Kiciputek: Podejrzanie wygodne.

środa, 27 marca 2013

Podejrzanie wygodne.


111 komentarzy:

  1. W takich chwilach mam ochotę wyrzucić Internet.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale dobry seks jest dobry, bielizny też nie ma co kupować w stylu gacie po babuni, bo ładna oko cieszy a wygodna też być potrafi, gier nie komentuję, bo gry są absolutnie zawsze fporzo (dobra gra > serial, jak na mój gust jeśli już na coś trzeba trwonić czas). A baby mają skłonność do bycia pretensjonalnymi bardziej niż faceci, taka uroda :)

    No, bary ze striptizem mnie nie kręcą, choć wolę striptizerki do chippendales'ów, raz miałam wątpliwą przyjemność oglądania takich "panów" w barze gdzie pracuję... Nigdy więcej, pls.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie twierdzę, że którakolwiek z tych rzeczy jest zła sama w sobie, próbuję tylko przedstawić, jak bzdurne jest robienie z nich jakichś elementów koniecznych do spełnienia, żeby być dobrą dziewczyną.

      "A baby mają skłonność do bycia pretensjonalnymi bardziej niż faceci, taka uroda :)"

      A to już bzdura, nie wiem, na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski.

      Usuń
    2. Z życia. Nigdy się żaden facet nie czepiał takich pierdół i nie obrażał o drobiazgi jak kobiety. Obserwacja z rozmów/sytuacji moich i znajomych. Mężczyźni po prostu odbierają informację taką, jaką słyszą, kobiety widzą drugie, trzecie, piętnaste dno, nawet jeśli autor wypowiedzi nawet nie wpadł na takowy.
      Zdarzają się wyjątki, jasne, ale na ogół z czepliwością miałam styczność zadając się z dziewczynami, mimo że to kumpli mam o wiele więcej.

      Usuń
    3. I ta wąska grupa Twoich znajomych pozwala Ci na obiektywną ocenę wszystkich kobiet ogółem? Zwłaszcza jeśli, jak sama przyznajesz, zadajesz się raczej z mężczyznami? Ja mam na przykład kompletnie odwrotne doświadczenia, czy w takim razie bilans naszych argumentów wychodzi na zero? Równie dobrze mogłabym powiedzieć, że większość moich znajomych to wegetarianie, więc na pewno żaden człowiek w moim wieku nie je mięsa.

      Usuń
    4. ludzie to ludzie, charakter nie zalezy od plci, czepliwi moga byc i faceci, i dziewczyny.

      Usuń
    5. Po co nerwy, to chociażby mam na myśli mówiąc, że kobiety jak na moje oko miewają więcej pretensji. Nie mówię, że "...moja racja jest to racja najmojsza", mam inne doświadczenia i opinie niż Ty. Na bazie swoich doświadczeń piszesz, że moje zdanie to bzdura, że to faceci się bardziej czepiają, a też jest to jedynie wąska grupa Twoich znajomych, jak u mnie, tylko (jak wnioskuję) w odwrotnych proporcjach.
      Moim zdaniem, na podstawie moich doświadczeń wnioskuję jedno, Ty drugie, a każda z tych 2 opinii jest na swój sposób słuszna, bo na bazie subiektywnych obserwacji.
      Mniej pretensji o takie różnice w opiniach a może stereotyp o czepialskiej babie trochę odmienisz :)

      Usuń
    6. A odnosząc się jeszcze do wcześniejszej wypowiedzi:

      1. Seks jest fajny, ale wymaganie od kogoś, żeby był gotowy i chętny w absolutnie każdej chwili jest głupotą

      2. Koronkowa bielizna jest fajna, ale noszenie jej dzień w dzień może powodować niemiłe podrażnienia. Wymaganie od kogoś, żeby był wystrojony w każdej chwili też jest głupotą.

      3. Nie każdy musi uwielbiać gry video, kwestia gustu.

      4. Bary ze striptizem są wporzo, ale wymaganie od każdego, żeby czuł się tam komfortowo też jest wyjątkową głupotą. To, że ktoś ma inne gusta i inną wrażliwość nie czyni go gorszym.

      5. Słowo pretensjonalny znaczy coś kompletnie innego, niż Ci się wydaje.

      Usuń
    7. Gdzie wyczytałaś w moich wypowiedziach, że faceci się czepiają bardziej niż dziewczyny? Piszę tylko, że na podstawie wyłącznie własnych doświadczeń nie można budować takich bezczelnie szufladkujących twierdzeń.

      Usuń
    8. Rozumiem też, że każdy argument z mojej strony potwierdza stereotyp o "czepialskich babach"? Ok, w takim razie zamieniam się w potulną trusię.

      Usuń
    9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    10. Amarus, fajnie, że oprócz Asi z komiksu jest jeszcze jedna idealna kobieta na świecie.

      Po pierwsze. Poeta miał na myśli, że internet ogólnie a Kwejk szczególnie wtłacza ludziom do głowy idiotyczne stereotypy płci i się idiotycznymi stereotypami płci posługuje. Jeśli sama z siebie to lubisz, super. Jeśli internet Cię nauczył, że trzeba to lubić, bo tego ludzie wymagają, to mniej super. Coś na zasadzie anorektyczek, które odchudzają się, bo uwierzyły, że rozmiar zero jest ideałem piękna dla ogółu ludzkości.
      Po drugie. Generalizowanie jest zue. Kobiety są czepialskie, metale to brudasy, a goci organizują czarne msze. Idąc Twoją logiką, wszystkie twierdzenia są równie uprawnione. A czy prawdziwe, to se sama oceń.

      Usuń
    11. Nie mam nastroju na wojny internetowe, więc odniosę się nie do każdego z punktów z osobna a bardziej ogólnie: wiele spraw to rzecz gustu, ale dlaczego ktoś nie może woleć osoby o danych upodobaniach? Nie znaczy to, że inni są gorsi, skąd ten wniosek? Pewna grupa lubi osoby o konkretnych zainteresowaniach, ma prawo.
      A co do koronek, nie wiem, skąd ta informacja, moja, klasyfikowana jako wrażliwa skóra nie ma z nimi najmniejszych problemów a noszę praktycznie codziennie.

      Och, wiem co znaczy słowo "pretensjonalny", przyznasz, że brzmi podobnie co "pretensje" i w szybkim pisaniu może dojść do pomyłki znaczeniowej, mam nadzieję, że grzech zostanie mi odpuszczony.

      Wyczytałam w komentarzu: "Ja mam na przykład kompletnie odwrotne doświadczenia, czy w takim razie bilans naszych argumentów wychodzi na zero?". Na podstawie odwrotnych do moich doświadczeń nie można bezczelnie nazywać bzdurnymi wniosków, które są inne, niż Twoje własne.

      Usuń
    12. Problem w tym, że ja opisałam doświadczenia, ale, na bogów, nie wyciągnęłam z nich żadnych wniosków. Użyłam ich tylko po to, żeby pokazać, że wyciąganie wniosków na podstawie własnych skromnych doświadczeń jest głupotą. Jak mam za mało obiektywnych danych to się do wyciągania wniosków nie pcham.

      Pomyłkę niniejszym puszczam w niepamięć.

      Gratuluję też odpornej na podrażnienia skóry, ale na litość, nie znaczy to chyba, że cała płeć ma z tego względu codziennie paradować w koronkach tylko dlatego, żeby się przypodobać mężczyznom z internetu.

      Upodobania i wymagania to też dwa zupełnie różne znaczenia.

      Usuń
    13. Amarus: jest różnica - nawet nie szczególnie subtelna - między "Internet nauczył mnie, że mam lubić to i to" a "lubię to i to". Pierwsze zakłada dostosowywanie się do wzorca, drugie bycie sobą. Nikt nie zabrania ci lubić x ani osoby, która lubi y, chodzi o upodabnianie się do internetowego ideału.
      Notabene niezbyt prawdziwego ideału. Takie osoby lubi tylko wybrana grupa osób - nikogo nie dyskryminując.

      Usuń
    14. Nie jestem i nie będę socjologiem, psychologiem i innym szpecem od działań społecznych i międzyludzkich, by tworzyć potwierdzone badaniami elaboraty na temat osobowości, ale prywatne wnioski wyciągać chyba jeszcze w tym kraju można, to korzystam :) Wiem, że powinnam była napisać "moim subiektywnym zdaniem, na bazie obserwacji w wąskiej grupie kolegów i koleżanek stwierdzam, iż..." ale... Co tu gadać, nie chce mi się, zostawiam to w domyśle, wszak nie piszę artykułu dla NYT.

      Niech cała płeć nie chodzi, bo mi same drogie egzemplarze w sklepach zostaną! Też nie noszę tego dla internetów, bo mnie nikt w sieci w bieliźnie nie widział, ale się nie dziwię w sumie pozytywnym wpisom panów na jej temat, jest ładna. Kobiety też się w sieci rozpływają nad szpilkami częściej niż nad crocks'ami, ale ich się o seksizm z tego tytułu już nie posądzi :p

      Usuń
    15. Socjolog nie socjolog, ale, na macki Cthulhu, mogłabyś odmieniać słowa poprawnie.
      http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629618

      Do porozumienia nie dojdziemy, więc rozejdźmy się w pokoju. :D
      Pozdrawiam

      Usuń
    16. die_Kreatur
      Na kwejku bywam tylko jeśli moi znajomi coś z niego na fejsika wrzucą, ale nie wydaje mi się, byś musiała się czuć zobowiązana do spełniania zachcianek tamtejszych użytkowników, bo za wysoki poziom to to nie jest.

      Usuń
    17. Są też inne ładne materiały poza koronką. Nie wszystkie niekoronkowe majtki to zaraz jakieś pantalony po szyję. Ale chwila, zaraz, który raz my tu mamy tłumaczyć, że nie chodzi tu o to, co lubisz a co nie, tylko czy robisz to dla siebie czy na pokaz? Przecież nikt nie ma Ci za złe tej koronki, do licha.

      Czy można wyciągać prywatne wnioski na podstawie wąskiego zakresu doświadczeń? Można. Ale po co? I po co zaraz szerzyć te anegdotki niczym poważne argumenty. W taki właśnie sposób powstają szufladki, w które próbuje się nas upychać. I ja już wiem, że Ty mówiąc "kobiety są takie i takie, TO PRAWDA" tak naprawdę masz na myśli "moje koleżanki są takie i takie", ale nie dla wszystkich jest to takie oczywiste.

