżej to internetowe mądrości ludzi, poza tym, polecam bardzo serdecznie jakąkolwiek książkę z zakresu erystyki - argument anegdotyczny nie jest żadnym argumentem, a w sensownej dyskusji nigdy się nie liczy. Jednak wracając do meritum, polecam raporty WHO na temat otyłości. W Międzynarodowej Organizacji Zdrowia pracują ludzie, którzy na pewno znają się na rzeczy, mają dostęp do badań, statystyk, pewnie 3/4 życia leczyli i zajmowali się chorobami i Ci ludzie stwierdzili, że otyłość jest chorobą XXI wieku.
      Co do historii, tak kiedyś otyłości nie było,przynajmniej na skalę światową - otyłość była symbolem statusu, piękna, jak wymieniona przez Ciebie Wenus z Willendorfu - była symbolem czegoś, czego ludzie nie spotykali za często. Ludzie z natury są szczupli, odkładanie się tkanki tłuszczowej jest jednym z mechanizmów obronnych wypracowanych lata temu przez ludzki organizm w czasach przed zmienieniem trybu życia człowieka na osiadły, ponieważ człowiek jadł rzadko i spalanie dodatkowego tłuszczu pozwalało mu przeżyć. Teraz w czasach kiedy mamy jedzenia aż za dużo, jemy aż za często - tkanka tłuszczowa odkłada się szybko i nie jest spalana. Na masową skalę otyłość pojawiła się dopiero w XX wieku, wcześniej pojawiała się tylko jako odsetek, związany najczęściej z chorobą. Wiesz ile ważył mężczyzna pokazywany XIX-stowiecznych cyrkach jako "niesamowicie gruby człowiek"? Około 100 kilogramów. To było "niesamowite". Dziś to zupełnie normalne, ale to chyba znak szczególny naszej upadającej cywilizacji - z patologii staramy uczynić się coś zupełnie normalnego.
      Pewnie, jeśli tak to przedstawiłaś jest to idiotyczne uproszczenie, ale chyba jednak nie zrozumiałaś mojego przekazu.

      Usuń
    3. No ale to co teraz mamy zrobić, przeprowadzać śledztwo na każdym pacjencie, czy przypadkiem sam sobie nie jest winny i jeśli zawinił, to kazać mu się leczyć za własne pieniądze? Tak to widzisz? Jak już wspomniałam wcześniej - szczupli ludzie też od jedzenia niezdrowo chorują często na cukrzycę, miażdżycę i otłuszczenie narządów. Ma chodzić pan policjant po domach i pilnować, czy ktoś się niezdrowo odżywia, a może za dużo siedzi, a może pije, albo używa rakotwórczych produktów? Za wiele chorób w jakimś stopniu można by obwiniać pacjentów.

      I na litość, nie pouczaj mnie o dowodach anegdotycznych, bo odsyłanie ludzi do książek o podstawach to jest dopiero marny chwyt erystyczny. Świadectwo lekarza było jednak dla mnie więcej warte niż Twoje gdybanie, wybacz.

      Ludzie naturalnie są szczupli - ludzie są też naturalnie owłosieni pod pachami, zawszeni i naturalnie umierają przy pierwszym lepszym zakarzeniu. Nasza natura już od dawna może pocałować nas w tyłek. Kiedyś było mniej grubych ludzi - no dobrze i jak to się właściwie odnosi do mojego komiksu o podwójnych standardach wobec takich samych zachowań ludzi o różnej budowie?

      Usuń
    4. Nie, absolutnie - nie możemy nic zrobić i to jest właśnie najgorsze.
      Co najwyżej możemy dbać o siebie i o innych i właśnie dlatego Twój komiks, przynajmniej moim zdaniem w najlepszym wypadku jest bezsensowny, a w najgorszym cholernie szkodliwy.
      Co chciałaś nim pokazać? Że istnieją podwójne standardy zachowań wobec ludzi grubych? I dobrze, że istnieją! Powinny istnieć. Otyłość jest znakiem,że z Twoim ciałem dzieje się coś nie tak, że BYĆ MOŻE, najprawdopodobniej kiedyś w przyszłości odpowiesz za to i to chorobą. Dlaczego nie powiedzieć komuś "słuchaj stary to jest okropne, nie jedz tyle, bo to Tobie szkodzi", może to coś da? Może zmieni coś w swoim życiu? Ba, może mu to życie ocalę. Tak samo, jak powiedziałabym dziecku, żeby nie wkładało gwoździa do kontaktu, bo może się to źle skończyć. Dlaczego uważasz, że danie komuś dobrej rady jest złe?
      Dlaczego ludzie nie mówią szczupłym o tym,że żarcie fastfoodów jest niezdrowe? Uwaga, super odkrycie.
      Bo nie widać symptomów choroby jaką jest otyłość. Gdyby mój przyjaciel,facet, ojciec, ktokolwiek żarł fastfoody na potęgę też powiedziałabym "stary staph, to niezdrowe", ale jeśli osoba, która wygląda zdrowo wcina hamba, machamy na to ręką, bo wiadomo, że to nie jest zdrowe, ale skoro nic Ci nie jest, no trudno - raz na jakiś czas można sobie pozwolić.
      Tak samo, jak nie sądzę,że potępiałabyś przyjaciółkę za wypicie piwa w knajpie, tak samo sądzę, że gdy zobaczysz z tym samym piwem śmierdzącego, orzyganego menela Twoja reakcja będzie diametralnie inna, prawda? A przecież Twojej przyjaciółce to piwo też nie przyniesie żadnych korzyści. Rozumiesz o co mi chodzi?

