Kiciputek: Funny fact

sobota, 21 września 2013

Funny fact



104 komentarze:

  1. Hm...mam wrażenie, że internet (konkretnie 9gag) już jakiś czas temu odkrył tę prawdę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy czytałaś komentarze pod takimi odkryciami. Nie, "mili" kolesie tego nie pojęli.

      Usuń
    2. Po 1) Nie czytałEM. Tak, wiem, mój nick już niejedną osobę zmylił :D Jestem Nerwo-man, nie Ner-woman :)

      2) Tak już jest - jedni się nauczą, inni nie.

      Usuń
    3. A co ma robić facet, który nie ma jeszcze ciekawego zajęcia, z charakteru jest szaraczkiem, a ponadto jest jeszcze nieprzystojny?

      Tak poza tym, to typowy facet ma taki etap łapania "na przyjaciela", bo nie ma innej metody wypracowanej. Zwykle z tego szybko wyrasta. Zwłaszcza że to mało skuteczna metoda. Za to zaskakująco skuteczne jest ignorowanie kobiety i dawanie tylko znaków przyjaźni. Sam musiałem pocieszać kumpelę, która myślała, że chłopak się nią interesuje, bo jej trochę pomagał i rozmawiał po przyjacielsku, a potem zaczął ignorować. Okazało się, że był faktycznym przyjacielem, i ma już dziewczynę. Jeszcze zabawniejsze jest to, jak wiele kobiet łapie się na "niegrzecznego chłopca" lub zwykłego skurwiela traktującego je przedmiotowo. Potem mówią takie kobiety, że każdemu facetowi chodzi tylko o seks. No, i co z tego?

      Usuń
    4. Duzo kobiet lapie sie na normalnego czlowieka, ktory ma cos sensownego do powiedzenia

      Usuń
  2. Co prawda to prawda. Zgadzam się w całej rozciągłości. I nie, nie jestem kobietą ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Doo dee doo, znowu dyskryminujesz mężczyzn generalizując i przerysowując, przedstawiając ich jako tych złych i szowinistycznych, których jedynym celem życia jest dominować nad uciśnionymi kobietami, w tym konkretnym wypadku przeruchać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarzucasz autorce, że generalizuje co jest kompletną nieprawdą , bo nigdzie nie pisze, że dotyczy to wszystkich facetów. Pokazała jeden z typów facetów, coś co się zdarza i jest na tyle częste, że zdecydowała się poruszyć to w komiksie. Sam generalizujesz i nawet tego nie widzisz.

      Usuń
    2. Pojazd jest tylko i wyłącznie po jednym typie ludzi, nie widzę nigdzie dopisku w stylu "wszystkie samce to gnojki". Gdzie Ty się dopatrzyłeś tej generalizacji? ;)

      Usuń
    3. Ok, spróbuj znaleźć jakikolwiek komiks kici, w którym anonimowy facet (tj. nie Daniel i nie Ragnar) ma jakąś pozytywną rolę. Czas start, powinno być łatwo, kiciputek od dawien dawna ogłasza, że problem dyskryminacji mężczyzn leży jej na sercu tak samo, jak problem dyskryminacji kobiet. Potem policz, ile jest komiksów, w których to akurat mężczyźni wygłaszają opinię krytykowaną przez kiciputka. Prawie w ogóle takich nie ma, prawda?

      Usuń
    4. Podchodzisz do tego z jakiejś dziwnej strony, tylko po to, żeby wyszło na twoje. Niewiele mam też pasków, w których jakąś pozytywną rolę przypisuję kobietom. Tak to już jest, że zwykle komentuje się jakieś zjawisko po to, żeby na nie ponarzekać. Mam też komiksy, w których oceniam głupie zachowania kobiet. Na przykład tu:
      http://4.bp.blogspot.com/-P0pefPdTBcU/URqIW-05GDI/AAAAAAAAAVQ/cvPhMlrxLRY/s1600/Untitled-1.jpg

      I tu:

      http://4.bp.blogspot.com/-R1cX8-4TjeM/UObO0pXkDII/AAAAAAAAAIM/dLBZHiRtWFU/s640/facebook.jpg

      I nie rozliczaj mnie proszę ze statystyk, ile zrobiłam tego a ile tamtego, bo nie czuję się zobowiązana do robienia pasków pod kątem tego, ile akurat mam o kobietach a ile o mężczyznach. Don't be ridiculous.

      Usuń
    5. Kret gwiazdorzy :D
      I w sumie dzięki temu komiksowi moje szanse wobec kobiet spadną z zera do minus nieskończoności.

      Usuń
    6. (ironia_mode_on)Lubię takie wypowiedzi jak Kreta. (ironia_mode_off)
      Marudzenie na cudzym blogu Krecie, że nie spełnia on Twoich oczekiwań jest nie tylko śmieszne, ale i żałosne. Świat się kręci, a nie kreci;)

      Usuń
    7. Kiciputek powinna w takim razie rysować trzecią płeć, żeby nikt nie czuł się urażony. Sama myśl przewodnia komiksu jest genialna i zwraca uwagę na dość przewrotny stosunek do życia prezentowany przez miłych ruchaczy :D.Nie rozumiem tylko dlaczego faceci się od razu czują urażeni. Czyżby stosowali taką taktykę?

      Gdyby w takim komiksie pojawiła się kobieta, a motto by było "jak jesteś szmatą, to jesteś szmatą" to bym się nie oburzała, bo mimo że jestem kobietą, to mnie to nie dotyczy. Krytykuje jedynie pewną grupę, a nie całą płeć. Oburzyłabym się pewnie, gdybym rzeczywiście wpasowywała się w prezentowany w komiksie wzorzec ;). No, ale tu nie należy mieć pretensji do autorki.

      V.

      Usuń
  4. JAK ONI TAK MOGĄ OBRAŻAĆ MĘŻCZYZNE

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny wpis. Płakanie nad "friendzone" jest plagą dzisiejszych internetów. W drugą stronę jakoś tego nie ma, co mnie zawsze zastanawiało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpowiedź: kobiety dość rzadko ubiegają się o faceta, zwykle jest w drugą stronę, więc stosownie rzadko mają okazję być spławiane. Nie musisz dziękować za jedną rzecz mniej do zastanawiania się.

      Usuń
    2. Mam wrażenie, że żyjesz w jakiejś innej, dziwnej rzeczywistości, w której nie chciałabym się znaleźć.