      Usuń
    18. Komiks trafny, ze swojej strony dorzuciłbym: "Nazywam się Maciek, internet nauczył mnie, że koty rządzą wszechświatem". W sumie nie wiem czy lepszy był ten komiks czy ta bitwa w komentarzach? Drogie Panie o co te nerwy? O głupie obrazki na kwejku? Stare przysłowie mówi, że o gustach się nie dyskutuje i chyba w tej kwestii ma rację.

      "Czy można wyciągać prywatne wnioski na podstawie wąskiego zakresu doświadczeń? Można. Ale po co?"
      subiektywność czyni nas ludźmi, wolę sam wyciągać wnioski ze swojego wąskiego przedziału doświadczeń niż budować swój światopogląd na cudzych. Ośmielę się twierdzić, że stereotypy opierają się na dość szerokim spektrum doświadczeń różnych ludzi (z powietrza się nie wzięły), ale zanim uwierzę w jakikolwiek stereotyp czy inną mądrość ludową muszę go zweryfikować bazując na własnych doświadczeniach. Nie uważam uproszczeń i szufladek za coś złego, trzeba znać tylko ograniczenia tej "metody".

      " mówiąc "kobiety są takie i takie, TO PRAWDA" tak naprawdę masz na myśli "moje koleżanki są takie i takie" "

      To jest jak z linearyzacja funkcji nieliniowej, uproszczenie jest w miarę dobre tylko w niewielkim oddaleniu od wybranego punktu. Im dalej od tego punktu tym gorsze wyniki, aż w końcu staje się ono zupełnie nieprzydatne. Idąc nocą po mieście (zależy też po którym) bezpieczniej jest korzystać ze stereotypu "dres cię może pobić i okraść" i zachować czujność niż beztrosko sobie wchodzić w grupę karków. Rozmawiając z dziewczyną lepiej wziąć poprawkę na to, że może odczytywać 10 dno z twojej wypowiedzi, czepiać się i obrazić, chyba, że ją dobrze znasz wtedy korzystanie z tego stereotypu mija się z celem. Inny zestaw uproszczeń będzie dobry na uczelnie, inny na ulice a jeszcze inny w internecie. Same stereotypy nie są złe, po prostu niektórzy próbują z nich korzystać tam gdzie się nie powinno.

      Usuń
    19. Stereotypy po prostu ułatwiają życie i pozwalają przyjąć prawdopodobne założenia co do osoby, której nie znamy. Kiedy pracując w herbaciarni wlazła mi do niej grupka cyganów to nie starałam się oceniać ich indywidualne, tylko posłużyłam się obrzydliwymi stereotypami i skupiałam się, czy mi czegoś nie zwiną z lady. ; )

      Usuń
    20. Przerażające jest to, że każdy z Was wydaje się uważać stereotypy za zestaw cech przypisanych do jakiejś grupy, od którego występują tylko nieliczne wyjątki, dlatego lepiej z góry uznać nieznajomą osobę za taką, jaką sobie ją w głowie wykreowaliście. Tymczasem stereotypy nie bazują na doświadczeniach większej grupy osób. Stereotypy powstają z plotek, kompleksów i uprzedzeń. Większość moich znajomych i większość znajomych moich znajomych nijak do tych stereotypów nie pasuje. I co, czy to w takim razie zeruje w jakiś sposób Wasze doświadczenia? A nie wzięliście pod uwagę, że stereotypy działają na zasadzie samospełniającej się przepowiedni? Czy stereotypy z czasów drugiej wojny światowej na temat Żydów też miały swoje uzasadnienie i były słuszne, czy może wynikały z zawiści, strachu, niepewności i ciemnoty?

      Nie oceniam zagrożenia ze strony jakiejś osoby na podstawie tego, czy nosi dres. Są inne, o wiele bardziej jasne przesłanki, że ktoś może zrobić mi krzywdę, albo, że sytuacja jest niebezpieczna.

      Jeśli do każdej nowo poznanej kobiety zwracasz się, jak do osoby upośledzonej, która nic tylko czyha na jakieś drugie dno Twojej wypowiedzi, to nic dziwnego, że zniechęcasz do siebie wszystkie normalne osoby. Ja po takim potraktowaniu na pewno już nie chciałabym się z Tobą zadawać.

      Revv, podobne podejście jak Ty miała grupa Amerykanów, która w Wenecji przechodziła obok mnie i grupki moich znajomych. Kiedy usłyszeli, że rozmawiamy po polsku natychmiast zaczęli głośno krzyczeć do siebie "Watch your pockets!". Nie zwiększyło to w żaden sposób bezpieczeństwa ich kieszeni, ale z pewnością udało im się zniechęcić do siebie pewną grupę ludzi.

      I ostatecznie, odnosząc się do argumentu, że stereotypy ułatwiają życie. Kiedy poznaję kogoś nowego, nie buduję sobie o nim oceny na podstawie stereotypów. Wstrzymuję się z moją oceną, dopóki tej osoby nie poznam. I wiele ludzi, których znam, robi podobnie. I życie wcale nie jest przez to trudniejsze, wręcz przeciwnie, pozwala uniknąć wielu przykrych sytuacji. Więc, uwaga, uwaga - DA SIĘ. A skoro się da i to wcale nie jest trudne, to po co narażać się na to, że zrobi się komuś przykrość?

      Usuń
    21. No cóż... Jakoś nigdy mi się nie zdarzyło, żeby przedstawiciel innej grupy społecznej niż cyganie chciał mnie okraść i groził podpaleniem zapałką w pociągu. Absolutnie true story.

      Usuń
    22. Czy Ty zakładasz, że ja nawrzucałam tym Cyganom, albo chciałam ich wyprosić, bo prawdopodobnie mi coś ukradną? ; ) Jeśli ktoś rzuca słownie stereotypami na prawo i lewo to trochę inna sytuacja i nie jest to 'ułatwianie życia i komunikacji', tylko bycie niegrzecznym. ; ) To działa na za zasadzie przyjętej wskazówki, której prawdopodobieństwa jesteśmy świadomi. Po bliższym poznaniu przyjmuje się na to miejsce bardziej indywidualne obserwacje i tyle.

      Stereotypy nie biorą się z powietrza, zastanów się, dlaczego o Polakach czasem źle się mówi.

      Póki co wypowiadasz się w stylu bardziej 'idealnym' niż moja imienniczka z komiksu - a przecież w uogólnianiu nie ma niczego złego, o ile nie przesadzamy z reakcją na podstawie wyciągniętych z niej wniosków. ; )

      Usuń
    23. Och, ta historyjka totalnie zmienia moje nastawienie do każdego przedstawiciela wymienionej społeczności.

      Litości. Mnie próbował okraść i obrzucał wyzwiskami mężczyzna o brązowych oczach, to na pewno oznacza, że to klasyczna cecha brązowookich ludzi.

      Poza tym zastanawia mnie w jaki sposób historyjka "okradł mnie cygan" ma prowadzić do konkluzji "wszystkie kobiety mają pretensje o byle co".

      Usuń
    24. Powyższa odpowiedź była do Kreta. Teraz: Revv. Nie powiedziałam, że stereotypy biorą się znikąd. Wymieniłam kilka przyczyn, z których się biorą.

      Uogólnianie jest złe, uogólnianie krzywdzi ludzi. Fajnie, że nie pokazałaś po sobie, co myślisz o tych Cyganach, ale jednak często, kiedy sobie coś o kimś pomyślisz, to przekłada się na zachowanie względem tej osoby. I ok, dopóki to siedzi tylko w Twojej głowie, to nic mi do tego, ale kiedy ktoś np. zaczyna traktować mnie jak idiotkę, która nie wie, jak wkręcić żarówkę, tylko dlatego, że jestem kobietą, to już jest paskudne.

      Usuń
    25. No ale właśnie na tym to polega, żeby to się w jakiś sposób przełożyło na moje zachowanie. Cyganie weszli mi do sklepu - nie okrzyknęłam ich złodziejami, ale uwaga wzrosła mi o 200%, odwracałam się plecami tylko na krótko itd. To nie jest myślenie dla samego myślenia - a kierowanie się w takim stopniu stereotypami nie implikuje chamstwa, to druga, zupełnie inna cecha.

      A co do stereotypów kieruję się nimi nawet w trakcie rozmów z Tobą - dając techniczne rady używam prostego słownictwa, bo przyjęłam, że jako kobieta z uczelni artystycznej będziesz wolała prosty przekaz. Czy tym samym Cię dyskryminowałam? ; )

      Usuń
    26. Tak. I bardzo mnie tym w tej chwili rozczarowałaś i uraziłaś. Byłam wdzięczna za proste słownictwo, ale i przekonana, że zakładasz po prostu, że jako studentka uczelni artystycznej, nie zainteresowana techniką, nie zrozumiem specjalistycznej terminologii. Nie wiem dlaczego mieszasz w to rodzaj moich genitaliów, ponieważ nie uważam, żeby miały jakikolwiek wpływ na moje pojmowanie. W taki sam sposób musiałabyś to wszystko tłumaczyć Danielowi, a zaręczam, że mężczyzną jest i penisa posiada. Ty z drugiej strony też jesteś kobietą, a te wszystkie rzeczy rozumiesz. I nie mówi mi tu o "wyjątkach", bo to nie są żadne wyjątki, tylko zwyczajna różnorodność osobowości. Gdybyś po prostu ze swojego myślenia wyłączyła fakt, że jestem kobietą, a zamiast tego wstawiła inne rzeczy, które o mnie wiesz, a które determinują moją osobowość, wszystko potoczyłoby się tak samo, a w o wiele milszej atmosferze.

      Oby tylko ktoś nie zauważył kiedyś, jak z przestrachem chowasz torebkę przed jego zasięgiem wzroku i nie poczuł się równie urażony, jak ja.

      Usuń
    27. Równie dobrze mogłam o tej kobiecie nie wspominać, główne założenie polegało na tym, że jako osoba z innej bajki niekoniecznie musisz się znać na mojej. Kiedy tłumaczę słabszemu uczniowi matematykę też nie mam dokładnie pojęcia co umie a co nie - więc przyjmuję założenie, że lepiej wytłumaczyć mimochodem wszystko.

