Kiciputek: Witch Hunt

czwartek, 5 września 2013

Witch Hunt


Nie wiem dlaczego tak wiele ludzi reaguje alergicznie na słowo "feminizm". Wśród mężczyzn to może być - sama nie wiem - strach przed utratą kontroli? Przed przebiciem ego-balonika nadmuchiwanego do granic przez lata wychowania w patriarchalnej kulturze? W przypadku kobiet to pewnie jakiś lęk przed odrzuceniem, byciem naznaczoną przez seksistowkich kolegów. No i może trochę hipsterstwo na zasadzie "Jestem kobietą anty-feministką, czy to nie przewrotnie oryginalne?" W obu przypadkach na pewno część winy ponosi też niedoinformowanie i głupie stereotypy na temat feministek. Nie widzę jednak powodu, żeby przy odrobinie dobrej woli nie pokopać głębiej i przyjrzeć się uważnie, żeby to wykluczyć.

Chciałabym jakoś odczarować to słowo.
Chciałabym, żeby szacunek do kobiet i równe traktowanie były dla ludzi tak naturalne, jak oddychanie.

EDIT:

Po dyskusji, jaka się nawiązała, chciałabym dodać kilka rzeczy.
Po pierwsze, owszem, mężczyźni też są dyskryminowani na wielu polach co również leży na sercu mi i innym feministkom, jednak problem ten wydał mi się w obecnej chwili problemem na dużo mniejszą skalę niż dyskryminacja kobiet. Tak czy inaczej też na pewno się nim kiedyś zajmę.
Po drugie owszem, te słowa pełne nienawiści padają równie często ze strony kobiet, nigdzie w tym komiksie nie sugeruję, że nie. Zapomniałam gdzieś tutaj dorzucić apelu, żebyśmy się nie dały zaszczuć na siebie nawzajem. Uznajcie, że niniejszym go dorzucam.
Po trzecie - nie wiem na ile jestem sfrustrowana i brzydka, wylegitymuję się jakimś certyfikatem jak tylko poddam to jakiejś obiekywnej weryfikacji.

283 komentarze:

  1. No...wow. Po prostu świetne, uwielbiam u ciebie tego typu komiksy, uwielbiam!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Można by zrobić prawie identyczny pasek jakby zaimplementować facetów na miejsce tych kobiet. ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dyskryminacji mężczyzn też zrobię komiks, obiecuję.

      Usuń
    2. Spoko, po prostu obiecywałaś już przy poprzednim pasku o feminizmie i trochę się zawiodłam, że znowu to samo.

      A co do tego komiksu - ot, tylko jedna strona medalu. Są żarty o kobietach - świnkach morskich, ale środowisko śmieje się przede wszystkim z pryszczatych nerdów z dziewczynami o nazwisku .jpg. ; )

      Usuń
    3. Sorry, ale to dopominanie się o symetryczne traktowanie to nie wiem czy jest bardziej śmieszne czy smutne.

      Ta, środowisko się śmieje, no doprawdy biedne kuce. Tylko żaden kuc nie usłyszał w szkole, żeby lepiej nie szedł na informatykę, bo jako dziewczyna sobie nie poradzi (i co z tego, że masz najlepsze oceny w klasie). I na 200 kucy przypadało jakieś 10 dziewczyn. Więc faktycznie, trzeba się nad nimi pochylić, bo mają tak strasznie przejebane.

      Usuń
    4. Lepiej się nachylać nad tymi dziewczynami, które są traktowane jak rodzynki w pączku? ; ) Przecież jestem jedną z nich i spotykam się z dużo lepszym traktowaniem niż przeciętny student-mężczyzna, jak i moje koleżanki.
      No i nie mówmy tylko o środowisku nerdowskim, część tekstów śmiało można by zaadoptować do innych grup. Nie rozumiem pretensji o to, że zwracam na to uwagę. ; )

      Usuń
    5. o, zaraz usłyszę kolejne zajebiste sukces story "moje życie jako rodzynka na informie". opowiedz mi lepiej o swoich 40 koleżankach, które na tę informę nie poszły.

      nie rozumiem po co przychodzisz pod pasek o feminizmie i upominasz się o prawa kucy, którzy są opresorem. sama z siebie, czy kuc Cię przysłał?

      Usuń
    6. Tak, sama z siebie. A powiedz mi, dlaczego masz takie pretensje, że zwracam uwagę na problem facetów, którym - nie zgadniesz! - też się mówi, że nie dadzą sobie rady na studiach? Przecież równie dobrze można by zrobić obrazek z facetem, który akurat czegoś nie ogarnie i otoczenie się z niego nabija 'jak to, facet i nie zakodzi takiego prostego projektu?'. Nie mówię, że nigdy kobietom się takich rzeczy nie mówi, ale hej, nie tylko im.

      I dlaczego masz pretensje, że wyrażam swoje zdanie inne niż 'tak, problemy kobiet informatyczek są najistotniejsze'? Myślę, że oba są równie istotne. Czytam Kicię regularnie, komentuję jej paski od czasu do czasu i będę to robić niezależnie od tego, czy ktoś ma problem z zauważeniem drugiej strony medalu. : )

      Usuń
    7. Przynajmniej Revv ma jakieś rozsądne podejście do tematu, a już myślałem że to rysowanie tak wypacza umysł i skłania do płodzenia takich demagogicznych pasków :<

      Usuń
    8. Ja myślę, że Kicia też ma niezgorsze podejście - nie słyszałam od niej słów, że faceci nie odczuwają żadnej presji społecznej. ; )

      Usuń
    9. @mrw, macho jedne, zamiast się cieszyć, że niektóre kobiety nie są ślepe na męskie problemy, to marudzisz, jakby ci za to płacili... Kompleksy starej beksy?

      Usuń
    10. Jeżeli interesuje Was kwestia presji społecznej na mężczyzn, to tutaj można zrozumieć skalę zjawiska:
      http://www.statystyka.policja.pl/portal/st/954/

      Usuń
    11. @mrw
      A 'kuc' to? zdefiniuj prosze. wystarczy pojsc na informatyke?

      Usuń
  3. Szczerze mówiąc alergicznie reaguję na słowo 'feminizm' od kiedy poznałem ciebie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli to nie tylko mi w głowie siedzą takie obrazki :) Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozpropaguję. Ale obawiam się, że i tak nie dotrze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny komiks, taki prawdziwy, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za to! Dokładnie to samo chodzi mi po głowie.
    Aż wstyd mówić o sobie "feministka" czasem, choć się nią czuję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem mężczyzną i może się nie znam ale presja społeczna jest wywierana nie tylko na kobiety. Mężczyznom także są wpajane wartości które mają czynić ich męskimi np "taki duży chłopiec a płacze" Uważam że kobiety mają święte prawo realizować się w życiu w taki sposób jaki im najbardziej odpowiada, jednak takie prawo mają wszyscy ludzie, bez względu na płeć. Co do samego ruchu feministek to nie wiem czyja to wina, ale nie mogę przypomnieć sobie żadnej ich sensownej inicjatywy a pierwsze co mi przychodzi na myśl to idiotyczne parytety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jestem mężczyzną i może się nie znam"

      Zgadzam się. Nie znasz się.

      Usuń
    2. Czyli faceci żyją w krainie mlekiem i miodem płynącym? Możesz jakiś temat bardziej rozwinąć, czy swoje wypowiedzi ograniczysz do czepiania się osób, które mają inne zdanie? ; )

      Usuń
    3. Nie no, ja akurat nigdy nie narzekałem na presję społeczną, bo po prostu 'umiem w życie' albo jestem cudownym dzieckiem.
      Nie łapię tylko jednego. Taka Revv - ma faceta, jakieś prace, studia, różne rzeczy. Spotyka się ze mną, w knajpie, przy alkoholu, w biały dzień, a potem dalej żyje po swojemu. Teraz ma na łbie jakiś syf w kolorze landrynek. Bo może. I nie jest feministką. Bo jest zwykłą, wolną kobietą. Robi co chce.
      Brawo Revv, tak trzymać.

      (I nie.. nie istnieje coś takiego jak równość. To jakiś mit, wyjęty z głębin absurdów, z galaktyki bolącej dupy. Różnica płciowa istnieje tak długo jak istnieje świat. I działa. Nikt niczego kobietom nie zabrania, to nie Islam. Ale księżniczka próbująca udawać rycerza dla zasady jest głupsza od rycerza udającego księżniczkę.
      I..czy feministki - dążąc do równouprawnienia i walczące o zrównanie w każdym wymiarze płci nie mają nic przeciwko, by ich facet raz na rok im kontrolnie zapuścił bombę pięścią w żuchwę? Bo faceci regularnie sobie dają po razie i żyją dalej. Pytam z ciekawości. I tak nie umiem bić kobiet)

      Usuń
    4. Masz zupełną rację Kuc, też uważam, że kolor włosów Revv jest dziwny.

      Usuń
    5. NO PRZECIEŻ ZARAZ SIĘ ZMYJE

      Usuń
    6. A ja uważam, że najlepiej by było, gdyby nikt nikogo nie bił. I znam wielu, naprawdę wielu facetów, którzy w ogóle nie dają sobie po mordach.

      To, że Ty nie narzekasz na presję społeczną, nie znaczy, że nie narzekają na nią inni.

      O ile mi wiadomo, feministki nie chcą równości we wszystkich dziedzinach życia, gdyż jest to niemożliwe. Chcą za to równych szans i szacunku.

      Usuń
    7. W takim razie czym Revv różni się od feministek poza tym, że się nie określa tym słowem?
      A argument o biciu jest tak głupi i był tyle razy obalany, że nie mam siły go komentować. Facet z jajami nie uderzy kobiety, tak samo jak prawdziwa kobieta regularnie chodząca na siłownię nie pobije swojego chłopaka-nerdzika z chudymi nóżkami. Bo słabszych się nie bije. I tyle.

      Usuń
    8. Może tym, że uważam, że kobiety wierzą w to, że mogą robić co chcą i dyskryminacja jest mocno przejaskrawionym zjawiskiem. ; ) Nie będę się określać tym słowem, bo dość często z feministkami się nie zgadzam i tyle.

      Usuń
    9. Feminizm jest także dla mężczyzn. W doskonałym świecie konserwatywnym prawo do czegokolwiek ma tylko samiec alfa. Wszyscy inni popylają za grosze, żeby zarobić na wielkie mnóstwo dzieci i niepracującą żonę i umierają przed 50tka.
      Tyle, że każdy anty-feminista wyobraża sobie, że to on będzie tym samcem alfa, tak jak wszyscy rekonstruktorzy myślą, że w średniowieczu byliby rycerzami i książętami.

      Usuń
    10. Tym, że robi to wszystko i nie jest feministką?
      Jest normalna?*


      *no..przesadziłem.

      Usuń
    11. Czym różni się Revv od feministek?
      Tym, że nie jest feministką.
      Ty tak na serio? xD

      Usuń
    12. Dlatego zwróciłam w moich pierwszych komentarzach uwagę na ten feminizm dla mężczyzn - jak już mówimy o dyskryminacjach, to hej, nie ograniczajmy się tylko do jednej strony. ; )

      Usuń
  9. Boli mnie ten temat strasznie. Raz kolega został upomniany przez nauczycielkę - poprosiła, żeby przepuścił dziewczęta w drzwiach. Spojrzał na mnie z głupim wyrazem twarzy i stwierdził, że mnie nie przepuści, bo jestem feministką i się przez to obrażę. A w życiu nie rzucałam w jego kierunku jakichkolwiek tekstów o feminizmie, jedynie broniłam się przed jego pieprzonymi seksistowskimi gatkami. Opisałam to na blogu i... znalazł się urażony pan, który stwierdził, że przepuszczanie kobiety w drzwiach nie ma nic wspólnego z kulturą, a jedynie poniża mężczyznę, toteż my - feministki wierzące w równość płci - nie powinnyśmy tego wymagać. W rozwinięciu dodał, że (uwaga, bo w tym momencie mnie osobiście krew zalała) przeprowadzi się na zachód, bo tam kobiety rozumieją, że feminizm to nie tylko plusy, ale i wyrzeczenia.
    Ale ładnie to ukazałaś, stereotypy i faktyczną definicję feminizmu. Bo na tym to polega, prawo wyboru, nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezłe. Ja się z kolei pewnego dnia dowiedziałem, że całowanie w dłoń i przepuszczanie w drzwiach poniża kobiety. I kto ma rację?

      Usuń
    2. Kto wie. Ja to zawsze traktowałam po prostu jako miły gest - nie żadne upodlanie siebie nawzajem ani nawet obowiązek mężczyzny. Po prostu miły gest.