      Usuń
    3. Też mam wrażenie, że całkiem nieźle żyje ci się w twoim płaszczyku ignorancji i nie zamierzasz się go pozbywać.

      Usuń
    4. Jakiej konkretnie ignorancji? W moim otoczeniu i w środowisku, w którym żyję, kobiety zabiegają o względy mężczyzn w równym stopniu, co mężczyźni o względy kobiet. Być może w twoim świecie jest inaczej, ale w takim razie to nudny świat, w którym nie chciałabym się znaleźć.

      Usuń
    5. Krecie, zapewniam Cię jako kobieta, że częściej się ubiegałam o faceta niż facet o mnie.* A wcale totalnym pasztetem nie jestem i nawet posiadam większe od standardu cycki, mimo że nadmiarowych kilogramów mam pięć, a nie piętnaście.

      *(Chyba że porażająca większość tych ubiegających się o mnie robiła to tak nieudolnie, że nawet tego ubiegania się nie zarejestrowałam - byłoby mi w takim razie ogromnie przykro, że byli tak nieudolni.)

      Usuń
    6. @kiciputek - Skoro obie płcie zabiegają o siebie w równym stopniu, to czemu stawiać faceta na miejscu tego złego? Imho uważam, że pomimo całego tego chamstwa i buractwa to facet w ostateczności nie jest gorszy od kobiet, które są miłe i flirtują, będąc w związkach, a informują o tym dopiero pod koniec spotkania czy na kolejnym, uprzednio robiąc niepotrzebne nadzieje. Proponuje komiks o kobietach, które specjalnie pozwalają się nowo poznanym facetom za bardzo zbliżyć i zachęcić do podejmowania kolejnych kroków tylko po to, by potem wylać na ich głowy kubeł zimnej wody, bo tak naprawdę bawią się nimi i są ciekawe, czy któryś się złapie. Hołdowanie własnej próżności poprzez zabawę chłopcami vs. bycie miłym, żeby zaliczyć. Uwielbiam Twojego bloga, chociaż te feministyczne(?) aluzje raczej mnie odrzucają. Każdy jednak ma trochę inne środowisko - ja się z bucami nie kumpluje i w mojej grupce takich naprawdę nie ma, za to durnych babek znam od groma i często bronię w takich sytuacjach facetów.

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. Mucca - znajomi, koledzy, przyjaciele też są wielu kobietom potrzebni. To, że nie szuka się miłości nie znaczy, że od razu należy być niemiłą dla mężczyzn po to żeby sobie czegoś nie pomyśleli. Są ludzie, którzy sami z siebie chcą być mili i pomocni. Wcale nie oczekują za to nagrody w postaci związku czy seksu. Komiks wyśmiewa bycie miłym w konkretnym celu, te dziwne gierki z ludźmi po to żeby osiągnąć swój cel. I to może być uniwersalne. Kobietom też się zdarza udawanie kogoś innego po to żeby oczarować faceta.

      Usuń
  6. Czyli, innymi słowy, jak domagasz się seksu bezpośrednio, to jesteś chamem i męską szowinistyczną świnią, a jak w nadziei na seks zachowujesz się miło, to wcale nie jesteś miły. No to czego wy kobiety w ogóle chcecie? Zostać wszystkie lesbijkami? Pamiętajcie, że jest jeszcze RealDoll ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym powiedział raczej, że bycie miłym to nie wszystko. Ofc. to zaleta, że jesteś taki, a nie np. zbolałym chamem i ostatnim gnojkiem, ale być miłym to trochę mało.

      Trzeba jakoś dziewczynę sobą zainteresować. Czy to wyglądem, charakterem czy zainteresowaniami. W końcu my, faceci, też, zwykle, nie podbijamy tak sobie do pierwszej z brzegu, tylko do takiej która nas zainteresuje, chociażby wyglądem.

      Usuń
    2. Serio? DOMAGASZ się seksu? No skoro tak do sprawy podchodzisz to nic dziwnego, że się spotykasz z przykrą reakcją.

      Żadna z wypowiadających się tu kobiet nie stwierdziła, że bezpośrednie (acz uprzejme!) zaproponowanie seksu to szowinizm i świństwo. Przestań proszę walczyć z wiatrakami.

      Usuń
    3. @Anonimowy - (w ogóle pierwszy raz się tu wypowiem, ale czytam ten blog od niedawna) to nie chodzi o to, co mówisz. Bo podałeś tu dwie skrajności. Trzeba znać jakiś umiar. Niestety, znałam takiego "miłego kolesia", który zgrywał miłego, a gryzła go frustracja, przez co w ogóle zaczęłam się go bać. Tacy "mili kolesie" mają niskie poczucie własnej wartości, więc nawet jak teoretycznie zdobędą taką dziewczynę, to będą o nią zazdrośni, będą się starali ją kontrolować i będą szantażować emocjonalnie ("No jak to, jestem miły, to coś mi się należy"). Nie, nic się z tego tytułu nie należy. To zwykły egocentryzm - domagać się czegokolwiek w zamian za bycie miłym i za koleżeńskie przysługi. Inna sytuacja jest, gdy uczucie wychodzi przy okazji. Ale tak to jak mówi Nerwoman - trzeba kogoś czymś zainteresować. I dodałabym też - trzeba dać odetchnąć. Nie być na każde zawołanie, nie płaszczyć się, nie kontrolować. Nie osaczać swoją osobą, bo jest takie powiedzenie, że można zagłaskać kota na śmierć.

      Usuń
    4. Jak DOMAGASZ się seksu bezpośrednio to rzeczywiście - jesteś dupkiem. Osobiście uprawianie seksu od tak z byle kim jest dla mnie po prostu żałosnym, zwierzęcym aktem, a oczekiwanie tego od kobiety w zamian za bycie miłym jest niczym innym jak po prostu dowodem bycia "podstępnym dupkiem". Kiciputek jest autorką tego bloga i ma prawo rysować co tylko jej się podoba, a nie oszukujmy się nie ma o co się tutaj obrażać, to przecież osobiste przemyślenia autorki i raczej nie ma to większego wpływu na to, co myślą inni na ten temat.