      Absolutnie nie widzę dyskryminacji w tym, że nietechnicznej osobie tłumaczę coś nietechnicznymi słowami. Jeśli w mojej wypowiedzi zauważyłaś głownie tę 'kobietę' to jesteś trochę przeczulona na punkcie płci.

      Usuń
    28. No właśnie, bo to "kobieta" to tutaj pasuje, jak pięść do nosa. Teraz mówisz o osobie z innej bajki i o uczniach i to ma sens. Ale nie wiem, jak moje cycki i jajniki miałyby wpływać na moje techniczne pojmowanie. Tak, zauważyłam w Twojej wypowiedzi głównie tę "kobietę", bo mieszanie płci do spraw kompletnie z nią niepowiązanych jest czymś wyjątkowo natrętnym w pewnych kręgach, wyjątkowo niezasadnym i krępującym.

      Usuń
    29. To po prostu zwrot do Ciebie. ; ) Mogłam napisać 'jesteś dziewczyną z uczelni artystycznej' lub 'osobą z uczelni artystycznej' bądź 'Kiciputkiem z uczelni artystycznej' i każdy z tych zwrotów byłby słuszny. Uważam, że Twoja reakcja była trochę przesadzona, ale wiem, że jesteś wyczulona na tym punkcie.
      Ja po prostu nie, więc napisałam co mi do głowy przyszło. ; )

      Usuń
    30. Biorąc pod uwagę kontekst rozmowy, założyłam, że Twój przykład miał prezentować zasadność kierowania się stereotypami na temat kobiet. Nie sądzę więc, żeby to było wyczulenie z mojej strony. O tym przecież była cała rozmowa. Wyjaśnijmy więc teraz: nie zakładałaś w rozmowie ze mną, że nie znam się na komputerach dlatego, że jestem kobietą? Chodziło wyłącznie o to, że mam inne wykształcenie i zainteresowania?

      Usuń
    31. Szacunkowa ilość Cyganek/Cyganów, którą widuję a) miesięcznie: zero do kilka b) w ciągu całego życia: 1000
      Szacunkowa ilość Murzynów, których widuję a) miesięcznie: zero do kilka b) w ciągu całego życia: 1000
      Szacunkowa ilość Azjatów, których widuję a) miesięcznie: praktycznie zero b) w ciągu całego życia: 25
      Szacunkowa ilość typowo białych ludzi, których widuję a) miesięcznie: 5 000 b) w ciągu całego życia: 1 000 000

      Ilość razy, kiedy w całym moim życiu Cygan/Cyganka próbowała mnie okraść: 1
      Ilość razy, kiedy w całym moim życiu typowy biały człowiek próbował mnie okraść: 0
      Ilość regularnych żebraków/domokrążców/złomiarzy/pokrewne-Cyganów/Cyganek w mojej okolicy: 1
      Ilość regularnych żebraków/domokrążców/złomiarzy/pokrewne-typowych, białych ludzi w mojej okolicy: ok. 5-10

      A zatem - szacunkowe prawdopodobieństwo, na podstawie moich i tylko moich dotychczasowych doświadczeń, przy braku innych informacji i założeń, że losowo spotkany Cygan/Cyganka spróbuje mnie napaść: 0.1%
      Szacunkowe prawdopodobieństwo, że losowo spotkany, typowy, biały człowiek spróbuje mnie napaść: 0%
      Oprócz tego (to już nie jest prawdopodobieństwo) stosunek liczby regularnych żebraków/domokrążców/złomiarzy/pokrewne-Cyganów/Cyganek w mojej okolicy do liczby Cyganów/Cyganek, których widziałem kiedykolwiek w życiu: 0.1%
      Stosunek liczby regularnych żebraków/domokrążców/złomiarzy/pokrewne-typowych, białych ludzi w mojej okolicy do liczby typowych, białych ludzi, których widziałem kiedykolwiek w życiu 0.0005-0.00001%

      Usuń
    32. Ej... ale mieszasz teraz trochę dwie różne rzeczy. Czym innym jest dostosowywanie przekazu do rozmówcy (na przykład: już widzę, jak rozmawiam z moją zwariowaną na punkcie Hetalii przyjaciółką o polityce Napoleona), a czym innym podchodzenie do rozmowy z nastawieniem "kobiety to puch marny a idiotki, którym tylko zakupy i makijaż w głowie".

      Usuń
    33. 'Wyjaśnijmy więc teraz: nie zakładałaś w rozmowie ze mną, że nie znam się na komputerach dlatego, że jestem kobietą? Chodziło wyłącznie o to, że mam inne wykształcenie i zainteresowania?'

      O tym właśnie była moja poprzednia wypowiedź.

      Usuń
    34. Revv, w takim razie nie widzę problemu, ale tym samym Twój przykład staje się raczej obroną mojej tezy, że wnioski lepiej wyciągać na podstawie indywidualnych, znanych nam cech osoby, z którą mamy do czynienia, a nie ich płci czy narodowości.

      Kret, statystyka wieje biedą, ale zanim się w ogóle przyczepie przemyślmy, jaki ma w ogóle sens.

      Widzisz człowieka, który leży twarzą do ziemi obok chodnika. Może być nawet brudny/zaniedbany/brzydko ubrany. Co myślisz:

      a.)To pewnie jakiś najebany pijak, lepiej nie będę podchodzić
      b.) To może być osoba, która miała wylew, może potrzebuje pomocy, lepiej podejdę, dowiem się i zadzwonię po karetkę, albo na izbę wytrzeźwień.

      Na ile takich spotkań, procentowo, będzie to najebany pijak? Czy ta statystyka powinna mieć wpływ na nasze zachowanie?

      Usuń
    35. Tamto było do Revv.

      @Kret: tego Cię życie nauczyło i takie wyniosłeś z konkretnych sytuacji doświadczenia. Chodzi o sytuację, kiedy NIE MAMY własnych doświadczeń na poparcie, a przyjmujemy pewne założenia na wiarę. Znowu przykład anorektyczek - każda wierzy, że 99% ludności marzy o rozmiarze zero, a jeśli im się w życiu nie potwierdza, to niechybnie trafiają na ludzi z syndromem kwaśnych winogron. Tu jest różnica między stereotypem a doświadczeniem.

      Usuń
    36. Kiciputek - ale moje powyższe komentarze mówiły o sytuacji, kiedy danej osoby nie znamy i nie możemy wyciągnąć indywidualnych wniosków.

      Usuń
    37. duduśwesołek28 marca 2013 05:31

      *idzie po popcorn*

      Usuń
    38. Revv - jeśli mówimy o sytuacji, kiedy danej osoby nie znamy, to może lepiej powstrzymać się z wyciąganiem pochopnych wniosków...?

      Usuń
    39. Elwenka - doczytaj moje komentarze, wyraźnie mówiłam w nich o 'prawdopodobnych sugestiach', z którymi się nieuprzejmie nie obnosimy.

      Usuń
    40. Dopóki się ze swoją opinią bazującą wyłącznie na stereotypach nie ujawniasz, żeby nie być nieuprzejmą - to ok, przecież nikt nie może mieć pretensji o to, co masz w głowie, dopóki nie jesteś niemiła dla innych. Problem w tym, że ciężko jest nie przekładać takich myśli na zachowania i czasem, nawet mimowolnie, możesz zrobić komuś przykrość. Tamci Amerykanie we Włoszech na pewno założyli, że nie znamy angielskiego (kolejny durny stereotyp), więc myśleli, że jak krzyczą do siebie "watch your pockets!" to my tego nie rozumiemy i nie poczujemy się urażeni. A jednak. A tak jak już i ja i inni tutaj pisaliśmy - żyć bez takich założeń i uprzedzeń się da.

      Usuń
    41. Skromnym zdaniem licealistki dodam:
      Lubię Was czytać, ale odrobinę bardziej wolę subtelne kreski Kiciputka, więc w sumie siedząc tu, wieczorem i pijąc zimną już herbatę(Mam nadzieję, że chociaż parę z wypowiedzi było napisanych dla żartu, bo w przeciwnym wypadku głęboko uraziłyby moją psychikę i na zawsze zniszczyły wiarę w ludzkość).

      Poza tym, pragnę podziękować za rozpowszechnianie stereotypów i obrażanie tak pięknej kultury, jak np. cygańska, bo nie znając ich historii łatwo jest obrażać, prawda? Każdy jest inny. Ale spójrzmy tak, waszym okiem:
      - Kiciputek jest artystką. Dużo czasu siedzi nad kartką, pewnie w domu, może jest zbyt zajęta własnym ołówkiem niż życiem towarzyskim, więc wszystko wymyśla. Jest samotnym emo, pewnie niezbyt ładnym.
      - Revv ma awatar z rudą dziewczyną. Hm. Karykatura jej własnej osobowości. Jest Ruda. Jest fałszywa. Jest wredna i pewnie egoistyczna.
      - dieKreatur - to pewnie nie ona na tym zdjęciu. Parolatka bawiąca się paintem, zmieniająca kolory, bo "fioletowy jest modny".
      - Amarus lubi seks i nosi koronkową bieliznę. Pewnie jest zmienna, nie zdolna do uczuć, woli flirtować z wieloma facetami, bo przecież lubi koronkę. Samotna.
      - Ja. Nie chce jej się logować. Jest zbyt leniwa, żeby kliknąć i wpisać parę literek. Pewnie nie rusza się z łóżka. Ma jakieś dwieście kilo.

      STEREOTYPOWE MYŚLENIE, które niestety internet rozpowszechnia w dowcipach i głupich obrazkach. Ludzie, opamiętajcie się i zechciejcie w końcu kogoś najpierw poznać, potem oceniać. :<

      ten komentarz nie miał na uwadze nikogo urazić.

      Usuń
    42. *"pijąc herbatę, tak sobie myślę, że w końcu też odpiszę".

      ucięło kawałek.

      Usuń
    43. O cholera, ale przykro musiało być tym cyganom, że w ich obecności śmiałam zwrócić większą uwagę na zestaw porcelany za >1k zł, taka zniewaga!