      Ech, to nie jest świadectwo lekarza. To argument anegdotyczny. Ja mogę Ci powiedzieć też, że jestem lekarzem, a szpitale są zawalone grubymi ludźmi.
      I podsumowując, mam nadzieję, że umieściłaś ten komiks w dobrym celu, chcesz pokazać ludziom, że w ich życiu jest hipokryzja (w życiu każdego jest), ale prawda jest taka, że zostanie odebrany jako przyzwolenie dla grubych dziewczyn na obżarstwo, bo przecież chudzi też jedzą, a im nikt nie mówi.

      Usuń
    5. Ale dlaczego nie mówić też szczupłym osobom, które jedzą dużo i niezdrowo, że to jest okropne i szkodzi? Nie wiem, według Ciebie jak ktoś jest gruby to też głupi i nie wie, że to szkodzi? Naprawdę myślisz, że bez Twojej "przyjaznej" rady taka osoba nie ma pojęcia, że robi źle dla swojego organizmu?

      Nigdzie jak na razie nie widziałam takiej interpretacji komiksu jak ta Twoja z ostatniego akapitu. Tak, jedzenie dużo i niezdrowo szkodzi. Otyłość jest tego objawem, ale nie jedynym. Ale te podwójne standardy są i też szkodzą, czasem dużo bardziej - ludzie grubi często nie mogą zjeść nawet głupiego jabłka bez złośliwych komentarzy, a to może prowadzić do jeszcze większych zaburzeń w żywieniu.

      Usuń
    6. "Ludzie naturalnie są szczupli - ludzie są też naturalnie owłosieni pod pachami, zawszeni i naturalnie umierają przy pierwszym lepszym zakarzeniu. Nasza natura już od dawna może pocałować nas w tyłek. Kiedyś było mniej grubych ludzi - no dobrze i jak to się właściwie odnosi do mojego komiksu o podwójnych standardach wobec takich samych zachowań ludzi o różnej budowie?"
      Przepraszam że się wtrącam, ale mój gupi niedoświadczony musk chce dorzucić swoje trzy grosze.

      Piszesz że natura teraz to już tylko może ludzi w rzyć pocałować. Guzik prawda. Rdzenni mieszkańcy Europy degenerują się. Z pokolenia na pokolenie. Większość białych, czarnych, i latynosów z 'Murryki też. Dlaczego? Bo ratujemy chorych. Chorych genetycznie, obciążonych wadliwymi genami, itd, itd. Kiedyś impotent(jako facet niezdolny do erekcji) nie był w stanie przekazać swoich genów. Teraz dzięki in vitro może. I jego dzieci będą tą wadą obciążone. Kobieta otyła z powodu problemów z metabolizmem XXX lat temu miałaby poważne problemy ze zdrowiem, a przede wszystkim z donoszeniem ciąży. Teraz jej w tym pomogą lekarze. Każda wada która utrudnia rozwój/rozmnażanie/wychowywanie potomstwa to zmiana na gorsze, z punktu widzenia gatunku, społeczeństwa i zdrowia przyszłych pokoleń.

      Usuń
  26. No skoro, tak jak pokazałaś w komiksie wpierdala hamby popijając je colą i mówi "kocham jeść" - tak nie wie, że to szokdzi, albo - tak jest głupia. Nie narysowałaś dziewczyny z jabłkiem, narysowałaś ją z hamburgerem. Więc sądzę, że osoba, która jest gruba i wpieprza fastfoody potrzebuje rady. Tak samo, jak osoba, która leży we własnych rzygach, a zamawia kolejne shoty.
    Gdybyś narysowała grubą osobę jedzącą zdrowo nie czepiałabym się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten przykład z jabłkiem to tylko objaw tego samego zjawiska. Masz dwie osoby, które jedzą dokładnie to samo, żyją tak samo, a tylko jedna z nich dostaje za to reprymendę, jakby nie zdawała sobie sprawy z tego, co robi.

      Usuń
    2. Rany, okej nie będę powielać argumentów, bo już mówiłam o tym,że tak samo jak nie dałabyś reprymendy za picie w klubie ładnej,zadbanej kobiecie (chociaż też może być alkoholiczką) tak powiedziałabyś komuś kto leży na ulicy spity jak bela, śmierdzi i jest żulem, że ma się ogarnąć, bo traci życie.
      Widzę,że żaden z moich merytorycznych argumentów nie trafia w żaden sposób. No cóż, podobno jeśli jedna osoba przyzna rację drugiej w internecie - nastąpi koniec świata. :) Także chyba nie mam o czym mówić dalej. Tylko na koniec moja osobista obserwacja związana z tym, że chyba lepiej żebyś dodawała więcej śmiesznych kotów, a nie zajmowała się kwestiami społecznymi, bo ujmujesz je bardzo szczerze z bardzo dobrymi intencjami i tak kapitalnym ładunkiem niedojrzałości, że to aż boli. Miłego dnia!

      Usuń
    3. Dlaczego zakładasz, że podchodzę do meneli na ulicy i mówię im, jak mają żyć? Nie, nie robię tego. Nawet by mi nie przyszło do głowy. Jak to sobie wyobrażasz? Podchodzisz, mówisz "ogarnij się, tracisz życie", a on stwierdza "o, faktycznie" i przestaje pić?

      Usuń
    4. Nie dałabym reprymendy nikomu. Jestem dorosła, nie lubię być pouczana i nie czuję potrzeby pouczania innych dorosłych. Przyjmuję, że bez względu na wagę, osoba spożywająca hurtowo fast foody, wie, że dobrze nie robi, osoba paląca wie jak działa nikotyna itd.
      Co do picia, ja właśnie z przyjaciółką, tą zadbaną, ładną itd. itp bym porozmawiała jeśli zauważyłabym, że ma problem z alkoholem. Wybacz, nie mam misji zbawiania świata, żeby pana menela nawracać.