      Usuń
    5. Proszę mi wybaczyć, ale ciężko mi sobie wyobrazić "bezpośrednie (acz uprzejme!) zaproponowanie seksu"? Z jakiegoś powodu ciśnie mi się na półkule parafraza z rodzaju
      "Przepraszam panią bardzo, rucha się pani czy trzeba z panią chodzić?" ;)
      W sensie, wydaje mi się, że człowiek na poziomie będzie raczej czekał na rozwój wydarzeń, jeśli skończą się w łóżku to fajnie, jeśli nie to chyba też fajnie, bo pewnie miło spędziliśmy czas w inny sposób? Po cholerę spotykać się z kimś tylko żeby "zaruchać"? To nie prościej byłoby pójść do burdelu?

      Usuń
  7. No jakbym miała się ruchać z każdym gościem który jest dla mnie miły... (" o! Jaki ten pan z DHL jest dla mnie miły pewnie chce żebym mu się odpłaciła za to uprawiajac z nim seks")
    :D ogólnie uważam ten komiks za ciekawe spostrzeżenie!
    Punkt dla KICIPUTKA :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Z samym faktem, że koncepcja 'ja pomagam, ty połykasz' jest buracka się zgodzę.
    Tyle, że komiks imho w tonacji 'te złe facety'.
    Nie mówiąc o tym, że natura zna przypadki, gdy facet cierpi na miłość, a dziewczę świadomie go eksploatuje jako swój tampon emocjonalny. Podkreślam - świadomie.

    Polecam przy okazji (bo minimalnie wpisuję się w to o czym mówię, a przy okazji po prostu jest świetnie)
    http://www.youtube.com/watch?v=cVPFobrrj-E

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Tyle, że komiks imho w tonacji 'te złe facety'" - a spotkałeś się z takim zjawiskiem wśród kobiet? Że narzekają, że były takie miłe, a facet ich nie chce i są w friendzone? Ten termin generalnie używają faceci.

      Usuń
    2. No to więc można równie dobrze zastosować ten komiks dla obu płci... Konkretnie dla osobników, którzy uważają, że za bycie miłym coś im się należy. To tak nie działa.

      Usuń
    3. Kobieta również może się nie godzić z tym, że pomimo jej starań i podrywów facet jej nie chce. Jak się długo kręci przy wymarzonym i wyświadcza mu przysługi to może się czuć rozczarowana tym, że pomimo starań nic nie zyskała. Podobne słowa są też częste, kiedy związek się rozpada. Kobieta mówi ile to nie poświęciła dla faceta, ile to nie robiła, a on i tak nie docenił. Uważa, że za poświęcenie i starania mężczyzna powinien kochać ją wiecznie. Również wtedy, kiedy kobieta myśli, że zmieni faceta. Że jak już był seks i dobrze jej z danym facetem to automatycznie będzie związek. I to pomimo tego, że facet od początku mówił, że on żadnego stałego związku nie chce w ciągu najbliższych lat. Miała być tylko przyjaźń i seks, ale kobieta ciągle liczy, że będą razem na zawsze. Tym, że będzie dla niego zachowywać się "idealnie" zamierza zmienić jego nastawienie, a później cierpi.

      Usuń
  9. Zgadza się. Irytujące jest te płakanie nad friendzonem, mam wrażenie, że to wyżalają się bardzo młode osoby (chyba bez doświadczenia, albo po prostu podchodzą do tego jak te dziwne ludki z programów MTV), bo seks nie powinien być dla tego, że ktoś tam dla kogoś był miły, czy jest bogaty i ma status społeczny. To się bierze z namiętności i ze wzajemnego przyciągania :) A miłym powinno się być zawsze bez przyczyny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to to to. Zgadzam się w pełni :)

      Ogólnie, pokazana tutaj wersja "friendzona" to taka skrajność. Można przyjąć, że są osoby, kóre tam trafiły, no bo nie mają doświadczenia i myślały, że jak bedą miłe to wyjdzie. Ale wtedy nie ma co płakać, tylko próbować i się uczyć na błędach :)

      Są też sytuacje, które opisuje powyżej Kuc, że kobieta wykorzystuje faceta. Ale pamietajmy, że w drugą stronę też to się zdarza, więc nie ma że facet jest biedny i pokrzywdzony, a dziewczyna to *tutaj wstawić jakieś obraźliwe epitety*. Bywa w druga stronę, że facet to *tutaj wstawić jakieś obraźliwe epitety* a dziewczyna cierpi i jest wykorzystywana.

      No i nigdzie Kiciputek nie napisała, że to dotyczy wszystkich facetów, albo wszystkich którzy są mili, albo wszystkich 'sfriendzonowanych'. Są faceci, którzy myślą, ze jak będą mili to zaruchają. Ale są też tacy, co są mili bo tak ich wychowano/tacy są/tak sobie przyjęli. Nie palmy jej od razu na stosie, bo 'łee, wszystkie facety są złe', bo tak nigdzie nie powiedziała. Po prostu rysuje komiksy pokazujące pewne grupy, które niekoniecznie są duże. Są po prostu głośne i widoczne.

      Usuń
    2. @Slo

      "seks nie powinien być dla tego, że ktoś tam dla kogoś był miły, czy jest bogaty i ma status społeczny. To się bierze z namiętności i ze wzajemnego przyciągania"

      A ja na przykład byłbym ostrożniejszy w tego typu wypowiedziach. Seks powinien być między dwojgiem (lub więcej) dorosłych, chętnych, wyrażających świadomą zgodę ludzi, a ich motywacje (bądź też ich brak) powinny być sprawą tylko i wyłącznie uczestników, nie naszą.

      Usuń
    3. Seks bierze się z pragnienia dwóch osób, by zerżnąć się nawzajem. Pragnienie może mieć bardzo..zróżnicowany rodowód.
      I dobrze.

      Usuń
  10. Już wiem czemu uważam ten komiks za mierny. Ja to po prostu już widziałem, tekstów o "nice guy'ach" jest w necie pełno i zapewne łatwo sie tym zachwycić i przyjąć to jako prawdę objawioną. Na Barwach Biedy mamy zmianę starego waginosceptyka w waginoentuzjastę(serio, co najmniej 4 lata), odcinek wcześniej jest pieseł (jakieś 6 miesięcy, poprawa?), ale orginalności zero. Zwłaszcza że autorka ma tumblra czy inny badziew na którym zamieściła wcześniejszy komiks, a tam SJW kłócą się o to bez przerwy, tylko fedory brakuje tutaj z jakiegoś powodu.
    Czemu to zatem czytam skoro jest mierne? Bo poetyka kiczu mnie urzeka. Czarno biały obraz świata, ci dobrzy ci źli, straw mani - Sinfestem ten komiks nie będzie, ale odkrywanie prawd objawinych z dwutysięcznego jest też spoko w swojej żałosności.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale masz tę świadomość, że to nie ja piszę Barwy Biedy, prawda?