      Może zacznijmy w końcu rozróżniać wstępne przyjmowanie założeń od chamstwa, co? ; )

      Usuń
    44. Statystyka wieje biedą, powiadasz? Jeżeli się jej nie rozumie i nie umie stosować, to rzeczywiście. Statystyka wraz z rachunkiem prawdopodobieństwa są narzędziem matematycznym, które po pierwsze pozwala zredukować o wiele rzędów wielkości wymiarowość posiadanych informacji, po drugie pozwala estymować z, co ważne, określonym prawdopodobieństwem trafności takiej estymacji, przy przyjętych założeniach, pełną lub pełniejszą informację na podstawie niepełnej informacji. Teraz, o zgrozo, uogólnię i zdyskryminuję cię zakładając, że jako po pierwsze studentka kierunku humanistycznego, po drugie kobieta, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że nie zrozumiałaś w pełni lub nie zrozumiałaś w ogóle lub nie zrozumiałaś w sposób przeze mnie zamierzony lub nie chciało ci się dokładnie przeczytać tego, co wyżej napisałem lub nastąpi jakiekolwiek inne nieporozumienie, na tyle wysokie (prawdopodobieństwo), że jednak chce mi się rozpisać szerzej i wytłumaczyć, co to miało znaczyć. Otóż statystyka umożliwia (słowo klucz) po pierwsze niebotyczną redukcję rozmiarów posiadanych danych, z nieogarnialnej do ogarnialnej skali, po drugie umożliwia przewidywanie jeszcze nieznanych nam cech obiektu (m.in. np. człowieka) należącego do częściowo zbadanej już grupy obiektów tego typu, z określonym prawdopodobieństwem trafności takiego przewidywania. Tyle. I aż tyle. (Ach, bym zapomniał, zanim zdążysz się na to oburzyć, powyższa alternatywa nijak nie zakłada prawdopodobieństwa prawdziwości poszczególnych operandów, jest po prostu alternatywą. W szczególności nie przypisuje im równego prawdopodobieństwa, ani przeważającego prawdopodobieństwa jednego z operandów, i.e. nie, to nie znaczy "hurr hurr jestem mondry a ty głupia popisałem bardzo mondre rzeczy których nie zrozumiesz i muszę ci je wytłumaczyć, kobieto", po prostu spodziewam się, że masz chociażby inne rozumienie wymiarów.)
      Statystyka z rachunkiem prawdopodobieństwa natomiast po pierwsze nie pilnują tego, jak je stosujesz, tak samo jak młotek nie pilnuje tego, żeby nie wbijać nim śrubek, po drugie nie pilnują tego, jakie wyciągasz z nich wnioski i jakie podejmujesz w związku z nimi decyzje, tak jak młotek nie pilnuje, czy nie ujebiesz się nim w palec.
      Można więc na przykład bardzo łatwo udowodnić, że statystycznie umiejętności matematyczne są związane z rozmiarem buta. Wystarczy wziąć grupę dzieci z przedszkola, grupę z wczesnej podstawówki, grupę z późnej podstawówki, grupę z gimnazjum i grupę z liceum, pozbierać ich numery butów, a następnie dać im do napisania jakiś test. Wyjdzie przepiękna korelacja między rozmiarem buta, a wynikiem testu i jeżeli chodzi o reguły statystyki, to będzie to w stu procentach poprawne tak długo, jak będzie się pamiętać o tym, jaka była grupa badana w tym eksperymencie (i.e. nie można tego na przykład stosować do osób dorosłych). Fakt, że zarówno rozmiar buta, jak i umiejętności zależą od wieku, nie jest istotny, korelacja bada jedynie związek między dwoma cechami, a nie relację przyczyny i skutku. Nie jest to przydatne odkrycie, ale statystyki to nie obchodzi.

      Usuń
    45. Jednak kiedy twierdzisz, że skoro ja trafiłem na jedną Cygankę-złodziejkę, a ty trafiłaś na jednego mężczyznę o brązowych oczach, który próbował cię okraść i obrzucał wyzwiskami, i skoro ja wnioskuję z mojej Cyganki, że typowy Cygan to złodziej, to ty masz prawo wnioskować, że typowy brązowooki mężczyzna jest złodziejem i chamem, to jest to oczywisty błąd. Moja próbka Cyganów była znacznie mniejsza niż twoja próbka brązowookich mężczyzn, więc moja procentowa zawartość Cyganki-złodziejki w próbce była kolosalnie większa od twojej procentowej zawartości brązowookiego chama.
      Można też przeprowadzić badania, jak często zdarza się, że leżący twarzą do ziemi, obok chodnika, brudny/zaniedbany/brzydko ubrany człowiek jest najebanym pijakiem, a jak często jest osobą, która potrzebuje pomocy. Można na podstawie tych badań przewidywać, z jakim prawdopodobieństwem kolejny napotkany, leżący twarzą do ziemi, obok chodnika, brudny/zaniedbany/brzydko ubrany człowiek jest osobą, która potrzebuje pomocy. I tyle, dokładnie tyle. Możemy na podstawie statystyki stwierdzić, że jest to osoba potrzebująca pomocy na 25%, na 5%, na 1%, na 0.1% lub na 0.01%. I absolutnie nic więcej. Podjęta przez nas decyzja nie należy do statystyki, statystyka nie nakazuje nam w związku z tym prawdopodobieństwem podejmować którejklowiek z tych decyzji. Statystyka pomaga w podejmowaniu decyzji, ale nie podejmuje decyzji. Czy chesz w swoim życiu uratować dwadzieścia osób leżących twarzą do chodnika? Czy chcesz w swoim życiu uratować dziesięć osób leżących twarzą do chodnika, a dziesięć razy zostać opluta i owrzeszczana przez pijanego żula? Czy chcesz w swoim życiu uratować pięć osób leżących twarzą do chodnika, a piętnaście razy zostać opluta i owrzeszczana przez pijanego żula? Czy chcesz w swoim życiu uratować jedną osobę leżącą twarzą do chodnika, a dziewiętnaście razy zostać opluta i owrzeszczana przez pijanego żula? Czy chcesz w swoim życiu na 50% nie uratować ani jednej osoby, a zostać opluta i owrzeszczana przez pijanego żula dziewiętnaście do dwudziestu razy? Statystyka nie odpowiada na żadne z tych pytań, odpowiada tylko na pytanie "na które z nich muszę sobie właśnie odpowiedzieć?". A co do braku reakcji na takie przypadki, to zaangażowanie się w taką sytuację to cholernie wielki wysiłek psychiczny, wymagający już na samym starcie inicjatywy i przezwyciężenia obrzydzenia, strachu, obojętności czy skrępowania, a potem wcale nie jest lepiej. Zdarzyły mi się już dwie podobne, choć i tak mniej krytyczne akcje i wiem, że na przykład ja po prostu nie daję sobie z tym rady i czy to tylko najebany żul, czy ktoś faktycznie wymagający pomocy, w obu przypadkach to nie na moje nerwy, tak czy inaczej fuck no. Niestety nie jestem bohaterem, chciałbym być, ale mnie to po prostu przerasta. Absolutnie jestem więc w stanie zrozumieć ludzi, którzy nie chcą reagować w takich okolicznościach, zwłaszcza ze świadomością, że może to być fałszywy alarm. Natomiast jeżeli rzeczywiście jesteś taką bohaterką, na jaką się kreujesz (tak, kreujesz się na bohaterkę, ostro krytykujesz bierne podejście, co sugeruje, że jednoznacznie utożsamiasz się z tą drugą, lepszą opcją), to bardzo ci zazdroszczę.

      Usuń
    46. @die_Kreatur: No cóż, twierdziliście tudzież twierdziłyście, że stereotypy, w szczególności o Cyganach, to zło, nieprawda i absolutnie nie należy się nimi kierować, więc przytoczyłem wam moje doświadczenia, z których wynikałoby, że jednak coś jest na rzeczy. Revv, o ile dobrze się orientuję, ma swoją 'ulubioną' Cygankę z dworca, więc jej niechęć do tej grupy też nie jest całkowicie nieuzasadniona. Jeżeli chodzi o stereotypy dotyczące Polaków, to na przykład w grach sieciowych jest tak, że ci Polacy, którzy najbardziej rzucają się w oczy ze swoją polskością, robią też z reguły największe bydło, większe od Rosjan czy jakichkolwiek innych nacji. Dzięki temu obcokrajowiec spotykając jakieś oznaki polskości natychmiast ma złe skojarzenia, bo ma już sporo złych doświadczeń na koncie. Podejrzewam, że tak samo działa to w prawdziwym świecie.
      @anonimowa licealistka: no kurde, nie wątpię w to, że prawdopodobnie cygańska-cygańska kultura jest piękna, ale nie zmienia to faktu, że Cyganie, o których teraz rozmawiamy, których spotkasz w Polsce, albo przynajmniej ja do tej pory spotykam są kropka w kropkę jak w stereotypach i niewiele mają wspólnego z całą tą piękną kulturą. Jeżeli chodzi o spoglądanie naszym okiem według ciebie - nie, to nie jest spoglądanie naszym okiem, to jest znacznie wyolbrzymione spojrzenie naszym okiem, równie dobrze ja mógłbym kłócić się z wami wyolbrzymiając wasze stanowisko i próbować na przykład zagadywać kiciputka na temat całki oznaczonej Riemanna (no bo przecież nie uogólniajmy, to że jest na studiach humanistycznych wcale nie musi oznaczać, że nie zna oznaczonej całki Riemanna), potem na temat twierdzenia Leibniza-Newtona (no przecież nie uogólniajmy, że skoro ktoś nie zna całki Riemanna, to nie może znać twierdzenia o własności całki Riemanna). Nie uogólniajmy, nie używajmy stereotypów, to że jest to grupa najebanych kibiców drących mordę "Wisła Kraków" wcale nie musi oznaczać, że mi wpierdolą jak do nich podejdę i powiem im, że lubię Cracovię (FYI - nie, nie jestem kibicem ani Cracovii, ani żadnego innego klubu, ani piłki nożnej w ogóle), nie uogólniajmy podchodząc do dziewczyny i traktując ją jak dziewczynę, może ona tak naprawdę chce być mężczyzną? Nie uogólniajmy, nie zakładajmy, że człowiek, do którego podchodzimy, może mówić, może ma jakąś rzadką chorobę i jak będziemy przy nim mówić, to będzie mu przykro, bo on nie może! Nie uogólniaj, nie kop kamienia, może on też ma uczucia?! To jest argument na mniej więcej tym samym poziomie merytorycznym, co twój.