      Usuń
    5. @Monique
      Ale do chudej laski, zracej gowniane zarcie tez nalezy sie przyczepiac, chocby po to zeby nie utyla i nie zaszkodzila sobie na zdrowie. Do chudego chlopca takoz. Znam przyklad delikwentki z niedowaga, ktora ma stluszczona watrobe.
      Serio, jak widze dziewcze czy chlopie z paczka chipsow, cola i petem w zebach, to mam ochote popukac je w czolo.
      Pamietam jak za umoralnianie grubasow zabrala sie panna zywiaca sie frytkami i batonikami, do tego palaca paczke petow dziennie. Byla szczupla, ale na okaz zdrowia nie wygladala.

      Usuń
    6. To był tylko przykład, Boże. Ja też nie podchodzę do meneli, też nie mam misji zbawiania świata. Chodzi mi o to i powtórzę to setny raz, że tak samo jak orzygany menel pijący piwo na ławce budzi inne skojarzenia, niż ładna dziewczyna pijąca piwo w knajpie (chociaż ona również może mieć problem alkoholowy i jej tak samo piwo nie służy, bo szpinak toto nie jest). I ANALOGICZNIE. Ładna dziewczyna wpierdalająca hamby wygląda inaczej, niż gruba jedząca to samo. Tak już jest. Naprawdę. Jeśli uważasz, że takie same odczucia budzi w Tobie menel i kobieta pijąca piwo, to, albo się samooszukujesz, albo masz problem z optyką rzeczywistości.
      Jest tak dlatego, bo otyłość, podobnie jak alkoholizm to choroba , jeśli widać jej objawy to ludzie Cię potępiają i to jest naturalne.
      @Shigella nigdy nie powiedziałam,że gdy chuda laska wpieprza śmieciowe żarcie należą jej się za to oklaski.
      @Tinwerina troszkę mi Cię szkoda, że aż tak nie zależy Ci na drugiej osobie, że nie powiedziałabyś komuś kto źle robi, że źle robi, bo Cię to nie obchodzi. To moim zdaniem krańcowy brak empatii, najlepiej jeśli ktoś chleje i biję żonę nic mu nie mówić, bo wie co robi? Jeśli ktoś jest narkomanem nic nie mówić, bo wie jak działa heroina? Gratuluję.

      Usuń
    7. Nie. Nie możesz wiedzieć, kto budzi we mnie jakie wrażenia. Nie siedzisz w mojej głowie. Nasze wrażenia to zresztą sprawa drugorzędna. Jeśli odczuwasz potrzebę werbalnego komunikowania wszystkich Twoich wrażeń, to najwyraźniej pozostałaś na etapie dwulatka, który całemu światu oświadcza, że chce mu się kupę.

      Nie, potępianie osób, po których widać objawy choroby nie jest naturalne. Jest prymitywne i chamskie.

      No i przede wszystkim - naprawdę uważasz, że osoby otyłe jedzące niezdrowo nie mają pojęcia o tym, że to co robią, jest szkodliwe dla ich zdrowia? Naprawdę uważasz, że wszyscy dookoła Ciebie są kretynami i dopiero kiedy uświadomisz im, że hamburgery są tłuste, to przestaną je jeść, bo wcześniej nie wiedzieli? Czy jak powiesz menelowi na ulicy, że marnuje życie, to przestanie pić, bo wcześniej tego nie wiedział? Nie odpowiedziałaś mi na to pytanie.

      Usuń
    8. O, dlaczego? Dlaczego nie możemy mówić o swoich wrażeniach i odczuciach? Dlaczego nie możemy powiedzieć grubemu, że jest gruby, pijakowi,że jest pijakiem, a śmierdzącemu, że śmierdzi?
      Poprawność polityczna? Jejku, to jest trochę śmieszne, ale bardzo zgodne z lewicującą ideologią, którą jak widzę przejawiasz. Widzę, że przejawiasz wolność słowa, która jest ograniczona do poglądów, które uważasz za słuszne.
      Argument ad absurdum jest świetny, pewnie, ale uwierz, że nie pozostałam na tym etapie. Natomiast widzę,że koleżanka świetnie sprawdziłaby się w systemie totalitarnym, w którym nie było absolutnie żadnej potrzeby komunikowania swoich wrażeń. Byleby ideologia była odpowiednio dopasowana.
      Co do wrażeń, pewnie nie siedzę w Twojej głowie, ale jeśli przykład, który Ci podałam(z alkoholikiem) budzi w Tobie pozytywne reakcje, to cóż.. radzę poczytać o reakcji upozorowanej, bo to chyba książkowy przykład. Aż tak nie chcesz mi przyznać chociaż odrobiny sensu w rozumowaniu? ;)
      "Nie, potępianie osób, po których widać objawy choroby nie jest naturalne. Jest prymitywne i chamskie." - pewnie, ale jeśli ktoś w dołek wpędził się sam? Uważasz za wartościowe osoby, które są alkoholikami i przez to niszczą rodziny? Uważasz za wartościowe osoby, które dla działki obciągają lachę na dworcach? I stosując tutaj wykładnię logiczną, a maiori ad minus: czy uważasz za wartościowe osoby, które nie potrafią panować nad sobą i żrą jak szalone, chociaż wiedzą, że to im szkodzi? Ja nie, to świadczy o słabości charakteru.