      Usuń
    3. Nie rozumiem tego typu problemów, że coś, co ma być naturalną oznaką dobrego wychowania kogoś upokarza. Jak jakiś pan, czuje się źle z przepuszczaniem kobiet w drzwiach, to niech tego nie robi. A niektóre panie niech przyhamują z pretensjami. Mi jest zawsze bardzo miło, jak jakiś kolega wykaże się dżentelmeńskim zachowaniem (i swoją drogą jeszcze nigdy nie spotkałam dziewczyny, która by się na coś takiego oburzała). Dżentelmeńskie gesty zawsze plusowały, bo takiego kolegę każda porządna dziewczyna doceni i nie uważam tego za coś jednostronnego, bo dobrze wychowane dziewczyny również powinny umieć się zachować i podziękować takiemu, albo chociaż się do niego uśmiechnąć :) Traktujmy siebie obustronnie z szacunkiem i po problemie. A jak ktoś ten szacunek ma do kogoś, kto dla niego nie ma wcale, to tylko lepiej to o nim świadczy. Bo łatwo jest być miłym dla kogoś miłego, a już trudniej być kulturalnym przy kimś, kto tej kultury nie ma wcale.

      A co do wpisu:
      Kiciputku, zauważyłam, że masz tendencję do pokazywania jedynie skrajnych sytuacji, zapominając o umiarze. :) Oczywiście, szacunek należy się każdemu i z tym się z Tobą w 100% zgadzam, ale pokazujesz, jakby na każdą kobietę z tego komiksu czyhało niezadowolone społeczeństwo. Czy naprawdę spotkałaś się w życiu z tyloma trudnościami, dotyczącymi Twojej płci? :) Bo owszem, ludzie, którzy skrytykują wszystko, się znajdą, ale to naprawdę szczególne przypadki, które tak samo na płeć brzydką mogą patrzeć.
      Owszem, są pewne stereotypy i uogólnienia, dla obu płci, ale każdy inteligentny człowiek, potrafi oddzielić człowieka od stereotypu, a jak tego nie czyni, to żadna propaganda go raczej nie nawróci. :)

      Usuń
    4. "ale pokazujesz, jakby na każdą kobietę z tego komiksu czyhało niezadowolone społeczeństwo. Czy naprawdę spotkałaś się w życiu z tyloma trudnościami, dotyczącymi Twojej płci?"

      Sek w tym, ze wielokrotnie czytalam takie komentarze i slyszalam takie opinie.
      Jako fanka nurzania sie w otchlani co i raz widze we wpisach internautow, ze "ubiera sie jak dziwka" "jest pasztetem".
      Biegaczka z lasku Kabackiego "byla obcislo i prowokacyjnie ubrana".

      Dzis o sobie uslyszalam od misiaczka z pracy, ze "kobiety nie maja predyspozycji do bycia informatykami, za to swietnie sprawdzaja sie w uczeniu dzieci jezykow". Malom mu ksiazka do basha nie pizgla.
      Ilosci seksistowskich komentarzy nie zlicze.
      Dziewczyny na studiach inzynierskich co i raz slysza, ze wybraly sie na nie "szukac meza" i "ze panie i tak nie zrozumieja materialu, wiec zwracam sie do panow". Tak, mi tez to mowiono.

      Moje kolezanka uslyszala o sobie "monstrum", bo nie nosi rozmiaru 38, inna co i raz slyszy komentarze o swojej tuszy.
      Brawo Kiciputku!

      Usuń
    5. Ja chędożę.
      O to walczysz? Że spasione, tłuste baby są nazywane spasionymi? Grubych nazywamy grubymi niezależnie od płci.
      Dowcipy na tle seksistowskim Was bolą? Rly?
      Wiesz ile takich dowcipów ładują sobie nawzajem dziennie faceci?

      Usuń
    6. A ja dawno temu, w czasach licealnych, spóźniłam się z kolegą 10 minut na lekcje, bo stanowczo odmówiłam wyjścia z szatni, gdy postanowił mnie przepuścić w drzwiach. A on stanowczo odmówił przejścia jako pierwszy. I tak sobie staliśmy przy drzwiach, stanowiąc ciekawą rozrywkę dla szatniarki... Teraz mnie to guzik obchodzi i daję się przepuszczać, jak mężczyzna próbuje być uprzejmy. A jak nie próbuje, to też mnie to guzik obchodzi. I jest po równo.

      Usuń
    7. Unrelated, ale nie mogłem się powstrzymać:
      http://img163.imageshack.us/img163/1130/t6fk.png
      Czasem żałuję, że nie umiem rysować.

      Usuń
  10. W moim przypadku reakcja alergiczna na feminizm wynika (między innymi, bo to długi temat, w sam raz na notkę na blogu) z faktu, że spotkałem się z przypadkami, gdzie więcej było nienawiści do mężczyzn, aniżeli chęci równouprawnienia. I niestety, te przypadki są głośniejsze, przez to łatwiej przebijają się do świadomości i siedzą w niej na dłużej. Ewentualnie z hipokryzją w domaganiu się szacunku i wolności wyboru przy jednoczesnym odmawianiu tego drugiej stronie (gdzieś, nie pamiętam już gdzie, natrafiłem na tekst, gdzie na początku wisi coś w stylu "jestem kobietą i mogę robić, co chcę", a pod koniec "mężczyzno, zachowuj się, ile ty masz lat?").

    Ale pod tym komiksem wyżej to jestem gotów się podpisać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nienawiść do mężczyzn to na pewno nie jest... ale próba upodobnienia się do nich to tak, czasami - w końcu to też jedna z opcji do wyboru. ;)
    A odczarowywanie feminizmu to ważna sprawa, chociaż trudna - dopóki po ziemi wciąż chodzą pseudofeministki nienawidzące mężczyzn albo dorabiające sobie ideolo do wszystkiego, od bzdur w stylu niechęci do golenia pach aż po sprawy smutne i poważne, jak epizod z usunięciem niechcianej ciąży...
    I serio - jak często się nie zgadzamy, tak za ten pasek masz sto kilo mojego szacunku i drugie tyle podziwu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też mam alergię na słowo feminizm. Równouprawnienie? Nie, to nigdy nie przejdzie. Serio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wracaj do garów. Serio. ;)

      Usuń
    2. Jeżeli dla ciebie równouprawnienie to niemówienie do kobiet "wracaj do garów"...

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Hah, tylko, że ja gotować nie umiem.
      A tak poważnie. Kobiety mające prawa wyborcze, mogące mieć wyższe wykształcenie, te samą pensję co mężczyźni na podobnych stanowiskach - dla mnie bomba, ale nie starajmy się wpychać tego równouprawnienia w KAŻDĄ dziedzinę życia. Nauczmy się przede wszystkim SZACUNKU. I to w obie strony.
      Jesteś kobietą - chcesz się spełniać zawodowo? O.K. A może wolisz mieć kilkoro dzieci. O.K.
      Ale takie akcje jak tworzenie żeńskich odpowiedników słów w rodzaju męskim jest chyba trochę śmieszne.

      Usuń
    5. Jak tu ktoś słusznie zauważył: szacunek dla siebie i innych powinien być NORMĄ.
      W Twój komiks Kiciputku, tak na prawdę można wstawić dowolną płeć, rasę, wiek i dyskusja będzie podobna. Problem nie dotyczy tylko kobiet, brak akceptacji dotyka każdą grupę ludzi.

      Usuń
    6. Jakby każda feministka była panią ze Szwecji, która wykłóca się, bo strzyżenie kobiet u fryzjera jest droższe niż strzyżenie mężczyzn. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy tak właśnie postrzegają feminizm, bo jak dla mnie takie zachowanie z tym pojęciem niewiele ma wspólnego.

      Usuń
    7. "Kobiety mające prawa wyborcze, mogące mieć wyższe wykształcenie, te samą pensję co mężczyźni na podobnych stanowiskach - dla mnie bomba, ale nie starajmy się wpychać tego równouprawnienia w KAŻDĄ dziedzinę życia."
      W jakie dziedziny życia na przykład nie powinno się "wpychać" równouprawnienia? Bo wybacz, Lars, ale wydajesz się prezentować teraz pogląd "nie jestem feministką, ALE".

      Usuń
    8. emilyanne: akurat kwestię fryzjerską z chęcią przeniosłabym na polski grunt. Nie rozumiem dlaczego za moje podcięcie końcówek u fryzjera muszę płacić za każdym razem 20 zł a gdybym miała penisa zapłaciłabym o połowę mniej ;)

      Usuń
    9. Co do fryzjera to kwestia chyba nie leży tu w kwestii organów płciowych, droga koleżanko, do której nie wiem jak się zwrócić. Raczej o to, że Panie bardziej dbają o swoje włosy niż Panowie. Ja za moje strzyżenie płacę 15zł i mam w tym wyrównanie brody. Dlaczego? Bo moja fryzjerka łapie za maszynkę i leci naokoło omijając tylko brwi.
      Gdy moja luba idzie do niej podcinać końcówki, z jakiegoś powodu zajmuje to kilka razy dłużej...

      Usuń
    10. Zażądaj, żeby mężczyźni rodzili dzieci, a kobiety je płodziły. Z biologicznego punktu widzenia podziały muszą istnieć.
      Żeby doprowadzić do równouprawnienia wszystkich i wszystkiego musielibyśmy się pozbyć stereotypów, i nauczyć ludzi, że każdy ma prawo być sobą. Nie powinniśmy dyskryminować ani dawać przywilejów żadnej z grup. Ale każda utopia się kiedyś zwali.

      Usuń
    11. chyba jednak kwestia organów ;) zresztą już na szyldzie jest napisane, że mężczyźni płacą mniej. ps. podcinanie moich końcówek trwa nie więcej niż 5 minut. I nie miałabym nic przeciwko aby fryzjerka podcinałaby mi je maszynką

      Usuń
  13. Gdzie wy macie te pseudofeministki nienawidzące mężczyzn, swoją drogą? Bo z moich danych wynika, że to taka legenda jak czarna wołga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tumblrze jest ich całkiem sporo, ale z drugiej strony, to siedlisko masy oszołomów z obu stron barykady. Tyle, że tumblr akurat słynie bardziej z rąbniętych social justice warriors.

      Usuń
  14. Być kim chcesz możesz być i bez feminizmu. Nie wiem czy zauważyłaś, ale nikt już nie orze kobietami pola.
    Jeśli nie zaznajesz szacunku powinnaś albo zmienić siebie, albo zmienić towarzystwo. Walczenie o to, żebyś mogła tłuc kilofem Ci go nie przysporzy.
    Zdumiewające, że feministkami nie są samotne matki pracujące i wychowujące jednocześnie, ani spełnione kobiety, tylko frustratki, bazyle i dziewczyny które mają za dużo wolnego czasu i za mało pomysłów co z nim robić.
    Strach przed utratą kontroli? Nadmuchany balonik patriarchatu? To jak niby wygląda ten feministyczny świat? Skąd Ty to wzięłaś? Z Manifestu Bab z Dongiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zdumiewające, że feministkami nie są samotne matki pracujące i wychowujące jednocześnie, ani spełnione kobiety, tylko frustratki, bazyle i dziewczyny które mają za dużo wolnego czasu i za mało pomysłów co z nim robić."

      Zdumiewające, że o feminizmie najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy nie rozpoznaliby go nawet gdyby wyskoczył z krzaków i kopnął ich w dupę.

      Usuń
    2. Lol, no to pojechałeś. Może zapoznaj się z dorobkiem autorki tego komiksu, zanim zaczniesz wypisywać pierdoły o frustratkach i bazylach, co?

      Usuń
    3. @Szprota
      Znam feminizm. Już raz pisałem pracę krytykującą go. I większość feministek w dalszym ciągu ma twarz jak niewypieczona buła i na 10 ich miłości 9 jest nieszczęśliwych, a dziesiąta kończy się w chwili wytrzeźwienia wybranka. Bo jak dochodzi do niego z kim spał woli skoczyć z mostu.
      Zwłaszcza bawią mnie te wesołe konstrukcje płciowe i promowanie homoseksualizmu. Właściwie cała lista 'zagadnień feministycznych' zakrawa na dowcip.
      Chcesz jeszcze podyskutować?

      @
      Nefariel
      Lol, no to pojechałem. Może zapoznaj się ze sztuką czytania, bo ani razu nie użyłem słowa 'Kiciputek' w poprzedniej wypowiedzi. Mimo, że totalnie nie budzi mojej sympati ani osobowością, ani charakterem. Ot, taka domena feministek, że szukają problemów dawno już rozwiązanych, albo w ogóle urojonych.
      Vikernes kiedyś pisał, że szanuje kobiety, ale świadome swej kobiecości. Patologią jest sytuacja gdzie szybciej dostaniesz w pysk za pytanie o śniadanie niż za pytanie o loda.
      No i koniec końców, druga część tych niezależnie realizujących się feministek które mają jako taki wygląd i potrafią mówić o czymś innym niż równouprawnienie i tak siedzi na utrzymaniu faceta, w najlepszym wypadku zarobi sobie kieszonkowe.