      Usuń
    2. O czym ty, człowieku, mówisz? Serio, rozkminiałam twoją wypowiedź przez dobre parę chwil i nadal meritum nie zrozumiałam.

      ~Wszywka

      Usuń
  11. Skutkiem ubocznym podstępnych dupków jest http://cdn.fireelf.com/pics/8/Guy-Problem-Vs-Girl-Problem-At-Work---IT-Workers--Programmers.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to wynika z tego że facet rzadziej poprosi o pomoc... To (uwaga, przejaw dyskryminacji!) od niego oczekuje się że że będzie umiał go rozwiązać ;)

      Co oczywiście nie znaczy że czasem warto poprosić kogoś o pomoc niż samemu męczy się z problemem.

      Usuń
    2. Facet rzadziej prosi, to raz, dwa, że kobiecie chętniej się pomaga, bez żadnych motywów łóżkowych, po prostu, chyba, że to ja jestem nienormalny?

      Usuń
  12. U Szproty napisałam ten komentarz, ale widzę, że tutaj u niektórych komentujących pojawiają się właśnie takie zarzuty o które mi chodziło, więc skopiuję. Myślę, że zajmowanie się bardziej jednym problemem niż innymi to nic złego.

    Tak swoją drogą często, kiedy ktoś zajmuje się danym problemem to pojawiają się głosy, że powinien być sprawiedliwy i zająć się tak samo wszystkimi, których spotyka krzywda. Przykładowo ktoś zajmuje się polepszeniem losu psów to od razu pojawi się taki co przypomni, że świnki są zabijane i chce przymuszać tego, któremu na sercu najbardziej leżą psy do szerszego działania. A często nawet rzuca się taki argument po to żeby zniechęcić do robienia czegokolwiek, bo cały świat już taki zepsuty, że nic nie pomoże. Nie ma takiego obowiązku żeby wrażliwych na krzywdę ludzi musiało interesować wszystko. A tym bardziej w tym samym stopniu. Bo to niemożliwe. W drugą stronę jak najbardziej, bo są tacy, których obchodzi jedynie własne życie i własne interesy. Jak się komuś pomoże to nie znaczy, że już bierze się na siebie obowiązek pomagania też innym. To własna wola.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Dokładnie o tym myślę, czytając niektóre komentarze.

      Usuń
  13. zrob jeszcze komiks o tym, jak to laski maja latwo w życiu bo dostają za darmo piwo/seksy/pomoc od kolesi. irytuja mnie takie komenty na potegę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja tylko jednego nie rozumiem. Jak dla mnie to męski friendzone i jęczenie o nim wcale nie wynika z tego, że on był miły, a tu seksu zero.

    Raczej, że on był miły, liczył na związek, wysłuchując problemów, pocieszając i będąc miłym chciał się zbliżyć i stworzyć z dziewczyną coś głębszego, niż tylko przyjaźń. A dziewczyna nie ma na związek ochoty, bo może nie ma chemii, bo jej nie pociąga, bo nie w jej typie, bo po prostu nie. I tyle. Friendzone -> jęczenie.

    Serio rzadko spotykam się z takim męskim podejściem jak pokazane w komiksie. Raczej moi znajomi wyżalają się, że on chciał ją poderwać (w celach związkowych, nie łóżkowych) a nie wyszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie coś takiego spotkało. Kumpelę z dna emocjonalnego wyciągałem, wspierałem ją, zakochałem się w konsekwencji. Nic więcej nie było, bo dnia, którego chciałem się uzewnętrznić na temat tego, co czuję, dowiedziałem się, że się zakochała w jakimś facecie, którego poznała miesiąc czy dwa wcześniej. Mnie znała od ponad roku. Peszek.

      Usuń
    2. No i teraz rozumiesz: wcale nie byłeś miły i poznała się na tobie siódmym zmysłem.

      Usuń
  15. Tutaj jest kolejny przykład tego myślenia
    http://www.dailydot.com/fandom/josh-macedo-tumblr-scandal-consent-fandom/

    OdpowiedzUsuń
  16. ej, serio bo ja nie rozumiem. nie komiksu, bynajmniej, komiks niezły, ale komentarzy nie rozumiem. no bo Kiciputek pokazuje nam jakąś konkretną sytuację, tak? i swoje zdanie na temat tej konkretnej sytuacji, tak? i nigdzie nie jest przecież napisane, że KAŻDY, absolutnie KAŻDY facet jest miły dla dziewczyny tylko i wyłącznie dlatego, że chce z nią pójść do łóżka, dżizas. i już nie przesadzajcie że "nie tylko faceci tak robią", no bo to jest przecież oczywiste. czy kiciputek musi rysować każdy komiks w wersji damskiej i męskiej, żeby koniecznie wszystkich zadowolić? albo stworzyć sobie (czy też raczej wam) postać która reprezentuje jednocześnie kobiety, mężczyzn, ludzi hetero, homo, katolików, muzułmanów, ateistów (itd. itp., możecie mi wypomnieć wszystko czego nie wymieniłam, a poczuliście się pominięci, widzę że tu dużo ludzi lubi takie rzeczy robić, bo wiecie, fajnie być dyskryminowanym), i to ją umieszczać we wszystkich komiksach, które mogą budzić kontrowersje? albo najlepiej we wszystkich, bo dlaczego to Kiciputek sprząta kocią kuwetę, a nie Daniel?
    no i ja rozumiem wolność słowa, ale to chyba oznacza przede wszystkim wyrażenie swojej na dany temat opinii, a nie "Kiciputku, jesteś wstrętną feministką i nienawidzisz facetów i w ogóle to w niczym nie masz racji i najlepiej w ogóle się już nie odzywaj bo Twoje poglądy mi się nie podobają, ale w dalszym ciągu będę wchodził na Twojego bloga i pierdolił smuty pod każdym postem" (przepraszam za wulgarność, ale mam już tego feminizmu, antyfeminizmu i podobnych powyżej uszu, bo wywlekane jest to zawsze, wszędzie i przy każdej okazji, jakby ciągłe gadanie mogło cokolwiek zmienić w jakiejkolwiek sprawie).
    a w ogóle, to, Kiciputku, śledzę Cię już od dłuższego czasu i uwielbiam Twoje prace. mimo że czasem są tak okropnie feministyczne i w ogóle fuj i mimo że pewnie trzymasz Daniela w piwnicy, czy w komórce pod schodami...
    dużo wyrazów uwielbienia, moja droga :) podziwiam i zazdroszczę talentu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mów, że Kiciputek ma talent, bo to ją denerwuje.

