Kiciputek: Kultura Hejtu

niedziela, 13 października 2013

Kultura Hejtu



Dzisiaj chciałam sobie trochę popisać o krytyce.
Na konwentach ludzie często pytają mnie, jak sobie radzę z tak zwanym hejtem w internecie. Odpowiadam, że z radzę sobie doskonale. Hejt nie jest problemem. Hejt nie boli. Wiecie co boli? Konstruktywna krytyka. Bo to ona potwierdza moje najgorsze obawy. Obnaża braki, których nie byłam świadoma. Żadna zmyślna obelga nigdy nie zaboli tak, jak naga prawda. Ale rysowanie przecież nie jest łatwe. Praca nad sobą nie jest łatwa, musi boleć, tak, jak bolą zakwasy po dwóch godzinach na bieżni.

Aha i jeszcze jedno:



Nie, to, że ktoś cię krytykuje, wcale nie znaczy, że jesteś sławny/mądry/świetny w tym co robisz. Get your shit together i zamiast szukać głupich usprawiedliwień, zastanów się, czy może w słowach krytyki, nawet tej "niekonstruktywnej" nie ma ziarna prawdy i słuszności. A nawet jeśli nie ma - czasem hejt jest po prostu hejtem i nie oznacza kompletnie nic.  Popularny mem "źli hejterzy" bardzo ułatwia zamknięcie się w swojej szczelnej banieczce własnego komfortu, ale nie tędy droga.


50 komentarzy:

  1. Zgodzę się, chociaż jeśli o mnie chodzi to wolę jak ktoś mówi mi prawdę na temat moich rysunków. Wtedy myślę o tym, analizuję i staram się, aby w przyszłości się to nie powtórzyło. Mnie najbardziej chyba wolą słowa "powinnaś przestać rysować", pewnie z powodu mojej samooceny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje prace są świetne, ale tutaj na trzecim planie ta druga pani od lewej jest żałosną, sfrustrowaną imitacją kobiety, której nigdy nic się nie chce. Ma chyba nieco za długie przedramię w stosunku do reszty i powinna przestać rysować.

    OdpowiedzUsuń
  3. I teraz to wahanie - podesłać Sitriel, czy nie. Podesłać, czy nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że to coś da? ;)

      Usuń
    2. Nie. Ale trzeba pracować na opinię zUego hejtera.

      Usuń
    3. Sitriel ma własny styl, a wy jesteście hejterami, którzy tylko jej zazdroszczą, bo wydaje mangi i ładnie rysuje.

      Podsyłaj Q, podsyłaj! : D

      Usuń
    4. Mylisz się - to ona mi zazdrości sławy prezydenta internetu. Na pewno. Tak.

      Usuń
    5. Ona myśli, że prezydent internetu jest kobietą. Ale przecież widać, że Q... ten tego no... ogonek...

      Usuń
    6. Zobaczyłam kto to jest ta Sitriel...
      Podeślij, podeślij.

      Usuń
    7. Ej, serio? Przecież ta Sitriel to jest jakieś nieporozumienie :o. Już ja lepiej od niej rysuję, a jestem dużo, dużo młodsza... o.O

      Usuń
  4. Mam wrażenie, że wiem, co było inspiracją do tego drugiego :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak bardzo prawdziwe. Szkoda tylko, że tak niewiele osób w ogóle jest na tyle miłych żeby konstruktywnie skrytykować jakąś pracę. "Nie umiesz rysować" można zawsze skopiować i wkleić w komentarzach do 10 innych prac. Oszczędność czasu :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy to jest kwestia bycia "miłym". Myślę, że raczej umiejętności formułowania myśli. Bo to jak z np. "o ja pier..." - jak znasz niewiele więcej słów niż kurny, wuje i śmierdolenia, to łatwiej o "ja pier..." niż "iście wzburzony jestem onym incydentem" :D Inna rzecz, że zarówno do wydawania jak i przyjmowania dobrej krytyki trzeba chyba po prostu dojrzeć emocjonalnie. Ja tam się naprawdę cieszę jak mi ktoś rzeczowo pojedzie po rysunku, motywuje mnie to do szlifowania skilla i wyrywa piórka z tyłka. Serio, cenię solidny hejt, a najlepiej jeśli nie zostawić na mojej pracy suchej nitki, ale szczegółowo pokazać, gdzie skwasiłam rysunek.