      Usuń
    47. To dostałam po odzianym w koronki tyłku. Idę pochlipać narzeczonemu w ramię, niech mnie pocieszy w mej samotności.
      A tak poważnie: co do pięknej kultury cygańskiej, zapraszam na spacer po ul Dworcowej w Bytomiu, Cyganie kultywując piękne tradycje sprzedają tam po okazyjnych cenach perfumy podejrzanego pochodzenia a w tramwaju do Katowic umilają podróż grą na akordeonie. Och.

      Usuń
    48. Kret, zaplątałeś się w swoim argumentowaniu w taki sposób, że robisz ze swoich poglądów swoistą karykaturę. Nie komplikuj, nie mieszaj wzorów i statystyk mających na celu wyłącznie zbić mnie z tropu i pokazać moją niewiedzę matematyczną. Nie o tym rozmawiamy i nie onieśmielisz mnie w ten sposób. Statystyka wieje biedą - padło moje stwierdzenie, a Ty z niego wywnioskowałeś, że uważam ją za błędną. Nie. Uważam ją za nieprzydatną.

      Człowiek leży na ziemi. Stereotyp: pijak, trzymać się z daleka. Empatia: może potrzebuje pomocy, podejdę i sprawdzę.

      I po co tu wyliczać statystyczne prawdopodobieństwo i inne pierdololo, jak można zwyczajnie pokierować się empatią i zaryzykować.

      Tak samo, kiedy spotykasz nową koleżankę. Możesz szybko obliczyć statystyczne prawdopodobieństwo, że jest idiotką, a możesz też po prostu zacząć traktować ją, jak normalną osobę i nie zachować się jak prostak. Wiele nie tracisz.

      Także przestań odpływać, na litość.

      Usuń
    49. A tak z ciekawości. Czy ktokolwiek z ludzi nienawidzących cygan ma świadomość, że znaczna część tego towarzystwa, które wam tak strasznie przeszkadza, to Cyganie "importowi", przyjeżdżający do Polski z Bałkan, bo bogato? I że są prawdziwym wrzodem na dupie dla Cygan, których za PRLu na siłę osiedlono w Polsce? Bo ci "lokalni" nie raz i nie dziesięć, próbując znaleźć pracę, czy posłać dzieci do szkół stają przed murem stereotypów - bo przecież nikt nie zatrudni Cygana, bo Cyganie kradną, a na cygańskie dzieciaki trzeba uważać, bo zdemoralizują nasze, porządne, białe. I nikt nie uwierzy, że to dobre, polskie dziecko skopało Cygana, bo przecież to dobre, polskie dziecko. A potem, jeśli taki cygański dzieciak się złamie i po raz pierwszy zachowa zgodnie ze stereotypem, wszyscy będą kiwać głowami, bo przecież "Cyganie są brudni, agresywni i kradną". To jest klasyczny przykład samospełniającej się przepowiedni - i klasyczny przykład tego, dlaczego stereotypy są piekielnie krzywdzące.
      Statystyka? No litości. Nawet porządnie przeprowadzone badanie statystyczne ma wartość bardziej przesłankową, niż dowodową - "statystyka" przeliczana w głowie między warzywniakiem a kioskiem nie ma wartości żadnej. Ludzka pamięć jest zawodna, percepcja z natury jest wybiórcza, a do tego nie ma żadnej gwarancji, że po wyglądzie poprawnie zidentyfikujesz wszystkich przedstawicieli grupy, którą chciałbyś "statystycznie" oceniać. Jedyne, co możesz w ten sposób osiągnąć, to utwierdzić się we własnych poglądach, niezależnie od tego, czy masz, czy nie masz racji. Ja wiem, utwierdzanie się we własnych poglądach jest bardzo przyjemne - ale chyba nie temu miał służyć ten pseudonaukowy wtręt?
      Mogłabym jeszcze sporo powiedzieć o człowieczeństwie i o tym, jak nasze opinie i zachowania świadczą o nas, a nie o reszcie świata - ale przyznam, że mi się nie chce, zwłaszcza że przy całej mojej miłości do matematyki, sprowadzanie ludzkich odruchów do cyferek uważam za obrzydliwe. Tym bardziej,że cała ta pseudonaukowa maniera, choć może być myląca dla otoczenia, nie przekłada się w najmniejszym stopniu na rzeczywistość.

      Usuń
    50. Ojej, jedyną osobą, która mnie w życiu okradła, był nie Cygan, a zwyczajny biały człowiek. Młody mężczyzna, niestety nie podam wam koloru oczu ani włosów, bo nie zwróciłem jakoś uwagi. Czy to oznacza, że muszę być ostrożniejszy ZA KAŻDYM RAZEM, kiedy spotykam na ulicy młodego, białego mężczyznę? Dziękuję za radę, czuję się znacznie bezpieczniejszy ;)

      PS Nie piję tu do Revv (tak to się mówi?), która wolała po prostu dmuchać na zimne i nie zrobiła nikomu żadnej krzywdy. Chodzi mi bardziej o Kreta, który próbuje wszystkim udowodnić, że stereotypy o Cyganach to prawda.

      Usuń
    51. To może też się wypowiem, jeśli chodzi o sprawę pierwszej pomocy.

      Od siedmiu lat jestem aktywnym członkiem ZHP. Zaliczam się raczej do tej powoli(albo i szybko...) wymierającej grupy harcerzy, którzy ciągle starają się realizować założenia prawa harcerskiego nawet przy tych najbardziej kontrowersyjnych punktach, jak dziesiąty (Harcerz jest czysty w myśli, mowie i uczynkach, nie pije alkoholu i nie pali wyrobów tytoniowych). Jestem raczej osobą, której praca pali się w rękach, i już od 5 lat działam jako kadra, przez ostatnich kilka lat kadra zuchowa. Uczestniczyłem w kilku kursach pierwszej pomocy, na przysposobieniu obronnym poprawiałem błędy merytoryczne nauczyciela, jeśli chodzi o RKO. Już kilka razy musiałem douczać się aktualnych zmian jeśli chodzi o ilość uciśnięć, ilość wdechów lub zalecenia kiedy stosować który typ resuscytacji.
      Mogę powiedzieć, że jak na razie mam szczęście, i nigdy nie musiałem czekać na karetkę do stwierdzenia zgonu. Raz musiałem wyciągać rannego człowieka z wypadku komunikacyjnego. Nie pamiętam jak nazywa się ten chwyt, ale jest zbliżony do chwytu Rauteka, gdzie jedyną zmianą jest asekurowanie głowy poszkodowanego własną głową i ramieniem (ogranicza to ruch głowy, i jeśli w wypadku doszło do urazu a rannego trzeba było wyciągać z wraku, zostawia jakąś szansę na mniejsze uszkodzenia). Nie wiem Kiciputku, czy musiałaś kiedyś robić coś podobnego, i z całego serca życzę ci, aby było inaczej. Opiszę ci jednak sytuację w miarę obrazowo.

      Usuń
    52. Godzina 9 rano, połowa sierpnia. Spóźniony na autobus idę od przystanku do przystanku, bo stać i czekać nie lubię. Staję na przejściu dla pieszych. Równolegle do mnie jedzie ktoś mały autem, klasy Micry etc. Kiedy przekracza skrzyżowanie, prostopadle wbija się w niego combi uderzając w miejsce pasażera, a oba auta wpadają na przeciwny pas ruchu. Na szczęście auto jadące z naprzeciwka zdąża wyhamować, i nie powiększa karambolu. Kiedy inne auta zatrzymują się podbiegam najpierw do combi, gdzie kierowca stara się wydostać z poduszki powietrznej. Widząc, że jest w stanie coś zrobić każe mu wyłączyć silnik, i obchodzę drugie auto. Okazuje się, że przez boczną szybę nie jestem w stanie zobaczyć niczego. Jest rozbita, ale jeszcze nie rozpadła się, i co gorsza zakrwawiona. Sprawdzam tylne drzwi, ale są zamknięte. Skrzywienie harcerskie pozwala nosić mi w plecaku (20l, nie taki mały) Maglite'a 6D, multitoola, scyzoryk i kuchenkę na paliwo stałe. Oh, well... Maglite, jako pałka z opcją latarki idealnie nadaje się do tłuczenia szyb, więc wybiłem tylną i odblokowałem zamki oraz przeciąłem pas bezpieczeństwa. Poprosiłem stojącego obok człowieka o pomoc, aby siedząc z tyłu przytrzymał głowę kierowcy. względnie nieruchomo. Otworzyłem przednie drzwi, i chwytając kierowcę w podany na początku sposób odciągnąłem go na chodnik, na szczęście oddychał...

      A teraz wyobraź sobie jak wygląda wyciąganie takiego człowieka z auta. Skromnej postury chłopak około 60kg wagi, (zakładam, że podobnie jak ty- bez urazy, zastosowany stereotyp ze znajomości z dziewczynami z ASP) wyciąga około 80kg faceta z auta. Gdyby nie fakt, że byłem w standardowym harcerskim ubraniu- oliv bojówki i czarny polar wyglądał bym dużo ciekawiej. Kierowca uderzając o szybę rozciął sobie na całej długości policzek, brodę i łuk brwiowy, stąd też dał radę tak pięknie pokolorować szybę. Niestety łapiąc go, musiałem swoją głową asekurować jego głowę idąc zupełnie w ciemno, nie wiedząc skąd nastąpiło krwawienie i czy nie jest chory na coś przenoszonego przez krew. Po ułożeniu go na chodniku przetarłem twarz rękawem polaru, i stojąc przy aucie na chwile się zawiesiłem. Ze stagnacji wyrwała mnie dopiero kobieta pytająca się czy i mi nic się nie stało, bo wyglądałem dość groteskowo. Polar nie ma w zwyczaju dobrze wchłaniać cieczy, więc nie dość, że rozmazałem sobie krew po całej twarzy, to i z samego rękawa co chwila kapało. Adrenalina spadła, doszedłem do płotku obok, usiadłem pod nim i znów się zawiesiłem. Kontakt dawałem radę nawiązać tylko ze spisującymi raport medykami lub policjantami. Przez cały najbliższy tydzień byłem duchem człowieka, nie umiałem skupić się na niczym ani nie chciałem wychodzić z domu. Jestem w stanie zrozumieć Kreta i jego opory przed pomocą. Nie wiem jak ty poradziła byś sobie z takim zdarzeniem. Dodam, że nie należę do zbyt delikatnych osób. Nie wiele brakowało, a dostał bym się na studia oficerskie. Może i podchodzi to trochę pod ostatnio popularyzowane w internecie określenie "Butthurt", ale bardzo nie lubię sytuacji, gdy ktoś kreuje się na bohatera nie stając nigdy w sytuacji zagrożenia i krytykuje innych.