      (Nie, dalej nie mówię o Kiciputku. No chyba, że ona tak ma. To wtedy o niej też)

      Usuń
    4. @Kuc Filolog
      Chyba nie chcemy polemizować. Tak porażającej sile argumentów możemy tylko się pokłonić i szukać frajerów, którzy nam ufundują operacje plastyczne i dobrze wyruchają (przepraszam za wulgarność). A do tego czasu będziemy się we własnym gronie cieszyć naszymi kobiecymi frustracjami. :)

      Usuń
    5. Znasz feminizm? Z frądy, prawda? Żeby pisać pracę, nie trzeba mieć wiedzy. To znaczy powinno się, oczywiście, bo bez tego wyjdzie coś takiego jak tobie. Nie wyobrażam sobie dobrze napisanej pracy autorstwa kogoś, kto jako podstawowego argumentu używa wyglądu zewnętrznego drugiej strony.
      I nie wykręcaj się, że nie pisałeś wprost o Kiciputku. Nawet jeśli naprawdę nie miałeś jej na myśli, to jest ona żywym dowodem na to, że piszesz gargantuicznych rozmiarów bzdury.

      Usuń
    6. No dobra. To o co Ty chcesz, jako feministka, walczyć? Konkretnie. I najlepiej z przykładami.

      Usuń
    7. Chociażby o to, żeby nikt nie obwiniał ofiar gwałtów, a ich oprawcy otrzymywali odpowiednio wysokie kary (w Polsce są one śmiesznie niskie). O równą płacę za pracę na tym samym stanowisku - uprzedzając kontrargumenty: nie zamierzam mieć dzieci ani pracować na stanowisku wymagającym czysto fizycznego zapieprzu. Co, zdziwiony?

      Usuń
    8. A ja dodam jeszcze, że są kobiety wychowujące dzieci - czasem także samotnie - które pracują fizycznie jako sprzątaczki. Jak również, surprise, w kopalniach. I nadal mają mniejsze płace.

      Usuń
    9. Popraw mnie, jeśli się mylę - ale kobiety w kopalniach albo pracują na stanowiskach wymagających mniejszej krzepy, albo mają biceps grubości talii przeciętnej topmodelki i w niczym nie ustępują facetom... Mniejsza wydajność kobiet ma miejsce w wymagających siły pracach tymczasowych, jak magazynier.
      Zresztą istnieje masa wymagających ogromnej siły dziedzin, w których kobiety nie ustępują swoim kolegom, np. wojsko.

      Usuń
    10. Wszelkie służby mundurowe (zresztą, jak w każdym zmaskulinizowanym środowisku, mocno niestesty seksistowskie); w kopalniach - ciężka praca fizyczna, hipermarkety, w których trzeba dźwigać palety itp. "Kobiety nie chcą do kopalni" to taki mit powtarzany przez antyfeministów, bo wygodny.

      Usuń
    11. @Nefariel
      Zgadza sie.
      Kobiety pracuja normalnie, w Australii prowadzi sie nabory na gorniczki dolowe, kierowczynie i operatorki maszyn.

      Tak swoja droga - dane historyczne i zrodla z epoki mowia o kobietach robiacych na przodku w XIX w. pracowaly na rowni z dziecmi - m.in. ciagnely wozki z urobkiem, nierzadko bedac w ciazy.
      Pracowaly na kolanach, po kilkanascie godzin dziennie.
      Mialy zalete dla pracodawcy - przy niewiele gorszych warunkach fizycznych mogly otrzymywac znacznie mniejsza zaplate, no i miescily sie w malych tunelach.

      Nadal zreszta ciezko haruja za marne pieniadze - i o ich prawa walczymy. Walczymy tez o to, zeby winny gwaltu byl gwalciciel, a nie las i bieganie, zeby kobieta, ktora poswiecila zycie na wychowywanie dzieci i zajmowanie sie domem, a ktorej maz da dyla z mlodsza czy umrze, byla zabezpieczona - dostawala alimenty i sprawiedliwy udzial w wypracowanym majatku.

      Usuń
    12. @Kuc
      > druga część tych niezależnie realizujących się feministek które mają jako taki wygląd i potrafią mówić o czymś innym niż równouprawnienie i tak siedzi na utrzymaniu faceta, w najlepszym wypadku zarobi sobie kieszonkowe.

      Tak z ciekawości: napisałeś to jako zarzut w stronę tych kobiet, czy w stronę systemu, w którym wciąż kobietom płaci się mniej niż mężczyznom?

      Usuń
    13. 1. Nie, nie z Frondy.
      2. Kiciputek nie jest brzydka, tyle mogę rzec.
      Jest dla mnie aseksualna mentalnie, ale to akurat nie jest przedmiotem dyskusji.
      3. Nie wiesz co mi wyszło, więc nie próbuj bawić się w retorykę. Brzmisz jak urażona stwierdzeniem o pannach z twarzą jak źle wypieczona buła - wielkich, okrągłych i nieforemnych.
      4. Obwinianie kobiet o bycie ofiarami gwałtów bo się ubrały wyzywająco to idiotyzm, owszem.
      Ale już w zakresie płac - ja żądam by mnie zatrudniono w ZUSie w miejsce bab. Albo żeby mi nie utrudniali pracy jako nauczyciel w klasach 1-3. Jak pracujesz w prywatnej firmie to łykaj jak pelikan ile Ci dają, albo się zwolnij. W państwówce gorzej płacą? Bo o tym nie słyszałem.
      Serio, pytam poważnie, kobiety mają mniejsze płace na tych samych stanowiskach co mężczyźni, wykonując tę samą normę, w tych samych ramach czasowych?
      Odnośnie dyla - alimenty są zasądzane, a podział majątku istnieje. Chyba, że walczycie o podział mimo intercyzy. Swoją droga, kto częściej dostaje prawo do opieki nad dziećmi? :>
      @Kura
      System jest taki, że ma prawo płacić każdemu pracownikowi ile chce. Bo tak. Pracownik może się zgodzić lub nie, byle nie przekroczył dolnego progu. Państwowo gorzej płacą? Za identyczną wszystkimi cechami robotę? Gdzie? Bo to ciekawe.

      Usuń
    14. 1.To skąd? Z Naszego Dziennika? Bo widzę przecież, że nie z żadnych wiarygodnych źródeł.
      2. Co mnie obchodzi twoje zdanie na temat urody Kiciputka?
      3. Nie wiem, ale wnioskuje z twojego ogólnego poziomu i niezdolności do przytaczania sensownych argumentów. Wiem, jak wygląda źle wypieczona buła, w niczym mojego oblicza nie przypomina i nie poczułam się urażona, co najwyżej zażenowana. Ludzie na poziomie nie odwołują się do czyjegoś wyglądu, powinieneś był wynieść to z przedszkola.
      4. " ja żądam by mnie zatrudniono w ZUSie w miejsce bab. Albo żeby mi nie utrudniali pracy jako nauczyciel w klasach 1-3."
      I ja, jako feministka, też tego żądam. To chyba normalne?
      "Serio, pytam poważnie, kobiety mają mniejsze płace na tych samych stanowiskach co mężczyźni, wykonując tę samą normę, w tych samych ramach czasowych?"
      TAK. Serio!

      Usuń
  15. Może potrzebny jest prosty obrazek z napisem feminizm to nie seksizm?
    I opisywanie, jakie to feministki są złe, bo ktoś kiedyś słyszał, jak to mówiły coś, co mu się nie podoba jest równie bez sensu, jak opisywanie, jak to każdy facet jest szowinistyczną świnią.
    Nie da się ukryć, że żyjemy (i jesteśmy kształtowani) przez kulturę, w której mężczyzna stał (stoi) na wyższej pozycji. Ale to NIE jest coś, co może usprawiedliwić kobiecy seksizm, mówienie mężczyznom, że mają się zachowywać według maczystowskich wzorców (jeśli chcemy je obalić) i tak dalej.
    Trzeba umieć ważyć rzeczy ważne i mniej ważne. I umieć być sprawiedliwym - nie tylko wobec siebie i najbliższych. W ten sposób każdy rozsądny mężczyzna jest feministą (bo to słowo nie ma seksistowskiego znaczenia, chociaż niektórym się tak wydaje), a każda rozsądna kobieta jest przeciwniczką dyskryminacji mężczyzn (bo taka też istnieje, chociaż na innych polach i z kobiecej perspektywy może się wydać mniejszym problemem).

    OdpowiedzUsuń
  16. 13.09.1961
    06.03.1970
    12.11.1964
    05.05.1966

    \m/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Odnośnie skojarzeń - pamiętacie kto forsował prohibicję w Ameryce i co z tego wyszło? ;) Szczytne cele, a wykonanie nie budzi pozytywnych skojarzeń. Z tego powodu trudno odczarować to "brzydkie" słowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to dość skośne skojarzenie - co ma prohibicja do feminizmu

      Usuń
    2. Poczytaj chociażby wikipedię.

      Usuń
    3. Polska wikipedia nie jest wiarygodnym źródłem, drogi kucu.

      Usuń
    4. Chociażby sufrażystki. Pierwsza fala feminizmu.

      W ogólności, czasem lepiej dobrać sobie nowe słowa, niż próbować odczarować takie, które mają za sobą długą historię.

      Usuń
    5. FEMIZNIZM ZŁY BO PROHIBICJA!!!111!!!

      Usuń
    6. > FEMIZNIZM ZŁY BO PROHIBICJA!!!111!!!

      Tak. To niewłaściwe słowo i budzi złe skojarzenia. Tak samo, jak próba wykorzystania symbolu, który przez wieki miał inne, aktualnie negatywne znaczenie. I narzekać, że ludzie odbierają go inaczej, niż byśmy tego chcieli.

      Zresztą słowa-etykiety mają to do siebie, że różne miewają znaczenia i różni ludzie z nich korzystają. Kto jest feministką? Kto to pojęcie definiuje? Czy każdy kto się nim określa jest feministą? Czy klasyfikuje się ich po dobrych chęciach, czy po rezultatach ich działań?

      Zamiast szydzić może lepiej pomyśleć nad tym, czy nie przypomina to czegoś w stylu etykietki "Prawdziwych Polaków".

      Usuń
  18. To pewnie przez psychofeminazistki. Jak dla mnie wolność wyboru i bycia sobą to po norma a nie feminizm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro jest normą, to czemu o niego wciąż walczą?

      Usuń
    2. Bo to feminizm jest normą, a nie równe prawa. Nie w zapisach konstytucji, a tu i teraz, w rzeczywistości.

      Usuń
    3. Pewnie dlatego, że seksizm także jest normą dla facetów w dzisiejszych czasach.

      Usuń
    4. Jakoś tej normy nie widze, dalej feministki to marginalna ilość.

      Usuń
    5. No już wszyscy wiemy, że masz mały kontakt z rzeczywistością, tak tak.

      Usuń
    6. Ile jest feministek? Serio pytam.

      Usuń
    7. Trudno stwierdzić Revv, GUS chyba nie prowadzi statystyk na temat poglądów.

      Usuń
    8. Ale może Szprota wie coś, o czym my nie wiemy. ; )

      Usuń
  19. Hmm, czy nikt nie ma wrażenia, że prawdziwy feminizm był ruchem wolnościowym, który został wypaczony po latach 70-tych? Wtedy faktycznie feminizm był dążeniem do "wolności wyboru". Ale czego tak naprawdę kobiety obecnie nie mogą robić, kto i jak im tę wolność ogranicza, bo ja się pogubiłem? Aha, tzw "feministki - oszołomki" to nie mit. Wystarczy trochę pobabrać się w medialnym błocku.

    Cóż, nie ukrywam, że sam komiks jest na tyle ogólnikowy, że trudno odczytać zarówno stopień radykalizmu polądów autorki jak i ich prawdziwą/szczegółową treść. Z cała pewnością jednak myślę, że kiciputek byłby ciekawym partnerem w dyskusji.