      Usuń
  6. A ja to szczerze chciałabym konstruktywnej krytyki, choć to prawda - potrafi to zaboleć. Ale szczerze, na własnym przykładzie powiem, że bardziej bolało mnie sugerowanie "Jak dana osoba by zrobiła na moim miejscu i co ja powinnam była zrobić", niż tekst "Piszesz do bani, weź wyjdź z internetów". Ale też brak komentarzy jest dla mnie dołujący osobiście - przez to nie wiem już, czy ja piszę tak źle, że nawet nie jest to warte hejtowania, czy ja piszę przeciętnie, czy po prostu taka nudna jestem. W sumie... Lepszy hejt, niż nic.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiciputku, masz literówkę w wypowiedzi hejtera w pierwszym dymku pierwszego komiksu - nie zeche, nie zechce. Ale, żebyś nie chlipała w koncie, dodam jeszcze, że: "Jesteś żałosną [...}" :D
    Co do samego przesłania, to zgadzam się całkowicie. O ile cenię sobie rady innych, o tyle moja samoocena przy krytyce jest wystawiana na ciężką próbę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dzięki za literówkę, zaraz poprawię.

      Usuń
  8. Domyślam się na czym był wzorowany drugi komiks, ale mogłabym go podciągnąć pod wiele, wiele innych sytuacji.
    E tam, popraw przedramię i rysuj dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przedramię to tylko tama w sumie metafora ;D

      Usuń
    2. To przedramię to w sumie taka metafora ;D

      Usuń
    3. Wiem. Mówię o poprawie metaforycznego przedramienia dziesiątej postaci na trzecim planie jako o poprawieniu jakiegokolwiek innego metaforycznego błędu i nie załamywaniu się ;)

      Usuń
    4. Wiesz, trochę przesadzam z tym chlipaniem ;) Staram się reagować na konstruktywną krytykę bardzo pozytywnie, żeby ludzi do tego nie zniechęcać. Dziękuję i poprawiam błędy. Ten komiksik to tylko taki mały żarcik na temat tego, co się dzieje "za kulisami".

      Usuń
  9. Witam!

    Humorystyczny sposób, w jakim przedstawiasz prawdę i przysłowiowe "mądrości życiowe", zawsze wywołuje na mojej twarzy uśmiech. To, co robisz, jest tak świetne, że brakło mi epitetów do napisania czegoś więcej. :3

    Pozdrawiam
    Alleka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie, wielkie dzięki! <3

      Usuń
    2. Witam znów.

      Dopiero po przeczytaniu tej notki po raz drugi uświadomiłam sobie, co chciałam napisać (to się nazywa porządne przyćmienie mózgu, skoro mam takie opóźnienie z wyrażaniem opinii): według mnie budząca strach konstruktywna krytyka nie jest zła, a nawet więcej - jest wskazana! To chyba właśnie ona uświadamia nam, między innymi, jakie błędy popełniamy :3. Nad tym nie warto płakać, prędzej zalecane jest "cieszenie się". A załamywać ręce można jedynie nad tym, jak puści są hejterzy.

      Pozdrawiam
      Alleka

      Usuń
    3. Ależ ja nigdzie nie napisałam, że konstruktywna krytyka jest zła.

      Usuń
    4. A ja chyba nigdzie nie napisałam, żebyś ty gdziekolwiek napisała, że konstruktywna krytyka jest zła. xd
      Zapomniała tam dodać: "W ISTOCIE Z TOBĄ SIĘ ZGADZAM".

      Usuń
  10. To nieprawda, że konstruktywna krytyka boli. Jak sama nazwa wskazuje powinna tworzyć i motywować, konstruować nowe i zmuszać do zmian. Ale zgadzam się z tym, że hejterstwo nie boli. To tylko sfrustrowane wymiociny żałosnych anonimowych nieudaczników, którzy opanowali klawiaturę i parę epitetów :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna kreska, typ humoru, który bardzo lubię no i jeszcze obecność słusznej ilości kotów - to właśnie to co lubię. Bardzo ubolewam, że poznałem tego bloga dopiero teraz. Pozdrawiam i będę często zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jako, że jestem początkującym pseudo artystą w internecie i zaledwie prowadzę bloga (typowo pisanego, analitycznego) oraz wrzuciłem parę filmów na YT to nie spotkałem się z krytyka skierowaną w moją twórczość. Nie zgadzam się, że hejterstwo spływa po ludziach. Pewne jest, że nie rani ono duszy, nie sprawia, że przestaje się tworzyć, ale jest niczym brzęcząca mucha o szóstej rano kiedy to akurat mamy najlepsze sny erotyczne - po prosty denerwuje na dłuższą metę. Co do konstruktywnej krytyki mogę powiedzieć jedynie, że boli ona jak każda prawda, bo kłamstwo jest słodkie niczym toffi, a prawda pali niczym sól otwarte rany.