      Usuń
    53. Anonimie - doceniam oczywiście Twoją historię i ją rozumiem, ale nie bardzo rozumiem w jaki sposób odnosi się do moich argumentów. Sposób prowadzenia dyskusji przez Kreta wyprowadza ją na jakieś dziwne retoryczne tory niezwiązane z przedmiotem dyskusji.

      Usuń
    54. Ano to właśnie jest twój problem, ciągle nie rozumiesz i dochodzisz do wniosku, że skoro nie rozumiesz, to na pewno to było nie na temat i w ogóle niezwiązane z przedmiotem dyskusji. Ale dobrze, spróbujmy jeszcze raz. Pomijając już fakt, że argument o statystyce i pomaganiu ludziom leżącym na ulicy ma tyle do statystycznego rozważania Cyganów ile to, że młotkiem nie wbijesz śrubki ma do wbijania młotkiem gwoździ, próbowałem cię przekonać, że pomaganie ludziom może jednak nie być takie proste jak twierdzisz, więc dla kogoś może być istotne, czy zmorduje się psychicznie na marne, czy nie i jak bardzo prawdopodobne jest jedno i drugie. Mnie najwyraźniej nie chcesz słuchać, więc anonim dorzucił od siebie, jak to w rzeczywistości wygląda, może odrobinę bardziej makabryczny przykład, ale to nie tylko o kapiącą krew tu chodzi. Więc jeszcze raz, spróbuj dopuścić do swojej ciasnej świadomości, że takie pomaganie może nie być tak proste jak ci się wydaje. I ogólniej, że coś może nie być takie, jak ci się wydaje. I jeszcze raz, historia anonimowego była odpowiedzią na twoje leżącoczłowiekowe argumenty przeciwko statystyce i w taki sposób odnosi się do dyskusji. Jeżeli dalej czegoś nie rozumiesz, to możesz spróbować jednak przeczytać to długie wypracowanie, do którego link podrzuciłem tam, na samym dole. Starałem się, żeby było zjadliwe mimo długości. Nie mówię, że nie zgadzanie się z kimś, w tym ze mną, jest złe. Mówię, że bycie gołębiem w "Nie ma sensu grać z gołębiem w szachy, niezależnie od tego, jak dobry w tym jesteś, gołąb i tak obsra szachownicę i będzie po niej dumnie kroczył tak, jakby wygrał" jest złe.

      Usuń
    55. Przepraszam za wykopywanie starych wpisów, ale trafiłam niedawno na tego bloga.

      @Kret, bo Kiciputek fajnie rysuje i ma naprawdę trafne koncepcje/spostrzeżenia natury społeczno-obyczajowej, ale już zauważyłam, że nie potrafi zejść ze swojej idealistycznej chmurki. Oczywiście, miło jest być (w internecie, dyskusji, na "papierze") otwartym, tolerancyjnym i uważać, że świat jest cudowny i piękny, ale nie można postrzegać wszystkiego w kategoriach Kiciputka (czyli białe - czarne).

      A co do Cyganów, to niestety zgadzam się z Revv. Dobrych doświadczeń z tą grupą etniczną także nie mam. Ale to po prostu kwestia kulturowa - jak w innym przypadku, prawda, Kiciputku? Kobiety nie umieją gorzej matematyki z powodu posiadania cycków, tylko dlatego, że im się wmawia, iż nie mają zdolności matematycznych. Kwestia kulturowa.
      Osławieni Cyganie (nie twierdzę, że wszyscy rzecz jasna) też nie kradną dlatego, że są Cyganami i mają w DNA wpisane złodziejstwo. Krąg kulturowy, w którym dorastają, toleruje i promuje takie zachowania i tyle.

      A, co do "wspaniałej cygańskiej kultury", to ja nie miałam przyjemności. Granie na akordeonie, zamienianie nowych mieszkań w śmietnik i śluby 13-letnich dzieci to tak, obiło mi się o oczy i uszy - choć nie wiem doprawdy, co w tym wspaniałego.. :/

      I tak, Polacy mają niestety złą opinię za granicą - skądś się wzięła. Trzeba tak samo, wziąć to na klatę i nie mieć wielkich pretensji do innych.

      Usuń
  3. So the ideal woman is born after all.

    OdpowiedzUsuń
  4. Proste, oczywiste... Dodaj, że kobieta winna mieć idealną figurę, a facet co najmniej 30cm w spodniach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie idealną, tylko taką, jaką lubi trzynastoletni menszczyzna z kwejka. Albowiem trzynastoletni menszczyzna z kwejka obejrzał już wszystkie filmiki na pornhubie i wie wszystko o życiu.

      Tych trzydziestu centymetrów nie skomentuję, bo nie wiem, do czego miałaby się komuś przydać taka krótka noga.

      Usuń
    2. O.O
      Rozbroiłaś mnie tą nogą XD

      Usuń
  5. Przepraszam najmocniej, ale czy ktoś sugeruje że kobiety są takie jak w tej definicji?:
    http://definicja.net/co-to-znaczy-Pretensjonalno%C5%9B%C4%87

    pretensjonalność to nie równa się mieniu pretensji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o. Nie wiedziałam, że "pretensjonalność" ma też znaczenie matematyczne. Czy te dziwne wzory muszę się wciskać w każdą dziedzinę osobowości? :<

      Usuń
  6. Stereotypy moga byc zle i obnazyc co najwyzej czyjas ignorancje, moga byc dobre i w przypadku braku doswiadczenia, nie dopuscic do sytuacji, gdy zdobycie go jest zbyt kosztowne.

    Ale udalo Ci sie Kuciputku obalic stereotyp jakoby blogi rysunkowe, sluzyly tylko do wrzucania 'smiesznych obrazkow' a komentarze to tylko inna nazwa kolka wzajemnej adoracji.
    Innymi slowy kolejna ciekawa dyskusja.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądziłam, że będę zmuszona usuwać komentarze na moim blogu, ale jeśli macie zamiar w tak chamski sposób obrażać innych komentujących, to chyba nie będę miała wyboru. Nie chcę być posądzona o stronniczość, chodzi wyłącznie o niedopuszczalną formę wypowiedzi Łukasza. Nie życzę sobie zwracania się w taki sposób do innych na tym blogu.

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i jednak. Wszystko ma pewne granice. Na wszelki wypadek, gdyby ktoś miał wątpliwości co do mojej moderacji: nie mam zamiaru zostawiać na widoku komentarzy na temat tego, kto by mi kiedy "rozpychał otwór" i dlaczego.

      Usuń
  9. A. I jeszcze jedno pytanie, bo tak mnie ciekawi w związku z Twoim feminizmem. Gdybym Cię nazwał np. kurtyzaną spoliczkowałabyś mnie, prawda?
    Jak odczułabyś, gdybym w ramach równouprawnienia, za coś takiego wystrzelił Ci z baśki w nasadę nosa?
    Koniec końców gdyby to było między facetami sprawa miałaby wymiar czysto fizyczny. Zrozumiałabyś, że oberwałaś od cięższego, większego i silniejszego człowieka od Ciebie? Czy też byłby to troglodycki atak na kobietę?
    Mateusz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie spoliczkowałabym Cię. Nie kręcą mnie takie rozwiązania. Prawdopodobnie po prostu unikałabym z Tobą dalszego kontaktu.

      Tak samo nie wszyscy faceci dopiero co wrócili z sawanny.

      Usuń
    2. A gdybym Cię złapał za piersi i zgniótł je w dłoniach mówiąc "Jabłko antonówka to nie jest, ale też da radę"?
      Mogę wobec Ciebie wykonać dowolną akcję, a Ty będziesz..unikać dalszego kontaktu?

      Usuń
    3. Wtedy dzwonię na policję, proste.

      Usuń
    4. I mówisz, że napastował Cię facet w płaszczu, a potem uciekł? 5 minut później mogę być, z moim tempem w knajpie kilka ulic dalej w gronie osób które przysięgną, że piję z nimi od 2 godzin.
      A policja odjedzie i wtedy znów to zrobię. I co wtedy?

      Usuń
    5. To co, mam Cię bić? Jaki to ma sens? Zostawiam sprawę policji, i tak mogą więcej ode mnie. A najlepiej to po prostu unikam sytuacji, w których mogą spotkać mnie tacy ludzie i takie zachowania. 20 lat żyję a do tej pory mi się jakoś udaje.

      Usuń
    6. Zwykły afekt? Poczucie własnej godności?
      Czy też wystarczy Ci rozmowa ze znudzonym posterunkowym 5 minut później?
      Przy dobrych wiatrach 5 minut.

      Usuń
    7. Ale skąd ta pewność? Nie wiesz praktycznie nic o mnie. Danie komuś w mordę nigdy nie stanowiło dla mnie proporcjonalnej zapłaty za zamach na moje poczucie własnej godności.

      Usuń
    8. "Zrozumiałabyś, że oberwałaś od cięższego, większego i silniejszego człowieka od Ciebie? Czy też byłby to troglodycki atak na kobietę?"
      Mateuszku, to by był troglodycki atak na kogoś słabszego. Tylko małe, nic nie warte gówienka atakują słabszych od siebie (niezależnie od płci). Jak Cię uderzy trzyletnie dziecko, to też dasz z bańki w ryj? Ty może idź się leczyć albo co.

      Usuń
  10. Kiciputku (?)
    Wyjaśniając, ponieważ Twoje spłycenie mojego pytania rzuca złe światło na moją wypowiedź.
    Poinformowałem Cię jedynie, że wiking potraktowałby Cię bardzo brutalnie, na tle seksualnym. Mimo wspaniałej i bogatej kultury. Jak każdą kobietę.
    I zadałem proste pytanie - czy widząc wysiadającą hordę chowałabyś się czy byłoby to dyskryminowanie na podstawie stereotypu barbarzyńcy?
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co innego konkretna grupa, która się zbliża, żeby mi wpierdolić, a co innego stwierdzenie, że wszystkie kobiety są czepialskie "bo moje koleżanki są takie" (bo od tego zaczęła się dyskusja). Zresztą to wcale nie znaczy, że wszyscy wikingowie zabijali.