    Jeszcze co do komiksu - czy tylko ja zauważyłem, że teksty te sa bardzo popularne, ale raczej dominują w środowisku kobiecym? Naprawdę drogie panie- jest mnóstwo mężczyzn którzy was szanują, ale często nie szanujecie się same ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja wiem... Kobiety i mężczyźni jednakowo szastają opiniami. Jednakowo w kobiety i facetów, ten gruby (jak można być takim grubym), ten napakowany (na pewno kretyn), ten elegancki (na pewno pedał), ten nerd (na pewno nie umoczył od dawna) itd. Nie wiem po co mieszać w to "feminizm". Tak jak powiedziałeś to był inny ruch i osiągnął swoje.

      Rozróżnimy dwie rzeczy - zabranianie komuś czegoś i krytykowanie kogoś. Żyjemy w takim świecie, że ja mam takie same prawo być grubasem, jak Kowalska na ulicy ma prawo stwierdzić, ten "gość jest grubasem".

      Problem będziemy mieli jak Kowalska będzie mi pikietować pod domem i żądać ograniczenia dostępu do lodówki.

      Usuń
    2. Kobiety częściej zwracają uwagę na konwenanse i odpowiedni wygląd, bo tak są wychowywane: że muszą być w ramach tych konwenansów i wyglądać.

      Usuń
    3. Fakt, chciałem tylko podkreślić, że nie jesteśmy wyłącznymi winowajcami w tej kwestii. Same kobiety również z perwersyjną przyjemnością potrafią dołożyć swoją cegiełkę ;)

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Do Szprota/y: aha, czyli kobieta może powiedzieć o facecie że wygląda "jak pedał", ale facet o kobiecie nie może, że wygląda "jak dziwka"? No nie wiem, nie wiem, dla mnie to już podpada pod podwójną moralność którą próbujesz zasłonić "wychowaniem";)

      Z całą pewnością coś źle zrozumiałem w Twojej wypowiedzi, ale musisz ją jakoś skorygować, bo z pozycji takiego nieuka jak ja tak to właśnie wygląda :)

      Usuń
    6. To, co jest trudne w takich dyskusjach do przeskoczenia, to uznanie faktu, że patriarchat (rozumiany jako ogólne FACECI MAJĄ LEPIEJ) krzywdzi wielokrotnie także i mężczyzn; jak również: że oczywiście, że są kobiety, które grają patriarchalnymi regułami gry, bo tak się nauczyły wygrywać.

      Krzywdzenie facetów: wszystkie obawy przed czynnościami "niemęskimi" (nie dalej jak dziś w innych internetach czytałam o potwornym zamachu na męskość, jaką jest sikanie na siedząco)

      Kobiety grające regułami patriarchatu: dyscyplinowanie koleżanek "jak ty się ubrałaś" "nie wróciła dziś sama do domu".

      Usuń
    7. To są "reguły patriarchatu", wtf? To jest przy*****alanie się.

      Ja tu widzę mieszanie feminizmu z krytyką niestosownych/niekulturalnych zachowań.

      Usuń
    8. Widzisz - dla Ciebie jest to jakaś gra w reguły. Uważasz że ich złamanie i rewolucja nonkonformistyczna przyniesie wszystkim szczęście. Niestety nie jest tak różowo i w pewnym stopniu wydaje mi się naiwnościa pogląd, że sam fakt możliwości wracania co wieczór z innym facetem do domu, albo kontrowersyjnego ubioru jest tym co zagwarantuje kobietom szczęście ;)

      Co do obaw przed czynnościami niemęskimi - wydaje mi się, że to ma raczej związek z naszą prymitywną, stadną naturą, w której każdy chciałby być jak najbardziej znaczącym osobnikiem. Umówmy się - która dziewczyna pokocha gościa, który co wieczór będzie się jej wypłakiwał na ramieniu, ponieważ miał ciężki dzień w pracy? To raczej zwyczaje i konwenanse, które większe znaczenie mają raczej dla nas niż dla problemu współczesnego feminizmu.

      Usuń
    9. Ach, ale nie przypisuj mi rzeczy, których nie napisałam, starasz się to robić już drugi raz. A ja nie zamierzam dyskutować z tym, co sobie wymysliłeś, że napisałam, OK?

      Jedyne, o czym mówię, to to, że jeśii ktokolwiek ma ochotę wracać co wieczór z kimś innym - ma do tego prawo. A żyjemy w takiej kulturze, że kobietę łatwiej się oceni źle po takim zachowaniu.

      A gadki o prymitywnej stadnej naturze nie kupuję, to jakiś głupi psychoewolucjonizm rodem z Płci Mózgu, kompletnie nienaukowe bzdetki, niestety.

      Usuń
    10. Yhym, ale dlaczego ja nie mam prawa ocenić takiej kobiety źle? Przecież nie rzucam w nią kamieniami, a to, że prywatnie wydaje mi się o co najmniej moralnie wątpliwe, to chyba w naszej kulturze dość naturalne? :)

      Nienaukowe bzdetki? To tylko teoria. Taka sama jak Twoja o negatywnych skutkach patriarchalnego wychowania. Zresztą - dyskutujemy dość grzecznie, więc miło byłoby żeby tak pozostało - nie wymyśliłem, tylko tak odebrałem Twoją wypowiedź i jak najbardziej jestem w stanie przyjąć do wiadomości Twoje odpowiedzi i sprostowania. Kłótnie nie są mi do niczego potrzebne ;)

      Usuń
    11. Bo cię jej tryb życia nie powinien interesować, dopóki nikogo nie krzywdzi. Ale faktycznie: prywatnie możesz sobie myśleć, co chcesz, nie ma policji myśli. Ale zatrzymaj te myśli dla siebie.

      Akurat na "paradoks macho" jest sporo badań (gros w książce o tym tytule, raporty feminoteki, badania łódzkich socjolożek). Na płcie mózgu jedynie teorie z poradników.

      Aha - mnie nie musi być miło i nie przeszkadza mi ostra dyskusja. Wolę ją niż "żeby było miło".

      Usuń
    12. @Szprota
      Pozwolę sobie wtrącić: akurat moją opinię mogę ogłosić całemu światu i nikt mi nic nie może zrobić.
      Tak długo jak mówię: ,,Uważam, że jesteś gruby" a nie ,,Jesteś gruby" - to może się owy niekoniecznieotyły osobnik wpieniać ile wlezie, wolność wyrażania opinii jest podstawą egzystencji cywilizowanego społeczeństwa (trzeba tylko znać różnicę między wyrażeniem opinii a obelgą)

      Usuń
    13. Oczywiście. A miarą kultury osobistej i umiejętności współczucia innym będzie to, czy postanowisz się swoją opinią podzielić ze światem.

      Usuń
    14. Dobrze, uznaję, że wszystko co powiedziałaś jest prawdą. Ale sama przyznasz, że jakieś wytłumaczenie działań mężczyzn również istnieje? Skoro my sobie sikamy na stojąco, to dlaczego ma to komuś przeszkadzać? Po co dorabiać do tego ideologię? Poruszamy się w świecie opartym na kulturze budowanej przez kilkaset lat - według Ciebie wystarczy powiedzieć, że wszystko w niej jest złe i zmienić cały świat (póki co zburzyć, bo nie zauważyłem jeszcze komentarza zawierająceo projekt zmian, ich zasadność itd, z którym bym się nie zgodził). Dla mnie natomiast część owych uwarunkowań czemuś miała służyć i jest w jakimś stopniu racjonalna.

      Co do stopnia natężenia dyskusji - być może. Zauważ jednak, ze świat nie kręci się tylko wokół Ciebie i być może to ja jestem tym uczuciowym mężczyzną (którym mam prawo być) i nie mam ochoty się denerwować ;)

      Usuń
    15. >Skoro my sobie sikamy na stojąco, to dlaczego ma to komuś przeszkadzać?

      Przeszkadza tej osobie (ciekawe - przeważnie kobiecie), która musi potem posprzątać łazienkę. Był taki program, w którym pokazywano te miliony mikrokropelek, które wzbijają się w powietrze i osiadają na wszystkim - desce, ścianach, podłodze...

      Usuń
    16. Zawsze możesz opuścić dyskusję, skoro to nie na twoje słabe nerwy.

      Co do reszty, znów dopisujesz, niestety. Gdzie napisałam: wszystko? (przecież tylko to, co nas ogranicza, ustawia w męczące ramy, gdy swoim zachowaniem nikogo nie krzywdzimy) Gdzie napisałam: sikanie na stojąco jest złe? (napisałam tylko, że na siedząco nie jest zamachem na męskość, jako jeden z przykładów na to, jak drobne i nieistotne rzeczy mogą być tak odebrane)

      Ja nie muszę ci tutaj przedstawiać konstruktywnego planu poza ćwiczeniem z wyobraźni: wyobraź sobie, że nikogo nie interesuje, jak wyglądasz, z kim wracasz, jak sikasz i w czym chodzisz? Fajnie? Fajnie. I tak ma być, dla wszystkich.

      Usuń
    17. Akurat pod ten argument "nikogo nie krzywdzimy" można z łatwością podpiąć całą listę skrzywdzonych tym, co dla ninnych krzywdzące nie jest. Hipotetyczna sytuacja:

      Ojciec obserwuje zachowanie nastoletniej dziewczyny, dajmy na to jego sąsiadki. Ta dziewczyna ubiera się nieprzyzwoicie i codziennie przychodzi do domu z innym mężczyzną. Jego córka siłą rzeczy przyjaźni się z tą sąsiadką. Czy ojciec ma prawo czuć, że jego dziecko jest krzywdzone skoro z czasem przyjmuje te wzorce? Według Ciebie zapewne nie, bo co ojcu do tego? Według mnie jak najbardziej, bo to on jest odpowiedzialny za wychowanie dziecka. I to jest raczej dylemat społeczny, bo podejście - ty się nie wtrącaj co robi twój sasiad, w takim wypadku niczego nie rozwiąże.

      Usuń
    18. SZprota fajnie, ale nierealnie. Jedyne co mi przychodzi do głowy to Equilibrium.

      Usuń
    19. @Łukasz - zbędna relatywizacja. Jeśli dla hipotetycznego ojca nieprzyzwoity ubiór i swobodne obyczaje są krzywdzące, mogę tylko jego córce współczuć takiego ojca. Mnie za ścianą interesuje sąsiad, gdy tłucze żonę albo sąsiadka, gdy drze się na dziecko.

      Nie chodzi o to, że nierealne. Nie lubię sobie odpuszczać dlatego, że nierealne, bo po pierwsze: w Skandynawii dużo realniejsze, po drugie, z takim podejściem nie wyszlibyśmy z jaskiń.

      Usuń
    20. Jeeej, Twoja wizja świata jest tak prosta, że mogę Ci tylko zazdrościć ;D

      Akurat pozwól, że o prawach kobiet w gloryfikowanej skandynawii porozmawiam z Tobą za jakieś 20/30 lat. Dopiero wtedy zobaczymy realne efekty liberalnego podejścia. Póki co to jest jak gdybanie na temat trwającego eksperymentu. Życze zdrowia (szczerze, bo osobiście nie jesteś dla mnie żadnym rywalem) i zostawiam Cię w Twoim jedynie słusznym świecie ;)

      Usuń
  20. Zdumiewające, że bohaterki komiksu traktującego o feminizmie są przedstawiane jako bierne, nieaktywne, wręcz traktowane przedmiotowo, w służbie feminizmu ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytam komenty i dochodzę do wniosku, że o tyle o ile wyniku wojny płci nie poznamy nigdy, bo zawsze będą jakieś starcia (choć słyszałem kiedyś opinię, iż kobiety tę wojnę przegrały, w momencie w którym taniec na rurze został uznany za sport), to często ,,feminizm" (zwracam uwagę na te śmieszne kreseczki) nie ma nic wspólnego z prawami kobiet, czy polepszaniem ich sytuacji (bo faktycznie np. gorzej zarabiają), a zajmuje się walką z kulturą.
    Przykład:
    Przepuszczam koleżankę w drzwiach, dostaję opr. bo seksizm. Walczyć z tym nie mogę, bo w domu wychowali tak a nie inaczej, i nazywać dziewcząt ,,niewychowanymi idiotkami ze zbyt dużym poziomem agresji" zabronili mi gdzieś jak miałem 10 lat.
    Nie wiem, szczerze mówiąc, gdzie jest problem z takimi zachowaniami, jak mnie ktoś w drzwiach przepuszcza, to mówię ,,dzięki" i lecę dalej.
    Jadąc dalej:
    Zgadzam się w pełni, że nie każdy lubi być krytykowany, ale do cholery jasnej, KAŻDY JEST KRYTYKOWANY! Tak po prostu jest. Jak ja idę do baru z kumplami, to też znajdzie się przynajmniej jedna koleżanka Tej Mojej Lepszej Ćwierci (bo nazwanie jej połową to dorzucenie jakieś 20 kilo), która powie że jestem cham i prostak. Wybieram studia: Ekonomia be! bo pracy nie będzie. Wolę już nie mówić coby było gdybym uznał, że chcę mieć zawód Mąż i siedzieć w domu wychowując dzieci (co coraz bardziej mi się podoba...).
    Reasumując chaos:
    Problem nie leży tu, ze kobiety są krytykowane niezależnie od tego co robią. Problem leży tu: że kobiety się tym przejmują, jeżeli będziemy chcieli zmienić świat pod dyktando bany oszołomów, to skończymy jak w Ferdydurke Gombrowicza (polecam początek).
    Natomiast słuchając ludzi myślących, którzy chcą realnie poprawić sytuację połowy naszego kraju, możemy dążyć tylko do lepszego (pragnę zaznaczyć, że w krajach o najwyższym poziomie życia, wszelkie feministyczne postulaty - np. ochrona matek w pracy - zostały wprowadzone dawno temu.)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja akurat mam stosunek neutralny (chociaż przez wypowiedź poniżej pewnie zostanę zaliczony do przeciwników)

    Raz, większość swoich postulatów jest dawno nieważnych - kobiety otrzymały to co chciały. Jeśli któraś jest pokrzywdzona to tylko dlatego, że sama do tego doprowadziła swoimi wyborami (partner itp). Jakaś konsekwencja wyborów musi być.