      Usuń
    2. Może nie od razu denerwuje, po prostu talentu to ja akurat naprawdę nie mam ;) Ale wielkie dzięki za wyrazy uwielbienia!

      Usuń
    3. Talent to nie wszystko. Osoba pracująca nad sobą może przewyższyć osobę utalentowaną. Tym bardziej, kiedy zapał i chęci są. Mówienie o talencie niektóre osoby denerwuje, bo za tymi słowami czasem kryje się zarzut, że osoby utalentowane dostały coś za darmo, bez wysiłku. U osób mniej utalentowanych może rodzić się złość i rozważania, że oni nigdy nie będą tacy, bo im natura talentu poskąpiła. Żal, że świat niesprawiedliwy. A ta niechęć odbija się na kimś komu się udaje. Później porównania. Zresztą to też sztuka i przy tworzeniu nawet nie trzeba mieć celu przewyższenia kogoś, jakiejś rywalizacji. Dokonywanie porównań może być bardzo umowne.

      Usuń
    4. O no właśnie, o to chodzi.

      Usuń
    5. ach, no dobrze. ale ja rozumiem, że talent to nie wszystko i bez ciężkiej pracy i chęci często do niczego się nie dojdzie ;) i skoro Kiciputek uważa że wcale nie ma talentu, to motywuje mnie to jeszcze bardziej do robienia czegokolwiek, bo może jak spędzę nad swoimi nędznymi bazgrołami dużo czasu, i będę próbować, to a nuż kiedyś zaczną się one może do czegoś nadawać.
      i nadal uważam że jesteś utalentowana :p

      Usuń
    6. Również uważam że Kicipitek ma talent, ale (podkreślam ALE) który dzięki jej wkładowi pracy nad sobą można podziwiać przykladowo tutaj :).
      Ogólnie każdy ma jakiś talent, ale bez wkładu pracy własnej zanika (podobnie jak nie używane mięśnie) i nie ma czegoś takiego - on/a ma talent i dostał/a go za nic tak jak uwielbienie. Wszystko wymaga pracy, a najbardziej sam człowiek i za tą pracę chwalę autorkę;)

      Usuń
  17. https://www.youtube.com/watch?v=I66aySW4le8

    OdpowiedzUsuń
  18. Fun Fact: To, że facet chce zdobyć kobietę byciem miłym i uprzejmym nie znaczy, że jest podstępnym dupkiem. Ma tylko nadzieje, że ona doceni to co oferuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli ktoś jest miły tylko dlatego, że chce zaliczyć, a nie dlatego, że po prostu jest miły, to sorry, ale jest podstępnym dupkiem.

      Usuń
    2. Na wszelki wypadek lepiej nigdy nie być miłym, bo jak przez przypadek się jeszcze zakochasz i potem będziesz chciał niewiastę poderwać, to wyjdziesz na podstępnego dupka, który fortelem chciał dostać się w okolice krocza.

      Usuń
    3. na wszelki wypadek lepiej zawsze i dla wszystkich być miłym, wtedy nikt cię nie posądzi że jesteś miły tylko dlatego, że chcesz zaliczyć ;)

      Usuń
    4. Na wszelki wypadek lepiej nie być miłym dla Kiciputka, żeby nie doszło do takiej sytuacji.

      Usuń
    5. Jak będziesz miły dla wszystkich to powiedzą, że jesteś miękki i bez osobowości!

      Usuń
    6. Nie zam osoby, która byłaby miła dla wszystkich poznanych przez nią ludzi - z reguły jesteśmy mili dla osobinków, którzy budzą w nas sympatię (nie licząc przypadków, w których naprawdę jesteśmy podstępnymi dupkami i z premedytacją udajemy uczynność, aby osiągnąć ukryty cel), co oznacza, że jesteśmy też mili dla potencjalnych partnerów seksualnych. Wobec powyższego należałoby zatem być neutralnym (ani miłym, ani niemiłym) w stosunku do potencjalnych kandydatów do amorów, aby uniknąć posądzenia o bycie podstępnym dupkiem, gdy już zechcemy wyrazić nasze pożądanie.

      Śmiechem-żartem, ale z tego co piszesz Kiciputku ciężko mi wywnioskować jakie są akceptowalne przez Ciebie formy podrywania - jeżeli nie można być miłym w celach matrymonialnych (bo to wg Ciebie nieuczciwe w stosunku do obiektu pożądania), to jakie techniki zatem proponujesz w zamian?

      Usuń
    7. Maczugą przez łeb i do jaskini!

      Usuń
    8. Rany, przestańcie w końcu nadintepretować. Nie napisałam, że nie można być miłym podrywając kogoś. Napisałam, że to świństwo, jeśli się jest miłym WYŁĄCZNIE z tego powodu.

      Usuń
    9. Bycie miłym nie jest złe. Ale osiąganie własnych celów poprzez postęp może jak najbardziej być osądzone negatywnie. Tak samo kiedy jest się przesadnie miłym na pokaz dla kogoś kogo się nie lubi po to żeby np. coś dla nas zrobił. Wtedy jest się fałszywym człowiekiem, dwulicowym. Jedno sobie ktoś myśli, a drugie robi z wyrachowania. Można oczekiwać pomocy od kogoś komu się pomogło. Jak najbardziej można się nie godzić na to żeby relacja była jednostronna, żeby tylko jedna strona była zadowolona z wykorzystywania drugiej (najlepiej powiedzieć co się nie podoba, bo może ktoś niechcący krzywdzi, ewentualnie jeśli to nic nie daje ograniczyć kontakty). Ale oczekiwać uczucia czy pożądania w zamian za coś nie można, bo to też nie jest zależne od ludzi. Ktoś kogoś nie chce to nie chce i tyle. Wypominanie, że się coś dla kogoś zrobiło (tutaj, że traktowało się kogoś miło), a ten ktoś i tak nie obudził z wdzięczności do nas pożądania jest bez sensu.