      W ogóle co to za absurdalne pytanie? Może podaj jakiś realny przykład, a nie z czasów wczesnego średniowiecza?

      Usuń
    2. Po pierwsze - opanuj temat mający być przedmiotem dyskusji. Wszyscy, powtarzam, WSZYSCY wikingowie zabijali. Bez wyjątku. Bo to był zawód, jak kowal, rybak albo cieśla.
      Realny? Wracasz późną nocą do domu i nagle przed Tobą wyrasta skrzyżowanie dresa z pedofilem trzymające w ręce wielką dechę.
      Schowasz się w najbliższej klatce schodowej czy idziesz mu na czołowe licząc, że chce spytać o godzinę albo papierosa?

      Usuń
    3. Skoro mówisz z taką pewnością, że wszyscy wikingowie zabijali, to chyba jednak nie żaden stereotyp tylko fakt.

      Ok, a widzę, że ten typ jest pedofilem, bo?...

      Jeśli koleś ma po prostu na sobie dres to nie zakładam od razu że ma zamiar mi wpierdolić. Są inne sposoby żeby ocenić zagrożenie niż kierowanie się stereotypami na temat ubioru. Dostać wpierdol można i od faceta w różowej koszuli.

      A kiedy rozmawiając z nowo poznaną dziewczyną nie zakładasz z góry, że jest idiotką to jakie straszne zagrożenie na Ciebie czyha? Bo nie bardzo rozumiem, jak to straszenie mnie się odnosi do dyskusji.

      Usuń
    4. A gdzie pisałem, że to stereotyp? Horda cyganów w sklepie to jak najazd wikingów. Szansa, że wpadli na piknik istnieje, ale jest zerowa.
      Dwa. Pisząc o dresie skrzyżowanym z pedofilem miałem na myśli charakterystyczne cechy wyglądu i zachowań. Idzie na Ciebie ktoś kto wygląda jak reklama zakładu karnego. Z brechą. Późną nocą. Czy pozwalasz by stereotyp zaczął Cię chronić czy idziesz beztrosko wierząc w jego niewinność?

      Rozmawiając z nowo poznaną dziewczyną wiem że jest idiotką po czterech zdaniach. Dlatego z reguły poznaje tylko te które wcześniej doceniłem. Plus..idiotka jest jednak mniej niebezpieczna niż sztacheta.

      I..jakie straszenie?

      Usuń
    5. Nie no serio mieszkasz w takiej okolicy, gdzie jak widzisz późną nocą drechola z dechą, to nie oceniasz na szybko możliwych dróg ucieczki? Co to za miejsce, Ponyville?

      Usuń
    6. No tymi wikingami i dresami-pedofilami (chyba jednak jestem już nieco za stara, żeby czuć zagrożenie ze strony pedofila).

      Ale o jaki właściwie stereotyp Ci chodzi z tym dresem? O to, że on jest brzydki czy o co? Że wygląda, jakby miał kryminalną przeszłość? Że groźnie na mnie patrzy? Że ma niebezpieczne narzędzie? Że jest ciemno? Żadna z tych rzeczy nie jest stereotypem, tylko konkretną sytuacją, z której już mogę wyciągnąć wnioski.

      Usuń
    7. Właśnie. A rajd cyganów na sklepy które okradają generując zamieszanie też jest faktem. Z którego należy wyciągać wnioski. Przeważająca większość Romów to złodzieje - wyciągamy wnioski.
      Plus - 'dres-pedofil' a wygląd dresa krzyżowanego z pedofilem to dwie różne kwestie.


      @Kret
      By wiedzieć co to za okolica trzeba by wyjść z domu, bo nikt nie przykręcił tabliczki z nazwą ulicy w mieszkaniu.

      Usuń
    8. To wcale nie znaczy, że każdy Rom jest złodziejem i nie każdego poznanego Roma musisz tak traktować tylko dlatego, że jest Romem. Można po innych cechach poznać, że ktoś planuje Cię okraść.

      A przesłanek do twierdzenia, że nigdy nie wychodzę z domu masz pewnie tyle samo co do innych swoich błyskotliwych oczywistości.

      Usuń
    9. Jestem ciekaw, czy Twoje tętno podskoczyłoby gdyby do sklepu wszedł Ci koleś w kominiarce, czy też uznałabyś że zimno mu w uszy.
      Cyganie w sklepie, zwłaszcza wchodzący grupą to zawsze jest ryzyko kradzieży i trzeba im poświęcić uwagę. Na wszelki wypadek. Nikt ich nie wygonił. Ja każdego Roma traktuję tak samo - jak powietrze. Ale to wynika akurat z mojego rasizmu, asymilacja z ich kulturą nie jest mi potrzebna do szczęścia. Wiem, że większość zwłaszcza stadna to szuszfole i zdarzają się między nimi chlubne wyjątki. Czego nie można zweryfikować od razu, więc wolę mieć pewność, że mój telefon jest w kieszeni, niż wzdychać, że to jednak 'nie byli ci fajni' szukając starej nokii w szufladzie.

      Przesłanie o nie wychodzeniu było moją złośliwostką, fakt. Wynikajacą, odbiegając od merytoryki dyskusji, że Cię nie lubię, uważam że jesteś infantylna a Twoje poglądy są bzdurne. Za to wskaż mi inne moje, jak to nazwałaś ironicznie, 'błyskotliwe oczywistości'.

      Usuń
    10. Mówisz o konkretnej sytuacji, a czym innym jest konkretna sytuacja, w której jest realne ryzyko, a czym innym jest uprzedzenie wynikające WYŁĄCZNIE z faktu, że ktoś jest danej płci/narodowości, niezależnie od jego zachowania i okoliczności.

      Możemy się nie lubić, jak najbardziej, ale jeśli dyskusja ma mieć jakikolwiek sens to lepiej odpuśćmy sobie takie złośliwostki. Ja też uważam Twoje poglądy za bzdurne i równie dobrze mogłabym sobie zbudować do tego teorię, że pewnie masz pryszcze na tyłku i nikt Cię nie kocha. Mogłabym, ale nie czuję takiej potrzeby. Innymi błyskotliwymi oczywistościami popisałeś się bluzgając w komentarzach, które usunęłam.

      Usuń
    11. Ostatni, na dzisiaj. Jutro wrócę poodpisywać.
      Komentarz, chyba że coś przeoczyłem usunęłaś jeden. W którym nie bluzgałem, opisałem najwyżej co zrobiłby z Tobą przeciętny Thorson.
      Dana płeć determinuje masę kwestii. Siłę fizyczną, mentalność itd. Nawet Revv która jest jak kumpel z wojska to wyczuwalna kobietą. Z narodowością jest podobnie. Cyganie kradną takim hurtem, że każdy z nich to POTENCJALNY złodziej. Tak jak każdy z dechą w nocy to potencjalne zagrożenie. Stereotyp zawsze ma swoje źródło.

      Usuń
    12. Dobra, teraz ustalmy jednoznacznie, która opcja ma miejsce.
      a) Masz dwie urny z piłeczkami, wiesz, że w jednej urnie 1% piłeczek ma kolce jak kaktus, które ciężko się wyciąga, a w drugiej urnie jedynie 0.01%. Masz wyciągnąć na ślepo dwie piłeczki z którejkolwiek urny i wyciągasz jedną z jednej, a drugą z drugiej, mimo że mogłabyś dwie z drugiej, czy
      b) Masz dwa identyczne sklepy z identyczną obsługą, ekspozycją itd. Do jednego weszła grupa cyganów, do drugiego grupa białych ludzi. Po pewnym czasie wychodzą. I teraz uważasz, że jest dokładnie taka sama szansa na to, że coś zginęło w pierwszym jak na to, że coś zginęło w drugim?

      Usuń
    13. Ach, jeszcze jedno, tu się nie dogadasz z Kiciputkiem:
      "Dana płeć determinuje masę kwestii."
      vide: http://kiciputek.blogspot.com/2013/01/kwiat-lotosu-na-tafli-jeziora.html
      W skrócie: niby ci przyzna rację, że kobiety nie są takie same jak mężczyźni i nawet wyśmieje, że dopuszczasz możliwość, że ona tak nie myśli, ale jak stwierdzisz, że gdybyś miał wybrać jakiś film do obejrzenia ze świeżo poznanym kumplem z pracy po pierwszym dniu w firmie i wybrałbyś Avengersów, bo fajnie popatrzeć, a w analogicznej sytuacji ze świeżo poznaną kumpelą powiedzmy Forresta Gumpa, bo to mniejsza sieczka, a więcej treści, to byś poważnie oberwał, bo to dyskryminacja i posługiwanie się stereotypami, które wcale nie muszą być słuszne. Tak samo nie wspominaj o zaskoczeniu tym, że jakaś twoja znajoma poszła na informatykę, matematykę, czy jakiś kierunek techniczny i ma się tam dobrze, tak małe zainteresowanie kobiet techniką jest spowodowane wszechobecnym wpajaniem kobietom, że to nie dla nich, żeby daleko nie szukać nawet u mnie w Krakowie, 25 marca miał miejsce DevFest W(omen) organizowany przez Google. I przy okazji krzywdzisz tę znajomą stosowaniem stereotypu. A już na pewno podziwiając jakiś program nie zakładaj, że napisał go facet, mimo że znasz iluśtam poważnych informatyków i śladowe ilości, bliskie zeru, poważnych informatyczek, bo zawsze jest nikła szansa, że jednak napisała go kobieta i to wtedy też będzie dyskryminacja i krzywdzący stereotyp.

      Usuń
    14. Ja tak trochę od czapy, bo tych eventów IT dla kobiet ostatnio dość sporo się wylęgło - czy ktoś mi może powiedzieć w jakim celu są one organizowane? Informatyczki mają przecież wstęp na dużo bardziej merytoryczne spotkania organizowane dla wszystkich.

      Usuń
    15. Widzę dwa sklepy, do jednego wchodzą cyganie, do drugiego biali. Po prostu idę dalej nie zwracając na to uwagi bo przecież kurna nie będę stać i się zastanawiać, czy ze sklepu coś zniknęło, bo weszli tam cyganie. Już samo to, jak formułujesz te przykłady świadczy o Twoim spojrzeniu na świat.