    Zostały sprawy pokroju wielkość pensji czy karmienie w miejscach publicznych (to akurat rzadko spotykane) i w tym nawet jestem je w stanie poprzeć. Kara za gwałt niska? Jak dla mnie co najwyżej wyroki sądu zbyt łagodne, ale dotyczy wszystkiego.

    Dlatego uważam, że feministki powinny się skupić na samej polityce i wprowadzaniu tam zmian, a nie kampaniach społecznych. Społeczeństwo już żyje jak chce, a wbijanie na siłę zasad mu niepotrzebnych zostanie odebrane jako ingerencja w jego wolność. I nie dotyczy tą mężczyzn - kobiety już teraz różnie podchodzą do tego czego żądają feministki i im także może się nie podobać np żądanie prawa do aborcji (które sam jestem w stanie poprzeć tylko w wyjątkowych przypadkach. Wpadka to już próba uniknięcia konsekwencji).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jeśli któraś jest pokrzywdzona to tylko dlatego, że sama do tego doprowadziła swoimi wyborami (partner itp). Jakaś konsekwencja wyborów musi być."

      Tutaj mam uwagę. Wiele kobiet, jak piszesz, jest pokrzywdzonych, bo "wybrały" sobie z mocno przebranej puli w ogromnej części (na chwilę obecną) seksistowskich facetów akurat właśnie takiego frustrującego, wybierając w ten sposób mniejsze zło - wolą mieć kogokolwiek do kochania i nie być oskarżane o bycie sfeminizowanymi antymęskimi pasztetami, co sobie faceta znaleźć nie mogą. A zawsze jest przecież nadzieja, że taki facet da się jeszcze choć trochę urobić. Ale świat naokoło wzmacnia jego seksistowskie cechy, no bo przecież nikt nie chce odstawać od "normy" jeśli nie musi. A nie musi, bo facetów jest nadal raczej mniej niż kobiet, więc prędzej czy później jakaś z braku lepszej opcji się na takiego odbiegającego od ideału zdecyduje.

      I teraz kobiety, którym się zaczapiście nie poszczęściło w polowaniu na ideał, mają trzy opcje: 1) nie wiązać się z seksistami i w efekcie pozostawać samotne, 2) wiązać się z seksistami i doprowadzać się do pokrzywdzenia konsekwencją swoich wyborów i 3) głosić feminizm licząc, że świat zmieni się na lepsze.

      Usuń
    2. Czyli kobieta będąca nieszczęśliwa z seksistą jest be, ale jeżeli tego seksistę uszczęśliwimy na siłę, konwertując na ,,nową wiarę" to cacy?

      Usuń
    3. Zapominasz, że seksista jest szkodliwy dla całego otoczenia - nie tylko dla teoretycznej kobiety, której to pasuje.

      Usuń
    4. Nie - uszczęśliwia na siłę, tylko - ucywilizowuje. I umożliwia mu przy tym czynienie jej szczęśliwą, co powinno leżeć u podstawy każdej romantycznej relacji - dążenie do czyjegoś szczęścia. I, uprzedzając kontrargument, owszem, kobiecie też ma zależeć na szczęściu partnera. Ale jeśli uważa (poniekąd słusznie), że mniej seksistowskie podejście nie będzie wielkim uszczerbkiem na męskiej szczęśliwości, to nie widzę, czemu miałaby nie próbować. Jak się to okaże wielką klapą, zawsze można się rozstać. No chyba że już wspólny dom, dzieci, a kobieta przez swego seksistowskiego partnera została jakimś cudem kompletnie uzależniona i nie ma warunków, żeby się ze szkodliwej dla siebie relacji wywinąć. Wtedy lepiej samej uwierzyć w słuszność patriarchatu i siedzieć cicho...

      Usuń
  23. A ja mam wyj****e na wszystkich - za przeproszeniem - spinających dupę, o to jak się zachowywać wśród ludzi obojga płci. Jak ktoś jest dla mnie miły, to i ja jestem dla tego kogoś miły. Nikogo w rękę w życiu nie całowałem, a jak mi się jakaś dziewczyna spodoba, to z nią flirtuję. Gejem nie jestem, a jakoś zarówno kobiety jak i mężczyzn przepuszczam w drzwiach, jeżeli widzę, że się spieszą bądź mają taką potrzebę. Nie ma czegoś takiego jak feminizm, tylko normalnie myślący ludzie, którzy z braku seksów nie walą innych facetów w ryj, ani nie obrażają kobiet. A projekt pseudo-feministek (fikcja fikcji), dotyczący zmiany facetów w kobiety i vice versa w przedszkolach jest równie powalony, co stały klient w psychiatryku. Po prostu - bądźmy sobie bardziej przyjaźni, to podział penis/wagina w pubowym kiblu, nie będzie problemem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnośnie przedszkoli, to proponuję zamiast potępić spokojnie zapoznać się z tym dokumentem:
      http://www.przedszkole5.serock.pl/wp-content/uploads/2013/03/rownosciowe_przedszkole_program.pdf
      i odpowiedzieć sobie na pytanie, co w nim złego.

      Usuń
    2. A u tu się wtrącę. Całość jest długa i jakoś mnie osobiście nie chce się tego czytać, ale czy aby nie jest udowodnione, że w fazie fallicznej dzieci nabywają cech charakterystycznych dla swojej płci? I np chłopcy wymagają większej aktywności fizycznej?

      Usuń
    3. O ile pamiętam - nie. Były jakieś badania z zamianą ról, ale nie uwzględniały czynników z domu rodzinnego i nie były wiarygodne. Generalnie - dzieciakom serio nie zaszkodzi, będą mieć zabawę w przebieranie i próbowanie nowych rzeczy. Warto zaglądać do źródeł takich rewelacji, tak z zasady.

      Usuń
    4. Nie chcę się kłócić czy spierać, bo pewności nie mam, jednak ja pamiętam całkiem co innego. Zwłaszcza, że to właśnie wtedy dziecko nabywa informacji o swojej płci, identyfikuje się z wzorcami i tak dalej.

      Dlatego też przeniósłbym ewentualną równość na okres podstawówki (a i to nie pierwszej klasy, niech najpierw zawiąże się jakaś grupa i wieź między dziećmi).Żeby feminizm miał jakikolwiek sens to dziewczynka musi najpierw zorientować się, że nie jest chłopcem i natura nie dala jej siusiaka a coś innego.

      Usuń
    5. Wmawianie facetowi, że jest kobieta, przebieranki itd. to już chorobliwość. To gorsze niż pedały/lesbijki adoptujące dzieci. Feminizm w takim zakresie nie polega na równouprawnieniu, a na tym, że kobieta chce być facetem. Bo ta walka nie ma sensu. O co Wy walczycie? Macie prawo się puszczać, głosować, zyć same i robić to co każdy. Żal Wam, że nie możecie bezkarnie dawać dupy ile wlezie?
      My na upartego też nie i tez zbieramy u Was z tego powodu złe opinie. Sęk w tym, że niektórych z nas to nie interesuje.
      Próbujecie walczyć z własną tożsamością płciową w imię uj wi czego.
      "próbowanie nowych rzeczy". Ze wszystkich rzeczy jakich moga próbować dzieci robienie z nich ciot uważasz za najciekawsze?
      Kobieta jest kobietą, a facet facetem. Mają równe prawa itd. Ale dalej są różni, na każdym poziomie. Szczęśliwie - jak mówiłem - feministki są dalej na marginesie i nigdy z niego nie wyjdą, więc nie ma specjalnie czym się przejmować.

      Usuń
    6. No ja sam się nie wypowiadałem na temat przebieranek, bo nie znam tego programu. O ile samą ideę uczenia jakiejś równości jestem w stanie poprzeć, tak taki sposób edukacji nie bardzo. Czy wpłynęłaby drastycznie na dziecko? Pewnie nie. Czy zmieniła by jego postrzeganie wobec kobiet? Na pewno nie.

      Jeżeli chce się pokazać, że mogą razem wychowywać dziecko lub zademonstrować równosć społeczną to są inne sposoby. Równości biologicznej nie będzie nigdy.

      Mi np penis nie odpada po umyciu naczyń i ugotowaniu obiadu, jednak nie muszę zakładać do tego sukienki. Spodnie i t-shirt sprawdzają się równie dobrze

      Usuń
    7. Przecież nie chodzi o równość biologiczną, a kulturową. Biologii i genom przypisuje się po prostu za duże znaczenie i tego typu programy mogą pomóc to zrozumieć.

      Kuc Filolog - było napisane wielokrotnie, o co walczymy. Jeśli nie potrafisz tego wyczytać, a jedyne, co rozumiesz, to "dawać dupy ile wlezie" - no cóż, szkoda mi czasu na rozmowę z idiotą.

      Usuń
    8. Odnośnie pomysłu "równościowe przedszkole". Pamiętam pewną sytuację, gdy miałem około 5-6 lat (na pewno było to przed pójściem do szkoły), gdy siedziałem razem z mamą w pokoju i oglądaliśmy jakiś film. Na ekranie chyba pojawiła się postać jakiegoś Szkota i nagle moja mama wpadła na pomysł: czy nie chciałbym założyć spódnicy (dość dziwne, bo wychowałem się w bardzo konserwatywnej rodzinie).

      Pamiętam z jaką furią zareagowałem. Zacząłem krzyczeć że nie jestem dziewczynką i nie dam sobie założyć żadnej spódnicy i wybiegłem w pokoju. Byłem małym kajtkiem, ale kojarzyłem już wówczas że jestem chłopcem, a chłopcy noszą spodnie a nie sukienki. Autentycznie byłem gotów uderzyć własną matkę, gdyby spróbowała siłą założyć mi tą spódnicę.

      Nie wiem czy twórcy tego projektu przewidzieli tego typu reakcje: czyli buntu ze strony chłopców na odgrywanie ról dziewczynek. Bo spodziewam się że dość duża liczba chłopców zareaguje agresją na propozycję odgrywanie przez nich ról dziewczynek. I co wówczas, czy wychowawcy będą musieli ich siłą przebierać za dziewczynki.

      Z kolei dziewczęta zareagują pewnie na taką propozycję raczej entuzjastycznie. Tutaj wnioski też wynoszę ze swoich wspomnień z lat dzieciństwa. Wychowywałem się w dość licznej rodzinie i miałem sporą liczbę ciotecznych sióstr. I często bawiły się w odgrywanie ról także męskich. Bo gdy jedna z nich była księżniczką, druga musiała być księciem. Ze swoich zabaw dziecięcych nie pamiętam sytuacji żeby chłopak wziął na siebie dobrowolnie rolę dziewczyny.

      I jako dodatek: Ciekawy artykuł Christiny Hoff-Sommers "Edukacja chłopców i młodych mężczyzn w XXI w."
      http://www.iumw.pl/edukacja-zroznicowana.html?file=tl_files/PDFy/Christina_Hoff_Sommers_Edukacja%20chlopcow%20i%20mlodych%20mezczyzn%20w%20XXI%20w.pdf

      Usuń
    9. "Dziewczyny mogą nosić dżinsy i strzyc krótko włosy, nosić koszule i sportowe buty, bo dziewczyna może wyglądać jak chłopak - to zaszczyt dla niej! Ale jeśli chłopiec wygląda jak dziewczynka, to - twoim zdaniem - poniża go, w skrytości duszy wierzysz, że to upokarzające być dziewczyną."
      Ian McEwan, "Betonowy ogród"

      Nie sądzę, żeby reakcja na zamianę ról w zabawie była tak negatywna, gdyby chłopcy nie byli wychowywani w przekonaniu, że "dziewczyńskość" im uwłacza.