    Pozwolę sobie na jeszcze dwa zdania odnośnie twojej twórczości Kiciputku. Może uznasz mnie za ignoranta, ale totalnie mi wisi czy kobitka na trzecim planie ma dłuższą rękę w stosunku do reszty ciała. Dla mnie komiks jak i każdy przekaz rysunkowo-pisany ma tworzyć historię, która wciąga czytelnika i cieszy jego oko oraz duszę. Śmiem twierdzić, że osoby analizujące dogłębnie każdy rysunek nie są zainteresowane treścią jaką on przekazuje. Najgorsze jednak to, że w kwestii technicznych detali wypowiadają się Ci, którzy sami nie rysują i nie tworzą niczego, przykre to i smutne.

    Gratuluje wspaniałego komiksu, który współtworzysz z Iloną i obyście ukończyły historię, a nie zatrzymały się w pewnym momencie jak to wielokrotnie z internetowymi twórczościami bywało. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  13. A ty nie żyjesz w takiej banieczce? Same wdzięczne tematy, nice guy'e, hejt, jakieś koty... Może by tak zrobić coś np. o Islamie? Albo o tym że w Polsce wbrew pozorom się poprawia? Wyjść z tematycznej oklepanej comfort zone?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czuję się zobowiązana, czy nawet zdolna do podejmowania tematów, co do których moja wiedza jest ograniczona. Nie muszę być znawcą w każdej dziedzinie, a nawet jeśli już coś wiem, to nie zawsze wiem, jak to ugryźć w formule komiksowej. Kiedy ktoś zajmuje się na poważnie rysowaniem, to powinien poważnie się do niego przyłożyć i unikać comfort zone. Ale ja nigdzie nie podejmowałam się zostania poważną dziennikarką. Nie sądzę, żeby prowadzenie bloga z krótkimi komiksikami zobowiązywało mnie do czegokolwiek. Nigdy nie podejmowałam takiego wyzwania.

      Usuń
    2. Poruszanie kwestii feminizmu, co przewijało się w komiksach, chyba świadczy o tym, że jednak czasem Kiciputek poza swoją banieczkę wygląda...

      Usuń
  14. W drugim pasku jest kicputek.blogspot.com. Połknęłaś i :) a że anglojęzyczny i pewnie na 9gagu się pojawi to szkoda żeby ludzie nie mogli zobaczyć innych Twoich prac :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hejterzy są spoko, dopóki nie przesadzają... Lepiej sobie poradzić z jednym niż z wieloma na raz, nie?

    Jako fashionistka, która jest lalką z twardego plastiku, coś o tym wiem...

    Pozdrowienia,
    Cottina
    dollinvogue.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Niezła odpowiedź na hejty :) Też nie za bardzo rozumiem sensu istnienia tego zjawiska... One nic nie wnoszą i chyba są po prostu metodą wyładowania się przez ludzi mądrych inaczej. Przejrzałam Twojego bloga i muszę stwierdzić, że masz naprawdę talent! Posiadasz pewnie tablet do rysowania? Ja też lubię rysować, ale też kleić, wycinać - idę w bardziej manualną stronę sztuki ;] Świetny bloga, na poziomie, dodaję do obserwowanych :)

    wielobarwny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak sobie myślę, że tego "hejterstwa" i "niepotrzebnego krytykanctwa" to w internecie wcale nie ma aż tak dużo. Tylko jakoś tak jest najbardziej widoczny. I najczęściej się zdarza.
    Bo weźmy np. mnie. Dość (nie)regularnie wchodzę sobie tutaj od kilku miesięcy, patrzę na nowe prace, czytam komentarze, nawet czasami nastąpi jakaś autorefleksja na skutek treści... no właśnie, czego? Jak to nazwać, żeby Artystce (przez duże A :)) niczego nie odejmować: prace,komiksy,obrazki,paski? A może jeszcze inaczej? Ale... koniec dygresji ;) No więc, jest sobie taki ja, i on się raczej nie odzywa. Bo nie widzi potrzeby w ciągłym mówieniu "Masz świetną kreskę!" albo "Cudownie rysujesz! Tylko nie przestawaj ;)". Bo i po co miałby to mówić? Nie jest krytykiem, kimś uznanym, czy ze specjalnie wyrobionym gustem. Kimś, czyja opinia rzeczywiście mogła by coś znaczyć. Ot, zwykły szary internauta. Nie pisze więc.
    I myślę sobie, że takich osób jest sporo. A hejtu jest tyle dlatego, że ludzie niemili są na tyle zdeterminowani, że chce im się pisać komentarze. Dużo komentarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do nazewnictwa, to pełna dowolność, za żadne określenie się nie obrażę ;) Mogą być i "bazgroły" ;D

      Usuń
  18. Moim zdaniem problemem paradoksalnie jest nie sam hejt, który faktycznie spływa jak po kaczce, ale nagonka na hejterów. Ile to razy w odpowiedzi na konstruktywną krytykę dostałam teksty o hejtowaniu, braku życia, zazdrości... Bo jak przykleję rozmówcy etykietkę zuego hejtera, to on - co by nie powiedział - i tak nie będzie miał racji, prawda?