      Usuń
    10. Jest sobie Zbyszek, który kocha się w pięknej Karolinie. Zbyszek nie jest ani przystojny, ani bogaty więc postara się ją zdobyć jedynym sposobem jaki zna, byciem miłym i czarującym. Jest dla Karoliny bardzo miły, bardziej niż dla innych osób. (szokujące! Przecież się w niej podkochuje, jak to możliwe!?) Karolina odrzuca biednego Zbyszka, a ten zmęczony energią, którą w to władował nie chcę być już dla niej tak miły jak przedtem. Oczywiście, odrzucenie zalotów nie wystarczyło, trzeba jeszcze napiętnować go za starania i nazwać dupkiem, jak śmie startować do pięknej Karoliny.
      Wredny komiks.

      Usuń
    11. Mam przygotować jakiś medal za najgłupszą nadinterpretację?

      Usuń
    12. Kiciputku, myślę, że w takim razie Ty też dokonałaś nadinterpretacji pierwszego komentarza w tym wątku - w swoim wcześniejszym komentarzu odnosiłem się właśnie do tego, a nie do samego komiksu.

      Usuń
    13. No dobra. Ja zupełnie inną sytuację sobie wyobrażałam i inaczej odebrałam ten komiks, ale z tym co piszecie też mogę się zgodzić. Komiks moim zdaniem nie dotyczył takiego przypadku, ale prawda, że ludzie, którym na kimś zależy muszą w jakiś sposób zwrócić na siebie uwagę tej ukochanej czy pożądanej osoby. Jak ktoś jest miły to druga osoba odczuwa akceptację dla siebie i też może bardziej się otwierać. Takim zachowaniem można szczerze, a nie dwulicowo pokazywać, że się kogoś bardzo lubi, a nawet bardziej niż lubi. Niekoniecznie dwie osoby na raz muszą się w sobie zakochać i można jakoś próbować działać żeby mimo to być razem. Samo pożądanie kogoś też nie jest jakimś karygodnym zjawiskiem. Pełna szczerość też nie zawsze jest dobrym wyjściem. Szczególnie wtedy, kiedy ktoś ją wykorzystuje po to żeby zranić innych i im dowalić. Czasem nawet lepiej pomyśleć o uczuciach innych i zachować się dwulicowo, ale to trzeba dopasowywać do konkretnych sytuacji. Zdobywanie czyjegoś zaufania gierką po to żeby później świadomie wrednie je wykorzystać zwykle przejawem niczego dobrego nie jest.

      Usuń
  19. http://www.laddertheory.com/
    Proste wyjaśnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i ja coś od siebie dołoże także z tej beczki:
      Primo :Savior shema czyli ja poszprzątam/pogadam/pomoge a ty mi jesteś winna
      http://therationalmale.com/2012/04/26/the-savior-schema/

      Secundo: Friendzone, sort of anyway:
      http://therationalmale.com/2011/09/19/playing-friends/

      Usuń
  20. moim skromnym zdaniem wystarczyłby pierwszy rysunek (fajny!), mówi juz i tak wszystko, drugi odbieram jako takie kawę na ławę, a nawet coś w rodzaju natrętnego dydaktyzmu.:)
    Oczywiscie nieustający szacun dla autorki, powyższego prosze nie odbierać jako napaść czy czepialstwo.

    Pozdrawiam
    dziewczyna z gminu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może masz rację, ale jak widzisz, już i tak mnóstwo ludzi nadinterpretuje, wolałam postawić sprawę jasno ;) No i nie mogłam sobie odpuścić okazji do narysowania zeza rozbieżnego.

      Usuń
    2. Nie muszę mieć racji, po prostu w ten sposób mi by się wydawalo zabawniejsze - niedopowiedziane do końca. Ale niektórym trzeba kawę na ławę, jasne. Dobre by było dwuobrazkowe, czyli z dopowiedzeniem np do książki-poradnika "Jak nie zostać podstępnym dupkiem - dla opornych" :D
      Pozdro nieustające.:)
      dziewczę z gminu

      Usuń
  21. Problem taki, że podstępny dupek, który podrywa na bycie miłym to dość niespotykany przypadek. Podstępne dupki są zbyt podstępne, żeby stosować takie podejście :P

    OdpowiedzUsuń
  22. A mnie się tam komiks podoba. Pro rysunki :3

    OdpowiedzUsuń
  23. Ilość komentarzy pod tym i pod rysunkiem o feminizmie, świadczy o poziomie zakompleksienia samców, którzy zaglądają na Twojego bloga. Żałosne to to strasznie, jak wielu chłopaczków się identyfikuje z typem przedstawionym w komiksie i jednocześnie nie przejawiają przebłysków myślowych na temat tego, czego przeciętna kobieta chciałaby się spodziewać po miłym mężczyźnie. Cóż, betony jedne. W miłym gościu chciałoby się widzieć partnera, a nie ruchacza, który chce laskę jednorazowo wydupczyć. Jeżeli NAPRAWDĘ jest się miłym gościem (a nie się takowego udaje), można ugrać znacznie więcej niż odświętne zaspokojenie chuci - czego od rozsądnej kobitki (czy też zwyczajnie widzącej w seksie coś poza sportem) po prostu nie dostaniecie ot tak.

    Swoją drogą, ten "miły facet", który w zamian za bycie "fajnym" oczekuje ciupciania na pierwszej randce, to ten sam, który już następnego dnia ową kobietę nazwie szmatą, jeżeli mu ulegnie.

    Więc, mili panowie, zdecydujcie się, bo tak Wam źle i tak niedobrze.
    A mówią, że to my nie wiemy, czego chcemy.