      Usuń
  24. Nie chcę kontrolować kobiet, które nie chcą mnie kontrolować. Natomiast feminizm za bardzo kojarzy mi się z pogardą dla wszystkiego co męskiego, i z obwinianiem współczesnych mężczyzn za wszystkie prawdziwe i rzekome krzywdy, jakie mniej więcej w ciągu ostatnich 100 tysięcy lat doznały kobiety ze strony płci brzydszej. Za dużo feministki plotły durnych haseł typu "kobieta potrzebuje mężczyzny jak ryba roweru".

    OdpowiedzUsuń
  25. Feminizm (nie)stety nie kojarzy mi się wogóle z równością/partnerstwem czy czymkolwiek pozytywnym, a z egoizmem, komunizmem (równaniem na siłę) czy pomysłami w stylu "zmuśmy facetów do sikania na siedząco bo to jest równość"

    OdpowiedzUsuń
  26. Kolejna osoba myląca pojęcia... Feminizm to jest jedna z dwóch odmian seksizmu, i nie jest dążeniem do równości, a poglądem, że kobiety są "lepsze". W języku polskim chyba nie ma określenia na postawę polegającą na dążeniu do równości płci, po angielsku będzie to 'equalism'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że wypowiada się znawca, który swoją wypowiedź podpiera dogłębnym zbadaniem tematu, a nie tylko ignorancko formuje opinie na podstawie niczego.

      Usuń
    2. widzę, że gimnazjum nieskończone, polecam sprawdzić słówko "egalitaryzm", przyda ci sie na wosie w liceum :*

      Usuń
  27. To. Jest. Doskonałe. Nic dodać, nic ująć :)
    Ehh, jak tak sobie przypomnę moją "mądrą, ambitną i zdolną" licealną klasę, gdzie faceci głosili seksistowskie śpiewki a dziewczyny albo chichotały, albo był to typ : "Nie jestem feministką, ale...". No i belferka z gimnazjum, która twierdziła, że sufrażystki były taaaakie śmieszne, hahahahihi.
    Cywilizowany kraj (ponoć...), ale feminizm wciąż nie jest postrzegany jako norma. Potrzeba więcej takich komiksów, wszędzie.
    Pozdrawiam i pochwalam
    Duslawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Licealiści mają tendencję do seksistowskich żartów. Bo są zabawne. Jak te o żydach, płodach itd. Prawdopodobnie przynajmniej część z nich to wartościowi partnerzy swoich kobiet.
      Cywilizowany kraj, właśnie dlatego, że 'zacofany'.
      W chwili gdy zapanuje tu pełna tolerancja, akceptacja i cały ten syf zrobi się śmietnik.
      Bogowie, miejcie w opiece prawicę.

      Usuń
    2. Nikt jakoś nie żartuje z białych heteroseksualnych mężczyzn.

      Usuń
    3. Serio, zupełnie nikt? ; )

      Usuń
    4. Hardly ever? Lepiej?:) (zawsze można jakiś jeden przykład znaleźć, ale czy tak znaczący).

      Nie widziałem do tej pory postaci heterofaceto uosabiającej mężczyzn jako wszystkich.
      Z kobietami, innymi orientacjami etc jest przeciwnie.

      Usuń
    5. W sensie facet jak facet, może akurat nie spotka żartów z tego, że jest hetero, ale spotka żarty z tego, że jest facetem, że zachował się tak czy inaczej itd. ; )

      Zwróciłam uwagę, bo to trochę wyglądało jak 'o, jesteś hetero facetem? Przepraszam, już nie powiem, że jesteś rudy'. : D

      Usuń
    6. Nadal nie mówię o kpieniu raz z kogoś za głupie zachowanie, albo coś tam. Ale o żarcie ze wszystkich kobiet, mężczyzn i tutaj proporcje są niezachowane - zarówno ilościowe jak i jakościowe.

      Może najlepiej przykład podaj?

      Usuń
    7. Generalnie to z białych heterosekualnych mężczyzn się nie żartuje, tylko ich nienawidzi :)

      http://www.eioba.org/files/user25468/a177928/658px-Feminists_at_Stockholm_Pride.jpg

      Zdjęcie przedstawia paradę feministek w Sztokholmie. Hasło na transparencie: "Nienawidzimy białych, bogatych, heteroseksualnych mężczyzn."

      Usuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  29. Przede wszystkim Kiciputku - Ave ci za ten wpis. Ciągle kłócę się z każdym mężczyzną - poczynając od mojego chłopaka, przez debilnych znajomych aż po mojego ojca - o feminizm. Bo oni uważają że to jest wobec nich seksizm. Jednocześnie mówią mi że nie wypada mi przeklinać, grać w gry komputerowe (to akurat ojciec bo to "nie dla dziewczynek"), że nie powinnam się wyzywająco ubierać bo ktoś "nie wytrzyma", że uderzenie mnie w tyłek od obcego faceta to komplement, że oglądanie yaoi jest złe a lesbijskie porno już super, że będąc mężczyznami lepiej gotują i prowadzą samochód a potem że to JA jestem seksistką bo jestem feministką. I że ich dyskryminuję. Tak bardzo pokrzywdzeni. Jeszcze raz ave Ci i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  30. Odcinek komiksu pierwsza klasa, naprawdę mnie urzekł i jednocześnie rozbawił (miny postaci mówiące "że co?" miód malina).
    Ale naprawdę śmiać się zaczęłam czytając polemiki pod komiksem.
    Bo utwierdziłam się w przekonaniu, że w Polsce nadal trzeba jak za czasów marszałka Piłsudskiego. Wałkować pierwszą falą, że kobiety i prawa wyborcze, prawa do własnej pracy, pieniędzy i opinii i blablabla historią po głowie. I że w naszym pięknym kraju, jak chcesz równouprawnienia, to zasuwaj do kopalni i sama sobie drzwi otwieraj nie-kobieto z włosami pod pachami. Że równouprawnienie płci nie może być postrzegane jako coś dobrego, bo przecież niektórzy na tym tracą.
    Tracą prawo do powtarzania obiegowych opinii, które zwalniają z myślenia. A myślenie w tym społeczeństwie bardzo wielu ludzi boli.
    Chciałabym mieszkać w kraju, gdzie takie same płace obojga płci są normalne i każdy z rodziców może tak samo spędzić pierwsze tygodnie z życia swojego dziecka właśnie z nim - prawo do urlopów macierzyńskich i ojcowskich.
    Gdzie oboje w parze możemy iść równolegle, bo mamy takie same możliwości do realizowania swoich potrzeb, pomysłów i marzeń - bo pracujemy i zarabiamy podobnie. Nikt nie musi nikogo podtrzymywać finansowo i nikt nie czuje się dotknięty, że zarabia mniej (nie mówię o drastycznej różnicy zawodów/etatów/wyborach życiowych).
    Gdzie liczy się człowiek jako człowiek, a nie zespół wymuszanych obligacji społecznych wynikających z genitaliów.
    Pozdrawiam jako zwolenniczka pierwszej, drugiej i czwartej fali feminizmu. A w zasadzie feminizmów, bo jest ich wiele.
    A niektórym z komentujących polecam albo dużą ilość lektury, albo dużą ilość wody w usta, żeby nie paplali, jeśli nie mają nic mądrego do powiedzenia (a w zasadzie na klawiaturę, żeby nie stukali kompulsywnie jak dzięcioły).

    OdpowiedzUsuń
  31. Cóż, przeczytałam wszystkie komentarze i jedyne, co przychodzi mi na myśl, to Lewis' law - wiele komentarzy pod artykułami/obrazkami o wydźwięku feministycznym jest tak seksistowskich, że jedynie uzasadniają one istnienie feminizmu. ^ ^

    OdpowiedzUsuń
  32. Dlaczego feministki są postrzegane jako zło? Np. dlatego:

    http://wsumie.pl/tylko-u-nas/72208-ala-jest-chlopcem-a-jas-dziewczynka

    Znam też przypadki, że zwykła uprzejmość odnośnie kobiety została potraktowana jako powód do obrażenia się (przepuszczenie w drzwiach).

    W sumie pewnie mozna by mnie nazwać feministką, tylko po co mam się w ten sposób wyróżniać? wolę działać na własnym poletku. Problemem jest nasza przywara narodowa wytykania wszystkiego wszystkim, czy to kobietom czy mężczyznom. I jeszcze zmuszanie jednostki do wstydu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj http://www.przedszkole5.serock.pl/wp-content/uploads/2013/03/rownosciowe_przedszkole_program.pdf i się zastanów, czym się różnią specyfikacje techniczne komputera od artykułu pt. "Diabelskie cybermaszyny wysysają dusze".

      Co wy z tym przepuszczaniem w drzwiach, jak rany... Gdyby chociaż połowa przytaczanych przypadków robienia awantury za przepuszczenie w drzwiach była prawdziwa, od dawna nikt by tego nie robił. Jeśli trzymacie komuś drzwi, a ten ktoś uparcie nie chce przejść, to idźcie sami, mniej czasu się zmarnuje.

      Usuń
  33. "A w zasadzie feminizmów, bo jest ich wiele."

    Ja rozróżniam dwa: taki "dla gawiedzi" jak niniejszy pasek ("Feminizm to [wstaw ogólny postulat, z którym większość się zgodzi]") i taki dla zaawansowanych (którzy potrafią rozróżniać te fale) gdzie znaleźć można takie rzeczy, ż WTF co to wogle... i też to jest nazywane feminizmem.

    Dlatego na wszelki wypadek wolę być przeciw. Jak ktoś mnie zacznie przepytywać z konkretnych spraw postulatów to się może zdziwić czemu właściwie, ale to już nie mój problem.

    OdpowiedzUsuń
  34. Komiks dobry, ale niestety notka pod nim bardzo demagogiczna, przez co spłyca odbiór. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  35. Hmm Po prostu wiele feministek w Polsce zachowuje się jak niedokochane, nierozumiane i sfrustrowane dzieci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle, że nie.

      Myślę, że raczej wielu mężczyzn się tak zachowuje i nikt im tego nie wytyka.

      Usuń
  36. A może dajmy sobie spokój z feminizmem, całym tym nazewnictwem, podziałami i domagajmy się po prostu szacunku. Dla wszystkich - i kobiet, i mężczyzn.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dajmy sobie spokój ze wszystkimi flejmującymi feminizm jest niepotrzebny

      Usuń
  37. Intersting fact - nikt nie potrafi wymienić co nie jest potrzebne w feminizmie albo twierdzi, że to nie feminizm, zawłaszczając sobie prawo do definiowania ruchu, w którym się nie jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A muszę być w ,,czymś" żeby definiować czym to jest?

      Usuń
    2. Musisz.

      A kto wymyśla prawdy wiary katolików?
      Chyba nie Dawkins?

      Usuń
    3. Dawkins je neguje, określając ich przekaz logiczny na podstawie treści dogmatu. Więc, ujmując kwestię przekazu (czyli w tym przypadku zasadniczą), definiuje je na własny sposób.

      Usuń
    4. Bleh - ocenia - nie neguje
      Not the same:p

      Masz argument czy bawisz się w logikę formalną?

      Usuń
    5. Dawkins ,,ocenia" dogmaty kościoła?
      Pawos... ty weź zostaw komputer i poczytaj trochę...

      Usuń
  38. Przyszły kuce obsikać teren...

    OdpowiedzUsuń
  39. Feminizmowi sporo krzywdy zrobiły same feministki. Wiele z nich (niestety) rozumie równość jako unifikację płci. Twierdzenie, że jesteśmy tacy sami jest kompletną bzdurą, bo właśnie te różnice sprawiają, że jesteśmy dla siebie nawzajem atrakcyjni. Równi - TAK, tacy sami - NIE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O. I tu się mogę podpisać. Kuc.

      Usuń
    2. Still not even close...

      Nie znasz ruchu o którym piszesz.

      Usuń
  40. Ci biedni pokrzywdzeni mężczyźni!
    Przecież taki mężczyzna biegający o zmroku przez Las Kabacki też może dostać kutasem w odbyt, to się może zdarzyć, nie rozpisujmy się tylko o biednych kobietach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, kolejny. Sugerujesz, że żaden facet nie może zostać zgwałcony, serio?

      Usuń
    2. I wiesz, był już w historii człowiek, który powiedział 'hehe, jak można zgwałcić prostytutkę'. A jednak się da! : D

      Usuń
    3. Revv, tru, but obsesja strachu przed gwałtem, poradniki co robić i czego nie robić nigdy nie dotyczą mężczyzn (a powinny).

