Kącik Kiciputka

czwartek, 25 września 2014

Piksele gryzą


Daniel mnie poprosił o kiciputkowy portret. Postanowiłam uchwycić go w chwili klasycznej danielowej frustracji podczas powolnego stukania w klawiaturę jednym palcem. 

czwartek, 18 września 2014

Książkowi fetyszyści






Nie rozumiem dziwnego fetyszu (snobizmu?) na czytanie.

I nie zrozumcie mnie źle. Książki są fajne i mają swoje zalety. Jak każde inne medium. Czytanie wzbogaca słownictwo i może poszerzać wiedzę na różne tematy.
Ale może też robić z mózgu grzankę i uczyć paskudnego języka.

Przede wszystkim chciałabym rozprawić się z mitem, według którego czytanie rozwija wyobraźnię dużo bardziej niż inne media. Że bardziej angażuje i stymuluje mózg. Nieprawda. Kiedy masz, na przykład, wyobrazić sobie góry - co ci w tym bardziej pomoże? Opis tego, jak bardzo były strzeliste? Czy może oglądany wcześniej widok najpiękniejszych szczytów świata z różnych perspektyw? Poziom naszego rozwoju to nie tylko odpowiedni dobór odpowiednio użytych słów. Media takie jak film, obraz, komiks, gry uczą nas widzenia i operowania obrazem, co jest kluczowe dla wyobraźni. Bo do czego się ona sprowadza - do tworzenia nowych rzeczy ze skrawków obrazów rzeczywistości, które już mamy w głowie. Czytając też przecież nie tworzysz całkiem nowych obrazów, tylko korzystasz z twarzy, miejsc, rzeczy, które już widziałeś.

Kolejny przykład - granie w gry komputerowe angażuje mózg dużo bardziej niż bierne czytanie książki. Czy w takim razie można używać tego argumentu jako przykładu wyższości jednego medium nad drugim?

Wszystko, co przyswajamy - książki, gry, filmy - rozwija nas w równym stopniu, na różnych płaszczyznach.

Przez wiele lat książki były jedynym dostępnym źródłem wiedzy. Dzisiaj już nie są, a celebrowanie czytania pozostało. I o ile nadal wiele z najcenniejszych informacji w pewnych dziedzinach można znaleźć tylko w książkach - o tyle kompletnie już nie jestem w stanie zrozumieć celebrowania czytania książek jako rozrywki bardziej wartościowej niż - na przykład - oglądanie telewizji. Rozrywka to rozrywka. Ma sprawiać przyjemność. Jak można to wartościować?

A jeśli już mamy wartościować - to na podstawie samej treści rozrywki, a nie medium, jakim jest przekazywana. Oglądając ramówkę tvnu masz taką samą szanse natknąć się na gniota, jak przeglądając promocje w Empiku. Nie zapominajmy, że twórczość Katarzyny Michalak, Beaty Pawlikowskiej czy wszelkie twory greyopodobne to również książki.

niedziela, 14 września 2014

wtorek, 9 września 2014

Gender Vader Mikke w Kosmosie



Kolega mrw przyuważył tę piękną wlepę Karnego Korwina na banerze reklamowym wydawnictwa Krytyki Politycznej, która natychmiast nasunęła nam piękne skojarzenia:



Swoją drogą w otagowanym przez korwinią mordkę Przewodniku po Gender znalazło się kilka kiciputkowych ilustracji, więc polecam.

Trochę tu cicho ostatnio, głównie przez wyjazdy, zlecenia i szlifowanie projektu Shadowshifters.

piątek, 15 sierpnia 2014

Wiedźmin - spotkanie po latach


Nie gram w gry komputerowe, bo jestem w tym kiepska i nigdy nie mam czasu. Ale uwielbiam śledzić ich produkcję, newsy, lubię patrzeć jak ktoś gra, podziwiać grafikę i fabułę. Śledzę więc sobie ostatnio produkcję do Wiedźmina trójki i powiem wam, że nowe concepty postaci są zajebiste :D Miałam wielki żal do twórców po pierwszej części, za to, że kompletnie olali istnienie Ciri - teraz widzę, że było to dobre posunięcie. Taki powrót po latach w nowej, starszej wersji, to dla fanów (a przynajmniej dla jednej fanki) fantastyczne rozwiązanie, które uderza w sentymenty.

Można się oczywiście czepiać kilku rzeczy - niepraktycznych obcasów czy zalotnie rozchełstanej koszuli. Chociaż wydaje mi się, że nie kłócą się one z naturą Ciri, która oprócz wojowniczki, była też przecież nieco próżną księżniczką - włócząc się ze Szczurami zdobiła się w świecidełka i piórka. Słyszałam też głosy, że jej blizna w nowym designie jest za mało wyraźna i szpecąca, ale to już pewnie natura sztuk wizualnych. W serialowej "Grze o Tron" na przykład też potraktowali Tyriona łagodniej niż w wersji książkowej.  Blizny Geralta też bardziej w sumie zdobią niż szpecą.

Oczywistą rozbieżnością jest kolor włosów, które powinny być popielato szare, nie białe. Ale co tam. Mi nie przeszkadza. Wszystko z nawiązką wynagradza mi jej prześlicznie wyrzeźbiona twarz.

PS: Okazało się po lekturze komci, że moja pamięć serii jest nieco nieświeża i że Ciri na koniec posiwiała. Także wszystko się zgadza!