    - Kolczak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale trochę nie podoba mi się lekki ton "slut shaming" w Twojej wypowiedzi. Na przykład określenie "ulegnie" mi tutaj nie pasuje, bo powiela głupią kliszę, że facet chce zawsze i wszędzie, a kobieta właściwie nigdy i że seks to z jej strony jakiegoś rodzaju właśnie uległość względem mężczyzny. We wcześniejszym akapicie określenia, które stosujesz opisując seks też budzą mój niepokój. Niezależnie od tego, czy mówimy o kobiecie, czy o mężczyźnie, to kto z kim sypia i ile razy to nie jest nasza sprawa i daleko mi do tak stanowczych stwierdzeń jak "kobieta nie chce ruchacza na jedną noc", pomijając już wulgarność samego określenia. Rozsądna kobieta też może mieć przecież ochotę na jednonocną przygode i wcale nie musi widzieć w seksie wyłącznie sportu (cokolwiek zresztą to znaczy).

      Usuń
    2. Być może wyraziłam się zbyt dobitnie i można w ten sposób moją wypowiedź odebrać - internety mają to do siebie, że trudno jest zostać odebranym dokładnie tak, jak by się tego chciało, o czym się przekonałaś z pewnością już parokrotnie, czytając komentarze pod co bardziej kontrowersyjnymi (?) postami na własnym blogu.

      Oczywiście, każdy może mieć ochotę na jednorazową przygodę, niezależnie od płci i paru innych czynników. Raczej odniosłam się do tej konkretnie sytuacji, którą przedstawiłaś na rysunku - równie dosadnie. Nie mam tak ostrych poglądów na temat seksu ani relacji damsko-męskich, zaś użyty język jest bardzo zależny od mojego humoru, niestety.
      Pracuję nad tym.

      Skąd się wzięło określenie seksu "sportem"? Takie powiedzenie ma mój dobry znajomy na ludzi, którzy niekiedy lubią jednorazowe kontakty - "oni lubią ten sport". ;) Nie jest to w jego wykonaniu nacechowane negatywnie (zwłaszcza, że mawia też tak i o sobie, a jest typem faceta, który w istocie jest i samymi kobietami zafascynowany, nie tylko ich kroczem) i ja też nie miałam innych intencji. Tak mi się jakoś przyjęło z tym "sportem".

      Co do tej "głupiej kliszy", o której piszesz, nie wzięła się ona niestety znikąd. Jest na tym świecie taka niepisana zasada, że pojedyncze przypadki psują opinię grupie, do której należą. Tak jak za dzieciaka cała klasa cierpiała za jednego gnojka, który podciął nogi w nauczycielskim krześle, tak ogół mężczyzn pokutuje za niesubordynowaną (choć zdecydowaną) mniejszość traktującą płeć piękną przedmiotowo. To samo z negatywnymi obrazkami dotyczącymi kobiet. I to wszystko wychodzi od zranionych jednostek, by to później krążyło we wszechświecie. Zero w tym sprawiedliwości, ale życie sprawiedliwe nie jest. Nawet nie jestem pewna, czy jest sens z tym walczyć, bo tak naprawdę każdemu, kto choć raz się zawiódł w jakiś sposób na płci przeciwnej, taka negatywna myśl przeszła przez głowę - a potem prędzej czy później, razem ze zranionym serduszkiem, naprawia też i pogląd na kwestie miłosne i znowu każdy przypadek rozpatruje indywidualnie. Tylko że klisza zostaje.

      Pozdro:)
      - Kolczak

      Usuń
    3. "Misie" wydaje, że taki interesownie miły facet prędzej zwyzywa dziewczynę od szmat, albo i gorzej, gdy jasno da do zrozumienia, że NIE ma ochoty na seks z nim (tak na marginesie, niezmiernie mnie fascynuje fenomen nazywania "szmatą" dziewczyny która właśnie "nie daje"...).
      A później będzie się użalał, że interesowna, że blachara, bo on tu taki uprzejmy, a ona nie chce się ruchać wtedy kiedy ja chcę, łeeee! ;(
      __("<
      \__/
      ^ ^

      Usuń
  24. Hoho, friendzone-shaming, ale oryginalne...

    A co do meritum (jakby tu krótko... może tak): karykaturalna i niezwykle rzadko występująca w przyrodzie postawa z komiksu jest nader często wykorzystywana, aby w czambuł potępiać każdego, kto się żali że został "tylko" przyjacielem ("jakże to, PRZYJAŻNIĄ gardzisz, pewnie ją tylko udawałeś, fałszywy dupku!").

    A dla kogoś, kto chciałby czegoś więcej, to niestety ale jest "tylko". I to jest ludzkie i normalne.

    Howgh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Friendzone wg mnie pojawia się w dwóch przypadkach

      1. Jako takie delikatne "wypierdalaj", czyli nie chce od Ciebie niczego więcej ale nie jesteś złą osobą więc nie chce Cię zranić. Nie licz na nic więcej niż przyjaźń odemnie

      2. Który dotyczy prawie wyłącznie mężczyzn, boje się odrzucenia, więc wole to zagrać delikatnie. Czyli zamiast "zdobyć" kobietę, bawimy się w bycie tym dobrym kolegą który zawsze pomoże/przytuli/wysłucha i liczymy na to że Ona zauważy jakimi to dobrymi partnerami moglibyśmy być i się zakocha.

      W obu przypadkach, moim uniżonym zdaniem, marnujemy czas nasz, w lżejszym stopniu osoby która nas friendzonuje, i doprowadzamy się do szewszkiej pasji kiedy ona znowu wybiera tego "cwaniaka który ją nie szanuje tak jak my". Friendzone == odrzucenie, jeżeli nie potrafimy się odkochać i spędzać czas jak przyjaciele to lepiej dać mu/jej spokój, nie marudzić jakie to kobiety/mężczyźni są żle(i).

      Usuń
    2. Ah i żem znalazł, ładny komiks ilustrujący, co żem waszmościom wyłożył
      http://imgs.xkcd.com/comics/friends.png
      Waćpanna moderatorowa może usunąć jak nie zgodnie z zasadami.

      Usuń
    3. Mnie się najbardziej podoba dowcip o poruczniku Rżewskim:
      Andriej Bołkonski pyta Rżewskiego: - Poruczniku, powiedzcie proszę, jak to robicie, że co noc zaliczacie coraz to inną damę?
      - Tout simplement, mon prince- po prostu podchodzę i pytam: "Madame, czy pani chce się ze mną jebać?"
      - Ależ poruczniku! Za takie coś można dostać w gębę!"
      - Oui, mon prince, niektóre dają w gębę. A niektóre chcą się jebać.
      __("<
      \__/
      ^ ^

      Usuń
  25. Ładny komiks. Wiem, że sam temat to #starebyło, ale warto powtarzać, bo do niektórych wciąż nie dociera. No i jest zgrabny link do podrzucania.