      Usuń
    4. Nikt mi nie mówił - nie biegaj, bo ciemno, nie zakładaj obcisłych gatek, nie miej długich włosów etc.

      Usuń
  41. Kiciputku, kocham Cię za tego posta :). Nie rozumiem czemu ludzie na słowo "feminizm" reagują tak alergicznie. Nie rozumiem kobiet, które dyskusję zaczynają od "nie jestem feministką, ale...". Uważam, że w przypadku kiedy korzystam z praw wywalczonych przez pokolenia kobiet, chociażby tak "banalnego" jak prawo do edukacji, odcinanie się od feminizmu byłoby czystą hipokryzją. Czy naprawdę muszę przepraszać za to, że mówię "Tak, jestem samodzielną jednostką i należy mi się szacunek, podobnie jak każdemu innemu członkowi społeczeństwa."?
    Eventyr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Uważam, że w przypadku kiedy korzystam z praw wywalczonych przez pokolenia kobiet, chociażby tak "banalnego" jak prawo do edukacji, odcinanie się od feminizmu byłoby czystą hipokryzją."

      Też tak myślę. Wiele feminizmowi zawdzięczam (zresztą nie tylko dawnym pokoleniom kobiet, feministek, bo byli mężczyźni, którzy też byli feministami i wspierali te dążenia, wielu bardzo ładnie o tym pisało, byli tacy co przyklasnęli zmianom i dobrze zagłosowali (widzisz Revv, feministka też może o tym pamiętać)). Teraz też. I obrona mniejszości seksualnych przez ludzi, którzy nie mają w tym żadnego interesu. Można nie być gejem, a popierać. Nie zamierzam się odcinać od feminizmu pomimo tego, że niezainteresowanym tym ludziom feminizm różnie się kojarzy. Nawet ze względu na samą historię zawsze czułam, że nie powinnam zaprzeczać, że jestem feministką, bo to nie w porządku wobec tych, które wcześniej walczyły o prawa kobiet, a już nie żyją.

      Usuń
  42. Młynarska w książce "Kalendarzyk niemałżeński" fajnie przedstawiła czym tak naprawdę jest feminizm. Koniec rozdziału o tej tematyce brzmi tak:
    "Zanim więc znowu powtórzysz 'nie jestem feministką!', przeczytaj poniższe pytania. Jeśli chociaż na jedno zechcesz odpowiedzieć twierdząco, jest akurat odwrotnie.
    *Wkurza Cię, gdy domownicy traktują cię jak służącą?
    *Uważasz, że niższe zarobki dla kobiet na tym samym stanowisku i za tę samą pracę to niesprawiedliwość?
    *Uważasz, że masz prawo sama decydować o tym, czy, ile razy i kiedy chcesz być matką?
    *Rażą cię reklamy , w których kobieta jest przedstawiana jako bezmózgi obiekt seksualny lub maniaczka wywabiania plam?
    *Uważasz, że kobiety i mężczyźni powinni mieć równe prawa?

    Jak poszło? Jesteś czy nie?"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zabijasz? Nie Kradniesz? Nie cudzolozysz?
      Jestes czy nie jestes katolikiem?

      Nie wyrzadzasz szkody czlowiekowi, ani tez przez bezczynnosc nie dopuscisz by taka szkoda zostala wyrzadzona?
      Jestes czy nie jestes robotem z mozgiem pozytronowym?

      Usuń
  43. Revv - ja też zauważam, że mężczyźni są dyskryminowani. Ma to też swoje dobre strony dla kobiet (np. kobieta zawsze dostanie opiekę nad dzieckiem chyba, że jej nie chce albo jest okropna). Gwałt na mężczyźnie za to jest wyciszany jak się da i wyrzucany ze świadomości ludzi. Mało kogo obchodzą takie gwałty. Moim zdaniem mężczyzna też powinien mieć prawo żyć jak chce. Feministki nie są wrogie mężczyznom, bo tak. Zwykle wrogość dotyczy konkretnych zachowań mężczyzn.

    To, że mężczyźni też są dyskryminowani i wyśmiewani to nie znaczy, że należy powiedzieć, że każdy na tym świecie ma przerąbane i nic nie warto robić. Kobieta czuje się skrzywdzona to jej się nie powie, że jej kolega ma inne problemy, każdy ma problemy i niech siedzi cicho. Akurat walka o zmianę nastawienia społeczeństwa ma sens. Walka o kobiety to nie jest walka z mężczyznami.

    OdpowiedzUsuń
  44. Z komiksu może też płynąć dobre, motywujące przesłanie. Rób swoje, bo co byś nie robiła to i tak cię wszyscy kochać nie będą. Jakiej byś decyzji nie podjęła to zawsze znajdą się krytycy. Dlatego warto zastanowić się nad swoimi potrzebami, a nie patrzeć na oczekiwania społeczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  45. Przeczytałam jakieś 3/4 tej dyskusji, dalej mi się po prostu nie chciało.
    Osobiście uważam, że i kobiety i mężczyźni są dyskryminowani, aczkolwiek w różnym stopniu i na różnych polach.
    I możecie się zdenerwować bardzo, ale mimo wszystko bardziej mi się rzuca w oczy dyskryminowanie kobiet. c":
    Sorry panowie. Ja wiem, pseudo-feministki hejcą, dzieci kochającym ojcom zabierają, bo matki jeno przecież 9 miechów pod sercem nosiły, co z tego, że dzieciaka chcą tylko coby to na złość chłopowi zrobić (tak, istnieją takie przypadki, jeden znam w sumie z autopsji c:), nacisk na was wywierają, baby obrażają i jeszcze szacunku żądają, a podobno równouprawnienia jeszcze chcą, roboty cinżkie na was zrzucają boście mężczyźni a chłop musi silny być i po węgiel chodzić, psychika słaba, pochwał trzeba, dumę połechtać trzeba a się baby do tego nie garną i tak dalej, i tak dalej. Nie, nie naśmiewam się, rozumiem. Serio. Jestem w stanie to pojąć, rozumna kobita ze mnie jest.
    Ale! ALe! Baba też lekko nie ma!
    Co miesiąc krwawienia, często bolesne, cycki bolo bo rosno, jak za duże to kręgosłup też daje o sobie znać, pierwszy raz z reguły też boli, jak w ciąży to mdłości poranne, zachcianki dziwne, poród boli, kompleksy bolo w psychikę, choć podobno mocna, koleżanki zazdroszczo albo nie zazdroszczo, koledzy naśmiewajo, przejmuje się to to bidne, myśli i myśli bo taką już ma psychikę skonstruowaną, fizyczność taka nie inna, przez ileśtamset w społeczeństwie patriarchalnym żyje, dzieci chowa a jak już ją do pacy dopuszczają to dyskryminacja, albo tylko na niektórych i znów lata mijajo ona może więcej a niektóre chłopy nadal "a co ty się babo do biur, do tych politechnik, do tych i tamtych garniesz, do garów, do dzieci albo do zawodów dla kobit, a nie się babsztylu ty, babochłopie, kobito ty jedna do męskich zawodów garniesz. A i co się na bóle głowy, na okres skarżysz? Ty tu dzieci ródź, ty w domu siedź. Albo dzieci nie ródź i w domu siedź itd.
    Powtarzam: NIEKTÓRE. Coby to się nie czepiać.
    Jeszcze inne podejście to coś w stylu: Kobieta powinna umieć gotować i wychowywać dzieci, ja będę zarabiać na dom. Oczywiście ona też może, ale dopiero jak zajmie się dzieckiem. Ja też będę pomagał, oczywiście, ale to przede wszystkim ona..."
    Itp. Znam też osoby którzy normalnie traktują kobietę na równi. Że nie ona robi to, a facet jest od tego. Po prostu. Nie mówię, że równouprawnienie, po prostu podejście na luzie.
    Z resztą, kobieta się nie roztroi. Owszem, moim zdaniem, dałaby sobie baba radę z wychowywaniem dzieci i pracą. Ale nie wszystko na raz, te parę miesięcy lepiej z dzieckiem zostać. Poza tym, to takie straszne, to posiadanie dziecka? Nasze mamy, babcie też miały pracę i sobie dawały z naszym wychowywaniem radę. Tatusiowie też umieli pomóc. ;)
    A co do gestów typu przepuszczania w drzwiach i całowania w dłoń: moim zdaniem to naprawdę bardzo uprzejme. ^^ A fakt, że zdarza się to raczej rzadko sprawia, że tym bardziej doceniam takie gesty.
    Osobiście mam też kolegów z grona mangowców którzy są tak uprzejmi, że przepuszczają mnie w drzwiach. Spotkałam się z czymś takim również u całkowicie randomowych osób, choć reguły starszych. Nigdy w szkole, ale i tak cieszę się, że znam takie osoby, bo to naprawdę sprawia, że się uśmiecham. Podobnie z całowaniem w dłonie, choć to raczej nie u rówieśników. ;)
    Cóż, tyle ode mnie. c:

    OdpowiedzUsuń
  46. Co do całowania w rękę to czasem mam zboczone myśli, ale tego po sobie nie zdradzam. Również te myśli są przez porno. Facet całuje w rękę, a ja myślę sobie czy dany facet na powitanie potrafiłby się ukłonić niżej i pocałować mój bucik. Skoro do ręki tak chętnie się kłania to może jest uległy. Nie bierzcie akurat tych przemyśleń na poważnie. Same mi napływają do głowy zboczone wyobrażenia, a racjonalnie oczywiście tak tego nie oceniam. Bardziej prawdopodobne jest, że danego chłopaka tak nauczyli i uważa, że to jest po prostu uprzejme i tym zapunktuje u kobiety. Ja nie podejrzewam tutaj złych intencji, a i on może nie uważa, że to dla niego jest poniżające. Ale i tak wbrew woli mi się to kojarzy z okazywaniem uległości.

    OdpowiedzUsuń
  47. Skąd taka reakcja na słowo "feminizm"? Otóż stąd, że najgłośniej jest właśnie o tych feministkach, które palą staniki i robią wszelkiego typu idiotyzmy. W ten sposób najgorsza i najgłośniejsza część staje się reprezentacją i otacza resztę złą sławą.

    Jestem mężczyzną i tyle na pewno rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  48. Z feministkami jak z wierzącymi - jak ktoś chce, to widzi tylko moherową zarazę, która zamiast mówić - krzyczy.

    Na pewno nie pomaga reprezentacja w mediach - mądre i rozsądne feministki znam osobiście, te które przebijają się w mediach i najgłośniej krzyczą "JESTĘ FEMINISTKOM!!!" zwykle albo robią dużo, by swym zachowaniem utrwalić stereotypy, albo w zestawie z feminizmem próbują sprzedawać inne rzeczy, które mogą lecz nie muszą się komuś podobać (prawa LGBT, antykoncepcja, in vitro - ok, skrajny antyklerykalizm i kryptokomunizm - apage).

    OdpowiedzUsuń
  49. Wiem, że zbytnio nie związane, ale tytuł notki tak bardzo przypomina...
    https://www.youtube.com/watch?v=vF6XeFRfOfM

    OdpowiedzUsuń
  50. Według mnie przepuszczanie w drzwiach czy ustępowanie miejsca kobiecie jest okazywaniem uległości, a sam fakt podziękowania przez kobietę za taki gest, nadal nie czyni tego stosunku symetrycznym. Przecież takie gesty wg savoir-vivre wykonuje się w stosunku do tych osób, które są w jakimś sensie od nas ważniejsze, stoją od nas wyżej hierarchii, dlatego jestem zdania, że nawet zasady kultury osobistej są krzywdzące dla mężczyzn. Wychodzi na to, że kobieta jest ważniejsza, bo ma macicę i jajniki. A panie niech się nie tłumaczą jakimś obustronnym szacunkiem. Równość byłaby wtedy gdyby nie miało znaczenia kto ma pierwszy przejść przez drzwi, czy pierwszy się ukłonić, a nadal wg zasad kultury facet jest tym gorszym, niższym, sprowadzonym de facto do roli służącego. Jeżeli uznawane jest to w XXI wieku za dobre wychowanie, to jest to przerażające. Cieszy mnie przynajmniej to, że znieśli już ZSW, przynajmniej tu nie jesteśmy już dyskryminowani. Precz z przywilejami kobiet!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Przecież takie gesty wg savoir-vivre wykonuje się w stosunku do tych osób, które są w jakimś sensie od nas ważniejsze, stoją od nas wyżej hierarchii"

      To prawda. Do kobiet stosuje się te zasady, które są stosowane dla kogoś wyżej w hierarchii. I przy wchodzeniu po schodach i przy przechodzeniu przez drzwi i przy wielu innych czynnościach kobieta jest traktowana jako ważniejsza. Nawet przy podawaniu ręki. Kobieta wybiera jak chce się przywitać, a mężczyzna musi się dostosować. W pracy rękę pierwszy podaje ten, który jest wyżej w hierarchii, a w życiu kobieta. Kulturalne jest traktowanie kobiety jako kogoś lepszego. Są kobiety, które myślą, że je to poniża, ale ja im tłumaczę, że raczej są tym wyróżnione jako lepsze. Parę koleżanek już się zdziwiło.