      "No i przede wszystkim - naprawdę uważasz, że osoby otyłe jedzące niezdrowo nie mają pojęcia o tym, że to co robią, jest szkodliwe dla ich zdrowia? Naprawdę uważasz, że wszyscy dookoła Ciebie są kretynami i dopiero kiedy uświadomisz im, że hamburgery są tłuste, to przestaną je jeść, bo wcześniej nie wiedzieli? Czy jak powiesz menelowi na ulicy, że marnuje życie, to przestanie pić, bo wcześniej tego nie wiedział? Nie odpowiedziałaś mi na to pytanie."- GRATULUJE, właśnie pozbawiłaś sensu wszystkie akcje społeczne walczące z patologią, położyłaś lachę na kampanie antyalkoholowe, antynikotynowe, antynarkotykowe. Serio? Serio można być aż takim egoistą, żeby nie widzieć, że Ci ludzie cierpią i krzywdzą nie tylko siebie, ale i swoje rodziny i kłaść na to totalną lachę, bo oni wiedzą? To już podchodzi pod okrucieństwo. Jeśli masz taki poziom moralny, to o czym my mamy dyskutować? Poza tym, uświadomię Cię, jest coś takiego - co Freud nazwał mechanizmami wyparcia, czasami wiemy, że coś jest złe, ale nasza psychika tego do nas nie dopuszcza, osoba, która jest gruba wie,że to żarcie jest szkodliwe, ale jej psychika nie łączy tego z jej osobą. Uwaga, jak to działa(na pięknym przykładzie grubej laski wpierdalającej hamby)!
      Wyparcie: "Okej, hamburgery nie są zdrowe, ale przecież raz na jakiś czas nic mi się nie stanie."
      Zaprzeczenie:"Hamburgery nie są szkodliwe, mają sałatę, warzywa, a poza tym, niby w czym są gorsze od ziemniaków z tłuszczem, które są w domu?"
      Przeniesienie:"Okej, hamby są niezdrowe,ale papierosy jeszcze bardziej, a ja nie palę, więc nie jestem taka zła"
      Projekcja:"Ale ta Anka wpierdala te hamby, no przy niej to ja jestem Chodakowska"
      Reakcja upozorowana:"Ale ja jestem super, może mam trochę kilosów więcej, ale przecież faceci nie lubią takich chudych szczap z Oświęcimia, hehe"

      Każdy wie,że coś jest niedobre, ale nasza psychika potrafi się oszukiwać do momentu aż będzie za późno,żeby z tym coś zrobić. Dlatego uważam,że faktycznie warto powiedzieć grubej,że ma tyle nie żreć śmieciowego żarcia, bo być silniejszy bodziec emocjonalny uratuje jej kiedyś zdrowie. ;)

      Usuń
    9. Dla ciebie istnieją, jak rozumiem, jedynie dwie możliwe sytuacje - system totalitarny, albo paplanie wszystkim wszystkiego, co ślina na język przyniesie? Całe pozostałe spektrum zachowań i sytuacji dla ciebie nie istnieje? Proponuję w takim razie na nstępnym kolokwium opowiedzieś profesorowi dokładnie o swojej pierwszej miesiączce, albo rzucić do pani na poczcie, że ma paskudnie garbaty nos - skoro wolność słowa oznacza dla ciebie mówienie każdemu o wszystkim, co właśnie przyszło ci do głowy, bez względu na sytuację i kontekst.

      Po pierwsze zdecyduj się, czy chodzi ci w końcu o niesienie pomocy czy o wolność słowa, bo miotasz się w swojej argumentacji, jakbyś chciała po prostu narobić jak najwięcej hałasu. Po drugie, nikt ci dziewczyno nie zabrania mówić czegokolwiek. Nikt nie biega za tobą z pałą i nie karze za bucerskie zachowanie. Oceniam je tylko jako beznadziejnie głupie. A to - chyba sama przyznasz - mieści się z kolei w mojej wolności słowa. Ty możesz za to z kolei mieć jaką tylko chcesz opinię o mojej opinii - i nie będę przez to krzyczeć, jaka jest ze mnie uciśniona istota.

      A skoro już mowa o absurdach, to zauroczyła mnie twoja sugestia, żeby każdej spotkanej obcej osobie roić analizę psychologiczną instant i spieszyć z profesjonalną pomocą. Jeśli czujesz się odpowiednio wykwalifikowana do naprawiania życia każdemu, kogo spotkasz, to gratuluję pewności siebie, ale ja się takiego zadania nie podejmę. W taki sposób mogę pomagać bliskim znajomym, o których problemach mam jakiekolwiek pojęcie, albo wspierając odpowiednie instytucje, które niosą profesjonalną pomoc tam, gdzie jest potrzeba. A nie robiąc jakąś bieda-psychoanalizę obcym osobom na ilucy, na tej podstawie, że akurat jedzą coś niezdrowego. Taka "chęć pomocy" może narobić więcej złego niż dobrego. "Powiem tej grubej babie, żeby się opamiętała, to może kiedyś ocalić jej życie" - no błagam.

      Usuń
    10. Kiciputek, straszne farmazony pleciesz. Generalnie dyskutujesz w 50% z Monique, a w 50% z kimś bliżej nieokreślonym, kto istnieje tylko w twojej głowie, bo na pewno nie z Monique. Stosujesz najprymitywniejsze chwyty w dyskusji, ciągle przeinaczając słowa drugiej strony, wyciągając wnioski z przysłowiowej dupy, no i rzecz jasna nie odnosząc się do niewygodnych fragmentów. Gratulacje.