      A jak tylko zacząłeś pisać coś z sensem to akurat musiała być ironia...

      Usuń
    16. To tak, jakby powiedzieć na matematyce w odpowiedzi na zadanie "masz X zł, wydajesz Y, ile zostało" "ale ja idę dalej i nie wydaję żadnych pieniędzy". Odwracasz kota ogonem.

      Usuń
    17. Nie odwracam kota ogonem, tylko nie daję się wciągnąć w argumentację, która niby jest poprawna, ale oparta na złych założeniach. W ten sposób możesz mi udowodnić dosłownie wszystko. Trzymajmy się realnych sytuacji, a nie hipotez, które do żadnych realnych wniosków nie prowadzą...

      Usuń
    18. Nie jesteśmy na matematyce, nie prowadzimy abstrakcyjnych obliczeń. Rozmawiamy o problemach społecznych. A wy próbujecie na mnie wymuszać stwierdzenia, które mają dać fałszywe wrażenie, że macie rację. Że jeśli zgodzę się z jakimś stwierdzeniem na podstawie statystyki to w jakikolwiek wpływa na realia tego, o czym rozmawiamy.

      Powtarzam: nie rozwiązujemy problemów matematycznych. Mówimy o realnych sytuacjach. Nie odpowiadam w tej chwili przy tablicy na matematyce.

      Usuń
    19. Żeby było jeszcze prościej: próbujecie doprowadzić do sytuacji, w której jeśli zgodzę się, że wolę wziąć do ręki tę kulkę, której statystyczne prawdopodobieństwo posiadania kolców jest mniejsze, to od razu będzie znaczyło, że zgadzam się, że stereotypy są w porzo i nagle zacznę traktować moje koleżanki, jak idiotki, a wszystkich Cygan, jako potencjalnych złodziei.

      Czy widzicie teraz, jakie to kuriozalne?

      Usuń
    20. Problemem jest to, że argumenty mojej strony rozumiesz jako 'popieranie traktowania koleżanek jak idiotek'. Nie zgadzam się z Twoim zdaniem, nie zgadzam się również z wcześniej wymienionym chamstwem. Ty nie jesteś w stanie przyznać, że chociaż raz w życiu uogólniłaś coś w głowie (co w żaden sposób przecież nie powoduje złośliwego zachowania) - i co w żaden sposób nie jest złe, o czym mówię tu przez cały czas.

      'Zadanie' z przejściem obok sklepów wydaje mi się mocno realne, to że w czyimś zdaniu pojawiają się liczby nie oznacza, że staje się to abstrakcyjną sytuacją.

      Usuń
    21. Jeśli traktujemy to z przejściem obok sklepów jako realną sytuację, tak jak mówisz, to moja odpowiedź jak najbardziej miała sens. Po prostu idę dalej i nawet przez głowę mi nie przechodzi myśl "cyganie=na pewno ze sklepu coś zniknęło!!!".

      Myślałam, że tę kwestię już wyjaśniłyśmy - jeżeli nie przekładasz tych uogólnień z głowy na zachowania (co jest trudne, czasem się przekłada po prostu nieświadomie) - to nie mam co się czepiać. Być może zdarzyło mi się kiedyś w głowie posłużyć odruchowo jakimś uogólnieniem. Prawdopodobnie było mi trochę wstyd przed sobą później, ale raczej staram się nikomu nie robić przykrości choćby myśląc w taki sposób. I jeśli Ty też się starasz nie krzywdzić innych, to wszystko jest w porządku.

      Usuń
    22. Z mojej strony chodzi o rozsądne podejście do sprawy - dlaczego się wstydzić myśli, która jest tylko prawdopodobnym, tymczasowym założeniem na podstawie swoich doświadczeń z daną grupą? Różnimy się tym, że Tobie było głupio po uogólnieniu w MYŚLI, co dla mnie jest trochę absurdalne, ja absolutnie nie widzę w tym nic złego.

      Tyle, koniec z mojej strony. ; )

      Usuń
  11. Dawno nie czytałem takiego steku bzdur, począwszy od wyssanych z palca bredni o Wikingach, poprzez definiowanie mężczyzny jako jakiegoś zakompleksionego siuśmajtka, który musi coś udowadniać, bo jak nie, to go koledzy zjedzą, a skończywszy na stereotypie o Cyganach, który nijak się ma do statystyk policyjnych. Fajnie tak sobie poprawiać humor opowieściami o złych Cyganach jak się wie, że takie same rzeczy mówi się w innych krajach o Polakach? W życiu mnie żaden Cygan nie okradł, co najwyżej wkurzali hałaśliwym zachowaniem w knajpie. A Polak to owszem, okradł, nawet niejeden.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakie to jest śmieszne, że ludzie tak bardzo na poważnie biorą komiksowy obrazek, który zwyczajnie śmieje się z dzisiejszej internetowej rzeczywistości kreowanej przez dzieci i młodzież na stronach typu kwejk... Ludzie nie wiedzą co to sarkazm, albo nie mają większych problemów. Smutne.
    Ja kiedy zobaczyłam ten obrazek, zaczęłam się śmiać, ponieważ taki obraz jest niestety tworzony, ale nic to do mojego życia nie wnosi. Czym się tu przejmować?
    Pozdrawiam, Sandra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to już jest, Sandro - zwróć w lekkim tonie uwagę na głupie stereotypy w sieci, a zaraz każą Ci się tłumaczyć ze statystyk kradzieży wśród społeczności romskiej i ilości kobiet w sektorze IT.

      Usuń
    2. To się nazywa dyskusja między ludźmi o różnych poglądach. Dyskusje się rozwijają i ewoluują - myślałam, że zależy Ci na tym blogu na takich debatach, ale chyba lepiej będzie, kiedy przestanę się udzielać. ; )

      Usuń
    3. Nie napisałam, że to coś złego. Wrzucam tu moje posty z pełną świadomością tego, że mogą wywołać dyskusję. Chociaż czasem bardzo dziwią mnie tory, na które skręca ta dyskusja. Ale - jak sama widzisz - nie unikam udziału w niej nawet, jeśli bardzo odbiega od mojego pierwotnego założenia.

      Usuń
  13. No cóż, po raz ostatni spróbuję wytłumaczyć, na czym polega moje stanowisko. Tym razem rozpisałem się na tyle mocno, że nie chcę tu spamować dziewięcioma wpisami jeden pod drugim, więc tylko link do tekstu na pastebinie:
    http://pastebin.com/XK9L8X5a
    Polecam przekleić do jakiegoś Worda i ustawić czcionkę na jakąś Verdanę 12, dużo wygodniej się tak czyta.

    OdpowiedzUsuń
  14. Amarus, rozumiem że stereotypując kobiety totalnie nie bierzesz siebie pod uwagę do tej grupy, bo przecież ty jesteś ta fajna, która spełnia wszystkie wymagania Super Laski i nie jesteś jak te głupie baby, które czepiają się "byle czego". Znałem kiedyś taką panienkę jak ty, jeśli już się czepiamy i oceniamy ludzi po pozorach ;) Cały czas żywiła rozpaczliwą nadzieję, że ktoś z jej kumpli (sami faceci oczywiście, kobiety ssą) ją przeleci i bez przerwy mało subtelnie pokreślała jaka jest fajna, nie tak jak inne sztywne i totalnie hormonalne, głupie, żenujące kobiety.
    Nie szło jej najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Broń Cię Panie Boże, czepiam się jak sam skurwysyn, mam humorki, PMS i choćby po swoim przykładzie stwierdzam, że moim zdaniem faceci są prostsi w obsłudze. W takiej desperacji żeby zarywać do swoich kumpli nie byłam, wyznaję z resztą zasadę "nie bierze się dupy ze swojej grupy", już zaobserwowałam jak może się to skończyć. A że wolę dobrą grę od ploteczek czy do czego tam pijesz-zdarza się, za to piłka nożna totalnie mnie nudzi tak dla równowagi. Ale miło, że się tak o mnie troszczysz.
      Przypadkowo wpadłam w te dyskusję po takim czasie, śledzić jej dalej chyba mi się nie chce, com napisał, napisałem. Jak Ci zależy podbijaj tam, gdzie dostaję powiadomienie jakieś czy coś.

      Usuń
  15. "A wy próbujecie na mnie wymuszać stwierdzenia, które mają dać fałszywe wrażenie, że macie rację."
    To chyba najgłupsza rzecz jaką czytałem w życiu. Dyskusja polega na przekonywaniu drugiej strony do wysłuchania argumentów i odniesienia się do nich, p żadnym wymuszeniu nie ma tu miejsca, chyba że duma zabrania powiedzieć "ok, może jednak tak jest". Dalej - fałszywe wrażenie. Z takim nastawieniem nie chciałbym z tobą rozmawiać o niczym, wrażenie to subiektywna sprawa, a subtelne słowo fałszywe znaczy wszystko i nic - ot trochę błota na wroga. Straszna retoryka, nastawiona na atak nie na dyskusję.
    Uogólnienia były są i będą i zwalczyć się ich nie da. Każdy płatek śniegu jest specjalny ale ich specjalność zanika w grupie i dla nas to po prostu śnieg. Zimna woda, którą również polecam bojownikom o wolne umysły. Na głowę, w dużych ilościach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeez, tak się rozpędziłeś, a wystarczyło przeczytać uważnie całą dyskusję. Dla spóźnionych powtórzę:

      Dyskusja polega na przekonywaniu drugiej strony za pomocą ARGUMENTÓW - a nie wycieczek i sztuczek retorycznych nie mających nic wspólnego z omawianym problemem. Odnoszę się tu do bardzo prostego retorycznego wybiegu, który opisywał już Sokrates, a który polega na tym, że dyskutujący podaje niezwiązane z tematem sporu, ale prawdziwe stwierdzenie, z którym przeciwnik nie może się nie zgodzić, co ma sprawiać wrażenie, że wszystkie racje dyskutującego były słuszne.

      W tym przypadku to coś mniej więcej w stylu "HA! Więc zgadzasz się ze mną, że trawa jest zielona, w takim razie mam rację, że Słońce kręci się wokół Ziemi!!!".

      Usuń