    Poza tym dodam, że osobiście nie znoszę określenia "coś więcej niż przyjaźń". Przyjaźń - ale prawdziwa, nie udawana w nadziei na jakiś numerek - to nie jest mało! Sami policzcie, ilu mieliście w życiu przyjaciół, a ilu facetów/kobiet/partnerów łóżkowych. Często jest tak, że ci drudzy się zmieniają, podczas gdy ci pierwsi zostają, i to właśnie oni pomagają nam w kłopotach i podnoszą na nogi po różnych niepowodzeniach miłosnych. Relacja romantyczna/erotyczna to _co innego_ niż przyjaźń. Nie "coś mniej", tylko coś innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko pięknie, tylko że intencje proponujących przyjaźń w kontekście zarysowanym w komiksie są zwykle równie szczere, jak głównego bohatera.

      Usuń
  26. Świetny komiks, trafia w sedno! Z ewidentnym przejawem dyskryminacji i sieksizmu spotkałam się nie raz. Głupie uśmieszki szefa, wypominanie, że 26 lat to już podeszły wiek i jak nie mam faceta, to nie będzie miał mnie kto utrzymywać (SIC!), komentarze na temat stroju ("czemu nosisz trampki? Brzydko się w nich ruszasz, nikogo nie poderwiesz i będziesz starą panną..." - dostrzegacie tu wzór? 40-letniego żonatego i dzieciatego faceta wyraźnie uwierało, że jestem "solo") i inne takie wchodzenia z zabłoconymi buciorami w życie prywatne. Żyć nie umierać :/ Jednak mogę na to przymknąć oko, bo atmosfera w firmie jest raczej luźna, komentarze mają być podobno żartami, a szefowi zawsze się równie przyjemnie odgryzam.

    Najmniej przyjemną sytuację miałam zupełnie nie bezpośrednio. Kilka lat temu, po ukończeniu studiów projektowych jedna z większych agencji reklamowych w mieście zaczęła zapraszać ludzi z mojego roku do współpracy- ale uwaga- tylko facetów. Nasze portfolia były raz lepsze, raz gorsze, ale nie tak, że "męskie" były zdecydowanie lepsze niż "damskie". Po prostu zapraszali tylko facetów. Kolega poszedł na rozmowę, gdzie (podobno dość nachalnie) zachęcano go do podjęcia współpracy. Jako, że miał swoich klientów i nie potrzebował stałej pracy, polecił mnie (bo akurat wtedy szukałam czegoś dla siebie). Co usłyszał? "Bab nie chcemy. Wiesz jak to jest, one się nadają tylko żeby fochy strzelać i dzieci rodzić". Cudo.
    No cóż, ich prawo. Stracili okazję do pracy z kilkoma naprawdę dobrymi projektantkami, które samodzielnie świetnie sobie radzą, choć powinny tylko "strzelać fochy i dzieci rodzić".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa, teraz errata, bo komentarz miał być do komiksu o dyskryminacji otwartego w sąsiedniej zakładce. Facepalm. Dziś już nie piję :P (herbaty z cytryną ofc)

      Usuń
  27. Tyle czasu i nic. Nie dość, że podstępny to jeszcze nieudolny :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Ech te podstępy...
    http://g2.gangsters.pl/?ref=87811

    OdpowiedzUsuń
  29. Kurde, no jakbym mojego faceta slyszala... Jestesmy w poliamorycznej relacji i zawsze mi truje dupe ze nic nie poderwal BO TE KOBIETY TAKIE ZLE. I wo ogloe to czemu on ma sie starac, a kobieta ma nic nie robic? On ma przeciez depresje, autyzm i ADHD, Do tego Europejkom nie podobaja sie niscy Japonczycy w szaroburych ciuchach w okularach z super grubymi oprawkami. Ze szczescie spotyka go moze raz na rok, jest moim zdaniem sam sobie winien. Traktujac kobiete jako sztuke do przelecenia za cholere nie ma sie dobrej bajery. Zdepresjonowany misio bedacy milym dlatego, zeby zaruchac nie jest czarujacy. Malo kto dzialajacy pod presja jest czarujacy.

    OdpowiedzUsuń
  30. Moj drugi partner reaguje juz zupelnie inaczej: "Poznalem na imprezie naprawde ladna dziewczyne. Wiem, ze nie mam u niej szans, ale i tak ciesze sie, ze mam z nia kontakt. Ciekawi mnie, kim moze byc jeszcze taka ladna osoba". TO jest szczere zaangazowanie i szczere bycie milym. Musze mowic, ktorego kobiety wola bardziej?

    OdpowiedzUsuń
  31. Facetom to się zdarza zapewne częściej, natomiast u kobiet przybiera nieco inną formę - wieloletnia znajoma ostatnio się na mnie obraziła, bo nie odwzajemniłem jej "propozycji", mimo że wszelkie dotąd wątki łóżkowe dotyczyły wyłącznie jej toksycznej relacji z innym chłopcem (którą swoją drogą świeżo odnowiła). Tzn. nie odcięła się całkowicie, ale odzywa się rzadko i niechętnie; i doskonale czuć, że to nie wstyd a urażona kobieca duma, bo tę ciężko pomylić z czymkolwiek innym. A już na pewno ze słoniem, bo słoń jest duży, szary i ma trąbę, a urażona duma to takie uczucie.

    OdpowiedzUsuń
  32. No i mnie Kiciputek zdołowałaś. Chamem być nie wolno, miłym też nie. Z powodu kompleksów nigdy wprost nie zaproponuję, bo samo podejście i byle zagadanie graniczy z cudem. A przecież mężczyźni z depresją też mają swoje potrzeby... Frustracja narasta. Nic, tylko palnąć sobie w łeb...

    OdpowiedzUsuń
  33. Proste. Wystarczy chcieć seksu za bycie sobą, a nie za zapewnianie wygodnego życia, prezencików i kwiatuszków :).

    OdpowiedzUsuń
  34. Prawdziwy obrazek :).
    I jeszcze takowe dupki narzekają na dziewczynę, tworząc mity na jakich to facetów ona nie leci :D.

    OdpowiedzUsuń
  35. Proszę polać tej pani! <3

    OdpowiedzUsuń