      Usuń
  27. Grubi ludzie są brzydcy.
    Przestańmy się bawić w bzdurne próby równouprawnienia. Jedni żrą jak świnie, inni mają budowę, albo tuczono ich hormonami. Nie zmienia to faktu, że grubi ludzie są koszmarni. U mężczyzn wygląda to do pewnego progu otyłości minimalnie lepiej bo rozkłada się na wzrost i posturę. Nie wiem o co chodzi z tą modą na wyrównywanie wszystkich. Otyłość jest szkaradna, razi w oczy i budzi niesmak, kiedy latem człowiek stoi w tramwaju obok kaszalota.
    Z drugiej strony - totalnie mam w dupie problemy zdrowotne innych. Nigdy nie podszedłem do żadnego spaślaka próbując się dowiedzieć czemu jest gruby. Gówno mnie to obchodzi. Tłuste = odrzucające = nie mój problem.
    Co do samego komiksu - nie wiem czemu się tu dziwić?
    Jeśli coś o wyglądzie smokozorda jeszcze się chwali zamiłowaniem do wpieprzania, to musi się liczyć z ostracyzmem. Taki świat. Nigdy nie widziałem beki z grubego, bo gruby. Widziałem bekę jak gruby rąbał cztery Wieśki w Maku na jedno posiedzenie.
    A standard jest podwójny z tego prostego powodu, że hedonizm jest przyjemny i należy go podtrzymywać w ludziach. Lubisz jeść? To jedz. To miłe kiedy baba dla odmiany nie liczy kalorii jak opętana. Ale nie żryj jak prosiak jeśli już go przypominasz z wyglądu. Albo licz się z humoreską.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A weź idź se, bo jeszcze cię postraszymy rajstopami, indukcyjnie stracisz swoją męskość i co będzie?

      (wybaczcie offtop ;P)

      Usuń
    2. Idź sobie, dobrze?
      Jak się nauczysz empatii wobec ludzi, to wróć.

      Usuń
    3. Niestety, prosty przekaz - "kobiety (ani ludzie w ogóle) nie istnieją po to, żeby ci się podobać" - wykracza poza granice pojmowania co niektórych. Czy też granice ego w zasadzie, bo podstawowy poziom empatii i taktu kształtuje się, tak na moje oko, około czwartego roku życia. Niektórzy jednak postanowili pozostać na etapie beztroskiego paplania wszystkiego, co się w głowie uroi.

      Usuń
    4. Urocza hipokryzja. Z jednej strony: "To miłe kiedy baba dla odmiany nie liczy kalorii jak opętana." z drugie: "Otyłość jest szkaradna, razi w oczy i budzi niesmak, kiedy latem człowiek stoi w tramwaju obok kaszalota.". Osobiście lubię jeść, a co, trzeba mieć coś z życia, z wagi może nie jestem specjalnie gruba, ale szczupłą też trudno mnie nazwać. Ciekawa jestem bardzo, do której kategorii się zaliczam? Gdzie jest ta magiczna granica między "miłą odmianą", a "byciem odrażającym"? Wygląd to pojęcie bardzo, bardzo względne: przy jednej mojej koleżance czuję się jak tir przy maluchu, w spodnie drugiej zmieściłyby się ze dwie takie, jak ja. Możne mieć swój gust, oczywiście, można powiedzieć "podobają mi się szczupłe dziewczyny", ale obrażanie innych tylko dlatego, że nie mieszczą się w naszym indywidualnym pojmowaniu świata jest głupie. Po prostu durne i świadczy o poziomie empatii na poziomie ameby.

      Usuń
    5. Cóż, ogólnie rozumiane społeczeństwo zawsze jest szczere, nawet jeśli to okrutna, dziecięca szczerość. Z reguły oceniamy nieznajomych ludzi na podstawie naszych doznań estetycznych, ponieważ w ich przypadku to jedyne dostępne dla nas kryterium. Wolimy to co jest dla nas ładne i miłe naszego oka i wydaje mi się że jedyne co w tej kwestii różni ludzi to to czy są na tyle taktowni żeby nie okazywać tego, czy może raczej noszą swoje opinie jak płaszcz - na wierzchu.

      Usuń
    6. Ja tam się nie poczuwam do bycia "ogólnie rozumianym społeczeństwem" w takim znaczeniu. Wolę postrzegać siebie jako osobę cywilizowaną, której niepotrzebne są takie powierzchowne oceny.

      Usuń
    7. Ok. W takim razie wysmaruję się gównem i tak będę chodził po ulicy - obleśny i śmierdzący. Fajny widok, nie?

      Usuń
    8. Jeśli nie widzisz różnicy między wysmarowaniem się gównem, a byciem otyły, to faktycznie, masz problem.

      Usuń
    9. Myślę że anonim powyżej, trochę co prawda nieporadnie, chciał przekazać że istnieje pewna granica poczucia estetyki która u każdego człowieka jest trochę inna.

      Żeby nie było: Wcześniej nie chodziło mi o to że osądzanie osób otyłych (przynajmniej na głos : p ) jest całkiem słuszne, tylko o to że wynika ono z pewnych standardów naszej epoki, która nie wzięły się znikąd. Zrozumienie dla ocenianych i oceniających.

      Usuń
    10. A dla mnie nieestetyczna jest wielka blizna na buzi po pożarze, ale to nie znaczy, że mogę decydować o tym, czy osoba z blizną może chodzić po ulicach, czy nie.

      Uważam, że promowanie zdrowia jest dobre, ale wpędzanie ludzi w kompleksy, to jakby zakładać im obroże: niby ładna, niby błyszczy, ale nie daje o sobie zapomnieć i przypomina kto, po co i za co ci ją założył, no i zawsze to słaby punkt, za który każdy pociąga.