      Usuń
  51. ChomikGwiazdonosy7 września 2013 11:25

    Wiadomość z ostatniej chwili luzie tacy są, byli i będą w stosunku do OBU płci. Ba tworząc ten komiks też postąpiłaś tak samo. Uogólniłaś wszystkich ludzi i przypisałaś im negatywne myślenie o kobietach, czegokolwiek by one nie robiły. Szczerze to mogłabyś zrobić ten sam komiks o facetach, a nawet o kotach i i tak byłby prawdziwy, choć słowo feminizm by nie pasowało. Co do ostatniego zdania w komiksie (choć nie pasuje ono do zjawiska społecznego przedstawionego w nim) to o ile pieniądze można sobie wyżebrać to szacunku już nie. Na szacunek trzeba sobie zapracować.

    Nie rozumiem kto wam broni być kim chcecie. Na polibudzie widzę dziewczyny starające się o tytuł inżyniera i żadna jakoś się nie użala.
    Jeśli drogi kiciputku nie podoba ci się to, że jakąkolwiek drogę życiową wybierzesz i cokolwiek nie zrobisz to i tak znajdą się ludzie którzy będą o tobie niepochlebnie myśleć to polecam zaznajomić się z psychologią, fizyką, inżynierią biomedyczną i elektroniką. Najlepiej skończyć te wszystkie kierunki na renomowanych uczelniach. Po takim przygotowaniu z pewnością uda ci się zbudować feministyczną maszynę zagłady która będzie stawiać pole siłowe zmuszające ludzi do poprawnego myślenia.

    Pozdrawiam, i proszę nie testuj swojej maszyny w pobliżu Gliwic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani Krakowa. Well said.

      Usuń
    2. Mam wrażenie, że mylisz podstawowy szacunek, jaki powinien przysługiwać każdemu człowiekowi jako istocie ludzkiej (o którym mowa w komiksie) z szacunkiem "wypracowanym", jakim cieszą się np. profesorowie. I nie, na ten pierwszy - czyli traktowanie jednostki jako człowieka, nie przedmiotu - nie trzeba zapracowywać.

      Usuń
    3. ChomikGwiazdonosy7 września 2013 16:01

      To muzułmanie nie okazją kobietą szacunku przypisanego istocie ludzkiej. Śmiem twierdzić, że w naszej zacofanej europejskiej kulturze kobiety są uważane ze niezależne jednostki ludzkie. Mają takie same prawa jak mężczyźni, mogą same mieszkać, pracować, kupować, głosować i myśleć. W niektórych innych kulturach nie mają takich przywilejów i to tam ruch feministyczny ma o co walczyć. Walka z "szufladkowaniem" to walka z wiatrakami, tak działa ludzki umysł i tyle. Co jest złego w tym że widząc blondynkę ubraną w różowy strój, z ostrym makijażem i butach którym niewiele brakuje do szczudeł pomyślę "plastik"? Dopóki nie zbudujecie tej feministycznej maszyny zagłady to będę sobie myślał co mi żywnie podoba.

      Usuń
    4. "Śmiem twierdzić, że w naszej zacofanej europejskiej kulturze kobiety są uważane ze niezależne jednostki ludzkie. Mają takie same prawa jak mężczyźni, mogą same mieszkać, pracować, kupować, głosować i myśleć."

      A czy ktoś nie docenia tych osiągnięć? Ja jestem dumna z tego, że w Europie nawet zwierzę często ma lepiej niż wielu ludzi żyjących na innych kontynentach. Wiele udało się osiągnąć, ale to nie znaczy, że nie można próbować zrobić czegoś jeszcze żeby Europa była jeszcze lepsza dla jednostek.

      "W niektórych innych kulturach nie mają takich przywilejów i to tam ruch feministyczny ma o co walczyć."

      A dlaczego głównie feministki wysyła się słownie do innych krajów, do muzułmanek? Jak tak stawiać sprawę to żaden ruch w Europie nie ma o co walczyć. Każdego można tak wysyłać żeby walczył dla innych, a nie tutaj, a nie jest to popularne. Można zapytać co wy chcecie mężczyźni od Polski skoro w porównaniu z innymi też macie dobrze. A ciągle wam też się coś nie podoba. Chcesz godnie zarabiać i protestujesz, że masz za mało to spójrz sobie na inne kraje. Są kraje w których ludzie umierają z głodu i zarabiają na miesiąc tyle ile ty wydasz bez żalu w ciągu minuty. Więc po co protestujesz? Za ciężka praca? Są kraje w których ludzie pracują od wschodu do zachodu słońca w gorszych warunkach i nie marudzą. Nie potrzebują nawet urlopu. Może też obrońców poczętych dzieci wyślemy do Chin, bo w Chinach płód nie ma większego znaczenia. Nawet zdarza się, że kobiety specjalnie zachodzą w ciążę żeby zrobić aborcję i sprzedać płód ludziom wierzącym w to, że takie danie z płodu dobrze wpływa na zdolności seksualne mężczyzny. W Chinach kobiety, które nie chcą usunąć dziecka zmusza się do aborcji zdrowych dzieci nawet pod koniec ciąży i nikt ich się o zdanie wtedy nie pyta. Czy obrońcy dzieci poczętych robią tam protesty? Nie robią.

      Usuń
    5. ChomikGwiazdonosy7 września 2013 17:57

      Ruch feministyczny powstał by wywalczyć o prawa kobiet. W momencie kiedy kobiety mają równe prawa, to walczy o pierdoły, takie jak zakaz sikania na stojąco dla facetów (biedni Szwedzi).
      Wszystko pisze w kontekście tego komiksu. Gdyby był pod nim podpis "Szanujmy się" albo "Bądź tolerancyjny" to bym się nawet tu nie wypowiadał. Tyle że tu się okazuje, że każda kobieta która się wyzywająco ubiera, ma dzieci albo uczy się na inżyniera jest w gruncie rzeczy feministką bo decyduje o tym kim chce być.
      Kończąc już po prostu komiks tak mi pasuje do tematyki feministycznej jak pięść do nosa. Równie dobrze można by zrobić wersje dla panów, na pierwszym panelu ojciec zajmujący się dziećmi nazywany "Pantoflem", na drugim metrosex nazywany "Pedałem i pizdusiem", na trzecim koleś z teczką który idzie na ekonomie i wyzwiska "Przyszły bezrobotny", "Będziesz mi podawał frytki w McDonladzie", na czwartym grubas wyzywany od "Tłustych świń", na piątym może jakiś rudzielec i podpis "On nie ma duszy", a na szóstym jebnąłbym Hiszpańską Inkwizycje bo pasuje tak samo jak tutaj feminizm.

      Usuń
    6. "Ruch feministyczny powstał by wywalczyć o prawa kobiet. W momencie kiedy kobiety mają równe prawa, to walczy o pierdoły, takie jak zakaz sikania na stojąco dla facetów (biedni Szwedzi)."

      Ruch feministyczny walczy nie tylko o zmianę prawa. Walczy też o zmianę podejścia do pewnych spraw. Stereotypy krzywdzą. Są ludzie, którym bardzo zależy na opiniach społeczeństwa. Jak wiedzą, że nie będą przynajmniej tolerowani (bo nawet nie zawsze nawet liczą na akceptację i pochwały, nie chcą po prostu być wrednie odrzuceni) to rezygnują ze swoich pragnień i są nieszczęśliwi. Nie mogą być sobą. Co z tego, że prawo nie przewiduje dla nich kary, kiedy społeczeństwo ich nie akceptuje i sankcja jest. Prawo to nie wszystko.

      Wyjaśnię o co chodzi z tym sikaniem, bo chyba niektórzy myślą, że to zrównywanie kobiet i mężczyzn. Że zła kobieta pomyślała sobie, że ona nie może na stojąco to facet niech też nie może żeby była równość. Nie, to nie tak. Chodzi o coś zupełnie innego. Dla mnie to jak ktoś sika to nie problem, bo nie ja po kimś to sprzątam. Ale są takie, które sprzątają. Więc ta akcja to zwrócenie uwagi na to, że nie każdy facet, kiedy stoi potrafi trafić strumieniem do kibelka (nie nauczył się robić tego dobrze, tak żeby nie brudzić łazienki, a myśli, że wszystko jest ok) i za sprzątnięcie własnego moczu też nie każdy facet się bierze. Jak taki facet, który nie sprząta po sobie siada to trafi tam gdzie powinien i nie dokłada pracy kobiecie, która może jego moczu się brzydzi, a może po prostu kobieta nie chce mieć więcej pracy, jak facet siedzi to nie musi jej mieć. Kobieta może i nie powie tego wprost, ale tutaj nie chodzi o to, że facet i kobieta mają robić to tak samo, tylko chodzi o czystość. Tak, wiem, że kobiety też brudzą i ich łazienka też może wyglądać różnie. Ci, którzy ze sobą mieszkają muszą się jakoś dogadać.


      "Tyle że tu się okazuje, że każda kobieta która się wyzywająco ubiera, ma dzieci albo uczy się na inżyniera jest w gruncie rzeczy feministką bo decyduje o tym kim chce być."

      Bo moim zdaniem właśnie o to chodzi w feminizmie. O to żeby każdy mógł sam decydować o sobie, jak chce żyć, kim chce być (chodzi o rozsądne granice, przy odpowiednich zdolnościach, a nie tylko o chęci) i żeby nikt nie był dyskryminowany z powodu swoich wyborów (nie mam tutaj na myśli różnych zwyrodnialców, są tacy, których potępić trzeba). Dla mnie tym właśnie jest feminizm. Wiele innych kobiet też tak to widzi. Komiks też o takim feminizmie mówi.


      "Równie dobrze można by zrobić wersje dla panów, na pierwszym panelu ojciec zajmujący się dziećmi nazywany "Pantoflem", na drugim metrosex nazywany "Pedałem i pizdusiem""

      Zgadzam się. Tylko, że uważam, że mężczyźni też nie powinni być w ten sposób oceniani. Ja nie jestem z tych, które same chcą dla siebie praw, a później gardzą mężczyznami, którzy przejawiają cechy uznawane za kobiece (opieka nad dziećmi, dbanie o wygląd). Wręcz przeciwnie. Ja nie tylko nie wyśmiewam, ale nawet lubię.

      Usuń
  52. Rozsądne, kraków omijaj z daleka :P

    OdpowiedzUsuń
  53. Z tego komiksu wynika tylko tyle, że feminizm to wyważanie otwartych drzwi, albo rozrywka dla słabych kobiet, przejmujących się tym, co mówią inni.

    Cholernie durny komiks.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie zrozumiałeś. Z tego komiksu wynika, że oczekiwania społeczne wobec kobiet są często sprzeczne. Kobieta ma być tylko tym, czego akurat mężczyzna - władca w patriarchalnym społeczeństwie - potrzebuje. To kobieta ma się dostosowywać do potrzeb - rola mężczyzny nie zmieniła się w naszej kulturze od wielu wieków. Nie zmieniła się od czasów, kiedy nasza kultura nie istniała! To mężczyzna jest władcą. To kobieta musiała wiecznie usługiwać. Czas skończyć niesprawiedliwą, męską dominację. I tak, mówi to facet.

      Usuń
    2. Odpowie ci inny anonimowy. Na tym rysunku równie dobrze można by umieścić postaci mężczyzn.

      1 Hipster - pedałek ciota
      2 Dobrze zbudowany - paker, dres, kark
      3 Z rodzina - ciamajda, pantoflarz, ciepłe kluchy
      4 Spełnia swoje marzenia - nie dba o rodzinę, krzywdzi dzieci

      Oczekiwania społeczne i próby wepchnięcia jednostki w określone normy zachowania nie dotyczą tylko kobiet.

      Usuń
  54. Który to już flame war na twoim blogu?
    Jeden komentarz do rysunku moim zdaniem ma niewiele wspólnego z feminizmem pro prostu żyjemy w krainie zjebów którzy gotowi są wszystko skrytykować bo tak jest łatwo i przyjemnie.

    OdpowiedzUsuń