    Z poważaniem,
    Wielki Inkwizytor Internetu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to to. Ile razy usłyszałam 'nie podoba się, to won', 'pewnie sama lepiej nie umiesz' - kiedy sam twórca dzięki moim uwagom spróbował np. nowej techniki w rysowaniu. Najgorsi są ci nakręceni fani, którzy atakują każdego, kto nie będzie się płaszczył nad twórczością ich boga.

      Usuń
    2. Kreatur - trafiłaś w samo sedno. Problem jest z tym, że dziś zdeformowane są pojęcia i definicje, które są wykorzystywane dowolnie, zależnie od sytuacji. Niestety Kiciputek też delikatnie się pomyliła w temacie "Witch Hunt", bo to co opisywała nie jest feminizmem tylko wolnością - zapraszam do zapoznania się z definicją feminizmu lub z jutrzejszym tematem jaki ukaże się na moim blogu.

      Usuń
    3. "to co opisywała nie jest feminizmem tylko wolnością"

      Nie pomyliła się. Możliwość wolności przy dokonywaniu wyborów jest hasłem bardzo feministycznym. Należy zauważyć, że pod feminizmem nie kryje się tylko jedna postawa. Feminizm się rozwijał i się dzielił. Może nie jest taki jak dawniej (bo wiele się zmieniło), ale czy przez to ma stracić swoją nazwę na rzecz innej? Zresztą pragnienia feministek można dopasować do sytuacji. Kobiety mieszkające w krajach muzułmańskich potrzebują innego feminizmu niż np. Polki. Tam są feministki, które chcą uzyskać np. prawo do nauki i inne "starocie". U nas dziewczynki mogą się uczyć tak samo jak chłopcy, więc nic dziwnego, że o samym prawie już się nie mówi.

      Co nie znaczy, że temat nauki jest zamknięty, bo powraca np. przy zastanawianiu się dlaczego niektórzy rodzice wkładają więcej pieniędzy w wykształcenie syna, a przyszłość córki mniej ich obchodzi. Dlaczego zakładają, że ona będzie miała męża to nie musi zarabiać tyle samo co ich syn. Oczywiście dla chłopca też ma to swoje złe strony. Może on chciałby czegoś innego niż rodzice dla niego wymyślili. Może mu wcale nie zależy na finansowym sukcesie. Może wolałby robić to co lubi. Takim ambitnym rodzicom o których wspomniałam ciężej jest się pogodzić z tym, że ich syn będzie artystą, a nie np. lekarzem. Ich córka ma więcej swobody, więc może bardziej wybierać wg swoich zainteresowań, może zostać tancerką, może zostać malarką, a chłopiec ma się zająć czymś poważniejszym. Nawet nie uważam, że to sytuacja gorsza dla kobiet, bo pragnienie żeby syn był "kimś" (kimś innym niż on sam chce) może bardziej męczyć niż brak oczekiwań, jednak taka sytuacja wynika z nierówności. Po córce wiele się nie spodziewają, to z synka będą wyciskać ile się da. Mój znajomy miał właśnie taką sytuację i wcale nie był zadowolony. Co jakiś czas powtarzał, że jego siostra ma lepiej, dlatego że jest dziewczynką. Rodzice mieli wymagania tylko w stosunku do niego.

      Usuń
    4. Droga Akaro. To co mówisz jest prawdziwe. Nie chce rozpisywać się w tym temacie, gdyż nie dotyczy on feminizmu, a hejtu dlatego zapraszam do zapoznania się z moim artykułem. Ukaże się on dziś około 20:00. Odpowiem tam na wszystkie Twoje argumenty i postaram się udowodnić, że współczesna definicja feminizmu oraz równość to jedna z największych bzdur na świecie, bo ludzie nigdy nie będą równi.

      Koniec komentarzy odnośnie feminizmu w tym temacie z mojej strony.

      Usuń
  19. Będziesz na Falkonie? :3

    OdpowiedzUsuń
  20. Przypadkiem znalazłam tego bloga. Wpadłam tutaj, żeby Ci napisać, że jesteś gruba, brzydka, masz beznadziejne komiksy i smutno byłoby nawet wykładać nimi kuwetę. Niestety sprawiłaś, że się szczerze uśmiechnęłam, także nie mogę Ci tego wszystkiego napisać. Co za strata.

    OdpowiedzUsuń