      Usuń
  28. Kiciputku zdecydowanie przyznaję rację temu komiksowi. Pokazuje bardzo szkodliwy tok myślenia ludzi. I chociaż w przypadku dorosłych, jeszcze takie myślenie ujdzie, bo każdy ma swój rozumek i nie musi się przejmować otoczeniem, to najbardziej szkodzi dzieciom. Mam teraz porównanie praktycznie z pierwszej ręki. 4-letni syn kuzynki jest dzieckiem dość dużym i nawet powiedziałabym że lekko papuśnym - jednak cała rodzina ma skłonności do tycia. Kuzynka jako dziecko była wyzywana od prosiaczków, od studiów jest szczupła (wręcz chuda, ale jak dobrze się z tym czuje, to jej sprawa, nie mnie oceniać). W każdym razie - dba o to, co je jej syn. Limituje mu słodycze, słodkie napoje i w ogóle wpaja zdrowe odżywanie od najmniejszego. Drugi przykład - mój brat ma córeczkę, 3-latkę, drobniutką na swój wiek, z zamiłowaniem do jedzenia McDonalda. No i po co dziecku odmawiać, jak lubi? Zdarzało się że lądowali w maku nawet ze dwa razy w tygodniu, albo w KFC o 22, bo dziecko chce kukurydzę. Oczywiście po niej tego nie widać, bo może jakby przybierała na wadze, to zaczęliby jej to trochę limitować. Ale jest szczuplutka, to co się przejmować. A ja potrafię być nazwana "złą ciocią" bo nie chcę zabrać dziecka do McDonalda, a przecież tak lubi...
    I teraz pytanie które dziecko będzie miało większe problemy żywieniowe i zdrowotne jako dorosła osoba? Nawet jeśli ona zostanie szczupła, on papuśny?

    OdpowiedzUsuń
  29. Ale wpisy społeczne są fajne. ;-(
    Chodzi o to, że jest dość śmiesznych obrazków w internecie, więc może starczy.
    A jednocześnie jest dużo rzeczy w społeczeństwie, które wkurzają. Można zaserwować sobie dawkę śmiesznych obrazków, ale problem nie zniknie od tego.
    Dla czytelnika przeczytanie "ktoś inny myśli podobnie jak ja" może być pomocne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, dlatego nie rezygnuję z nich w ogóle. Po prostu sama też czasem potrzebuję odpoczynku od flame'u, który nieuchronnie niosą ze sobą poważniejsze tematy.

      Usuń
  30. wow jestes niesamowita! ;-) widziałam Twoje pf, !!!

    OdpowiedzUsuń
  31. Ale z drugiej strony...
    Wiele razy spotykałam się z sytuacją, kiedy osoby, no, nie to, żeby bardzo grube, ale "przy kości" użalały się nade mną "oj kochanie, jaka ty chuda jesteś! No szkieletor po prostu! Może to anoreksja? Albo bulimia? Jeść ci nie dają? Może ty jedz więcej, który chłop na kości poleci! Ani cycków, ani dupy..." I nie uważają tego za obraźliwe. Sądzą, że przecież one się tak o mnie troszczą, tak troszczą... A spróbuj im powiedzieć "Masz problemy z tarczycą? Bo wiesz, taka nadwaga to nienaturalne. Idź do lekarza, zbadaj się... I w ogóle, jesz, żeby żyć, a nie żyjesz, żeby jeść" Od razu obraza i foch, jak nie wiem co. Że jak to, że jak ja śmiem kpić sobie z ich problemów z wagą, że źle wychowana, że to nie żarty, że nadwaga to choroba, że nie tak łatwo walczyć, że to po ciąży, że... (Uogólniam, oczywiście, te wypowiedzi, oraz podaję je w formie nieowiniętej w bawełnę). No ale jak one mnie obrażają, to wszystko jest ok, i dlaczego ja się obrażam, przecież one z dobrego serca...

    KeaKaella

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dlatego, że bycie szczupłym jest fajne i to ma być taki zawoalowany komplement, często podszyty zazdrością ze strony pulchnych.

      Usuń
  32. Podejście "grubi są sobie winni i powinni sami płacić sobie za leczenie", to jak "złamałeś nogę, bo chciało ci się jechać na nartach, teraz sam sobie ją składaj", albo "chciało ci się rodzić dziecko, to teraz sama wylecz się z rzucawki".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w większości są sami sobie winni? W większości, nie mówię tu o osobach chorych, tylko takich, które poza żarciem i gazowanymi napojami nie widzą życia.

      Usuń
    2. Fani sportów zimowych też sami są sobie winni, też mają się leczyć za swoje? Serio, ten argument można podciągnąć pod wszystko.

      Usuń
  33. podbijam, doświadczenie obserwacja moje własne:
    Jeśli powiesz grubemu, że jest gruby, spasł się jak świnia i łatwiej go przeskoczyć niż obejść = jesteś chamem, bucem itp.
    Jeśli powiesz chudemu, że wygląda jak śmierć na chorągwi = wszystko ok.
    Tak, jestem chuda, nie policzę ile razy ktoś obcy mówił na mój widok "rany boskie, Oświęcim" i uznawał, że wszystko jest w porządku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a czy chudłaś od tych komentarzy jeszcze bardziej/wpadłaś w anoreksję?

      http://natemat.pl/76019,dyskryminacja-ze-wzgledu-na-wage-powodem-otylosci

      Usuń
  34. Kicipiutku - czy ktoś chamsko nie skopiował Twojej pracy przerabiając dymki? Patrz tu: http://www.sadistic.pl/alternatywne-postrzeganie-rzeczywistosci-vt264705.htm

    OdpowiedzUsuń
  35. Myślę, że jest w tym wszystkim kilka spraw naraz. Po pierwsze ludzie wcale nie zwracają uwagi osobom z nadwagą, bo się troszczą o ich zdrowie, swoje podatki, czy estetykę (większość ludzi i tak nie wygląda jak w serialach...), tylko dlatego, że taka normę społeczną mają wdrukowaną. To jeszcze jedno narzędzie wpasowywania w ramki. Okularnik, mańkut, kujon, grubas, z podstawówki się wyrasta, z mentalności nie.
    Bo, otóż: nie mamy prawa zwracać uwagi w takich prywatnych rzeczach osobom, z którymi nie jesteśmy w bliskiej relacji. Nie znamy ich, nie znamy okoliczności, wiele osób tyje, bo źle je, ale możemy trafić na taką osobę, która przez ostatnie dwa lata brała sterydy na jakąś cholernie ciężką chorobę. Nigdy nic nie wiadomo. Dlatego nie przykładam swojej normy do cudzej - ja znam swoje ciało i wiem, jak reaguje. Wiem, też, że jedni tyją od wszystkiego albo mają nadwagę od dzieciństwa z powodów zdrowotnych, inni nie tyja i tyle, jeszcze inni są bardzo muskularni i pozornie są grubsi, a tak naprawdę pod tą samą ilością tłuszczu co u mnie mają same muskuły.
    Druga sprawa, mamy tę normę społeczną cholernie sztywną. Nadwaga stała się czymś, na co się kładzie duzo większy nacisk, niż kiedyś. Dla większości ludzi tak już jest, że po 40 roku życia i kilku dzieciach nie mają figury nastolatki - sama natura - ale nowa rygorystyczna norma mówi, że i one powinny mieścić się w 36. To obłędne, przecież fizjologia na to nie pozwala (i mówię to jako 33 latka mieszcząca się w 36/38 - ale jestem też kurduplem i nie rodziłam dzieci). Człowiek, homo sapiens, znacznie łatwiej tyje niż chudnie i waga lekko powyżej normy po 40te jest fizjologiczna.
    Trzecia sprawa, ludzie faktycznie są różni. W życiu na przykład nie zlecę z obwodem talii poniżej 67 cm, bo jestem knypkiem i mi żebra zjezdżają prawie do bioder, musiałabym sobie wyciąć jak Marylin Monroe. A na forach młode laski jęcza, że 62 to za dużo. Widzę czasem takie smukłe charcice, wysokie i drobnokościste, też nie mam tłuszczu tam, gdzie one nie mają, ale jestem raczej krasnoludem i to się nie zmieni. Za to ja, jeśli jestem w dobrej formie, mogę maszerować godzinami, płuca wytrzymają, mięśnie uniosą.
    Dla jednego naturalny rozmiar to 36, inny bedzie zdrowy dopiero przy 44 - znam takie osoby. I to tylko narcyzom się wydaje, że piękny człowiek może być tylko chudy. Ot i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, oczywiście powinnam jeszcze uściślić, że te rozmiary 40-44, na które internet jęczy, to jest jak najzupełniej norma, fizjologiczna i zdrowotna.

      Usuń
  36. Ok. Więc tak.
    Każdy grubas każdego dnia spojrzy w lustro. Zakłada spodnie wielkości namiotu cyrkowego. Albo się w czymś nie dopina. Albo boi się wyjść z zatłoczonego tramwaju, bo wie, że ciężko będzie się wydostać (no przynajmniej ja tak mam).
    NAPRAWDĘ myślicie, że nie wiemy? Że jesteśmy nieuświadomieni? Że trzeba koniecznie nas wyzywać od tłustych krów albo wielorybów, żebyśmy coś w końcu zaczęli ze sobą robić?
    Gówno prawda. My wiemy. A wam, drodzy internauci nic do tego. I przestańcie się w końcu oszukiwać, że chodzi o "troskę" o nasze zdrowie. Proszę. Tak jak wkurzają was palacze, bo śmierdzą (i mogą zaszkodzić wam personalnie, bo bierne palenie i tak dalej) a nie dlatego, że pędzą autostradą do raka płuc, tak grubasy niszczą estetykę waszego świata, albo zajmują dwa miejsca w tramwaju (tego nie robię, po za sytuacjami w których muszę zająć miejsce, bo nie lubię przeszkadzać ludziom) a nie niepokoi was stan ich zdrowia.
    Przynajmniej bądźcie, ku*wa uczciwi wobec siebie.
    Nie jesteście dobrzy bo chcecie nas uświadamiać.
    Jesteście egoistami jak każdy, tylko z jakiegoś powodu wydaje się wam, że macie prawo wkraczać w naszą prywatność, którą bądź co bądź nie szkodzimy innym.
    Nie macie prawa. Nic wam do mojej wagi, rozmiaru i stanu zdrowia. Chcę wpieprzać czipsy i zagryzać czekoladą, po czym umrzeć w wieku 30 lat? Moja sprawa. Moja i tylko moja.
    Kiciputku, uwielbiam Cię i Twoje podejście do świata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, no i gdzieś w komentarzach widziałam, że to oburzające jak gruba dziewczyna podrywa pięknego, wysportowanego, zdrowego faceta... Chce, niech podrywa. Czuje się wystarczająco pewnie ze sobą? super, podziwiam. Może piękny, zdrowy, wysportowany facet na nią poleci. Nie każdy leci tylko na wygląd (aczkolwiek nie uważam żeby to było coś złego... liczy się tylko wygląd? spoko. Twoja sprawa.) po za tym "nie to ładne co ładne tylko co się komu podoba"
      Natomiast ja nigdy nie próbuję podrywać pięknych i wysportowanych. Ani grubych i brzydkich. Ani w ogóle nikogo, bo społeczeństwo przez lata moich problemów z otyłością przekonało mnie że moja liga to najwyżej posiadanie 28 kotów ;) I nie nadaję się absolutnie dla nikogo.
      W każdym razie ja mam świadomość swojego wyglądu, NIGDY nie próbuję podrywać nikogo, NIGDY nikomu się ze swoją obecnością i grubą dupą nie narzucam... Więc fajnie by było gdyby świat przestał się mojej grubej dupy czepiać :)

      Usuń
    2. nie słuchaj społeczeństwa, nie jest tego warte. każdy zasługuje na szczęście z drugą osobą, są na tym świecie osoby które nie patrzą tak na wygląd, albo otyłość im nie przeszkadza, naprawdę. ale też musisz wykazać odrobinę inicjatywy, albo chociaż przełamać swoją nieśmiałość kiedy akurat poznajesz kogoś nowego :) uwierz mi, warto! sama jestem bardzo otyła a mimo to mam mojego ukochanego, i jasne cieszyłby się jakbym schudła(bo mam problemy ze zdrowiem) ale akceptuje mnie i kocha taką jaką jestem, a przede wszystkim wspiera w każdej sytuacji i troszczy się o mnie. Dlatego uważam, że każdy może sobie znaleźć drugą połówkę, wystarczy nie zamykać się całkowicie na świat zewnętrzny.
      co do poruszania się w przestrzeni publicznej i świadomości swojego wyglądu, masz całkowitą rację. mam te same problemy, boję się, żeby nikomu nie przeszkadzać, ba, boję się jeść w miejscu publicznym niezależnie od tego czy to jabłko czy cheesburger, bo przecież "jak ja obrzydliwie wg nich wyglądam"
      dlatego tym bardziej bliska osoba jest ważna, bo samemu można naprawdę zwariować, i nie powinnaś wychodzić z założenia, że nie zasługujesz na miłość, bo każdy dobry człowiek zasługuje ;)

      Usuń
  37. Mam przyjaciółkę która w przeciągu ostatnich 10 lat przytyła jakieś 50kg, i jak marudzi że musi ketonal jeść jak landrynki bo ją plecy bolą, że ma problemy z kręgosłupem że to że tamto to czasami chciałbym ją udusić :P Spoko chce się ktoś objadać czekoladą nie dbać o wagę czy też przemalować się na fioletowo, jego sprawa. Ale to ma jakieś konsekwencje. Czy jeśli chodzi o zdrowie czy to jak na nas patrzą.
    I można mówić że to moje życie i nic nikomu do tego co z nim robię, ale to brednia, bo masz przyjaciela, mamę, siostrę brata kanarka, czy kota i to co robisz odbija się na nich.
    Wg. mnie egoizmem jest właśnie mówić że robię co mi się podoba i nikomu nic do tego.
    Mam nadzieję że się zbytnio nie pogubiłem w tym co piszę :D
    ale strasznie irytuje mnie postępowanie mojej przyjaciółki i jakoś tak się musiało wylać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty się nigdy nie zwierzasz przyjaciółce z różnych problemów? Wydawało mi się, że od tego - między innymi - są przyjaciele. A jak przyjaciółka ubolewa, że nie zdała testu, to też jej mówisz "przestań mnie irytować, trzeba było się uczyć"? Jeśli tak, to jesteś bardzo toksycznym typem przyjaciela.

      Mówisz, że jej decyzje odbijają się na Tobie, bo Cię teraz irytuje marudzeniem - ale jaki to problem, tak naprawdę, wystarczy jej powiedzieć,żeby nie zawracała Ci głowy, bo nie masz ochoty słuchać o jej problemach. I na tym Twoje kłopoty się kończą. Mówisz, że to się "odbija" na bliskich, ale według mnie tak mocne słowo brzmi komicznie, kiedy odnosi się po prostu do tego, że przyjaciółka opowiada Ci o swoim problemie.

      Zresztą, mówisz o kompletnie innej sytuacji - takiej, w której przyjaciółka sama przychodzi do Ciebie z problemem swojej nadwagi i w takiej sytuacji nie widzę przeszkód, żeby koleżance podpowiedzieć jakąś dietę, ćwiczenia czy w jakikolwiek sposób zachęcić do schudnięcia, skoro tak ewidentnie przeszkadza jej waga. Mój post i komiks mówią o sytuacji, w której komentujemy wagę kompletnie obcej osoby, o której nic nie wiemy i której zdrowie czy wygląd w ogóle nie powinny nas obchodzić.

      Usuń
    2. czemu nie pomożesz przyjaciółce schudnąć, skoro jest twoją "przyjaciółką"? zaproponuj żebyście się zapisali na basen razem, wesprzyj ją, powiedz, że martwisz się o jej zdrowie i problemy z kręgosłupem, dlatego ćwiczenia w wodzie nie będą obciążać jej szkieletu a na pewno choć trochę pomogą. zamiast płakać że ci "marudzi" o tym że się źle czuje spróbuj pomóc. może to kwestia jakiejś choroby albo nawet problemów psychicznych a ona się nie bada i o tym nie wie? pomóż jej a nie biernie się przyglądaj.

      Usuń
  38. Mam nadwage nie wiem czy jest ona bardzo duża jednak zapas tłuszczyku starczy mi na dłużej:D jednak staram się, stosuję diete i powolutku udaje mi się pozbyć niechcianego lokatora mojego organizmu. I nie ważne czy jest się szczupłym i powabnym czy bardziej okrąglutkim najważniejsze to kochać i akceptować siebie:*

    OdpowiedzUsuń